jstar@kajak.org.pl-przez-kajak.org.pl (*j) napisał(a):
Zum Beispiel:
http://www.dschungel-flucher.de/html/tour-tagebuch.html
http://www.luedo.ch/wcms/pages/artists/travel_show_artists/c[..]
h
p
http://www.antonio-partant.de/literaturnest/index.php
http://www.buecherquelle.at/Buchshop/Oesterreich/Regionalia/[..]
Donau::764.html
http://www.lichtbildarena.de/Abenteuer-Donau.17.0.html
*j
Wielce Szanowny Jacku !
Linki, które podałeś, do żadnych konkretów, niestety, nie prowadzą... :-)))
Nie wiem, czy chodziło Ci o E. Briggsa, który - jak wynika z tego, co
cytowane - wyprawę Dunajem planował, opisał nawet wstępny rekonesans. Problem
w tym, że nie bardzo wiadomo, czy jego wyprawa doszła do skutku, a nawet, czy
owo rozpoznanie prowadzone było z wody, z kajaka... Albo coś przegapiłem ? A
może chodziło Ci o Kelsey i Mimi Hughes ? No, ale nie bierzemy chyba pod
uwagę pływackich wyczynów, a jeżeli idzie o asekurację, którą zapewniała
Kelsey, to - jak sama pisze - realizowana była nie tylko z kajaka...
Corrado Filipponi - być może, ale też bardzo ogólnie opisana wyprawa z 2005 r.
Martin Fluch startował - bodajże - z Ulm...
Barbara Vetter i Vincent Heiland płynęli canoe i jeździli na rowerach... Nie
bardzo wiadomo, skąd zaczęli...
A o wydawnictwach turystycznych, opisujących uroki Dunaju, czy albumach
fotograficznych - szkoda pisać... Bo co właściwie chciałeś tym pokazać ?
O dorocznym TID też chyba nie warto wspominać, skoro oficjalny początek
imprezy ma miejsce dopiero w Ingolstadt ?
I to chyba wszystko, co pod podanymi przez Ciebie adresami znaleźć można w
temacie "Dunaj kajakiem". Mogę się mylić - z niemieckim u mnie kiepsko. W
takim razie proszę o wskazanie konkretnego fragmentu...
Jacku - a żeby było śmieszniej i żebyś dobrze zrozumiał o czym mówimy,
proponuję Ci przeczytać to coś:
http://www.odyssei.com/pl/travel-article/3110-
4.html - po co daleko szukać...
Jeżeli chodzi o "reklamowe zawołanie" kolegów z Ważki - 500 m tędy, czy owędy
robi różnicę. Bo to element reklamy, nieprawdaż ?
Ale... Wcale nie twierdzę, że nikt, nigdy Dunaju - od źródeł do ujścia -
kajakiem nie spłynął za jednym zamachem. Po prostu - nie wiem, czy taki fakt
miał miejsce.
W każdym razie - dziękuję Ci za informację ! Jaka by nie była - liczą się
Twoje dobre intencje i wykazana cierpliwość podczas szukania... Aż takie
poświęcenie - no, no ! :-)))
Jednakowoż - w dalszym ciągu otwartą pozostaje kwestia, czy jeśli
nawet "Ważkowicze" nie będą pierwszymi - umniejsza to w jakimkolwiek stopniu
rangę ich przedsięwzięcia, rzuca cień na osoby uczestniczące w spływie, czy
też można zarzucić im, że "nie znają rzeki" ? Nie sądzisz, że coś tu nie tak,
jeżeli pojawiają się tego rodzaju opinie ? Nie sądzisz, że są one zbyt daleko
idące ?
No, akurat nie wierzę, żebyś potrafił publicznie przyznać się do
potknięcia... Ale tak na własny użytek - popatrz w lustro i spróbuj,
dobrze ? :-)))
W kwestii domniemanego bredzenia (o rzeczywistym za chwilę) - której to
kwestii już nawet nie chce mi się po raz kolejny dotykać - powiem tak: jeżeli
nawet coś w Twoim domniemaniu jest na rzeczy, to pod względem ilości
wypisanych bredni, tu, na tej grupie - dzierżysz wysoko palmę pierszeństwa.
Daleko mi do Ciebie, Miszczu...
I rzecz bardzo ważna - jestem w stanie, przypadek po przypadku, każdy
dowodnie przytoczyć... Czyli wykazać, że mamy do czynienia z brednią
rzeczywistą. Oczywiście, za drobną opłatą od sztuki, albowiem praca to
tytaniczna a i niewdzięczna nad wyraz, z uwagi na Twoje śledziennicze mocno
nastawienie do bliźnich i świata...
Żeby nie być gołosłownym - próbka całkowicie gratis (bo źródłem będzie nie
archiwum grupy, a Wielkie Dzieło pt. "Tao kajaka"):
Twoje słowa: "Sposoby manewrowania kajakiem jedno- i dwuosobowym są w
zasadzie takie same (...)"
I Jarka Frąckiewicza z jego "Krótkiego kursu wiosłowania w kajaku":
"Nauczyć się pływania wychodząc od jedynki? To nieporozumienie. Nie chodzi
mnie o to, że kajak stworzony jest tylko jako rzecz do pływania we dwoje,
ideologizuję prawdopodobnie, niech tam. Utrzymuję natomiast, że wiosłowania
można nauczyć się i zrozumieć je dopiero na dwójce, pływając we dwoje czy we
dwóch."
Zderzenie tych dwóch opinii daje pogląd jak dalece niepełna jest Twoja wiedza
i jak daleko wychodzisz przed swoje ograniczenia.
Oczywiście, zdecydowanie wyżej cenię sobie opinię Jarka, niż Twoją... Nawet
nie dlatego, że fraza "jacek starzyński" w Googlach zwraca wynik: "Nemo",
kiedy "jarek frąckiewicz" owocuje całą listą wysokiej klasy kajakarskich
osiągnięć. Bardziej dlatego, że moja - i innych - praktyka pozwala widzieć mi
kajakarstwo w zupełnie różny, od Twojego, sposób... Czego ani nie rozumiesz,
ani zrozumieć nie jesteś w stanie, a co pcha Cię do nazywania "brednią"
rzeczy dla Ciebie niepojętych...
Jacku - dawne życie poszło w dal... I se ne wrati... Parafrazując Heraklita -
nie można dwa razy wejść na tę samą grupę. :-)))
Pozdrawiam
-----------------------------------
dugout
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl/usenet/