Dwa tygodnie w Jemenie. Przejazd wypożyczonym samochodem z kierowcą przez pustynię do głębokich wadi a potem na wybrzeże Morza Arabskiego, zwiedzanie na właną rękę Sany i jej okolic, wyjazd w góry Haraz. Liczące pareset lat domy zbudowane z suszonej cegły, miasta liczące po kilka tysięcy lat, szczelnie zasłonięte kobiety których nie można fotografować oraz mężczyźni w spódniczkach z zatkniętym za pasem tradycyjnym nożem ( gambiją ), a często i z kałaszem na ramieniu, sami proszący się o zdjęcia. Przyjaźni i mile nastawieni ludzie oraz policyjna ochrona w postaci pickupa z karabinem maszynowym. Przepiękne miasta i malownicze wioski oraz sterty śmieci i plastikowych torebek na każdym kroku. Wszechobecny quat
( czat ) - pobudzająca roślina, której liście żują prawie wszyscy.
W Stambule spędziliśmy ledwie parę godzin pomiędzy przylotem z Jemenu, a wylotem do Indii. W lutym miasto było całkiem przyjemne - bez tłumów turystów, z akceptowalną pogodą. Weszliśmy do Top Kapi, bo nie trzeba było stać w kilomertrowej kolejce, jaka była latem.
Południe Indii. Zgiełk Bombaju, kanały Kerali, świątynie Tamil Nadu, plaże i kościoły Goa. Południe Indii jest spokojniejsze od północy, gdzie kiedys byłem, ludzie są milsi, a naganiacze mniej nahalni. Mieliśmy jeden przelot tanimi liniami Go Air, poza tym korzystalismy z pociągów i autobusów. W porównaniu z Jemenem są duże różnice - od klimatu, kultury, religii aż po turystykę.
Do Rzymu postanowilismy pojechać tak, aby wykorzystać święto w dniu 15 sierpnia. Wyjazd w tym terminie okazał się dobrym pomysłem - miasto było puste, bez korków i tłumów, nawet turystów było chyba mniej. Niestety 15 sierpnia Muzea Watykańskie były zamknięte, co spowodowało tak ogromne tłumy w inne dni, że nie mieliśmy szansy się tam dostać - czekanie w wielogodzinnej kolejce nie usmiechało się nam w ogóle. Za to znależliśmy w internecie fajny hotel Brasile, który miał tak duża promocję, że wynajęliśmy tam pokój w cenie znacznie niższej niż normalnie. Zabytki Wiecznego Miasta są powszechnie znane, oboje byliśmy już kiedyś w Rzymie, ale to miasto zachwyca głównie tym, że prawie na każdym kroku widać historię. Spacerując po Forum Romanum, czy Via Appia oczami wyobraźni można zobaczyć starożytny Rzym. Zwiedzając katakumby Kaliksta - zrozumieć pierwszych chrześcijan. Bardzo podobała się nam także Galeria Borghese. Inny wymiar miało odwiedzanie miejsc tak ważnych dla każdego katolika - bazylika św. Piotra, bazylika Laterańska, groby papieży. W drodze powrotnej mieliśmy kilka godzin w Mediolanie ( lecieliśmy Alitalią - okazała się tańsza od "tanich linii" ) - zamek Sforzów, a zwłąszcza Duomo to wspaniałe miejsca. Mamy nadzieję, że wrócimy jeszcze do Rzymu.