Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Morze Śródziemne na pokładzie Pogorii
Zobacz też:
Dlaczego Pogoria?

49.jpgKiedyś, jeszcze za poprzedniego ustroju kapitan Baranowski wpadł na pomysl "szkoły pod żaglami", więc dlaczego nie może być "Fizyki pod żaglami". Dr. Jan Grabski poddał pomysł - chętnych zgłosiło się aż nadto. Pomysł prosty - płyniemy, wykonujemy normalne obowiązki załogi, a w wolnych chwilach przygotowujemy eksperymenty na "Festiwal nauki".

Genua

50.jpgI zaczeło się! Autobusem do Genui, która powitała nas deszczem. Po przeniesieniu swoich rzeczy oraz zaopatrzenia na pokład przechodzimy podstawowe szkolenie z zasad bezpieczeństwa. Wieczorem wyjście do portu. Miasto jest bardzo czyste, zabytki zadbane, widać duże nakłady pracy włożone w jego utrzymanie. W sklepach, restauracjach i winiarniach obsługa stara się jak może by klient wyszedł zadowolony. Drobne zakupy, telefony do Polski i czas wracać na pokład

Monaco

51.jpgPierwsze wyjście z portu - niesamowite i niepowtarzalne przeżycie. Pierwsze osoby dopada choroba morska, ja jakoś się trzymam ;-) Płyniemy wzdłuż wybrzeża do Monaco, gdzie mamy zatankować paliwo. Ciąg dalszy nauki podstaw żeglowania i poruszania się na pokładzie. Widzimy już nasz dzsejszy cel - teraz czeka nas dużo trudniejsze zadanie wejscia do portu. Zapada już zmrok gdy dostajemy pozwolenie zejścia na ląd. Miasto przepiękne, rozświetlone mnóstwem lamp. Najważniejsze miejsca które odwiedzamy to zamek i kasyno. Po powrocie zgranie zdjeci przygotowanie relacji na stronę rejsu. Rano tuż przed wypłynięciem wrzucam fotki. Potem kierunek Korsyka

Bonifacio - Korsyka

52.jpgGwiazdy od dawna królują na niebie gdy dopływamy do wybrzeża Korsyki. Martwa fala daje sę wszystkim we znaki. Noc na kotwicy. Rano płyniemy powoli w kierunku Bonifacio. Małe miasteczko, zbudowane na wysokich klifach, jest najbardziej na poludnie wysuniętą siedzibą ludzką na Korsyce. Waskie kręte , niwco zaniedbane uliczki, kilka lokali gastronomicznych i stare francuzkie samochody. Starówka praktyczni wymarła, życiem tętnią niżej położone okolice portu. Klimatu dopełnia ją opuszczne budynki Legii Cudzoziemskiej. Szybkie zakupy, wysyłanie pocztówek i czas wracać na pokład.

3 dni w morzu

53.jpgNajtrudniejsz część rejsu - z Korsyki do Trapani na Sycyli. Przez manewry wojskowe u wschodnich wybrzeży Sardyni płyniemy okrężna droga. Kazdy z nas ma w głowie jedną myśl - jak to będzie gdy przez tak długi czas bedzie tylko woda wokoło. Wcześniej zawsze gdzieś w oddali widać było stały ląd... teraz pustka. W krew wchodzą wszystkie obowiązki na pokładzie - każdy doskonale wie co i kiedy ma robić. Praca idzie coraz sprawniej. Do największej atrakcji tej części rejsu należało złowienie tuńczyka przez naszego bosmana - ponad 45 minut walki. Dla mnie najważniejszą chwilą było prowadzenie Pogorii gdy szła ponad 11 węzłów - aż się chciało żyć :D Noc... jacht leniwie przecina fale... w oddali majaczą światła Sycylii. Jeszcze tylko postuj w oczekiwaniu na otwarcie portu i znowu suchy ląd.

Trapani i Erice - Sycylia

54.jpgStandardowa procedura wejścia do portu, wizyta służb granicznych i już można zejść na ląd. 2 dni postoju w porcie, solidna porcja odpoczynku do bujania i okazja to wspólnego wieczoru. Po śniadaniu robimy szybko zakupy, na jednym z wielu kolorowych straganów z owocami sycylijczycy częstują pomarańczami. Widać ze ludzie są tu biedniejsi niż na północy, ale za to mili, otwarci uczynni. Wsiadamy w autobus i jedziemy do miasteczka fizyków - Erice. Położone wysoko nad poziomem morza, przywitało nas gęstą mgłą. W tym miejscu czas zatrzymał sie przed wiekami. Domu uliczki, kościoły -słowem wszystko wygląda jak średniowieczu. Wieczorem spotkanie w jadalni, spiewanie szant i różne inne morskie opowieści.

Kolejny dzień to spacer po samym Trapani - nieco zaniedbane,choć ciekawe zabytki, mili ludzie i tylko grastka turystów.

Sorento i Pompeje

55.jpgSłoneczne Sorento - miejscowość typowo nastawiona na życie z turystów. Już nie ta klasa co w Genui, nie ta życzliwosć i radość życia co na Sycyli. Pontonami dostejemy się na brzeg, następnie pociągiem do Pompei - miasta zasypanego popiołami wulkanu. Tutaj najdobitniej widać agresywny marketing i chęć wykorzystania turystów. Same Pompeje warto zobaczyć ale nie powalają one na kolana.

Neapol i powrót do Warszawy

56.jpgNeapol - ostatni port na naszym szlaku. Do tej chwili cieszyłem się ze nie wziąłem zbednego bagażu jakim byly gumiaki. Jednak ostatnie godziny rejsu i wpłynięcie przy 8-ce zrewidowały ten pogląd. Samo miasto? Nic szczególnego zabytki zaniedbane, brudne ulice... Warto zwiedzić tylko muzea. Wieczorek kapitański i na następny dzień autobusem do Rzymu na lotnisko, potem samolotem do Warszawy.



Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
www.morowiec.pl
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;