Temat: Re: Lądowanie prezydenta w Azerbejdżani e
Od: adammoczulski@poczta.neostrada.pl (Adam Moczulski)
Grupa: pl.rec.lotnictwo
Organizacja: TP -
http://www.tp.pl/
Data: 21.09.2008 10:51:22
Message-ID: <gb59de$dh1$1@nemesis.news.neostrada.pl>
Referencje: 1 2 3 4Czytnik: Thunderbird 2.0.0.16 (Windows/20080708)
GolDek pisze:
A kapitan może być najważniejszy, ale akurat w powietrznych taksówkach
to raczej zamawiający wybiera punkt lądowania, czyż nie?
Jest tylko jeden przypadek, który odbiega od standardu. Gdy na pokładzie jest porywacz(e), to z reguły kapitan przystaje na jego (ich)warunki. W każdym innym przypadku to kapitan decyduje, gdzie wypadnie lądowanie, niezależnie czym leci i jaki ładunek ze sobą taszczy.
Ale jak już wyląduje to jego pracodawca go rozlicza z tej decyzji. I ciekawe że jeszcze nigdy nie słyszałem by ktoś mu tego prawa odmawiał. Niezależnie od tego czy pracodawcą są linie lotnicze, czy wojsko. I niejednokrotnie pilot wylatuje za swą "świętą i niepodważalną" decyzję z pracy.
--
Pozdrawiam
Adam