Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Australijski Carnarvon National Park
Autor: Waldemar Rakoczy   
19.jpgCarnarvon National Park znajduje się około 800 kilometrów na północny zachód od Brisbane, stolicy stanu Queensland. Wybraliśmy się z grupą znajomych, żeby odwiedzić to miejsce, ponieważ już dużo wcześniej słyszeliśmy o nim od znajomych Australijczyków.

Na terenie parku jest kemping, gdzie można rozbić namiot lub zaparkować przyczepę kempingową. Jest jednak warunek - trzeba zarezerwować miejsca znacznie wcześniej, bo ich liczba jest ograniczona. Na terenie kempingu panują też spartańskie warunki. Nie ma tam kanalizacji, są tylko zimne prysznice, drzewo na ognisko trzeba przywozić ze sobą spoza terenu parku, a śmieci należy zabrać ze sobą, do domu. Dla turysty raj! Wszystko to rekompensuje dosyć tania cena pobytu - $A 3,50 za dzień od osoby.

20.jpgTrzeba też pamiętać o jednym - nie można tam pojechać w czasie dużych opadów deszczu, czyli w czasie australijskiego lata, bo wtedy małe strumyki na terenie parku mogą przekształcić się w rwące rzeki. Taka sytuacja zdarzyła się w 1974 roku, kiedy to kemping był odcięty od świata, bo rwąca potoki uniemożliwiły wyjazd z parku. Żywność dla zmokniętych turystów zrzucano wtedy z helikopterów. Na szczęście trwało to tylko dwa tygodnie, po tym czasie woda opadła na tyle, że można było już przejechać przez strumienie.

Zarezerwowaliśmy sobie miejsca na kempingu na początek maja, na tydzień, ponieważ jest to wystarczająca ilość czasu, żeby zobaczyć w miarę wszystkie atrakcyjne miejsca. Wybraliśmy się w pięć rodzin, z dziećmi w wieku szkolnym.

21.jpgWyjechaliśmy samochodami, z całym sprzętem, a nawet z zapasami wody do picia. W dzień wyjazdu - niespodzianka, zaczęło padać! Gdy jechaliśmy, deszcz się wzmagał, aż doszło do tego, że wycieraczki samochodowe nie nastarczyły przerabiać strug wody. Całkowicie załamani, byliśmy już bliscy zawrócenia, ale zwyciężył duch turystyczny i nadzieja, że może tam jest lepiej. W miarę jak jechaliśmy, deszcz stawał się mniejszy, a z czasem zupełnie ustał. Dojechaliśmy do miasteczka Roma. Nazwę nadali mu włoscy emigranci, którzy pierwsi się tu osiedlili. Z czasem odkryto tu ropę naftową, miasteczko się rozrosło i stanowi teraz duży ośrodek w australijskim country. Zostało nam już do przebycia tylko 200 km po dobrej, asfaltowej drodze i ok. 50 km po drodze terenowej, już przy dojeździe do parku.

Pogoda poprawiła się zdecydowanie i mogliśmy rozbić nasze namioty na suchym miejscu. Sam kemping jest pięknie położony, w dolinie, którą przepływa strumień, a całą dolinę, dosyć szeroką, otaczają strome skały o wysokości 300-500 metrów. W dolinie panuje swoisty mikroklimat o stałej temperaturze w ciągu całego roku. Rośnie tu bujna, prawie tropikalna roślinność, a króluje tu pewien gatunek palmy, który po angielsku nazywa się cabbage tree palm. Rosną też wysokie eukaliptusy, narodowe drzewo Australii, hibiskusy, a także różne odmiany wysokich traw i paproci.

22.jpgBardzo bogata jest też fauna. Można spotkać tam szare kangury, które są dosyć ciekawe i chętnie przychodzą rano w okolice kempingu, oposy, dopiero nocą schodzące z drzew w poszukiwaniu jedzenia, a w strumieniu, wieczorem można spotkać dziobaki. Zwierzęta te żyją tam, gdzie mają spokój i czystą wodę.

Ptaki też upodobały sobie te okolice, a najbardziej reprezentują je kukubary, które wspaniale naśladują głos śmiejącego się człowieka. Można też spotkać tam pelikany, ibisy i żurawie.

Szlak do chodzenia po dolinie wiedzie wzdłuż strumienia, który w czasie wędrówki trzeba wielokrotnie przekraczać. Gdy zboczy się nieco ze szlaku, dotrze się do atrakcyjnych miejsc. Atrakcje to różne cuda natury. Można zobaczyć Moss Garden z pięknym wodospadem i strumieniem, który przepływa przez wąwóz porośnięty starym mchem. Mchu jest tak dużo, że nawet powietrze w wąwozie wydaje się zielone od jego koloru.

Jeden z kanionów nazwano Amfiteatr. Natura w skałach wyrzeźbiła siedzenia dla publiczności, a na scenie woda nagromadziła czysty, jasny piasek. Brak tylko artystów, bo do występów nawet przygotowana jest akustyka. Wystarczy głośniej coś powiedzieć, żeby głos rozniósł się bardzo daleko.

23.jpgWąwozów jest dużo, a prawie w każdym płynie mały strumyk, który łączy się z dużym strumieniem, płynącym przez całą dolinę.

Pogoda płatała nam tylko drobne figle. W dzień świeciło ładnie słońce, ale w nocy czasami padało. Raz przeszła większa burza, zerwało nam nawet plandekę przykrywającą namiot, ale na tym się skończyło.

Nocne deszcze podniosły trochę poziom wody w strumieniu. O ile do tej pory mogliśmy swobodnie przechodzić przez wodę po kamieniach, to po deszczach stało się to niemożliwe. Trzeba było przechodzić na bosaka, a że jednego dnia musieliśmy strumień przekroczyć dwadzieścia razy, nie obyło się bez kąpieli. Wystarczyło, że ktoś źle wyliczył skok na następny kamień i kąpiel gotowa. Wszystko kończyło się jednak na śmiechu.


Wśród atrakcji są też dwa miejsca, gdzie można zobaczyć malunki Aborygenów na skałach. Zamieszkiwali oni te tereny jakieś 3000 lat temu i zostawili swoje dzieła w zacienionych miejscach, gdzie chronili się przed upałem. Malowidła przedstawiają zwierzęta występujące na tych terenach oraz zawierają wiele symboli religijnych, charakterystycznych dla wierzeń Aborygenów. Jedna ze ścian zawiera malowidła rąk, zarówno dorosłych, jak i dzieci, które są symbolem więzi plemiennych. Obecność odbić dziecięcych rąk w rysunkach Aborygenów stanowi zagadkę dla badaczy, ponieważ zazwyczaj nie dopuszczali oni małych dzieci do malowania.

Dodatkową atrakcją w parku jest punkt widokowy. Żeby zobaczyć piękny widok na całą dolinę i otaczające ją skały, trzeba się wdrapać po stromych schodach, jakieś 400 metrów. Dla tego samego widoku warto dostać zadyszki, wspinając się w górę.

Pobyt w Carnarvon National Park to czas spędzony inaczej, oderwanie się od cywilizacji i bliski kontakt z naturą. Cywilizacja została gdzieś poza nami, nie było się do czego spieszyć ani myśleć o codziennych problemach. Czas chociaż na chwilę się zatrzymał!
Mamy nadzieję, że nieraz jeszcze tam pojedziemy!

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;