Jesli zeglujesz z taka uwaga jak czytasz to wspolczuje (:(:
Dziekuje. Wspolczucie mi sie przyda.
Jak widac wyzej napisalem o zachodnim brzegu Swiny,wlasnie dlatego ze
nie raz spotkalem sie niestety z rozna interpretacja pojecia prawa i lewa
strona toru (:(:.
Ja natomiast spotkalem sie generalnie (poza drobnymi wyjatkami) z ruchem
prawostronnym. Do tego idac w kierunku Szczecina w Swinousjciu zielone
oznakowanie mam po prawej stronie. Stad tez wydawalo mi sie ze to jest
prawa strona toru. Moze sie myle.
Jak pamietam wyjscie z basenu ma ok 5 m glebokosci i podobna jest
glebokosc
przy zewnetznej kei natomiast cale zachodnia strona na polnoc od wejscia ma
mniejsza glebokosc za mala dla "Chopina" z jego 4,2 na rufie.
generalnie co to za roznica. Chopin stal przy kei przy basenie polnocnym
powiedzmy na wysokosci WC od zewnetrznej strony czyli na Swinie.
To ja zapytam, skad kapitan "Chopina" mial znac Twoje zamiary ? Mogl
przeciez zakladac ze idziesz pod wiatr zeby postawic zagle i odwrocic sie
w
strone morza.
Oczywiscie, mogl zakladac. Szczegolnie jak wychodze z basenu mariny i z
uporem maniaka jade w odleglosci dwoch dlugosci lodki od kei. W kierunku
Szczecina. Siedze przy sterze, nikt nie grzebie przy zaglach
sklarowanych na relingu i bomie. I oczywiscie zupelnie naturalne jest ze
jachty na Swinie stawiaja zagle po wyjsciu z basenu mariny. No i
wychodza na zaglach. Ja nie widzialem takiego zdarzenia. Ale faktem jest
ze ja tylko 1-3 razy wychodze w roku ze Swin.
UKF? moze i nie gryzie ale o co Ci chodzi? mam sie wypytywac kolejno
statki kolo ktorych przeplywam czy nie zamierzaja odchodzic? Kupowac UKF
specjalnie na przeplywanie obok Chopina?
Chodzi mi po prostu o to ze gdybys wlaczyl UKV troche wczesniej i
posluchal
kanalu VTS wiedzialbys co sie w porcie dzieje to przewaznie wystarcza
Wyobraz sobie sytuacje. Na jachcie nie ma ukaefki.
Wyobraz sobie sytuacje. Od 20 lat przeplywam przez Swinkowo. Jak mam
mozliwosc to slucham sobie ukaefki. Wsiadam na jacht. Odpalam silniczek
i niestety w tym momencie ukaefka przestaje byc slyszalna/rozumialna.
Wiem ze to glupie rozwiazanie, ale jacht nie moj nie bede komus glosnika
wyciagal na zewnatrz. Nie moge jednoczesnie sterowac, rozgladac sie i
byc pod pokladem ze sluchawka przy uchu.
I jeszcze zapytam co ma do calej sytuacji fakt ze zaglowcem manewruje
sie "troche inaczej", ze jest trudniej?? Ten zaglowiec na skutek moje
plyniecia nie musial robic _nic_. On stal na sznurkach przy kei. To ja
plynalem.
Wszystko o czym piszesz to Twoj subiektywny poglad.Nie zarzucilem Ci ze
klamiesz ale zeby obiektywnie sytuacje ocenic chcialbym znac ocene
sytuacji z drugiej strony.Piszesz" stal na sznurkach przy kei" dla mnie to
za malo. Moze stal juz tylko na szpringu rufowym ? Pracowal maszyna ? czy
nie ?Mial polecenie pilnego odejscia z powodu ruchu w porcie ? Ja tego nie
wiem
i Ty tez bo nie posluchales sobie kanalu UKV.
Jak bede mial relacje z drugiej strony to dopiero wtedy ocenie Ciebie
jak Ty teraz Andrzeja Mendygrala.
Tak to prawda to tylko i wylacznie moja subiektywna ocena. Mi sie nie
podoba sposob przekazania uwagi i wedlug mnie co najmniej glupia porada
zebym se zjezdzal na lewa strone - czyli pod wschodni brzeg, jadac w
kierunku Szczecina. Z tego powodu ze Chopin chce odejsc. Do tego z mojej
perspektywy nie widac ile/jakie sznurki ida z Chopina na keje. Tylko i
az tyle.
Ale moze to drobny fakt, ktory dla Ciebie nie ma znaczenia ale
oczywiscie moze swiadczyc o moim poziomie wiedzy zeglarskiej, ktory
faktycznie nie jest wysoki. Przynajmniej w porownaniu z niektorymi
bardziej doswiadczonymi zeglarzami.
Wiesz najwazniejsze chyba jest zeby ciagle sie uczyc i z kazdej sytuacji
wyciagac wnioski.Przyznam ze osobiscie wisi mi czy na innym jachcie plywaja
w szelkach i kamizelkach ale nie jest mi obojetne czy inni skiperzy znaja
MPZZM i odpowiedznie przepisy oraz czy sie do nich stosuja.Oczywiscie
chcialbym tez zeby byli trzezwi (:(:
No coz ja sie ucze caly czas. Kazdy manewr jest dla mnie nauka. Nawet
caly czas jestem w swoim przekonaniu zadowolony z decyzji ktora podjalem
po otrzymaniu gupiej uwagi. Otoz nie zareagowalem. Nie posluchalem sie -
nie pojechalem w lewo (na srodek toru), nie zawrocilem bedac w polowie
Chopina, nie zmniejszylem gazu, nie dodalem gazu na maksa ( bo
przyspieszylbym moze o 0.3w a meczylbym silnik. No i wreszcie
powstrzymalem sie od uwagi ustnej przekazanej krzyczacemu. wczesniej
tylko z usmiechem na ustach i rozlozeniem rak zazartowalem wczesniej
sobie ze "co mam zrobic pletwy zalozyc?" Bo chamskie odzywki niczemu nie
sluza.
Zeby uprzedzic kolejne gupie insynuacje - bylem trzezwy. I jestem
przekonany ze na Chopinie tez wyszyscy byli trzezwi. A MPZZM MPZZMem a
wzajemna kultura to co innego. Ja nie wymuszam na statkach prawa
pierwszenstwa drogi jak plyne na zaglach ot tak na morzu i nie sle im
jobow przez ukaefke. Jestem na wakacjach i sobie odpadam/zmieniam hals i
po sprawie. Czy mnie widza to inna sprawa. :) Raczej zludzen nie mam.
PS. Z panem Mendygralem mialem przyjemnosc rozmawiac a nawet wypic w
tawernie piwko czy dwa. Plywal wtedy na Oceanii a ja bylem w Trzebiezy
na jakiejs manewrowce. Przekazal nam wtedy kilka ciekawych uwag, ktore
do dzis pamietam i stosuje. Za to mu jestem wdzieczny. Innym oczywiscie
tez. Niemniej jesli te uwagi byly od niego (pare dni temu) to wywarly na
mnie na tyle niekorzystne wrazenie ze postrzegam je tak jak postrzegam.
Tyle.
Eot dla mnie.