|
W Kamerunie jest o niebo lepiej niż w Nigerii - 24 lutego 2007 Wczoraj wjechaliśmy do Kamerunu. Upał 37 st.C i wilgotność sięgająca 96%, sprawia ze leje się z nas pot wiaderkami ale jest spokojnie i można pokusić się o refleksję z niebezpiecznej podróży przez Nigerię. Nigeria okazala się mało przychylnym turystom krajem, najpierw po szczegółowych kontrolach (sekcja paszportowa, sekcja służby zdrowia, sekcja narkotykowa i sekcja cła) mogliśmy wjechać na jej terytorium. Po przejechaniu 300 km przestaliśmy się oszukiwać, że będą w tym kraju drogi asfaltowe. Stan infrastruktury drogowej w Nigerii jest fatalny. Jeśli pojawia się asfalt to w śladowych ilościach i to w zrujnowanej postaci. Lagos - stolica Nigerii przywitała nas podatkami. Kontrola przebiegła w bardzo nerwowej atmosferze. Naliczono 140 Euro podatku za używanie dróg, za ładunek w samochodzie, za ochronę środowiska bo ponoć Panda spełniająca normę Euro 4 nie jest wystarczająco sprzyjająca dla środowiska w Nigerii. To co nas najbardziej sfrustrowało to podatek od radioodbiornikow w tym TV!!! W drodze do Ambasady Kamerunu w Nigerii zostaliśmy zatrzymani przez policję. Policjant nie podając powodu nakazał Joli odpiąć pasy i przesunąć się w stronę kierowcy, po czym wsiadł do samochodu. Po pół godziny jazdy bocznymi uliczkami Lagos, pouczania, straszenia zatrzymaniem samochodu na 3 dni stwierdził, że za szybką zmianę pasa jezdni grozi nam mandat w kwocie 100 Euro. Zażądaliśmy rozmowy z przełożonym. W odpowiedzi policjant bez ogródek zapytał ile jesteśmy w stanie mu dać. Była to kolejna jawna próba wyłudzenia łapówki. Przez Nigerię do granicy z Kamerunem przejechaliśmy 1980 km. Cały czas przerażała nas częstotliwość kontroli skorumpowanych "stróżów prawa" oraz niebezpieczeństwo napadnięcia przez grasujące bandy.  Tutaj w Kamerunie jest o niebo lepiej. No może za wyjątkiem tego, aby znaleźć się dzisiaj nad Zatoką Gwinejską, dokładnie jesteśmy z Limbe koło Duali, nasza Panda Cross musiała pokonać kolejne 540 km dróg szutrowych pokrytych tarką i głębokimi piaszczystymi dołami. Pandzior piasek i kurz ma wszędzie, deska rozdzielcza i tapicerka są już pomarańczowe. Dziś Dominik wymienił filtry w samochodzie bo były już mocno zapchane. Teraz Pandziorowi będzie się lekko oddychać :-).
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.autopodroznicy.com/
|