Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżanie
Od: andrzejm@gmail.com (Sholay)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: http://groups.google.com
Data: 25.08.2008 10:42:55
Message-ID: <937f0ea9-9ed1-45a4-90f8-075dcd3ca838@x41g2000hsb.googlegroups.com>
Referencje: 1 2 3 4 5Czytnik: G2/1.0
On 24 Sie, 08:42, Paweł Ubysz <p...@WYWALwp.pl> wrote:
IMHO nasz najwspanialszy prezydent chciał zagrać
chojraka przed innymi prezydentami i pewnie rzucił ( przez tłumacza) cos
takiego:" a co mi tam , ladujemy w Tbilisi" po czym poturlał sie do kabiny
pilotów i zaczął coś tam mlaskać do kapitana. A ten zrobił to co powinien i
stąd cała afera... A ze swoim światopoglądem nie powinienes się dziwić że
służby podstawiaja nogę prezydentowi , w końcu to on wraz z braciszkiem
nienawidzi ich do tego stopnia że wysłał przeciw nim szalonego Antosia....
ale to juz NTG.
No, NTG to są właśnie te polityczne opluwajki w kierunku Kaczyńskich,
PiSu i Rydzyka. Chociaż jak już w tym watku napisałem odnosze
wrażenie, że one nie są. Jest NTG zawsze branie ich w obronę.
Ale nie o tym.
Odgrzewam teamt z innego powodu.
Otóż lądowanie w Azerbejdżanie miało dwa wyjaśnienia -
1. pilot odmówił ze względu na bezpieczeństwo.
2. plan lotu był złożony do Azerbejdżanu a nie do Gruzji
Liczyłem, że na tej grupie się dowiem która z wersji jest prawdziwa..
Wyszło jak wyszło. Tylko jeden RAV napisał, że to była kwestia planu
lotu a nie bezpieczeństwa. Brzmi sensownie, ciekawe jak się takie
zgody w takiej sytuacji załatwia. Pewnie nieco inaczej niż na czarter.
Wersja nr 1 juz odpada, po tym jka pan premier Tusk paradował po
lotnisku w Kabulu bodajże w kamizelce. Czyli było niebezpiecznie. A
jednak pilot się odważył.
&