|
Atrakcyjny Wyjazd Służbowy |
|
Autor: Jerzy Bin
|
|
wtorek, 17 październik 2006 |
Zajadam sobie migdały i popijam schłodzonym piwkiem na 11 piętrze hotelu gapiąc się z oddali na Akropol i zastanawiam się, co zrobić z resztą dnia. Dziś w Atenach jest dużo zimniej i wieje wiatr i raczej jest mało przytulnie. Ale coś zjeść trzeba, inaczej zanim pójdę spać po tych kilkunastu piwach na głodny żołądek będę miał jutro niezły pasztet albo dosłownie ból głowy. Ale jak mi się nie chce nigdzie iść i szukać knajpy. Pewnie wypiję jeszcze coś i pójdę na dół do restauracji hotelowej i coś na szybko połknę.
 Takie wyjazdy służbowe to niezła jazda w sensie paranoicznym. Pamiętam kilka lat temu byłem naprawdę zadowolony, że mnie to spotkało. Człowiek był głupi i myślał, że go doceniają, że jest ważny, że bez niego firma nie będzie się rozwijać, itd. Z czasem jednak zmieniłem zdanie. I niech to będzie przestrogą dla młodszych, którzy na przykład się załapali na jakieś stanowisko w firmie. Każdy pracownik to pionek, z którego należy wyssać, co się da i pozbyć się na koszt tańszego pracownika. Tak działają duże firmy. Człowiek pracuje ileś lat, coś robi, przyzwyczaja się do różnych przywilejów, wpływów a nagle prawie z dnia na dzień się okazuje, że na przykład na awans czy nowe stanowisko trafia ktoś inny... Prosto z ulicy! Tzn. nie z szeregów firmy. I co, wyższy management ma w nosie twoje doświadczenie lata itd. Najchętniej by się ciebie pozbyli, ponieważ obok jest ktoś tańszy. Więc nigdy nie słuchajcie jak jakiś kretyn z wypranym mózgiem w krawacie w wieku 30 lat mówi ci, że firma myśli o pracownikach. Myśli, ale jak użyć do maksimum i jak najtaniej.
Więc, wracając do tych podróży służbowych. To niezła jazda. Czyli na początku jest fajnie, można się pochwalić, napić, pobawić itd. Jest jak to się teraz mówi „kul”. I co się nagle dzieje?! Nagle po jakimś roku człowiek patrzy, że jego dom i życie idzie ku upadkowi! Zamiast się wyłączać o na przykład 17:00 z trybu pracy na tryb domowy, mózg leci 24 godziny na dobę i myśli o pracy. Czyż to nie horror. Dom staje się przechowalnią, miejscem tranzytowym pomiędzy kolejnym hotelem. Radzę się zastanowić przed podjęciem takiej pracy.
No, ale nic. Trzeba coś zjeść, aby mieć siły na dalszą część tego nudnego samotnego wieczoru w oddali od domu. Czyli nic nowego, kolacja w hotelu, piwo w hotelu, rano taksówka do biura i na lotnisko i do domu. Jednak nie ma to jak wyjazd służbowy ;)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |