Temat: Re: Byłem swiadkiem incydentu
Od: samotnik@WYTNIJ.samotnik.art.pl (Samotnik)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: http://news.icm.edu.pl/
Data: 4.09.2008 10:03:47
Message-ID: <slrngbvcll.3el.samotnik@localhost.localdomain>
Referencje: 1 2 3 4 5 6 7Czytnik: slrn/pre0.9.9-111 (Linux)
Dnia 04.09.2008 Yogibaoo <yogibaboo1@NOSPAM.gazeta.pl> napisał/a:
Teoria o błędzie kontrolera średnio trzyma się kupy. Byłem w Wiedniu
wielokrotnie i dawanie zgody na lądowanie tuż po oderwaniu się samolotu
startującego to tam chleb powszedni i separacje naprawdę są czasami
niewielkie. Na pewno z tego powodu kontroler nie kazałby rozpędzonemu do
prawie V1 Qatarowi hamować, bo to manewr potencjalnie niebezpieczny, grążący
np. wypadnięciem z pasa.
Załoga samolotu startującego mogła sama przerwać start. Ty byś tak nie
zrobił? Samolot w powietrzu miał spore szanse zrobić pomyślne go around (i
na pewno by je zrobił, o ile widzialność pozwalała na dostrzeżenie
przeszkody na pasie), za to po oderwaniu się od ziemi samolotu startującego
w kierunku przeciwnym - szanse istotnie maleją. Potencjalną kolizję też z
dwojga złego lepiej odbyć na ziemi.
--
Samotnik