Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Start arrow Polska arrow Mazury arrow Ciekawe miejsca arrow Leśniczówka Pranie
Leśniczówka Pranie
Leśniczówka Pranie jest położona nad jeziorem Nidzkim, około 7 km od Rucianego-Nidy. Można do niej dotrzeć z Rucianego rowerem lub pieszo Można się też wybrać samochodem oraz wodą (cumuje się na pomoście naprzeciwko leśniczówki), co jest na pewno atrakcją dla żeglarzy.

Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły
w taką kapelę dużą
domek z czerwonej cegły
rumieni się na wzgórzu:
to leśniczówka Pranie,
nasze jesienne mieszkanie.

(konstanty Ildefons Gałczyński, fragment wiersza „W leśniczówce”)

Będąc na Mazurach naprawdę warto się tam wybrać. Nie tylko ze względu na Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Także dlatego, że miejsce to jest wspaniale położone i otaczają je bajkowe widoki. Stara poniemiecka leśniczówka leży w puszczy na niewielkiej polance tuż przy stromym brzegu jeziora. Jest to obrośnięty dzikim winem niewielki budynek z czerwonej cegły. Z drewnianą werandą.

Piękno tego krajobrazu było natchnieniem dla Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (link) , który spędził tu jeden z najważniejszych okresów w swoim życiu. Poeta po raz pierwszy zagościł w leśniczówce w lipcu 1950 roku. Dotarł do tego przepięknego miejsca wodą. Przypłynął wraz z żoną łódką. Przyjeżdżał potem regularnie przez kolejne 3 lata. Ostatnie 3 lata swojego życia. Był gościem ówczesnego, pierwszego powojennego leśniczego - Stanisława Popowskiego. Latem poetę często odwiedzali przyjaciele pisarze.

Twórczość Gałczyńskiego była w pewnym okresie ściśle związana z Mazurami. W Praniu powstało wiele utworów, m.in. „Kronika Olsztyńska”, „Wit Stwosz”, „ Niobe”, „Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu” , „Rozmowa liryczna”, „Pieśni”, „Ezop świeżo malowany”, „Spotkanie z matką”, „Księżyc”, czy cytowany na początku wiersz „W leśniczówce”. No i oczywiście wiele innych.

Poszukajmy ducha Gałczyńskiego…
Gałczyński miał w otoczeniu wiele swoich ulubionych magicznych miejsc. Do takich miejsc należały między innymi:
„Wyspa Skarbów”, czyli Wyspa Czapla na jeziorze Nidzkim.
Droga leśna z Rucianego do Prania. Stanisław Popowski wiózł tędy saniami rodzinę Gałczyńskich. Była zima 1951. Jechali ze stacji kolejowej. Klimat tej przejażdżki można odnaleźć w wierszu „Sanie” (link)
„Zatoka Słoneczna”, czyli binduga Buda po przeciwnej stronie jeziora. Ulubione miejsce kąpieli Gałczyńskich. Miało tu miejsce dość przykre wydarzenie. Latem 1951 poeta zgubił tu obrączkę. Kiedy poszukiwania okazały się bezowocne, poeta uznał, że to „jego dar dla Apollina”.
Leśniczówka Dębowo – Gałczyńscy przepływali kajakiem lub łodzią do „Zatoki Słonecznej” a stamtąd pieszo wędrowali obok leśniczówki Dębowo, mijali jeziorko Topielec, osadę Zamorduje, Jaśkowo i dochodzili do Wiartla
„Bernard Shaw”, ulubiona sosna poety. Odpoczywał pod nią w drodze z Prania do stacji kolejowej Karwica Mazurska. Poeta nazwał tak drzewo z powodu sędziwego wieku. Niestety nie dane nam będzie już nigdy więcej pod tą sosną usiąść, ponieważ uschła w 1983 roku i została ścięta. Ale w jej miejscu została zasadzona symboliczna nowa sosna. Zadbało o to Nadleśnictwo Maskulińskie oraz Muzeum w Praniu, które upamiętniło to miejsce także głazem i tablicą pamiątkową. Znajdziemy je 1,5 km na południe od leśniczówki. Dojdziemy tam w 20 minut. Trafimy bez problemu dzięki emblematom białej sosny, które są umieszczone co kilkadziesiąt metrów na drzewach.
„Zatoka Szczupacza” – niewielka zatoczka na południe od leśniczówki. Kiedyś słynęła z obfitości szczupaków oraz nenufarów. Dziś w tym miejscu rzadko spotyka się szczupaki, za to piękne nenufary cieszą oko tak jak dawniej, kiedy wypoczywał tu poeta. Nawet wtedy, gdy w zatoce roiło się od ryb, Gałczyński nie miał szczęścia do ich łowienia. Swoich sił próbował tylko raz, w 1953 roku. Bezskutecznie.
„Jeziorko Wesołek” – na południe od Prania, niedaleko Krzyży. Ulubione miejsce spacerów rodziny Gałczyńskich. Ich ulubionym zajęciem tam było zbieranie rosiczek. Dziś te rośliny znajdują się pod ochroną, więc nie należy iść w ślady poety!
„Cichy Kącik” – mała zatoczka na wysokości Krzyży. Miejsce osłonięte od wiatrów, poeta uznał je za wymarzone do kontemplacji przyrody.

Możemy szukać śladów K.I. Gałczyńskiego na dydaktycznej ścieżce przyrodniczej, która rozpoczyna się na parkingu w Praniu, wiedzie wzdłuż Jeziora Nidzkiego i zatacza koło. Jej długość wynosi 1400 metrów.

W budynku, gdzie obecnie mieści się muzeum, odtworzono warszawski gabinet poety. Można obejrzeć wiele zdjęć, rękopisy (np. fragmenty „Zaczarowanej dorożki”), pamiątki, listy do ukochanej żony Natalii. Jest to obecnie ważne centrum kultury regionu w powiecie Piskim. W lipcu i w sierpniu w niedziele o 11.00 odbywają się w leśniczówce koncerty muzyki poważnej, a wieczorami recytacje poezji Gałczyńskiego. Często w wykonaniu Wojciecha Siemiona. W Praniu można spotkać wybitnych artystów polskiej estrady. Śmiało można powiedzieć, że jest to teraz miejsce kultowe. Ludzie szukają w nim natchnienia, ducha wielkiego poety, spokoju. Sama leśniczówka powstała około 1880 roku. Przed wojną nosiła nazwę Seehorst. Muzeum K.I. Gałczyńskiego założono w niej dokładnie 100 lat później. Przez wiele lat kustoszem w nim była córka artysty, Kira Gałczyńska, która napisała książkę o pobycie swojego ojca w Praniu („Mazurskie szlaki Gałczyńskiego”). Od kilku lat muzeum jest kierowane przez Wojciecha Kassa (poetę i literaturoznawcę) oraz jego żonę Jagienkę.

Skąd wzięła się nazwa „Pranie”? Podobno od gęstej mgły często zasnuwającej polanę, na której stoi leśniczówka. Starzy Mazurzy zwykli wtedy mawiać, że to miejsce się prało.

Muzeum
Godziny otwarcia:
Muzeum czynne przez cały rok w godzinach 9.30 – 17.00 z wyjątkiem poniedziałków, wtorków i dni poświątecznych.
Adres:
Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu, 12-215 Karwica Tel/fax:  87 425 62 48
Jak trafić:
Lądem od strony Karwicy lub Rucianego Nidy Od Rucianego: Z drogi głównej, jakieś 3 km za Rucianem skręcamy w lewo w drogę leśną.Po kolejnych 3 km parkujemy w lesie.
Można dojść pieszo niebieskim szlakiem im. Gałczyńskiego prowadzącym z centrum miasta długą aleją wczasowa aż do lasu.
Jeśli ktoś lubi samotne wyprawy i stroni od turystów, może znaleźć ścieżkę prowadzącą wzdłuż brzegu jeziora, szczytami wysokich skarp, prosto do leśniczówki.
Jeśli wybieramy rower, do celu zawiedzie nas trasa rowerowa.
Od Karwicy:
Szlak pieszy im. Karola Małłka. Zaczyna się już w Krutyni. Należy podążać za żółtymi znakami. Trasa liczy 20 km w jedną stronę (od Krutyni, bo z Karwicy jest ok. 5 km) i świetnie nadaje się na wycieczkę rowerową. Jest to jeden z najładniejszych szlaków na Mazurach. (link) Wodą dotrzemy do leśniczówki od strony Jeziora Nidzkiego. Zacumować można przy pomoście tuż przy leśniczówce. Właśnie tą drogą dotarł do tego miejsca Gałczyński, gdy pojawił się w Praniu po raz pierwszy.




W leśniczówce
Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły
w taką kapelę dużą,
domek z czerwonej cegły
rumieni się na wzgórzu:
to leśniczówka Pranie
nasze jesienne mieszkanie.

Chmiel na rogach jelenich
usechł już i się sypie;
w szybach tyle jesieni,
w jesieni tyle skrzypiec,
a w skrzypcach, bylr tknięte,
lament gada z lamentem.

Za oknem las i pole
las - rozmowa sosnowa;
minął dzień i na stole
stoi lampa naftowa,
gadatliwa promienna
jak ze stołu Szopena.

W nocy tu tyle nuceń
i śpiewań, aż do rana.
Księżyc w srebrnej peruce
gra jak Bach na organach
i płynie koncert wielki
przez dęby i przez świerki -
to leśniczówka Pranie:
nocne koncertowanie.

Chodzi wiatr nad jeziorem
znów zaświecamy lampy;
o, leśniczówko Pranie:
lamp lśnienie, migotanie
księżyc na każdej ścianie,
nocne muzykowanie.

Gwiazdy jak śnieg się sypią,
do leśniczówki wchodzą
każdą okienną szybą,
każdą wrześniową nocą,
w twoim małym lusterku
noc świeci gwiazdą wielką.

Konstanty Ildefons Gałczyński
Wrzesień 1952




Sanie
Noc jak bas.
Księżyc wysoko jak sopran,
gość u chmur ośnieżających drzewa -
zima, zima,
jaka tam zima!
skoro jak majowy słowik śpiewa.

Gdzieś wysoko ciemny wiatr przeleciał,
księżyc wszystkie drogi porozświecał,
wszystkie czernie w chmurach, szparach, wronach;
a tu droga przez las, przez noc, przez księżyc
i trzy dzwonki z końskiej uprzęży
dzwonią jak zapomniane imiona.

Srebrną drogę przebiegł srebrny zając.
Srebrny promień podkradł się pod sowę.
Sowa patrzy. A tu płatki śniegowe
z nieba na ziemię spadają.

Jaka tam sowa -
to także księżyc.
A śnieg się ustatkował
i położył się, i leży;

patrz: promieniowanie,
blask na śnie.
Ruszają się sanie.
Leży śnieg,

Za tobą, przed tobą
las i las.
Jak jabłko w ręku
czas.

Twarz. Cienie. Oczy. Z moimi zgasną.
To moja ręka. To twoja.
Rozłąka - ciemność. Twarz - jasność.
Twarz - twoja.

Twarz twoja. Dzwonki. Ze srebrnych łez.
Dzwonią. Daleko. Ciężko.
Twarz twoja mała. Twarz twoja jest.
Twarz twoja jest jak słoneczko.

Trzy dzwonki dzwonią. Imiona trzy.
Do domu jest niedaleczko.
Świerk strząsa śnieg na wesołe łzy.
Twarz twoja jest jak słoneczko.

Poroztwierał księżyc drogi wszystkie,
porozkładał swój niebieski ogień,
nasze sanie zima otoczyła,
pora wróbli i świecących okien.

Jadą sanie, cień drogami ciągnie:
skośny dyszel i czapka futrzana.
Wierzby straszą. śnieg skrzy się. Trójdzwonkiem
koń jak dzwonnik kuranty wydzwania.

*

Atramentem z serca mojego,
literą rzymską i grecką
wypiszę trzciną na śniegu:
twarz twoja jest jak słoneczko.

A wiosną - jaskrem wśród drogi.
A w lecie - chmurami w lecie.
Przeczytają pisanie ptaki.
i rozniosą. Po całym świecie.

A może i w inny czas,
w inne serca i w inne okna,
(I w czyjąś noc sierpniową brzmiącą jak bas,
w księżyc, w księżyc, rozśpiewany jak sopran.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1951
 
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2017 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;