Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachówTargi turystycznePogodaGrupy dyskusyjne
Relacje z podróży
Relacje z podróży
Polska
Europa
Azja
Afryka
Ameryka Północna
Ameryka Południowa
Australia i Oceania
Antarktyka
Podróże dookoła świata
Relacje z podróży z dziećmi
Relacje z rejsów
Wyprawy nurkowe
Wyprawy w góry, trekking
Wyprawy rowerowe
Mroźne Helsinki
Autor: Bartłomiej Zabdyr   
Zobacz też:
Piątkowy wieczór w Helsinkach

2.jpgHelsinki zimą? Czemu nie... Pomysł wyjazdu do Helsinek powstał podczas świętowania dnia niepodległości Finlandii na początku grudnia. Potem jakoś to ucichło... W okolicach Świąt Bożego Narodzenia znaleźliśmy promocję biletów - szybka decyzja jedziemy! Ostatecznie okazało się że tylko my dwoje. Termin odstani możliwy czyli 9-11 lutego.

Piątek rano - mgła... nerwowe sprawdzenie odlotów z Okęcia - wszystko startuje. Umawiamy się koło 14 na przystanku przy Dworcu Centralnym, chwila zamieszania i jedziemy już w stronę lotniska. Odprawa, kontrole bagażu, i pędzimy na autobus. Niestety nie wszyscy dotarli na czas - startujemy z półgodzinnym opóźnieniem. Podczas kołowania instrukcja bezpieczeństwa, prośba o zapięcie pasów, wyłączenie urządzeń elektronicznych. Stoimy już, pilot rozgrzewa silniki, huk staje się coraz większy, hamulce zwolnione - ruszamy. Po przebiciu się przez chmury naszym oczom ukazuje się wspaniały zachód słońca. Najciekawszym punktem cateringu były plastikowe noże które dostali wszyscy. Ciekawie to kontrastuje z ograniczeniami w przewozie bagażu. Opóźnienie udaje się nadrobić w powietrzu i w Helsinkach lądujemy w miarę o czasie. Kontrola paszportowa i szukamy naszego bagażu - o to moja torba! Dobra teraz trzeba kupić turystyczną kartę miejską - Helsinki Card. Jest to dość ciekawe rozwiązanie dla osób pragnących zwiedzić stolicę Finlandii. W ramach karty, którą można wykupić na 24, 48 lub 72 godziny, otrzymujemy bezpłatny wstęp do ponad 50 muzeów, nieograniczony dostęp do transportu miejskiego (w tym promów na Suomenlinne i do Zoo), podarunek niespodziankę w Stockmanie, wycieczkę autobusową z przewodnikiem po mieście. Karta niestety nie obejmuje połączeń miedzy lotniskiem i centrum - koszta takiego przejazdu wynosi 3,60 euro. Wychodzimy z budynku lotniska na świeże powietrze - temperatura -20 stopni Celsjusza... Odczuwalna z uwzględnieniem wiatru -30. Około 20.30 wysiadamy koło dworca kolejowego. Pierwszy punkt zwiedzania to Stockman - dom towarowy z końca XIX wieku, gdzie znajduje się siedziba jednej z najstarszych firm Finlandii. Robimy burżujskie fińskie zakupy śniadaniowo - kolacyjne, czyli łosoś wędzony, szynka z renifera i mój ulubiony napój czyli upcider. Najwyższy czas dotrzeć do hostelu. Okazuje się być naprawdę blisko - wynajęte 2 piętra w kamienicy, skromnie, ale w miarę czysto. Wrażenie robią czerwone ściany, przypominające klimatem film "Hostel". Po rozpakowaniu się idziemy w miasto - spacer do portu i na Senaatintori. Mroczne, puste i bardzo mroźne Helsinki robią niesamowite wrażenie. Wracamy przed północą, wieczorna toaleta i kończymy wieczór oglądaniem fińskiej telewizji.

Senaatintori, Kiasma, Kansallismuseo, Kalio

3.jpgKolejny wspaniały dzień - temperatura tylko minus 16. Za to dość słonecznie. Leniwie wstajemy około 9, śniadanie, poranna toaleta i udajemy się na wycieczkę autobusem. Pamiątkowe zdjęcia na tle portu, telefony do rodziny, zakup pamiątek i odjeżdżamy. Z ważniejszych miejsc na trasie warto wymienić Senaatintori (plac senacki) zaprojektowany przez C.L. Engela w 1820 roku, Sobór Uspenski, budynek Parlamentu z końca XIX wieku (obecnie siedziba rządu), Yliopisto (uniwersytet) drugi w Finlandii, założony w 1828 roku, Temppeliaukion kirkko - kościół w skale zbudowany w 1975 roku projektu Alvar'a Alto, Cmentarz Hietaniemi - miejsce pochówku najsławniejszych Finów, Sibeliuksen puisto - park Sibeliusa z lat 20. XX wieku i na końcu Stadion Olimpijski wybudowany w 1938 roku na olimpiadę, w pobliżu którego znajduje się posąg Paavo Nurmi. Wycieczka trwa około półtorej godziny z 2 przystankami - pierwszym koło Temppeliaukion kirkko, a drugim park Sibeliusa. Po wycieczce spacerkiem udajemy się do Kiasmy - centrum sztuki nowoczesnej. Najciekawszym eksponatem była pozytywka - dźwięki świata w kształcie kuli ziemskiej z zaznaczonymi kontynentami. Następnym punktem programu jest Kansallismuseo - muzeum narodowe, umieszczone w budynku z połowy XIX wieku. Do największych atrakcji należy prezentacja multimedialna ukazująca dzieje miasta w XX wieku. Razem z wystawą Helsinki w roku 2000 stanowi całość stworzoną na przełomie tysiącleci. Dużo ciekawych eksponatów znajdziemy też w skarbcu, między innymi monety będące w obiegu na terenie Finlandii oraz medale zdobywane przez fińskich sportowców. Udało się nam też trafić na czasową wystawę noży, popularnie nazywanych "finka", na której była kolekcja około 200 eksponatów i materiał filmowy na temat tradycyjnego sposobu wytwarzania. W drodze powrotnej do hostelu zaliczamy supermarket i robimy zakupy fińskich delikatesów. W planach była wieczorna sauna, lecz zmogło nas zmęczenie i ucięliśmy sobie drzemkę do 20. Wieczorem spacer po Bulevardi i wycieczka do Kalio - dzielnicy taniego piwa, studentów i innych przyjemności. Spędzamy czas w indyjskiej restauracji Indian Villa, która trochę nas rozczarowała - na pizzy frutti di mare nie znalazłem nic co przypominało by owoce morza. Po powrocie padamy ze zmęczenia. galeria fotografii

Suomenlinna, lapońska restauracja i powrót do domu

4.jpgNiedziela to dzień lenistwa, więc stajemy dopiero o 10. Śniadanie, poranna kawa i czas zbierać się do wyjścia. Lekka nerwówka przy pakowaniu, czy nie przekroczymy dopuszczalnej wagi bagażu - trochę zakupów zrobiliśmy. Dziś mróz zelżał - tylko minus 5. Najpierw zanosimy bagaże do przechowali na dworcu kolejowym, a potem główna atrakcja dzisiejszego dnia Suomenlinna - twierdza Finlandii zbudowana na sześciu wyspach celu ochrony Szwecji przed Rosją. Ważnym sprzymierzeńcem i w dużej mierze sponsorem twierdzy była sprzymierzona Francja. Szwedzi rozpoczęli budowę w 1748 roku, gdy Finlandia nadal była częścią ich królestwa. W 1703 roku car Piotr Wielki ustanowił Sankt Petersburg nową stolicą Rosji. Do ochrony miasta zbudował twierdzę i bazę morską w Kronstadt (obecnie dzielnica Piotrogrodu). Rosja stała się siła z którą należało się liczyć na Bałtyku. W styczniu 1748 roku młody Augustin Ehrensvärd przybył bezpośrednio dowodąc budową twierdzy. Pod szwedzkim panowaniem Sveaborg (pierwotna nazwa fortyfikacji) był aż do roku 1808 gdy została poddana praktycznie bez walki, co było wielkim zaskoczeniem dla załogi. Decyzja dowódcy którym był Carl Olof Cronstedt, do dziś nie została wyjaśniona (najprawdopodobniej powodem byłą chęć ocalenia ludności cywilnej). Pod rosyjskim panowaniem Suomenlinna przeżyła ciężkie chwile podczas wojny Krymskiej (1854-56). Potężna angielsko-francuska flota bombarduje twierdzę przez 47 godzin - na skutek zaniedbań obrońcy nie mogą odpowiedzieć ogniem, ponieważ ich działa nie mają odpowiedniego zasięgu. Zniszczenia są bardzo poważne. W chwili uzyskania przez Finlandię niepodległości Suomenlinna zyskała obecną nazwę. Funkcje wojskowe pełniła aż do 1973 roku, gdy została przekazana cywilnej administracji (obecnie jedynym wojskowym obiektem jest szkoła marynarki wojennej). Znajduje się tutaj wiele muzeów, kawiarni i innych atrakcji jak Vesikko - jedyna fińska łódź podwodna (Finlandia po II wojnie światowej nie może używać okrętów tego rodzaju). Od 1991 roku Suomenlinna wpisana jest na listę dziedzictwa UNESCO. Dostać na wyspy można się za pomocą specjalnego statku pływającego pomiedzy twierdzą a Kauppatori. Sam piętnastominutowy rejs w zimie jest nie lada przeżyciem ponieważ wody zatoki fińskiej skute są lodem. Nasze zwiedzanie rozpoczynamy od dość efektownego kościoła, a następnie udajemy się do głównego muzeum (jedyne czynne w zimie). Na zakończenie spacer po wyspie poprzez Vesikko, armaty i stare koszary. Powoli nasz wyjazd się kończył, postanowiliśmy uczcić go obiadem w lapońskiej restauracji (jedna z nich o dziwo byłą zamknięta w niedzielę). Powrót do Polski odbył się bez większych przygód, jedyną wartą zaznaczenia rzeczą jest o wiele luźniejsze podejście do kontroli na lotnisku niż miało to miejsce w Polsce.

Czy warto tam pojechać zimową porą? Na pewno! Na pewno trzeba przyjechać na dłużej.

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
www.morowiec.pl
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2009 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;