Temat: Re: Ważki i kumoszki Od:krasuskinor@o2.pl-przez-kajak.org.pl (www.chwałowice.pl) Grupa: pl.rec.kajaki Organizacja: Warsaw University of Technology
Data: 1.07.2008 15:36:35 Message-ID: <g4diu3$ut5$1@julia.coi.pw.edu.pl> Referencje:12 Czytnik: PHP Headliner 1.10
dugout:
Piotr Kaliszek <piotr@nurt.com.pl> napisał(a):
Niech chłopaki dbają o jak najlepszą reklamę, byle z sensem i (w miarę)
prawdzi
wą.
Napisali i do mnie jako do sponsora, odpisałem im już wtedy, że chętnie
pomogę,
ale niech nie piszą że rzeka dzika, że
nikt nie spłynął, bo to śmieszne trochę.
Nie odpisali (a w artykule, że trudno znaleźć sponsora).
A Dunaj to taka wodna autostrada, i choć z całą pewnością wyprawa łatwa
nie
będ
zie (bo ot jednak kupę czasu na wodzie)
to jednak po co ta ściema?
Jak byście ocenili kogoś, kto by napisał, że zamierza przejechać rowerem z
Wwy
do Berlina autostradą a jednocześnie
pisał, że nikt tej trasy nie pokonał, że dzicz i niewiadoma???
Rozumiem, że ktoś tą ściemę kupił - no dobra, zyskali te 30 tyś.
Gratuluję, spora kasa na 4 osoby, ja nie dostałem 3 tyś na 100 osób.
Może zazdrość przeze mnie przeziera, ale cóż, nie podoba mi się styl
reklamy.
A ponieważ nie zareagowali na uwagi wysłane do nich bezpośrednio, i widzę
że na
dal piszą (albo, co gorsza, uważają), że
robią ekstrim - to postanowiłem skrobnąć na listę i trochę popiętnować.
> Koledzy z Ważki napisali natomiast: "Nikt jeszcze nie spłynął w całości
> Dunajem za jednym razem". Nie wiem, czy się nie mylą, ale nie mam prawa
nie
> wierzyć, dopóki ktoś konkretnie i jednoznacznie nie wykaże, że jest
inaczej.
> Znajdzie się taki ? :-)))
Jestem.
Mylą się głęboko, nazwisk nie wymienię, podobnie jak nie wymienię osób, co
całą
Wisłę zrobili.
Je niestety całego nie spłynąłem, nawet w kawałkach.
Trochę złośliwie napiszę, że zostawiam na emeryturę, bo to głównie dużo
wolnego
wymaga.
Kilka razy na Dunaju bywałem, ludzi pływających całość spotykałem.
Jest nawet ku temu stosowna odznaka.
europe%20en.htm
Wydaje się dużo ciekawsze. Średnie tempo dzienne: 45 km; na Dunaju - ok 60
km.
Realne i zbliżone do tempa na TIDzie.
Jeszcze raz - fajny pomysł, trzymam kciuki, trochę zazdroszczę, nadal
chętnie p
omogę - ale bardzo proszę bez megaściemy.
W uproszczeniu - wyprawa jak najbardziej tak, totalne zakłamanie na użytek
spon
sorów (lub nie daj Boże własny) - nie.
Piotr
Piotrze !
Moim, skromnym zdaniem - rzecz w tym właśnie, że inicjatywa godna uwagi,
nawet, jeżeli opisana z przesadną ekspresją. Owszem, zgadzam się z Tobą, że
Dunaj to głównie wodna autostrada. Też uważam, że wyprawa idąca w tysiące
kilometrów podlega ocenie wg innych, niż stopień uciążliwości, kryteriów.
Jednak trochę inaczej odebrałem sens tego ich przekazu. Żeby pozostać przy
Twoim przykładzie: przejechałem rowerem odcinek z Berlina do W-wy. Jednak na
myśl, że miałbym tę trasę pokonać autostradą - skóra mi cierpnie... Byłby to
dla mnie iście i li tylko katorżniczy wysiłek. Inny punkt widzenia ? :-)))
Sądzę, że "megaściema", "zakłamanie" i inne, podobne takie - to spora
przesada przy artykułowaniu własnej, subiektywnej oceny sposobu promocji
przedsięwzięcia... A nawet, jeżeli uprawniona ta przesada - ograniczyć
mogłaby się wyłącznie do samej promocji. Wydaje mi się jednak, że poszło to
trochę dalej. Tak sadzę.
I jeszcze mała dygresja w kwestii sponsoringu - nie obraź się, ale wiesz, ja
w ich sytuacji też potraktowałbym Twoje warunki jako formę odmowy "nie
wprost". Być może jednak próbowałbym dociec - dlaczego i rzecz potoczyłaby
się inaczej. No cóż - wyszło, jak wyszło...
W każdym razie - dziękuję za miłą odpowiedź, wydaje mi się, że teraz inaczej
i lepiej Cię zrozumiałem.
A co do goglowania - hm... Nie udało mi się, niestety, podważyć tezy,
że ""nikt jeszcze nie spłynął w całości Dunajem za jednym razem". Wyprawa,
którą wskazujesz Dunaj bierze jako jeden z etapów, rozpoczynający się
zresztą
w Kelheim, a więc zdecydowanie niżej źródeł. Poza tym, Turcy nieco inaczej
płynęli na Morze Czarne (skrótem niejako), niż "ważkowicze" planują. Ale
opis
ich perypetii w Serbii i na granicznym odcinku Dunaju - świetny materiał ! A
i dosyć poglądowy dla innych.
Pozdrawiam
----------------------------
dugout
A może niech chłopaki spłyną Dunajem i wtedy ocenimy ich dokonania ,ja myślę
ze takie wyrypy jednak się robi głównie dla siebie .Z takiej wyprawy wracasz
inny, obojetnie czy robisz to przy fleszach czy po cichu .Przecież za to
kolosa nie dostaną ani nikt nie będzie im sie kłaniał na ulicy ,ale będą
pamiętać co zrobili i moze im to pomoże w dalszym zyciu.Jest pewna granica
miedzy krótkimi spływami a takim wyczynem pozdrawiam Norbert