Temat: Ręczniak [was:Spotkalem plywajacego b uta. Jak sadze]
Od: maar@bcf.pl (Marek MAAR Grzywa)
Grupa: pl.rec.zeglarstwo
Organizacja: Onet.pl
Data: 21.07.2008 23:36:34
Message-ID: <g6331k$p1v$1@news.onet.pl>
Referencje: 1 2Czytnik: Thunderbird 2.0.0.14 (Windows/20080421)
M@rek pisze:
Jesli plywasz tk dlugo i czesto to szczerze proponuje zakup reczniaka, niekoniecznie drogiego i wypasionego ostatnio mocno potanialy.Ja w podobnych sytuacjach zawsze mam go na szyji(oczywiscie wlaczony na wlasciwym kanal)
To naprawde wiele ulatwia.
Bez względu, czy pływa się długo, czy krótko, często czy rzadko ręczniak, jako element "goło, ale komfort w koło" jest rzeczą nie do przecenienia :-)
Zimą od sail-ho'owego Jacka zanabyłem, ale ciągle zapominałem zabrać ze sobą. Plułem sobie w brodę. W zeszłym tygodniu - wreszcie - się udało, nie zapomniałem :-) Na małej łódce, z silnikiem pod wanną kokpitu i hałasem wydobywającym się poprzez zejściówkę, ręczniak jest tym co tygrysy lubią najbardziej.
Naprawdę - komfort posiadania aktualnej wiedzy o tym co dzieje się w okolicach główek znacząco podnosi poziom fun'u.
--
Pozdrawiam
Marek Grzywa