Temat: Re: Spotkalem plywajacego buta. Jak sadze.
Od: asc4.WYTNIJ@gazeta.pl (Andrzej Cieslak)
Grupa: pl.rec.zeglarstwo
Organizacja: "Portal Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl"
Data: 20.07.2008 08:51:05
Message-ID: <g5uu9o$njs$1@inews.gazeta.pl>
Referencje: 1 Robert <bao_bab@gazeta.pl> napisał(a):
Ciach
No chyba ze nie mam racji. I to ja powinienem zrobic wszystko zeby mu
umozliwic odejscie, posypie glowe popiolem. Moze powinienem przed
wyplynieciem podskoczyc na Chopina i zapytac kiedy laskawie beda rzucac
cumy i czy harcerze wszyscy na pokladzie.
Pozdrawiam
Robert Robaczewski
Na plazach O. Spokojnego na wysokosci Vancouver znajdywane sa sotatnio buty,
a wsrodku nich ludzkie stopy. Czytalem tez, ze taki but ze stopa w srodku
znaleziono ostatnio takze u brzegow szwedzkich. Przeczytawszy tytul watku,
pomyslalem w pierwszej chwili, ze tez znalazles cos podobnego. Na szczescie
ten Twoj but byl od slowa butny, czyli tylko pospolite wazniactwo.
W Encyklopedii staropolskiej Glogera czytamy:
"Szuchaleja – łódź obszerna w rodzaju batu, mogąca pomieścić kilkanaście do 30
osób, używana szczególniej na rzekach pińskich. Wydawane w Wilnie „Wiadomości
brukowe” (z r. 1818) opisują humorystycznie, jak sprawnik ziemski lub asesor
niższego sądu, nawykły do jeżdżenia lądem z dzwonkiem u hołobli, żeby mu
wszyscy z drogi ustępowali, chcąc utrzymać powagę swoją i na wodzie, przenosi
dzwonek i na szuchaleję, gdzie paląc lulkę trzyma za sznurek i sam dzwoni lub
każe kluczwójtowi, by, słysząc go z daleka, wszelkie czółny przed nim umykały".
Jak widac z tego historycznego przekazu, okazywanie, kto na wodzie woazneijszy
ma w Polsce dluzsza tradycje niz jachting.
Pozdrawiam Andrzej
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl/usenet/