|
Mając CAŁE wolne ferie w perspektywie, mój brat Jacek postanowił kolejny raz wybrać sie do Rosji.Tym razem, podobnie jak zresztą już dwukrotnie wcześniej, za główny cel wyznaczył sobie Workutę - miasto położone na przedgórzu Urala, leżące praktycznie na kole podbiegunowym (więcej o tym mieście przeczytać można w dziale ROSJA 2001). Na wyprawę wraz z nim zdecydowała się Dorota - od paru lat wierna fanka i niestrudzona amatorka prawie wszystkich jego pomysłów. Planowa w zarysach trasa ich wędrówki to: Kraków - Warszawa - Telespol - Brześć - Moskwa - Workuta - Ural Polarny (najprawdopodobniej turbaza na 106 km, przy trasie Workuta - Labytnangi) - Labytnangi - Salechard - potem to już jak Bóg da... Poniżej zamieszczać będę napływające wieści od "szalonych wędrowców". W każdej miejscowości, w miarę możliwości i czasu, Jacek stara się wysyłać do nas maila, stąd też czerpię informacje o tym, gdzie obecnie się znajdują i co porabiają. 06.02.2003 niedziela Powrót w strony rodzinne: Jacek do Dobczyc, Dorota do Myślenic. Wyprawa zakończyła sie sukcesem, mięsko z renifera przywiezione, nowe znajomości zadzierzgnięte, zorza polarna zaobserwowana. Kolejna wyprawa zakończona... 08.02.2003 sobota Kolejne, tradycyjne już etapy podróży. Tradycyjne pokonanie przejścia granicznego Brześć-Terespol w pociągu IV klasy, tradycyjne powitanie z Polską i kupno biletów na przejazd powrotny, potem tradycyjne kupno karty telefonicznej u tradycyjnie miłego pana w kiosku oraz tradycyjnie pierwsza rozmowa z tradycyjnego telefonu na dworcu w Terespolu. 07.02.2003 piątek Przyjazd do Moskwy i przesiadka do pociągu do Brześcia. 06.02.2003 czwartek Jacek z Dorotą wciąż wracają. Jadą teraz pociągiem relacji Labytnangi-Moskwa. 05.02.2003 środa Wyjazd z Salechardu do Moskwy. Zaczyna się powrót... 04.02.2003 wtorek Jednodniowy pobyt w Salechardzie. Dorota i Jacek śpią u znajomych pani Hajdarowej. Najciekawszy z całego maila Jacka jest jednak dopisek na końcu: "Salechard wtorek 4.luty 2003 godzina 9.21 polskiego czasu , czyli 13.12 czasu miejscowego" - czyżby różnica czasu uległa zmniejszeniu!!! 03.02.2003 poniedziałek Przyjazd do Salechardu. "Salechard przywitał nas ładną pogodą -36st. C ale za to słoneczną. Bardzo ładnie jest tutaj zimą, ale piekielne zimno!!!!! Ob zamarznięty jeˇdzi sie po nim ciężarówkami!" 02.02.2003 niedziela Kilkudniowy pobyt w turbazie. Wcześniej napisałam: "...najprawdopodobniej bawią się dobrze. Dorota pewnie testuje biegówki na uralskim śniegu, a Jacek zawiera nowe znajomości (żeby potem miał kogo odwiedzać)...", tymczasem mail od Jacka skonfrontował moje wyobrażenia z rzeczywistością. "Bylismy w turbazie ... temperatura wynosi -37st. C . Po 30 minutach stania na polu i czekania na pociag odmrożenia gotowe. Ponadto przytrafila mi sie choroba spowodowana chyba tym ze w pociagu jest +26 st. a na peronie -22st. Przez 2 dni lezalem na 110 km z goraczka, ale teraz zdrowie wraca bardzo polwoli do normy." 01.02.2003 sobota Mija już ponad tydzień jak Jacek i Dorota wyruszyli na podbój Rosji. Przebywają teraz w samym środku gór Ural, w jednem z tutejszych pasiołków. "Oj nie taka prosta tutaj zima jest jak się wydawalo. Przyszło ochłodzenie i w dzień temperatura wynosi -38st, a w nocy spada okolo -40. st. c. KOSZMAR" 31.01.2003 piątek Wyjazd z Workuty. Dorota i Jacek dzisiaj przekroczą granicę Europa-Azja. Przyjazd do turbazy na 110 km. 30.01.2003 czwartek Przyjazd do Workuty. Na dworcu czeka na nich, znana z poprzednich wypraw pani Jewgienija Hajdarowa z mężem (czytaj wyprawa do Rosji 2001). "Workuta - urocza zima. Śniegu bardzo dużo, temperatura w mieszkaniu Pani Hajdarowej +25 st. C, a na polu -30 st.C, ale wcale tego nie czuć!!!!!!!!! Jest poprostu chłodno, ale do przeżycia." Podobno Jackowi udało się już zakupić "mięsko z renifera"!!! 29.01.2003 środa Podróż przebiega im spokojnie i bez niespodzianek. Mijają kolejno Kołtas, Syktykwar, Uchtę (z twarzą Lenina wielkości pól góry)... 28.01.2003 wtorek Po południu wsiadają do pociągu relacji Moskwa-Workuta. Wagon klasy "obszczi" (IV klasa), czyli teoretycznie bez miejsc do leżenia. W praktyce jak jest luˇniej - można się położyć. Jest to zwykły wagon "platzkartnyj", z tym że w boksie zamiast 4 osób ulokowanych jest 6. Ma on za to jedną zaletę - zdecydowanie niższą cenę. Czeka ich teraz 48 godzin jazdy... 27.01.2003 poniedziałek Około południa wysiadają w Moskwie. W stolicy Rosji jest stosunkowo ciepło, -2st. C, i śnieżnie. W mieście na każdym kroku spotkają patrole milicyjne. Zobaczymy, czy uda im się ich uniknąć? Pierwsze kroki kierują do kas biletowych "ale niestety o bilety do Workuty bardzo cieżko, bowiem 'miejsc niet'". Tymniemniej jednak udaje im się zdobyć dwa bilety na jutro (wtorek) do Workuty. 26.01.2003 niedziela W południe Jacek i Dorota przekraczają granicę polsko-białoruską (pieczątka AB) na przejściu granicznym Telespol - Brześć. Jak zwykle celem minimalizacji kosztów, przez granicę jadą pociągiem lokalnym. 25.01.2003 sobota O północy z soboty na niedzielę wyjazd "szaleńców" pociągiem pośpiesznym do Warszawy. wcześniej... Mimo licznych i niesamowicie atrakcyjnych wizji roztaczanych przez prowodyra wyjazdu - Jacka, tylko Dorotę udało się mu namówić na dwutygodniowy wyjazd za koło polarne.
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.olga.prv.pl
|