Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżanie
Od: din0@[spamerownielubie]gazeta.pl (Dino)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: Onet.pl
Data: 20.09.2008 21:07:32
Message-ID: <gb3oon$fcr$1@news.onet.pl>
Referencje: 1 2 3Czytnik: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138
Sholay napisawszy:
To raczej ROTFL niż argument. Depresji biedulek dostał i go na
pocieszenie odznaczyli?
Odznaczenie odznaczeniem. W sumie chłop miał nielichą odwagę
powiedzieć "nie" prezydentowi i postąpić w/g procedur.
A Ty byś się nie przejął, jak próbujesz dopełnić wszelkich starań,
aby uchronić tyłki przywódców kilku krajów europy środkowo-wschodniej
i jeszcze ktoś ma pretensje?
A kapitan może być najważniejszy, ale akurat w powietrznych taksówkach
to raczej zamawiający wybiera punkt lądowania, czyż nie?
Niech sobie zamawiający wybiera.
W samolocie to kapitan rządzi i zamawiający moze mu skoczyć.
Może mu skoczyć, dam gdzie pan pana majstra może w dupę pocałować.
(wężykiem, wężykiem...)
I to w jakimkolwiek samolocie. Bez względu na wielkość, przynależność
państwową czy rozróżnianie cywilny/wojskowy. (pomijam jakiś lokalnych
kacyków w małocywilizowanym świecie).
pozdr
Dino