Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Ural - gdzie kończy się Europa
Autor: Jacek Pałkiewicz   
Granica między Europą i Azją

Zatrzymujemy się przy wysokim obelisku z 1837 roku, który zaznacza dział wodny na Uralu, łańcuchu górskim, odgradzającym Nizinę Wschodnioeuropejską od bezkresnej Syberii. Nie ukrywam wzruszenia. W epoce carów ten znak nazywano “pomnikiem łez". Tutaj zaczynała się Syberia, ziemia katorgi i śmierci, ziemia, która pochłonęła miliony istnień ludzkich.

149.jpg  150.jpg  151.jpg

Jest to jeden z kilkudziesięciu znaków granicznych oddzielających Europę od Azji. Zdania na temat, gdzie kończy się Stary Kontynent są niezwykle podzielone. W szkole zwykle uczą, że Europa kończy się na Uralu i na rzece o tej samej nazwie. Wielka Encyklopedia Sowiecka wyjaśnia rzecz nieco inaczej: "Wschodnia granica Europy jest umowna i obecnie jest wytyczona wzdłuż głównego działu wód Uralu, czyli wzdłuż wschodnich przedgórzy tego łańcucha górskiego, by nie dzielić fizyczno-geograficznego zespołu tych gór. Na południu granica biegnie wzdłuż rzeki Emba".

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN podziela taki pogląd precyzując, że granica biegnie wzdłuż wschodnich przedgórzy Uralu. Jednak w szkołach po dzień dzisiejszy mówi się o rzece Ural.

Prestiżowa włoska encyklopedia Treccani pomija całkowicie temat rzek i twierdzi, że poniżej Uralu linia demarkacyjna przebiega przez południowy kraniec Kotliny Kaspijskiej. I wreszcie najważniejsze dzieło, Encyklopedia Britannica, wydanie z 1991 roku: "Wschodnia granica przyjmowana dziś przez europejskich geografów, także przez rosyjskich, przebiega wzdłuż wschodnich przedgórzy Uralu i na rzece Emba".

Niezłe zamieszanie. A jak mierzyć na przykład powierzchnię kontynentu? W dobie, kiedy satelity mogą określić położenie każdego punktu z dokładnością do metra, jeśli nie centymetrów, trudno się pogodzić z faktem, że rozbieżność powierzchni Europy dochodzi do niebywałych rozmiarów, odpowiadających prawie sześciokrotnej powierzchni Polski.

Nieskończenie wiele razy byłem na Syberii, zawsze pociągało mnie dzikie piękno tej ziemi i kiedy tylko przelatywałem nad Uralem zastanawiałem się, mimo woli, gdzie naprawdę przebiega ta linia graniczna. Teraz, wraz z kilkoma rosyjskim przyjaciółmi, szukam jej śladów przemierzając Ural, który rozciąga się z północy na południe przez 2400 km. Nie są to góry z prawdziwego zdarzenia, ich najwyższy szczyt Narodna osiąga 1899 m, ale na prawie całej długości wyglądają raczej na łagodne zalesione stoki, których wysokość zwykle nie przekracza 500 m n.p.m.

Naszą podróż rozpoczęliśmy od osady Ust Kara na mroźnym wybrzeżu Morza Arktycznego. Na sankach ciągnionych przez reny wraz z kilkoma Mansami, tubylcami zajmującymi się pasterstwem, przebyliśmy śnieżnobiałą, rozległą równinę, która w okresie lata zamienia się w nieprzebyte bagno. Potem helikopterami i starymi samolotami typu Antonow dotarliśmy do Jekatierinburga, stolicy Uralu, ale ciągle jeszcze nie wiedziałem, gdzie znajduje się granica.

Mieszkańcy Ust Kara, miejscowości zapomnianej przez Boga, twierdzą, że ich wioska znajduje się jeszcze w Europie, ale aby wsiąść do samolotu, który spełnia tu niemal funkcje autobusu, muszą pojechać za rzekę Kara, która jest już po stronie azjatyckiej. Również z Pierwouralska, europejskiego miasteczka położonego w odległości kilku kilometrów od miejsca, w którym się znajdujemy, ludzie jeżdżą do pracy w przemysłowym ośrodku Jekatierinburga, leżącego już za granicą z Europą. Nikt, z kim rozmawiałem, nie przywiązywał żadnej wagi do tego, czy mieszka w Europie czy w Azji. "Zarówno tu jak i tam życie jest pełne wyrzeczeń i nie daje gwarancji na lepszą przyszłość" — mówili z rezygnacją.

Miałem nadzieję, że rozwiążę mój dylemat w nowoczesnym wieżowcu, w siedzibie władz regionalnych. Wprowadziliśmy w zakłopotanie samego gubernatora, który zażądał od kogoś przez telefon, by na jutro przyniesiono mu mapę z wyraźnie zaznaczoną linią demarkacyjną, ale ani nazajutrz, ani dnia następnego nie było odpowiedzi. "Sprawa jest nieco skomplikowana — tłumaczył się gubernator. — Nawet członek Rosyjskiej Akademii Nauk nie potrafił odpowiedzialnie poinformować mnie, gdzie dokładnie kończy się Europa, a zaczyna Azja".

Poszukiwania w terenie wciąż nie dawały żadnych rezultatów, jeśli nie liczyć obejrzanych słupów granicznych, ustawionych najczęściej symbolicznie. Pierwszy wzniesiono na polecenie rządu rosyjskiego w 1837 roku. Znajduje się on na przełęczy tuż przed Pierwouralskiem, 20 minut drogi z Jekatierinburga, gdzie teraz właśnie znajdujemy się. Wysoki na kilka metrów, czworoboczny obelisk wystawiono w miejscu, gdzie pozostały ślady starego.

Jan Śliwiński, polski zesłaniec polityczny z końca XIX wieku, napisał: ,,Z pewnością mało jest takich miejsc, które były świadkami tylu bezlitosnych i przejmujących grozą wydarzeń, które widziały tyle struchlałych serc, słyszały tyle rozpaczliwych krzyków rozbrzmiewających w tym świecie przygnębienia i nieskończonego bólu. Ludzie skuci łańcuchami jak zwierzęta całują ten granitowy blok tłumiąc w sobie ogromna udrękę: «żegnaj Europo». Niektórzy ryją swoje nazwisko na słupie, gdzie jest już niewiele miejsca, inni zabierają ze sobą garść ziemi".

W ciągu XIX wieku tą drogą przepędzono przeszło 600 tysięcy ludzi; wielu z nich zmarło z wyczerpania w straszliwym letnim upale lub na okrutnym mrozie w czasie zimy. Dzisiaj starym szlakiem transsyberyjskim nie przechodzą już konwoje zesłańców i katorżników, skazanych na przymusowe roboty, ale pojawiają się tu całe rzesze ludzi zatrudnionych przy eksploatacji olbrzymich złóż minerałów ukrytych pod dziewiczym iglastym lasem i lodowatą tundrą.

Z mapy o skali 1:200 000, która do niedawna uważana była za tajną, wynika, że o kilometr stąd, niedaleko stacji Wierszina na Transyberyjskiej Kolei, stoi inny pomnik. Brniemy w głębokim śniegu i po godzinie docieramy do czterometrowego obelisku, postawionego w 1957 roku z okazji przejazdu pociągów specjalnych na VI Światowy Festiwal Młodzieży w Moskwie. Podobny ostrosłup oglądamy jeszcze 18 kilometrów za Bilibajem, między osadami Poczinok i Taraskowo.

Latem 1986 roku wzniesiono marmurowy pomnik w połowie drogi miedzy Jekatierinburgiem i Polewskoje. Na przełęczy blisko wsi Uralec, 35 km od Niżnego Tagilu, stoi ogromny pomnik przedstawiający kulę ziemską z orbitującym wokół niej sputnikiem. Jednak najpiękniejszym zabytkiem jest biało-niebieska kapliczka na drodze z Kuszwy do Kungury, w miejscu, w którym cztery wieki temu przeszedł Jermak, kolonizując dla Iwana Groźnego połacie syberyjskie. Postawili ją pracownicy niedalekiej kopalni złota.

Okazuje się, że prawie wszystkie z ponad dwudziestu znaków granicznych, postawionych przez różne organizacje i pod różnymi pretekstami, usytuowane są na linii działu wodnego i zupełnie nie mają związku z koncepcją porewolucyjnej władzy sowieckiej, syntezy całego bogatego regionu uralskiego z Europą. Dla Moskwy granica nie mogła przebiegać inaczej niż nieco poza łańcuchem górskim, tak aby objąć cały region przemysłowy, niezwykle bogaty w rudy żelaza, miedzi, złota, ropy naftowej, węgla, boksytów i kamieni szlachetnych. Prawdę powiedziawszy, spór na temat wschodniej granicy Europy jest stary jak świat. Pojęcie Europy jako kontynentu tkwi w świadomości człowieka od wieków. Pisał już o tym Homer w VIII w. p.n.e. Dla Greków ta część świata kończyła się na Morzu Czarnym, a w późniejszym okresie, na rzece Don i Morzu Azowskim, czyli tam, gdzie ziemie zostały już zbadane.

W średniowieczu arabscy uczeni "przesunęli" granice do Wołgi i Kamy, a europejscy geografowie aż do bezkresnych bagien nad rzeką Ob. Rosjanie w drugiej połowie XVI wieku uważali, że granica między Rusią i Syberią przebiega wzdłuż przedgórzy Kamienia, jak dawniej nazywano Ural.

W 1730 roku w Sztokholmie ujrzała światło dzienne książka, w której Johann Tabert von Strahlenberg utrzymywał, że nawet pomimo braku naturalnej przeszkody fizycznej czy biologicznej, niewysokie Góry Uralskie, wraz z rzeką Ural, są jedyną wyraźną barierą oddzielającą Europę od Azji. Autor, szwedzki oficer, po bitwie połtawskiej znalazł się w niewoli rosyjskiej i jako jeniec przez 11 lat pracował nad sporządzaniem map Syberii i Azji Środkowej. Osiem lat po powrocie do domu napisał obszerną monografię Opis północno-wschodniej Tatarii, lub Syberii, gdzie na 20 stronach analizował kwestię graniczną.

Jako twórcę pojęcia linii demarkacyjnej na Uralu Rosjanie zawsze wymieniali jednak Wasilija Tatiszczewa. Wprawdzie ten geograf, historyk, wysłannik cara na Uralu i późniejszy gubernator Astrachania, prowadził badania naukowe w tym samym czasie co Szwed, to z nie wyjaśnionych powodów owoc jego pracy ukazał się dopiero w 1950 roku.

Tatiszczew pisał, że kontynentalny dział wodny na Uralu jest najwłaściwszym miejscem rozdziału dwóch kontynentów. Zauważa też, że rzeki spływające po dwóch stronach pasma górskiego różnią się nurtem, wodą, a przede wszystkim gatunkami ryb. Po stronie europejskiej mają one czerwone mięso, po azjatyckiej — białe. W rzekach zachodnich występuje duża ilość raków, których w Syberii nie ma. "W Permie — pisze dalej autor — dają się we znaki karaluchy, a w Syberii ich nie znają. W Europie na 57 równoleżniku występuje dąb, a w Azji, nawet bardziej na południe, rzadko się go spotyka".

Teorie Strahlenberga i Tatiszczewa podtrzymał Peter Pallas, niemiecki uczony, który w latach 1768—1774 z ramienia Akademii Petersburskiej odbył podróż na Syberię aż do Amuru. Dzięki badaniom przyrodniczym i geomorfologicznym regionu trwale rozgraniczył on pojęcie Europy i Azji.

Duży wkład do tematu wniósł także Karl Ritter, profesor geografii na uniwersytecie w Berlinie, który w latach 1832—1859 wydał 18 tomów Geografii regionalnej Azji.

Wątpliwości są także innego charakteru. Niektórzy zastanawiają się, czy Rosję można uważać za część Europy, chociaż car Aleksander I często podkreślał: "Europa to my". Dostojewski zaś pisał: "Wielka Rosja, leżąca w sąsiedztwie Europy, wykazuje dziś coraz większy apetyt na połączenie się z nią, nawet jeśli większa część jej terytorium znajduje się w Azji". Jak pisze Norman Davies w swoim imponującym dziele Europa, na przestrzeni całego okresu historii nowożytnej prawosławna, autokratyczna i ekspansywna Rosja nie pasowała do całości. Jednak Rosja wielokrotnie integrowała się z Zachodem, np. w czasach Piotra Wielkiego, by ponownie gubić szansę poszukując własnej, indywidualnej drogi rozwoju, której podstawą była rosyjska idea kolektywu. Dzisiaj Rosjanie deklarują swoją przynależność do europejskiego kręgu kulturowego podkreślając, że Rosja powinna jak najszybciej wtopić się w zachodnią cywilizację.

Od XVI do XIX wieku Europa była pępkiem świata i chociaż w ostatnim stuleciu dominacja ta została osłabiona, to pojecie europocentryzmu, często opiewanego i niejednokrotnie osądzanego, jednak pozostało.

152.jpg  153.jpg  154.jpg

Europa weszła w XXI wiek w nowym, zjednoczonym wymiarze. Pomimo ambitnych planów nie reprezentuje się jednak najlepiej, nosi w sobie wiele sprzeczności, zaogniają się konflikty socjalne i etniczne, nabrzmiewają nacjonalizmy. Ideał wielkiej wspólnej rodziny, mającej apetyt na odgrywanie kluczowej roli w kształtowaniu współczesnej historii, pozostaje dostatecznie kruchy. Jakkolwiek jednak patrzeć, wcześniej czy później trzeba będzie pomyśleć o sprecyzowaniu polemicznej granicy, chociażby dlatego, żeby wiedzieć, gdzie kończy się nasz wielki dom.

Fotoreportaż z wyprawy.

Zdjęcia Jacka Pałkiewicza są dostępne w Agencji Fotograficznej EASTNEWS www.eastnews.com.pl

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;