Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżanie
Od: NomaDFH@gmail.com (NomaD_FH)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: http://groups.google.com
Data: 28.08.2008 13:10:22
Message-ID: <fc5210a1-031f-4649-a975-ca35b232fe8c@j22g2000hsf.googlegroups.com>
Referencje: 1 2 3 4 5 6 7Czytnik: G2/1.0
On 27 Sie, 01:22, "p47" <p47@bez spamu.list.ru> wrote:
Poza tym, wbrew temu co piszesz, wcale nie jest głównym zadaniem pilota
samolotu WOJSKOWEGO zapewnic bezpieczeństwo pasażerów.
Jego zadaniem głównym i zasadniczym jest jak najlepiej WYPEŁNIĆ ZADANIE
postawione przed nim przez przełożonych (oczywiscie, w sposób MOŻLIWIE w
danej sytuacji bezpieczny)!!
A to jest róznica!
p47-
Po raz kolejny to samo pisze.
Po raz kolejny, wczoraj lub we wtorek, był o tym materiał w TV.
Pilot odmówił lotu do Gruzji na podstawie przepisów Regulaminu Sił
Zbrojnych, które mówią, że kapitan na pokładzie samolotu jest
najważniejszy i nikt, bez względu na swoją rangę, czy stanowisko, nie
może nakazać mu zmiany takiej decyzji.
W dodatku wypowiadał się Klich, który stwierdził, że po wypadku CASA
polecił, aby wszystkie przepisy dotyczące lotów, były ściśle
przestrzegane, więc wg niego pilot miał pełne prawo do takiej decyzji..
Zreszta z tego co wczoraj w relacji usłyszałem, to po raz kolejny
potwierdzono, że lot był uzgodniony do Azerbejdzanu, natomiast na 2-3
godziny przed wylotem, kancelaria prezydenta zmienila zdanie i
polecila zorganizowac przelot do Gruzji.
Tutaj cytat z 2 wypowiedzi:
"Zdaniem szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysława Stasiaka,
formalnie prawo do podjęcia samodzielnej - a sprzecznej z życzeniem
głowy państwa - decyzji, pilot miał, ale nie powinien podejmować
właśnie takiej. - Samoloty latają do Tbilisi, nie ma z tym żadnego
problemu - powiedział Stasiak. Pilot więc, miał się jego zdaniem, w
swojej ocenie pomylić."
""Dowódca załogi jest przełożonym wszystkich osób znajdujących się na
pokładzie statku powietrznego, nawet Prezydenta" - powiedział rzecznik
dowództwa sił powietrznych płk Wiesław Grzegorzewski. Mimo ogłoszonego
zawieszenia prowadzonych działań militarnych tuż przed wylotem
delegacji z warszawskiego lotniska realne zagrożenie jednak nadal
istniało. Prezydent zażądał zmiany planu lotu mimo, że polski samolot
nie posiadał pozwolenia na przelot do stolicy Gruzji i tzw
akredytacji, które załatwiane są przed wylotem - teoretycznie dają one
gwarancję bezpieczeństwa.Dzięki takim akredytacjom w Tibilisi lądowali
prezydent Francji oraz Finlandii."
EOT z mojej strony.
Pozdrawiam
--
Grzesiek "Nomad_FH"