Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Durban i okolice

Durban jest miastem położonym na samym wybrzeżu, jakieś 400 km na południowy zachód od granicy Mozambiku i jakieś 700 km na południe od Johannesburga. Pogoda charakteryzuje się umiarkowanymi temperaturami zarówno w lecie (zazwyczaj 30-35 stopni, często mniej), jak i w zimie (rzadko kiedy spada poniżej 10 stopni, często 15-20). Jeżeli chodzi o deszcze, to najczęściej padają w miesiącach poprzedzających lato, w tzw porze deszczowej, czyli od września do grudnia i są obfite (miasto t wogóle charakteryzuje się dużą wilgotnościa i dużymi opadami). W Durbanie zamieszkują 3 grupy kulturowe: hinduska (najliczniejsze na świecie zgrupowanie Hindusów, nie licząc Indii), murzyńska (głównie Zulusi, czasem Xhosa), oraz biała. W związku z tym na ulicach Durbanu można spotkać 3 języki: angielski, zulu i stanowczo rzadziej afrikaans. Pozostałe 8 oficjalnych języków RPA właściwie w Durbanie nie funkcjonuje.

Niestety do tej pory są problemy z komunikacją i wieczornymi przechadzkami. Zazwyczaj po zmroku nie zaleca się wychodzenia na ulicę, chyba że jest się posiadaczem samochodu. Jeżdża autobusy, ale niezmiernie rzadko, a dużo bardziej są popularne czarne taksówki. Ale niestety białemu niebezpiecznie pojawiać się we wnętrzu takowej, a już na pewno w nocy.

Durban dzieli się na 6 części:

  1. The Beachfront
  2. The City
  3. The Harbour and The Point
  4. The Bluff
  5. The Berea
  6. Durban North

1. The Beachfront - W tej części miasta znajdują sie plaże strzeżone, oraz mnóstwo hoteli. Jeżeli spojrzy się na zdjęcia Durbanu, lub pocztówki tutejsze, miasto jest pełne wieżowców. Są to głównie hotele z The Beachfront. Znajduje się tutaj oczywiście mnóstwo turystów, straganów z murzyńskimi pamiątkami oraz riksze, których właściciele liczą sobie wygórowane ceny nawet za zrobienie im zdjęcia (a rzeczywiście wyglądają ciekawie, przystrojone piórami i niesamowicie kolorowe). 35.jpg
2. The City - Centrum miasta skupia się wokół dwóch głównych ulic, Smith i West, kiedyś całkowicie białych, teraz zamieszkanych głównie przez Murzynów i Hindusów. W centrum można podziwiać kilka naprawdę ładnych, starych budynków (np. ratusz), póść do jednego z wielu sklepów, bazarów, czy posiedzieć na ławce w zacienionym miejscu. Nistety miejsce to robi się bardzo niebezpieczne po zmroku dla białego człowieka.
3. The Harbour and The Point - Rejon ten składa się z dwóch części - portu (głównie ulica The Victoria Esplanade), oraz wejścia do portu (The Point). Powstało tu wiele kafejek, barów i dyskotek, dlatego wieczorem jest tu tłoczno i głośno. (oczywiście przyjeżdza się samochodem).
4. The Bluff - Druga częśc portu, południowa. Częśc miasta wypełniona małymi domkami, cicha i spokojna. Można też przejść się na cudne plaże, dużo ładniejsze niż Beachfront i przede wszystkim dużo mniej zatłoczone.
5. Berea - Ogromna część miasta, w której mieszka największa część autochtonów. W większośći jest to cicha, spokojna dzielnica, z wieloma ciekawymi budynkami, dobrymi restauracjami, prywatnymi szpitalami, parkami. Np Essenwood Park to miejsce, gdzie śłynny król Zulusów Shaka, założył wielki obóz, a ulice Essenwood i Florida podobno były kiedyś ścieżkami słoni.
6. Durban North - Najbogatsza dzielnica Durbanu z wielkimi rezydencjami, zielonymi parkami, bogatymi kościołami. Znajdują się tutaj luksusowe sklepy, centra handlowe, prywatne, bardzo drogie szkoły, świetne restauracje. Wszystko, by w pełni usatysfakcjonować tutejszych bardzo, bardzo bogatych mieszkańców (oczywiście białych)


Niecale 30 kilometrów na zachód od Durbanu, niedaleko od autostrady N3 znajduje się dosyć spora miejscowość Kloof. Położona jest na zboczach malowniczej doliny. Główną atrakcją jest tutejszy rezerwat przyrody, jeden z najładniejszych i największych w okolicach Durbanu. Obok wejścia został zrobiony mały parking oraz postawione stoliki do piknikowania. Podczas weekendów i świąt mnóstwo ludzi przyjeżdza, by posiedzieć sobie na lonie natury. Ale na szczęście nie ten parking jest główną atrakcją. Zaraz za nim wchodzimy na wąską ścieżkę. Po kilku minutach naszym oczom ukazuje się długa dolina, z jednej strony ginąca w oddali, z drugiej zakończona kaskadowymi wodospadami. Na terenie rezerwatu znajduje się kilka oznakowanych szlaków. Najdłuższy i najciekawszy jest oznaczony kolorem żółtym. Po kwadransie ścieżka schodzi w dół, do wąwozu. W gęstym lesie żyje mnóstwo zwierząt, a ptaki krzyczą dosłownie wszędzie. Podczas kilkugodzinnego pobytu w dolinie udało mi się zaobserwować trzy antylopy (albo jakieś inne zwierzęta podobne do naszych saren), kilkadziesiąt dziwacznych stworzeń, które wyglądem swym przypominały wielkie, szare świnki morskie, ale znacznie żwawiej uciekały. Ptaki także niechętnie dawały się podejść, ale przez cały czas dawały znać o sobie. Jest to bardzo miłe miejsce na całodzienną ucieczkę od szumu miasta...

Jest to mała, odtworzona wioska zuluska, w której można podpatrzyć jak wyglądało życie Zulusów - wybudowane są tradycyjne, okrągłe chaty, poustawiane sprzęty. Obsługa, złożona oczywiście z Zulusów objaśnia zastosowanie sprzętów, ich sposób użycia. Można także usłyszeć sporo opowieści o zwyczajach panujących wśród tego plemienia. Jedyny, który pamiętam, mówi o tym, że żonę kupowało się za 11 krów. Ilość żon związana była li jedynie z majątkiem mężczyzny. Zulusi nadal posiadają wiele żon, ale niestety nie wiem jaka jest za nie cena, ani jak się je obecnie kupuje. W Phe-Zulu można popatrzeć na tradycyjne stroje, posłuchać pieśni, związanych z różnymi okazjami (podrywanie kobiety, oświadczyny itp), pooglądać tańce.
Oprócz wioski można zobaczyć sporą farmę krokodyli, z głównym okazem, ponad 100 letnim, wielkim krokodylem, którego wołają: Junior. Dodatkowo można pojechać na malutkie safari (niestety droga to przyjemność). Przewodnik objeżdża Land Roverem niewielki park. Poza tym, że jest szansa na zobaczenie zebr, dwóch rodzajów antylop oraz oczywiście małp, przewodnik caly czas opowiada o rodzajach drzew, krzewów, pokazuje tropy zwierząt, jamy węży (w tym czarnej i zielonej mamby). Sporo się można dowiedzieć, ale niestety zobaczyliśmy tam tylko jedno stadko antylop. Zato potem napatrzyliśmy się na innych safari!


Jest to miasto położone jakieś 70 kilometrów na zachód od Durbanu. Można znaleźć w nim mnóstwo pozostałości, które wybitnie świadczą o tym, że było ono białym miastem. Piękne, stare domy, z wielkimi ogrodami, mnóstwo cichych alejek, można się poczuć zupełnie jak w Europie. Ponadto w centrum Pietermaritzburga znajduje się kilka naprawdę prześlicznych kościołów, które stylizowane są na bardzo stare (jakby miały z 500 lat). Ogólnie miasteczko, nawet teraz, jest ciche i spokojne, aczkolwiek trochę nudne. Miło tu spędzić jedno popołudnie w jednej z wielu knajpek.

34.jpgHowick jest miejscowością nastawioną prawie wyłącznie na turystów. Jest to małe miasteczko około 20 kilometrów na północ od Pietermaritzburga. Tutejsza rzeka wielkim, ponad stumetrowym wodospadem wpada do małego jeziora, by potem popłynąć wśród kamieni w dół ślicznego kanionu. W porze deszczowej rzeka ma ponad 20 metrów szerokości. Wodospad można podziwiać z góry, a także po uiszzceniu małej opłaty zejść na dół, do wąwozu specjalnie dla turystów zrobioną ścieżką. Samo zejście jest nieciekawe, ale wielka masa wody, spływająca z hukiem do jeziora naprawdę robi wrażenie. Niestety często wodospad ma tylko kilka metrów szerokości. Zaraz koło tarasu widokowego można kupić wiele zuluskich pamiątek, a kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się wiele sklepów z wyrobami tradycyjnymi lub imitującymi tradycyjne.

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.piotrmorawski.com

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;