Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Żubr (nie) występuje w puszczy ...
Żubry nadchodziły z każdej strony, widziałam je wszędzie; za mną, przede mną, obok mnie, zdawało się, że za chwilę wejdą mi na głowę. Były różne, niektóre pięknie rzeźbione inne z gipsu, papierowe, nawet te, których głowy widziałam w muzeum w Białowieży cudem odnalazły swoje korpusy i przyszły za stadem. Nawet żubry z instalacji artystycznej były; z wystającym z boków sianem i resztkami futra grzbiecie wyglądały jak zombi. Kiedy otwierałam oczy-znikały ale gdy chciałam zasnąć wracały i wciskały pod powieki. Wiedziałam, że przepędzić je może tylko jeden żubr, ten, którego nie ma w moich sennych marzeniach,; żywy, prawdziwy królewski zwierz napotkany w niedostępnych rejonach białowieskiej puszczy.

    Na próżno jednak o różnych porach dnia przemierzałam puszczańskie ostępy, żubry jakby zapadły się pod ziemię, ślady jakie widziałam zdawały się układać w napis: "Byłem tu. Żubr." A miał być " tuż za rogiem", a miał być tu " w puszczy"... . Budząca się do życia po długiej zimie puszczańska przyroda starała się wynagrodzić mi to rozczarowanie; a to rozesłała biały dywan zawilców, który zaczynał się gdzieś i kończył nigdzie, a to przesiewała słoneczne promienie przez korony drzew tak, że widać było drobne zielone żyłki na świeżo narodzonych liściach. Nawet podesłała bobry, żeby z całą radością naturalnych twórców zaserwowały mi wernisaż swoich najnowszych prac, ale samym artystom nakazała anonimowość, więc pewnie schowane z załomach rzeki pilnie obserwowały mój zachwyt nad ich talentem. Dziękuję Ci Matko Naturo, piękne są Twoje dary, ale nie o to mi chodziło, nie tego szukam pracowicie depcząc Twe szacowne oblicze. Chcę "wierchuszki", samego szefa, esencji futrzanego dostojeństwa i rogatej szlachetności. Daj żubra. Daj go choć z daleka, choć na chwilę, żeby zniknęły z moich snów hologramy rzemieślniczych wynaturzeń i kiczowate obrazki reklam. Żubr nie kocha człowieka, bo niby za co ma go kochać. Przez wieki traktowano go jak górę mięsa i gigantyczną skórkę przed kominek i trzebiono niemiłosiernie, więc zniknął z polskich lasów jak kamfora. Resztki zrekonstruowanego przez człowieka stada snują się po najdalszych ostępach puszczy albo kryją w rezerwaci.
    -Pani jedzie do Białowieży, tam w zagrodach hodują, można podejść, zdjęcie zrobić, takie ZOO     zrobili-usłyszałam od tubylców. Mam pstrykać żubry w niewoli? No dobra, szczyt szczęścia to nie jest, ale na "bezżubrzu" i żubr żubrem.

"Zróbże minę uprzejmą, żubrze..."
    Za ogrodzeniem snuły się zwierzęta, obojętnym wzrokiem patrzyły na ludzi usiłujących z aparatami przechylić się nad siatką i zawisnąć na wystających drutach albo wtykających obiektyw w o wiele za małe oczka siatki. "Nooo, niech się obróci!", "Ale się ustawił!", "Ej, ty, futrzak podejdź tu!", wykrzykiwali gromko "miłośnicy przyrody" i fotografowie-amatorzy. Ale to nie były żubry, po zagrodzie chodziły tylko ich olbrzymie cielska, żubrze dusze wędrowały gdzieś wśród starych ,omszałych, puszczańskich drzew, zanurzały się w morzu paproci, piły wodę z leśnych źródeł i ocierały się o pnie gubiąc zimową sierść. Starałam się wytłumaczyć sobie obecność tych zwierząt za siatką zamiast w ich naturalnym środowisku; może to sieroty po matce-naturze, osobniki po "przejściach" albo okazy sztucznie wyhodowane przez człowieka, które nie są w stanie samodzielnie istnieć w puszczy? Pewnie tak, ale nie mogłam jednak pozbyć się myśli, że nie tu miałam się z nimi spotkać, że moje zdjęcia nie mały mieć w tle zgrabnej stodółki zbitej z deseczek, ale zieleń dzikiej przyrody!

Postscriptum
    Jak można tak zakochać się w kimś bez wzajemności; kluczyć, szukać, wyczekiwać, złościć się i wściekać? Po co łazić bezmyślnie wśród drzew i ciągle się łudzić, że zaraz, za chwilunię, za 10 m, spotka się kogoś, kogo naprawdę gorąco pragnie się spotkać? Czy to może choroba jakaś, może odkleszczowa, bo tej gadziny w lasach nie brakuje, może coś z głową albo z nogami, bo ciągle niosą i niosą dalej drogą ginącą gdzieś w gąszczu? Jak można śnić o żubrach, których się nigdy nie widziało? Można, ja śnię i wierzę w to, wrócę do puszczy i spotkam króla. Będę z nim sam na sam, bez przewodników, wszystkowiedzących tubylców i tłumu ciekawskich turystów. No, może tylko jeszcze z kimś... z Panią Puszczą.

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;