Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Chicago Loop
Autor: Tomasz Grzegorczuk   
Fakty:
666 zamordowanych w 2001 roku w samym Chicago 200 zamordowanych w pierwszych trzech miesiącach 2002- najwyższy wskaźnik morderstw w USA.
Mimo powyższych statystyk Chicago wywarlo na mnie pozytywne wrazenie, powiem wiecej - to chyba najlepsze miasto w USA do jakiego zawitalem. Nie potrafie wytlumaczyc fenomenu tej metropolii, ale chyba  nie jest to zasluga kapusty z beczki, czy chrzanu w sklepie, nie sadze tez zebym byl pod wrazeniem naprawde ladnego downtown. Moze dlatego ze jest to takie typowo emigracyjne miasto, a moze wszystko po trochu wplywa na moja ocene? W kazdym badz razie jak na USA to zycie tutaj móglbym nazwac kompromisem.

16.jpg

Nie bede juz tu sie rozpisywal o polonii w Chicago, bo na ten temat powstalo wiele publikacji, ale byc moze wybierajacym sie tam Polakom przyda sie nieco informacji o lokalnych mediach w jezyku polskim.

Chicago posiada dwie polskie rozglosnie radiowe nadajace na falach AM. Nie jest to wprawdzie zadna rewelacja i podejrzewam, ze bialostockie radio Jard nadajace muzyke disco polo zrobiloby tam wieksza furrore. Obie rozglosnie prezentuja niski poziom nadawanych audycji, ze juz o sprawach technicznych i realizacji nie wspomne. Na przyklad w pierwszych miesiacach 2002 byla nadawana audycja - dyskusja o przemocy w rodzinie. Pech chcial, ze zadzwonila jakas babcia i na antenie zwalila wszystko na komunistów. Kolejne telefony nawiazywaly juz to tematu komunistów w Polsce i mimo, ze redaktor próbowal ratowac sytuacje, o przemocy w rodzinie nie dowiedzialem sie nic. Oba radia sa chyba w jakis sposób powiazane z Radiem Maryja, bo niejednokrotnie na antenie slyszalem jak ksiadz prosil rodaków o $ na ofiare. Wypada tez tu wspomniec o Polvision - polskiej darmowej telewizji w Chicago nadajacej codziennie dwie godziny programu. Stacja emituje programy na poziomie bardzo przecietnej telewizji kablowej z Polski. Niektóre lokalne reklamy powstaja chyba na osmio bitowych komputerach, a raczej powstaly kiedys i beda dozywotnio emitowane, bo jak przez kilka miesiecy czy moze lat popatrzymy na czesto emitowana reklame Polameru z ladujacym Boeningiem i muzyka jak dla przedszkolaków to trudno w ogóle mówic o reklamie. Generalnie zaobserwowalem jakis taki brak podejscia marketingowego, no moze sie czepiam z racji swojego wyksztalcenia, moze te media nie maja srodków, nadaja gdzies z podziemi? Dla mnie zbawieniem byl retransmitowany z TV4 dziennik, w zasadzie to jedyne tresciwe 10 min. podczas czasu antenowego jakim dysponowal Polvision.

Gazeta o swojsko brzmiacej nazwie "Dziennik Zwiazkowy" wiedzie prym wsród polskojezycznej prasy. Nie chcialbym byc przesadny, ale na pewno niewiele sie pomyle jak powiem, ze powierzchnie reklamowe tej gazety zajmuja jakies 60-70% calosci. W zasadzie to warto nawet kupic ta gazete zeby poczytac dla rozrywki wlasnie te ogloszenia. Cala masa reklamujacych sie adwokatów odzyskujacych prawa jazdy utracone w wyniku jazdy w stanie nietrzezwym, bez liku firm oferujacych wyrobienie dokumentów, których w USA legalnie wyrobic nie mozna, oferty pracy dla ladnych, odwaznych Polek, jednym zdaniem przedsiebiorczosc wsród polonii sie rozwija.

Mimo tego calego amatorstwa polskojezycznch medii w Chicago to musze powiedziec, ze jednak one swoja role po czesci spelniaja. Dla nowoprzybylego rodaka dostarczaja wielu niezbednych informacji i w jakis sposób wiaza ze soba ta bardzo liczna polonie w tym miescie.

Duze miasto, duzo sie dzieje.

W takiej metropolii mozna znalezc wszystko, o ile tylko uda nam sie znalezc na to czas. Nie jestem zwolennikiem chodzenia po muzeach, a w szczególnosci po amerykanskich muzeach, a z miejsc wartych odwiedzenia to polecilbym:

Searsa Towera

Sears Tower - najwyzszy budynek w USA jak najbardziej warty jest odwiedzenia. Nie ma wprawdzie tarasu widokowego jaki byl bezposrednio na dachu WTC, ale obserwatorium na 99 pietrze daje naprawde niezapomniany widok na ta gigantyczna zabudowe jaka jest to miasto. Niestety kolejka na dole, byc moze dlatego ze przed wjazdem mozolnie szukaja u kazdego bomby, a moze wszyscy chca to zwiedzic poki jeszcze stoi i stad ten tlok? Zdecydowanie lepiej jest wybrac sie w dzien inny niz sobota i niedziela, kiedy kolejka moze miec nawet pareset metrów. W ogóle to najpierw trzeba trafic do wejscia, a te nie jest tak dobrze oznakowane i nie miesci sie w samym budynku. Obchodzac wieze dookola w poszukiwaniu wejscia mozna natknac sie na dealera narkotyków proponujacego specyfiki specjalnie na wjazd na wieze, centralnie pod sama wieza i to w uniformie pracownika komunikacji miejskiej, ach ta Ameryka czasami po prostu powala mnie na kolana

A gdy juz wjedziemy na gore to panorama jest taka:

17.jpg  18.jpg

Baha'i House of Worship


Czyli swiatynia roznych wyznan. Jak sie dowiedzialem, ze cos takiego jest w Chicago koniecznie musialem to zobaczyc na wlasne oczy. Bardzo ciekawy obiekt, okazalsze swiatynie tego typu sa tylko w Indiach, a ta w Chicago jest rozbudowywana i za kilka lat swa okazaloscia nie bedzie ustepowac azjatyckim odpowiednikom. Cale te przedsiewziecie o dziwo wymyslil Arab, a dokladnie Iranczyk Baha'u'llah, którego za ten wymysl wsadzono do wiezienia  i tam dokonczyl swego zywota. Obecnie jego ideologie propaguje sie w 340 krajach swiata. Sama ideologia sprowadza sie mniej wiecej do usuniecia emocjonalnych i duchowych barier dzielacych ludzkosc, czyli po prostu zdrowy tok rozumowania jak ja to nazywam. Bahici wierza, ze rozwiazanie swiatowych problemów jest natury religijnej i sa zwolennikami samodzielnego poszukiwania prawdy.

19.jpgW srodku bardzo skromny wystrój, zero obrazów, swietych figurek, zadnego przepychu i brak jakichkolwiek symboli, a nawet ambony nie zauwazylem. Po srodku stoja jedynie krzesla, gdzie modlic sie, czy medytowac moze kazdy niezaleznie od wyznania.
Tych to moge jeszcze zrozumiec, modla sie gdzies tam w gore, a nie kazdy do swojego Boga, czy swietej figurki.

Atmosfere psuja turysci, którzy wtargnawszy do swiatyni niczym do muzeum, za wszelka cena szukaja jakiegos obiektu do sfotografowania, a takich w srodku brak. Pod swiatynia miesci sie centrum informacyjne, sa wyswietlane filmy i zlokalizowana jest ksiegarnia z calkiem interesujacymi pozycjami, muzyka medytacyjna i wielojezycznymi broszurami.

 Miejsce jak najbardziej warte odwiedzenia, tym bardziej, ze nie ma zadnych oplat, czy ograniczen w zwiadzaniu, a w okolica swiatyni jest niemniej ciekawa, co widac zdjeciu w tym linku.


Lake Shore Drive

20.jpg


Czyli droga numer 41 ciągnie się nad samym jeziorem Michigan i przebiega przez downtown Chicago. Przejazd wieczorowa pora pozostawia niezapomniane wrażenie. Polecam wjazd do miasta od południowej strony. Właśnie jadąc z tego kierunku mamy możliwość oglądania  całego centrum metropolii, które oczywiście jarzy się jak noworoczna choinka. Po prawej stronie drogi, tuz nad jeziorem ciągnie się pas zieleni i nadmorska promenada, będąca dość popularnym miejscem pikników. W nocy radzę się tam nie zatrzymywać bo można za to wylądować w wiezieniu, ale o tym na innej części strony.

Don't go to the South!

A ja poszdlem. Któregos sobotniego wieczoru nie majac nic do roboty poszedlem na piechote na South. Niewtajemniczonym wyjasnie, ze South to region Chicago z którego ponoc bialy czlowiek noca bez noza w plecach nie wyjdzie. Szedlem wiec od Chicago ave w kierunku poludniowym i juz po godzinie spaceru nie spotkalem zadnego bialego. Daleko nie trzeba bylo isc, zeby okolica diametralnie sie zmienila. Domy bez okien, duzo brudniej, duzo duzo brudniej i duzo mniej swiatel. Nie wiem czemu tak jest, czyzby czarnoskórym w ogóle nie zalezalo na czystosci? Kiedy okolo godz. 11 wieczorem zaczalem byc obiektem obserwacji niedowiezajacych kierowców, postanowilem wstapic do McDonalda na pseudo kawe, którego szyld zobaczylem w oddali. Zrezygnowalem jednak kiedy tam doszedlem, gdyz pod McD bylo cos w rodzaju samochodowego zjazdu ciemnoskórych, gdzie muzyka juz nie grala tylko rozsadzala powietrze, ciemne kobiety tanczyly sobie w najlepsze, no i oczywiscie zadnego bialego, nawet w obsludze McD.     

21.jpgNa dodatek caly obszar wokól McD byl dokladnie opluty! Moze im te jedzenie szkodzi? Nie wiem, ale czesto widzialem jak czarnoskórzy pluja, a pod tym McD bylo naplute co niemiara. Skrecilem wiec w pierwsza lepsza uliczke, która zamierzalem przebic sie do Western ave (glówniejsza ulica) a stamtad autobusem wrócic do domu. Zaraz za rogiem zobaczylem czarnoskórego który usilowal wyrwac sluchawke z budki telefonicznej Ameritechu. Gdy mnie zobaczyl, zapytal czy nie moge dac mu 25 centów do automatu, gdyz ten zjadl mu cale drobne. Prawdopodobnie nie klamal, gdyz kilka godzin temu taki sam automat Ameritechu zjadl mi prawie dolara i nie uzyskalem zadnego polaczenia. Dalem wiec mu te drobne, a gdy automat zjadl i moja monete, czarnoskóry spytal mnie czy nie pomóglbym mu rozwalic tej budki telefonicznej. Hmm, czemu nie w koncu trzeba sobie pomagac - odpowiedzialem, po czym spytalem czy nie obawia sie, ze zostaniemy przylapani na goracym uczynku np. przez przejezdzajacy radiowóz. Czarnoskóry wybuchnal smiechem i odpowiedzial cos w tym stylu: " sluchaj, mieszkam tu 10 lat, a w miejscu gdzie sie teraz znajdujemy jeszcze nigdy dotad nie widzialem bialego czlowieka, ani policyjnego radiowozu". Skoro tak to glupio bylo odmówic i juz po pieciu minutach zamiast budki Ameritechu sterczal z ziemi tylko pret i kilka kabli. Usiedlismy sobie na krawezniku zapalic. Luis, bo tak mial gosc na imie byl w wieku 34 lat i pochodzil z Jamailki. Zaczelismy sobie wiec gadac, a gdy opowiadalem o tym jak z Afganczykami palilem opium w Istambule, co nalezy zrobic podczas miedzyladowania w Amsterdamie i innych moich freestylerskich wyczynach Luis lezal na ulicy, wierzgal nogami i smial sie w nieboglosy. Ci ciemnoskórzy maja jakis taki nieokielznany temperament, smieja sie, mówia i gestykuluja w sposób bardzo widoczny. Kiedy po dwóch godzinach takiej gadki rozejrzalem sie dookola zobaczylem, ze w oknach domów, a nawet na ich porchach (rodzaj balkonu) pojawili sie inni ciemnoskórzy, którzy zapewne zwabieni smiechem Luisa wyszli z domów przysluchac sie rozmowie. No cóz, byla juz niedziela, Luis odprowadzil mnie kawalek i wrócilem do domu bez noza w plecach. Bedac w Chicago prosze jednak mnie nie nasladowac w tej kwestii, South jest naprawde niebezpieczna czescia miasta, a jedynie paranormalny dar przewidywania niebezpieczenstw sklonil mnie to tak frywolnego spaceru. Jezeli ktos chce zobaczyc jak wyglada ten South polecam wybrac sie tam w miare sprawnym samochodem.

22.jpg



...aaach! ...i byłbym zapomniał, w Chicago tez występują problemy z zaparkowaniem się. W tym mieście należy szczególnie uważać gdzie się parkuje.





Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Strona autora relacji.
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;