Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżani e
Od: rav@e-rav.pl (Rafal 'RAV' Miszczak)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: Dialog Net
Data: 25.08.2008 10:57:22
Message-ID: <g8u368$hks$1@news.dialog.net.pl>
Referencje: 1 2 3 4 5 6Czytnik: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.0; pl-PL; rv:1.8.1.12) Gecko/20080201 SeaMonkey/1.1.8
Użytkownik Sholay napisał:
Otóż lądowanie w Azerbejdżanie miało dwa wyjaśnienia -
1. pilot odmówił ze względu na bezpieczeństwo.
2. plan lotu był złożony do Azerbejdżanu a nie do Gruzji
Jedno drugiego nie wyklucza.
Tylko jeden RAV napisał, że to była kwestia planu
lotu a nie bezpieczeństwa.
Plan lotu to podstawa bezpieczeństwa. To chyba oczywiste, że pchanie się tam (i w ogóle gdziekolwiek) bez planu nie wchodziło w rachubę. Wystarczy, że kontrolerzy z Tbilisi doszli do wniosku, że oni za taki lot nie wezmą odpowiedzialności, żeby plan lotu do Gruzji nie mógł powstać.
Argument, że Sarkozy jednak doleciał, jest bezsensowny. Po pierwsze, on leciał o wiele (biorąc pod uwagę szybkość zmian sytuacji na froncie) później, kiedy sytuacja była już spokojniejsza i jaśniejsza. Po drugie, wcześniej Kaczyński z kolegami pokazali, że da się przyjechać do Tbilisi z wizytą na wysokim szczeblu i przeżyć. Po trzecie, wcześniej Sarkozy odwiedził Rosję i pewnie otrzymał jakieś gwarancje bezpieczeństwa. Po czwarte, Rosja lubi Francję bardziej niż Polskę. Po piąte i szóste, można się spodziewać, ze wywiad francuski i zabezpieczenia samolotu prezydenckiego stoją na wyższym poziomie niż ich polskie odpowiedniki.
Można mówić, że Kaczyński jest bohaterem, bo pojechał na wiec torując drogę innym. Tylko że często bohater to po prostu idiota, któremu fuksem się udało.
Pozdrawiam
Rafal "RAV" Miszczak rav@e-rav.pl
http://www.e-rav.pl/
Skype: rav_wroc_pl GG: 9783 tel: 0606-198315