|
|
|
|
|
Autor: Elżbieta Simon
|
Przewodniki poświęcają Hadze i Rotterdamowi tylko parę stroniczek. I rzeczywiście nie są to najpiękniejsze miasta świata. Jeśli jednak ktoś ciekawy jest "normalnego życia" jakiegoś kraju, to miasta te go zainteresują. Widać na ich przykładzie, że Holendrzy umieją mądrze gospodarować, łącząc przy tym zmysł praktyczny z długofalowym planowaniem. Po utracie kolonii postawili na rozwój handlu i wykorzystanie swoich atutów: położenia, doświadczenia pokoleń i znajomości języków. Ten mały kraj ma bardzo dobrze rozbudowaną sieć autostrad oraz nowoczesne połączenia kolejowe. W ostatnich latach rozbudowano porty lotnicze Shiphol i Zestienhoven. Zaś port w Rotterdamie rozrósł się do największego Europy. Port ten nabrał znaczenia dopiero w 1830 roku, po oddzieleniu się Belgii od Niderlandów. Wraz z uprzemysłowieniem Zagłębia Ruhry stawał się coraz większy. Wprawdzie Rotterdam oddalony jest o 30 kilometrów od Morza Północnego, ale leży w delcie Renu i Mozy. W roku 1872 rzeki pogłębiono i poszerzono, tak że mogą pływać po nich statki morskie. Całe miasto jest poprzecinane rzekami i kanałami. Zbudowano niezliczone mosty, jeden nowocześniejszy od drugiego. Są one przykładem, jak piękna może być architektura przemysłowa. W roku 1999 w porcie przeładowano 300 milionów ton towarów, z tego 35 procent stanowiła ropa naftowa i produkty pochodne. Na terenie portu usadowiły się cztery rafinerie (Shell, Esso, Kuweit Petroleum i Nerefco) oraz wielkie zakłady chemiczne. Rozbudowano też port kontenerowy i centra logistyczne, wszystko wysoce zautomatyzowane. Port zatrudnia 60 tysięcy pracowników. Turyści mogą zwiedzać różne części portu na godzinnych lub parogodzinnych przejażdżkach. Wycieczkę można też połączyć z obiadem - bo niektóre statki oferują w czasie zwiedzania degustację typowych potraw, na przykład "pannenkoeken" - placków i naleśników w najróżniejszych wersjach smakowych. W dawnej dzielnicy portowej Kop van Zuid przekształcono historyczne budynki składów i warsztatów w mieszkania, sklepy, galerie i restauracje. Przyjemną przerwę w zwiedzianiu można zrobić w kawiarni hotelu New York. Hotel ten mieści się w historycznym budynku dawnego biura linii morskich Holland-America. W środku nowocześnie wyposażony, w stylu industrialnym (gołe rury, ceglane ściany obite z tynku itp.). Ponieważ budynek stoi "na wylocie" cyplu, to z oszklonej kawiarni ma się wspaniały widok na przepływające wielkie statki morskie. Siedząc tam można sobie wyobrażać tłumy emigrantów, wyruszających ze Starego kontynentu ku nowemu życiu w Ameryce Północnej. Chociaż Haga jest 400-tysięcznym miastem, sprawia wrażenie spokojnego, mieszczańskiego miasteczka.  Znajduje się tu pałac królewski, do którego królowa przyjeżdża codziennie do pracy. Spotyka się tam też z zagranicznymi delegacjami. Wjeżdża o ósmej od tyłu, przez publiczny park. Park pałacowy jest zawsze otwarty, tylko ostatnio był zamknięty - w dniu, w którym składał wizytę prezydent Obajo z Kenii. Miasto jest siedzibą rządu Niderlandów, podczas gdy stolicą jest Amsterdam. Zwiedzając parlament stwierdziliśmy, że Holendrzy są bardzo dumni z demokracji i bliskości polityków i społeczeństwa. Parę razy podkreślano, że dotychczas na parterze parlamentu "zwykli ludzie" mieli możliwość rozmawiania z posłami i lobbystami. Zmieniło się to niedawno po zamordowaniu Pima Fortuyna. Teraz do parlamentu można wejść tylko w ramach zorganizowanej grupy i tylko po kontroli, jak na lotnisku. W Hadze można podziwiać typowe holenderskie domy: wąskie i wysokie. Dzięki temu, że w tym kraju nigdy nie było podatków od okien, nawet stare domy mają wielkie i piękne okna. Większość nie ma firanek i można do nich zaglądać. Jest to z jednej strony pozostałość tradycji religijnej, a z drugiej - jak z przekąsem stwierdzili nasi holenderscy rozmówcy - chęć pochwalenia się pięknym wystrojem mieszkań i drogimi meblami... W muzeum Mauritshuis trwała akurat wystawa Holbeina. Przed wejściem stały kilometrowe kolejki - i to całymi tygodniami. Holendrzy są znani z uwielbienia dla malarstwa - i to od wieków - co świetnie opisał Zbigniew Herbert w "Martwej naturze z wędzidłem". W Hadze i Rotterdamie tradycyjnie osiedlali się przybysze z Indonezji i Surinamu, po uzyskaniu przez te państwa niepodległości (1949 r. i 1975 r.) Na ulicach mnóstwo ludzi o egzotycznym wyglądzie. Duże zagęszczenie ludności (400 osób na kilometr kwadratowy) czuje się na każdym kroku. Haga leży nad Morzem Północnym. Dzielnica Scheveningen była na przełomie wieków modnym kurortem. Teraz nadal jest wytworną częścią miasta i miejscem plażowania dla tysięcy mieszkańców. Mimo lodowatego morza i porywistych wiatrów, w Scheveningen organizuje się w Nowy Rok gromadne pływanie. Może to pomysł na spędzanie kolejnego Sylwestra....?
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|
|
|
|
|