Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżanie
Od: puby@WYWALwp.pl (Paweł Ubysz)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: "Portal Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl"
Data: 27.08.2008 05:36:20
Message-ID: <g92p4k$775$1@inews.gazeta.pl>
Referencje: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13Czytnik: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2180
Użytkownik "p47" <p47@bez spamu.list.ru> napisał w wiadomości news:g9239p$eh2$1@atlantis.news.neostrada.pl...
Wydaje mi się, ze to Ty własnie albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumiec istoty sprawy.
Jak sam pisałeś wcześniej życzenia prezydenta , aby ladowac w Tbilisi było znane od pewnego czasu,- sam opisywałes z przejęciem, jak to cały dzien w Warszawie w tej sprawie urywały się jakoby telefony , ludzie biegali i rzekomo to było niemożliwe.
No , ciekawe. A powiedz mi jeszcze gdzie o tym pisałem bo jakos nie pamietam.Przypuszczam że pomyliłeś rozmówców , albo ( co jest bardziej prawdopodobne) traktujesz cały usenet jako jedną wielogłową hydrę która tysiącami palców klika po klawiaturach tylko po to aby przedstawić swoje zdanie .
Tymczasem NIKT nie podał przyczyny, dlaczego to
miałoby byc niemozliwe i co powodowało (oprócz nieudolności, albo złej woli), ze w Warszawie nie potrafiono zrobic tego, co udało się Francuzom. Plan lotu to nie jest nienaruszalne Pismo Swięte, szczególnie dla samolotu wojskowego i szczególnie w sytuacji, gdy ta zmiana zalezy w istocie od zgody kontrolerów obszaru Gruzji i Tbilisi, która to zgodę otrzymac można byłoby bezproblemowo!!
Jestes tego pewien , czy tylko tak piszesz aby podeprzec swoje argumenty nt. spisku ?
Poza tym, wbrew temu co piszesz, wcale nie jest głównym zadaniem pilota samolotu WOJSKOWEGO zapewnic bezpieczeństwo pasażerów.
Jego zadaniem głównym i zasadniczym jest jak najlepiej WYPEŁNIĆ ZADANIE postawione przed nim przez przełożonych (oczywiscie, w sposób MOŻLIWIE w danej sytuacji bezpieczny)!!
Zrozum wreszcie ze ten pilot nie miał zbombardować Tbilisi. _ On miał tam bezpiecznie wyladować a uznał że nie może_. Miał być EOT to bedzie teraz ( mam nadzieje).