Temat: Re: Spotkalem plywajacego buta. Jak sadze.
Od: januszklenczon@poczta.onet.plGrupa: pl.rec.zeglarstwo
Organizacja: Onet.pl
Data: 22.07.2008 09:04:05
Message-ID: <6df6.000005f7.4885a285@newsgate.onet.pl>
Referencje: 1Czytnik: http://niusy.onet.pl
Piatek rano, toaleta w marinie w Swinousjciu. rzut oka ponad budynkiem
ooo zaglowiec dalej stoi. Fajny w sumie. Polski. 2 maszty, oba rejowe.
Nazwe ma od jakiegos kompozytora czy cos.
13.00 mniej wiecej wyplywamy z marinki w Swinkowie. Becker 27 z
silniczkiem - ufff cale 8 koni z jednego cylindra. 30 lat juz tak pyrka.
Oszczedny ale narciarza nie pociagnie. To znaczy moze i pociagnie ale
przyjemnosci to on z tego miec nie bedzie. Chyba.
Wyplywamy, skrecamy w prawo, wiatr daje w morde, dosc silnawy. Motor
dzielnie pracuje ale przy tym wietrze to i prad wychodzacy sie robi no i
efekt - GPS pokazuje 2 knoty. Prawie :). Ale co tam,. wakacje Suniemy
sobie dostojnie wzdluz nabrzeza. Mijamy Czeslawa. Nas mija inny jacht.
Z naprzeciwka zasuwa pilotowka za nia holownik. W oddali obraca sie
jakis Unity Line. Sielanka.
Zblizamy sie do zaglowca, patrze sobie, zadzieram glowe, Ladny. Slysze
glos "z niebios" - "Ej no czekamy na ciebie". Na pokladzie krzata sie
mlodziez, bandera z krzyzem i lilijka wisi pod salingiem. Na dziobie
wzmozony ruch, na rufie takze. Po tym okrzyku, zniecierpliwionego glosu
mlody czlowiek na rufie zaczyna szybsze ruchy wykonywac. Usmiecham sie
pod nosem.
Mijamy rufe, znowy "glos" mocno zniecierpliwiony "Czekamy na ciebie"
spogladam w gore, i okazuje sie ze to do mnie. O kurka mysle se moze
chca odbijac i chyba im przeszkadzam. Odpowiadam "Co mam zrobic pletwy
przyczepic?" Slysze. "Nie, idz na lewa strone bo chcemy odchodzic"
Nie odpowiadam.
Pyrkam dalej i glowkuje. Minalem ich i dalej glowkuje. Odeszli stojac
dziobem w kierunku Szczecina, prawa burta przy kei. Skrecali w lewo
lukiem takim ze wyladowali na srodku toru. Jak ten kapitan to widzial?
ze ja idac 2 knoty uciekam na lewa strone on w tym czasie sobie
odchodzi. Ja lawiruje miedzy holownikiem a potem jego dziobem bo on
zawrocil w kierunku na morze. A potem zwiewam przed promem znowu na
prawa strone toru??
Nijak nie moge go rozgryzc. A poza tym za przeproszeniem kuzwa jego mac
- co ja mam byc prorokiem ze ON wlasnie teraz chce odchodzic? I ja idac
sobie boczkiem musze ustepowac odchodzecemu zaglowcowi bo kapitan mial
kaprys akurat TERAZ odejsc. Bo poczekanie 1 minuty albo 2 (od momentu
wyjscia z mariny) to bylo za duzo?
I osobiscie uwazam ze ten facet to byl typowy but. Taki kmiot ktory
uwaza ze nie liczy sie "prawy" tylko "wiekszy" i jesli ktos zechce mi
powiedziec kto teraz dowodzi na Chopinie. To ja chetnie zapisze go na
mojej prywatnej liscie palantow, z ktorymi plywac nie bede. I juz.
No chyba ze nie mam racji. I to ja powinienem zrobic wszystko zeby mu
umozliwic odejscie, posypie glowe popiolem. Moze powinienem przed
wyplynieciem podskoczyc na Chopina i zapytac kiedy laskawie beda rzucac
cumy i czy harcerze wszyscy na pokladzie.
Pozdrawiam
Robert Robaczewski
Błędna deklinacja. Spotkałeś nie w dopełnieczu KOGO, CZEGO a w bierniku, KOGO,
CO, pływjący but.
Niewątpliwie spotkałeś pływjący but.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy:
http://niusy.onet.pl