Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachówTargi turystycznePogodaGrupy dyskusyjne
Relacje z podróży
Relacje z podróży
Polska
Europa
Azja
Afryka
Ameryka Północna
Ameryka Południowa
Australia i Oceania
Antarktyka
Podróże dookoła świata
Relacje z podróży z dziećmi
Relacje z rejsów
Wyprawy nurkowe
Wyprawy w góry, trekking
Wyprawy rowerowe
Tajemnice Peenemunde
Mało kto wie co kryją w sobie lasy otaczające dawną, niemiecką fabrykę w Peenemunde, w której podczas II wojny światowej produkowano między innymi bomby powietrzne Fi 103 oraz rakiety V1, V2 i A4. Do 1996 roku stacjonowało tu wojsko, za posterunki graniczne mało kto miał okazję się przedostać, dlatego przyroda rozrastał się bujnie nie niepokojona przez człowieka. Obecne władze Niemiec, wyspę Uznam uznały za rezerwat i całe połacie lasu dziś również są niedostępne dla turystów (Park Natury Usedom). Tablice na szlabanach zamykających drogi wjazdowe do wielu obszarów, informują zarówno o niebezpieczeństwach związanych z występowaniem powojennych pozostałości jak i o zakazie wstępu z konieczności ochrony wyspy przed działalnością człowieka. Są jednak miejsca gdzie można bez problemu wędrować po lesie i podziwiać jeszcze dziką, ale europejską przyrodę. Szukając leśnych przygód można stanąć oko w oko z borsukiem, dzikiem, jeleniem a nawet muflonem! Rzadko spotykane u nas sokoły wędrowne gniazdują na kominie starej elektrowni, nad drzewami kołują orły bieliki, a nad starym portem można zauważyć krążące rybołowy. Z jednego ze zbiorników wodnych wystaje skrzydło samolotu, maszyna która spoczywa na dnie to pamiątka po bombardowaniu Peenemunde przez angielskich lotników. W związku z tym, że w katastrofie zginęło siedmiu lotników, władze Wielkiej Brytanii uznały to miejsce za cmentarz i nie podjęły się wydobycia maszyny przed upływem 70 lat. Niedługo nadejdzie ten czas i być może będziemy świadkami podjęcia z dna szczątków ludzi, którzy brali udział w bombardowaniu fabryki. W ataku wojsk alianckich najbardziej jednak ucierpiał pobliski obóz jeniecki, którego więźniowie pracowali przy produkcji elementów śmiercionośnych rakiet.

Gości do Peenemunde ściąga jego historyczna przeszłość zamknięta w muzeum, które znajduje się na terenie byłej elektrowni i na okrętach-ekspozycjach, nie zauważają pięknych, szerokich plaż, gościnności mieszkańców ani uroku dzikiej przyrody, wolą zatrzymać się w sąsiednich miejscowościach wypoczynkowych a do byłego, wojskowego miasteczka przyjechać tylko na lekcję historii. Dzisiejsze Peenemunde to jednak nie tylko stara fabryka z jej niechlubną przeszłością i opuszczone budynki po jednostkach wojskowych, to także cisza i spokój, piękne trasy spacerowe, niskie jak na niemieckie warunki ceny pobytu a przede wszystkim sympatyczna atmosfera, taka krzyżówka polskiej gościnności z niemieckim porządkiem i gospodarnością. Przenocować można już za 15 euro i to w niezłych warunkach, a za 20 dostaniemy elegancki pokój ze śniadaniem. W porcie zaczynają powstawać lokale gastronomiczne, więc z głodu nie zginiemy, kursuje statek białej floty, nieśmiało przebijają się pierwsze prywatne inicjatywy: w starym porcie stanęły drewniane domki, ktoś remontuje stary kuter a dawny pasie startowym przerobiona na tor gokartowy. Część lotniska służy amatorom szybkiej jazdy, motocykliści testują tu swoje maszyny, huk i hałas nie męczą tu nikogo, bo na dużym obszar nawet najgłośniejszy ryk maszyn rozpływa się w powietrzu.

Jak zwykle na świecie bywa, Peenemunde ma również swoje polskie akcenty; rok temu swoje podwoje otworzyło tu Muzeum Zabaw i Zabawek, którego współorganizatorką jest pani Magda Wróbel ze Szczecina. W muzealnych gablotach zamieszkały wspomnienia z dzieciństwa naszych mam, babć i nas samych; porcelanowe lalki w balowych sukniach, samochodziki na pedały, marzenie każdego chłopca, miniaturowe domki i kuchenki w sam raz, żeby ugotować obiad dla misia. Na ścianach wiszą zdjęcia z dawnych lat; dziewczynka z mamą, rodzeństwo, chłopiec z misiem, niektóre w kolorze sepii inne czarno-białe, wszystkie kryją w sobie historię zupełnie inną niż ta, z którą łączymy Peenemunde. Choć jest też kilka elementów wspólnych dla przeszłości świata zabawek i czasu wojny, są to lalki, które można nazwać ideologicznymi, czyli takie, które miały przyczyniać się do zwiększenia znaczenia III Rzeszy u jej małych obywateli. Zabawki w mundurach, z miniaturowymi hitlerowskimi odznaczeniami przy ubrankach, inscenizacje pól bitewnych z udziałem zwycięskiej armii niemieckiej, żołnierzyki z ołowiu i z ciasta chlebowego, wszystko jest jednak tak zaprezentowane, że oglądający traktują tego typu eksponaty jako ciekawostki, a nie pochwałę złego wychowania. Zauważyłam nawet, że goście bardzo szybko przechodzą, koło wojennych eksponatów, jakby nie chcieli pamiętać o tym, co było kiedyś, dużo chętniej zatrzymują się przy zabawkach z byłego NRD. Ze wzruszeniem oglądałam pacynki z teatrello, różne wcielenia Piaskowego Dziadka, Pani Sroki i Pana Lisa, przezrocza z bajkami, lalkę z papieru ubrankami do wycinania, taką sama, jaką przywiozła mi mama z wycieczki do zachodnich sąsiadów i kolorowe przybory do szkoły, które tak bardzo różniły się od naszych, burych zeszytów i ołówków.
  
Aktualnie, w muzeum trwają przygotowania do ekspozycji lalek szczecińskiego teatru „Pleciuga”, a w niedługim czasie odbędą się niemieckie premiery dwóch przedstawień: „Pana Twardowskiego” i „Legendy o powstaniu Szczecina”, obie bajki w tłumaczeniu pani Magdy. Takie działanie powinno przyczynić się do częstszych wizyt w Peenemunde Polaków, których na razie zagląda tu jak na lekarstwo, a przecież Uznam jest tak blisko...

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2008 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;