Podróż przez bezkresny ocean mauretańskiego piasku przebiegała spokojnie, nawet z czasem zrobiło się nudno bo za oknami naszego Pandziora było widać po horyzont tylko piasek i piasek. W samochodzie miły chłód z klimatyzacji nie dopuszczał do wnętrza morderczego upału z pustyni. Samochód bardzo dzielnie sobie radził i brnął przez kolejne kilometry piachu, choć nasza prędkość podróży zmniejszyła się. Off-roadowcy powiedzieliby, że nasz Fiat Panda ma dobrą zdolność "pływania", oczywiście w piasku :-)
Ale radość z jazdy po bezkresnej mauretańskiej pustyni i wydartych jej następnych kilometrach przerwał płat grząskiego piachu. Poczuliśmy dosłownie, jak piasek pod kołami jadącego samochodu zapada się. Na jakąkolwiek reakcję z naszej strony nie było szans, tak szybko pustynia nas unieruchamiała. Pesymista mógłby stwierdzić że zakopaliśmy się na NA AMEN.
W pierwszych chwilach nie wyglądało to ciekawie. Środek pustyni, seryjny samochód zakopany po ośki i my zdani tylko na siebie i swoje pomysły, bo w promieniu przynajmniej kilkudziesięciu kilometrów nie ma innych ludzi, a co dopiero mówić o jakimś cięższym sprzęcie, który mógłby nas wyciągnąć z opresji.
Po krótkim namyśle i sprawdzeniu, czy można w pobliżu samochodu znaleźć stabilniejsze podłoże wzięliśmy się za odkopywanie Pandy.
W zabójczym upale suchego pustynnego powietrza i pełnego słońca pracowaliśmy naszą pokładową saperką, podjeżdżając samochodem o kilka centymetrów. Przydały się zdolności naszej małej terenówki i jej napęd 4x4. Gdy tylko z przodu i pod silnikem usuwaliśmy poduchę piasku, samochód jak mały spychacz podjeżdżał do przodu spiętrzając przed sobą na nowo piasek, który nastepnie musieliśmy odkopać. Taka procedura zajęła nam 8 godzin, aż koła poczuły twardsze podłoże i samochód wzniósł się na koła ze swojej podłogi. Był to taki widok, jakby leżący na pustyni wielbląd wstawał. W tym momencie trysnęliśmy oboje radością. Niestety nie posiadaliśmy aluminiowych najazdów w jakie były wyposażone Pandy na rajd Lisbona - Dakar, które zapewne przyspieszyłyby nasz wyjazd z grząskiego piasku. Ale z drugiej strony nie mielibyśmy gdzie ich zabrać :-) zresztą od czego mamy głowy i upór.
Po godzinach ciężkiej pracy na słońcu, wypiciu kilkunastu litrów wody straciliśmy pewnie po kilka kilogramów z naszej wagi. Polecamy taką metodę odchudzania wszystkim, którzy chcą stracić szybko parę kilo.
Dzisiaj po wyczerpującej przygodzie będziemy tak naprawdę bardzo długo i twardo spać.
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.autopodroznicy.com/