Temat: Re: Ważki i kumoszki
Od: krasuskinor@o2.pl-przez-kajak.org.pl (www.chwałowice.pl)
Grupa: pl.rec.kajaki
Organizacja: Warsaw University of Technology
Data: 30.06.2008 09:02:36
Message-ID: <g4a7fc$665$1@julia.coi.pw.edu.pl>
Czytnik: PHP Headliner 1.10
dugout:
Jest taka zgrabna puenta do słów pierwszej zwrotki znanej pieśni Moniuszki,
zaczynających się od: "Księżyc już zaszedł, psy się uśpiły i coś tam
klaszcze
pod borem...". Okazuje się, że nie klaszcze żaden Filon miły, ale "kumoszki
ozorem".
Wyprawa "CANOE EXPEDITION DANUBE 2008" właściwie jeszcze się nie rozpoczęła
a
nasi zajadli "roztrząsacze", co to żadnej okazji nie przepuszczą ("Chłop
żywemu..." - jako żywo), zwietrzyli świeżą glebę i dawaj nawozić...
Zaczął PK, chytrze dosyć bo ogółem "Panowie z Ważki szykują fajną wyprawkę"
-
fajną... Ale ta ich reklama... No a dalej już bez skrępowania i po całości:
że flaki (jemu i reszcie społeczeństwa chyba też ?) się wywracają, że jeżeli
wierzą "w to" (nie wyłuszczając właściwie - w co niby wierzą, a od czego te
jego flaki...), to źle świadczy o wyprawie jako takiej, a o ich wiedzy na
temat rzeki Dunaj, to już w ogóle...
Szanowny Piotrze ! Proszę o konkretną odpowiedź - cóż takiego powiedzieli
uczestnicy planowanej wyprawy, a co spowodowało rewolucję w Twoich
podrobach,
i co pozwala Ci sądzić, że trzewia innych również znalazły się w podobnym
stanie ? Co - w końcu - źle świadczy o samej wyprawie ? Zauważ przy tym, że
sam określiłeś ją jako "fajną", więc popadasz w niejaką sprzeczność... O
podstawy oceny wiedzy kolegów z Ważki na temat rzeki Dunaj miłosiernie nie
spytam...
Jeszcze lepiej popłynął Zibi: "6 patentów holowniczych w rękach ludzi,
którzy
nigdy nie holowali na patent", "wielkie kamizelki, rękawiczki neoprenowe w
środku lata", "I jeszcze patronat Bufetowej..."
Otóż, Drogi Zibi - skąd czerpiesz informacje, że żaden z nich nigdy nie
holował na patent ? Nie przyszło Ci do główencji, że patent holowniczy może
znaleźć zastosowanie nie tylko do holowania nieprzytomnego człowieka, ale
również sprzętu ? A zamiast niedorzecznego a pompatycznego
pytania: "nieprztomnego człowieka ktoś z was holował na patencie za prijonem
excursion" zapytaj, ilu grupowiczów w ogóle, kiedykolwiek, holowało kajakiem
nieprzytomnego człowieka na patencie ? Może oprzytomniejesz, jak policzysz
odpowiedzi...
W końcu - czy patronat Bufetowej deprecjonuje każde przedsięwzięcie, czy
tylko tę wyprawę ? I dlaczego tak sadzisz ?
O Twoje wątpliwości co do rozmiaru kamizelek i sensu rękawiczek (nawet
neoprenowych) nie pytam - również miłosiernie...
Drodzy Panowie ! Owszem, koledzy z Ważki nie powiedzieli, że Dunaj "od
źródeł, po ujście" był spływany wielokrotnie... Czy jednak wypowiedzenie tej
wiekopomnej kwestii jest jedynym kryterium, świadczącym o znajomości rzeki -
o ile w ogóle można mówić o "znajomości rzeki" na przestrzeni 3 tys. km ?
Więcej - cóż to jest ta "znajomość rzeki" ? Bo mnie się wydaje, że jedyny
facet, o którym da się powiedzieć, że zna rzekę (każdą, a nawet te już i te
jeszcze nieistniejące), był niejaki Heraklit z Efezu. Rzekł był: "Do tej
samej rzeki nie można wejść dwa razy".
Koledzy z Ważki napisali natomiast: "Nikt jeszcze nie spłynął w całości
Dunajem za jednym razem". Nie wiem, czy się nie mylą, ale nie mam prawa nie
wierzyć, dopóki ktoś konkretnie i jednoznacznie nie wykaże, że jest inaczej.
Znajdzie się taki ? :-)))
Panowie - wydaje mi się, że zapomniany tu troszkę Napaleniec (ten, co - Wam
na pohybel - pokazał po której stronie leży głupota bez granic,
pamietacie ?), jeżeli zagląda na grupę, śmieje się znowu... Żeby tylko
on ! :-)))
I próżno słowami Horodniczego (ze wspaniałej opowiastki "Rewizor" Gogola -
tak, dla przypomnienia) odczarowywać rzeczywistość, Drodzy Moi... Wszak to
co
innego ! :-)))
Pozdrawiam
------------------------------
dugout
Niech chłopaki waśnie zadbają o jak najlepszą reklamę prasa, telewizja, nie
będą mieli pózniej kłopotu z udowodnieniem ,że coś zrobili i w jakim stylu.W
2007 wraz z kolega przepłyneliśmy 1605 km w 21 dni zamieściłem krótka notatkę
na ten temat na tym forum i bardziej przyczepiono sie do mojej strony
internetowej niż do samego faktu spłynięcia .Jeszcze okazało sie ,ze najlepiej
jakbym po drodze sędziów miał .Sprawa sponsoringu tez w terazniejszych czasach
nie wydaję się mi wstydliwa wręcz odwrotnie świadczy o zaradności.Dużo osób
które zabierają głos na forum nie chcą zrozumieć ,że przy długich dystansach
nie bicepsy ale psychika płynie , co do trudności technicznych na Dunaju nie
wydaje mi sie aby przerastały kajakarza średniej klasy ,polecam literaturę
Kilometra gdzie jasno opisuje z jakich powodów wykruszała sie załoga na Dunaju
I jak jakiś matoł zarzuci mi ,że to było przed wojną to niech najpierw
poczyta Korablewicza . Psy szczekają a karawana idzie dalej życzę chłopakom
hartu ducha i wzajemnej tolerancji na tak długiej trasie pozdrawiam Norbert