|
Trzy parki narodowe w Chorwacji* Podczas ostatnich wakacji 10 dni spędziłem w miejscowości Vodice, leżącej w Chorwacji na wybrzeżu Dalmatyńskim. Jest to typowa miejscowość letniskowa, gdzie przyjeżdżają tysiące turystów z całej Europy. Większość z nich leniuchuje, opala się na betonowej plaży i pływa w ciepłym morzu. Ja postanowiłem również zwiedzać. Okazało się, że w pobliżu znajdują się dwa wspaniałe parki narodowe. Jednego dnia wykupiłem bilet na wycieczkę statkiem na wyspę Zakan do Parku Narodowego Kornati (230 kun za osobę). Park został utworzony w 1980 roku i obejmuje oddalone o około 20-30 kilometrów od stałego brzegu małe niezamieszkałe wysepki, na których jest również niewiele roślinności i nie ma źródeł słodkiej wody. Kontrastując z lazurowym kolorem Morza Adriatyckiego wysuszone na słońcu wysepki, których jest 140, wyglądają bardzo malowniczo. Kiedy po 3 godzinach dopłynęliśmy do brzegu dostaliśmy na statku obiad – rybę z winem. Na wyspie można było podziwiać krajobrazy jak z Pacyfiku, opalać się a także kąpać (trzeba uważać na jeżowce, które mogą boleśnie skaleczyć w nogę). Początek drogi powrotnej statkiem nie zapowiadał nic szczególnego. Jednak kiedy oddaliliśmy się od archipelagu zerwał się bardzo silny wiatr i olbrzymie fale zaczęły rzucać naszym stateczkiem we wszystkie strony: do przodu i do tyłu oraz na boki. Okazało się, że na pokładzie nie ma kamizelek ratunkowych, nie mówiąc o jakichkolwiek łodziach ratunkowych! Pilotka wszystkich uspokajała podając, zielonym ze strachu pasażerom, kubki z rakiją – chorwacką wódką domowej roboty. Kilka razy wydawało się, że statek zaraz się przewróci i wszyscy wpadniemy do morza. Na szczęście po godzinie koszmaru morze trochę się uspokoiło. Udało się nam bezpiecznie dopłynąć do brzegu. Drugim parkiem narodowym jaki zobaczyliśmy w Chorwacji był Park Narodowy Krka, który został założony w 1985 roku w celach naukowych, kulturalnych, edukacyjnych i rekreacyjnych. Wstęp do parku kosztuje 24 kuny a wraz z biletem można dostać ulotkę informacyjną po polsku, ale trzeba o nią poprosić. Park obejmuje dolny bieg rzeki Krka, aż do jej ujścia do Morza Adriatyckiego. Na jego terenie rozpoznano między innymi 860 gatunków roślin, 18 rodzajów ryb (w tym 10 rzadkich gatunków), 222 gatunki ptaków, 18 gatunków nietoperzy. W parku znajduje się kilka wodospadów. Główną atrakcją parku jest wielopoziomowy, składający się z 17 kaskad, wodospad Skradinski, który ma łącznie 46 metrów wysokości. Pod wodospadem jest wydzielona plaża, gdzie w rzece Krka dozwolona jest kąpiel. Na terenie parku utworzono ciekawe muzeum etnograficzne. Najlepiej do parku wjechać swoim samochodem, ale można to zrobić dopiero po godzinie 17.00. Na wyspie Visovac znajdującej się w parku został wybudowany kościół i klasztor franciszkanów. By tam się dostać konieczna jest podróż statkiem z przystani, która znajduje się niedaleko wodospadu Skradinskiego. Na jeden dzień pojechałem do Šibenika oddalonego od Vodic o 20 kilometrów. Jego historia sięga XI wieku i jest jednym z pierwszych słowiańskich miast na Morzem Adriatyckim. Budynki w centrum miasta i w pięknej starówce zbudowane zostały z białego surowca. Znajduje się tam między innymi gotycko – renesansowa katedra św. Jakuba, arcydzieło chorwackiego budownictwa. Nad Šibenikiem góruje twierdza św. Anny, skąd rozpościera się piękna panorama na miasto, port i na Morze Adriatyckie. Jednak twierdza jest bardzo zniszczona, zaniedbana, brudna i wałęsają się tam miejscowe pijaczyny. Po dziesięciodniowym pobycie w Vodicach postanowiłem wracać do Polski. Wcześnie rano wstałem, aby pojechać do miejscowości Jezera (180 kilometrów) i tam zobaczyć jeszcze jeden chorwacki park narodowy – Jeziora Plitwickie, utworzony w 1949 roku a w 1979 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego UNESCO. Przejeżdżałem przez zniszczone wsie i miasta. Wojna o niepodległość trwała w Chorwacji od 1991 do 1995 roku i pochłonęła około 10 000 istnień ludzkich. Opuszczone domy stały bez okien, bez dachów, z dziurami w ścianach. Działania wojenne nie oszczędziły nawet kościołów. Około południa dojechałem na miejsce i wynająłem nocleg w kwaterze prywatnej. Przed parkiem na olbrzymim parkingu w lesie zostawiłem auto i po kupieniu biletu (45 kun) wszedłem do parku. Park ten jest nastawiony na masową turystykę. Rocznie odwiedza go około pół miliona osób. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane. Wewnątrz parku kursują specjalne darmowe pociągi kołowe i statki, dzięki którym nie ma problemów z przemieszczaniem się na większe odległości. Zbudowano kilkanaście kilometrów ścieżek leśnych i kładek między przepięknymi jeziorami i wodospadami. Bo właśnie główną atrakcją parku są małe i duże, niebieskie, turkusowe, błękitne, zielone i lazurowe jeziora (łącznie jest ich 16). Między nimi woda przepływa różnorakimi wodospadami, kaskadami, których razem jest 92. Największy wodospad ma wysokość 80 metrów (Wielki Wodospad). Park położony jest w dolinie, między górami pokrytymi gęstymi lasami iglastymi i liściastymi. Cały system jezior i wodospadów powstał w ten sposób, że przepływająca tu rzeka Korana stopniowo wypłukiwała bardziej miękkie podłoże skalne. Na zwiedzenie całego parku potrzeba około 6 – 8 godzin. *Artykuł ten ukazał się w Internetowym Magazynie Kulturalnym KONESER.PL w 2001 r.
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Prywatna strona Tomasza Cukiernika.
|