Z Kamerunu udało nam się wjechać do Gabonu. Nie sądziliśmy, że będą w tym państwie, aż tak duże problemy z zakupem jedzonka (oleju napędowego) dla Pandziora. Całe szczęście, że oprócz paliwa w baku, zawsze w kanistrach na pokładzie mamy 60 litrów rezerwy paliwowej na której możemy zrobić dodatkowo ok. 1000 km zanim znajdziemy kolejny wodopój dla naszego łazika. W Gabonie przecież wydobywa się ropę naftową na skalę przemysłową i ON powinien być.
Wybraliśmy boczną drogę do granicy z Kongo bo główna jest w fatalnym stanie. Poza tym na południu tego głównego szlaku grasują rebelianci i często napadają na swoich "czarnych braci", nie wspominając o łakomych kąskach jakimi są dla nich biali.
Boczna droga, którą jedziemy przez Gabon do granicy z Kongo, też nie jest w najlepszym stanie, ale najważniejsze, że jest bezpieczna.
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.autopodroznicy.com/