Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Amazonka bez tajemnic - 1996
Autor: Jacek Pałkiewicz   
Zobacz w galerii:

Zobacz też:
AMAZONKA BEZ TAJEMNIC

W 1996 r. wyprawa naukowa kierowana przez Jacka Pałkiewicza rozwiązała jedną z ostatnich wielkich zagadek geograficznych naszych czasów. Zlokalizowała źródło Amazonki, która okazuje się być także najdłuższą na świecie.

Aż trudno uwierzyć, że na długo po wylądowaniu człowieka na Księżycu świat nie znał dokładnego miejsca narodzin największej i najzasobniejszej rzeki świata, odkrytej już prawie pięć wieków temu. Poważane dzieło „Encyclopaedia Britannica”, mówiąc o źródłach Amazonki ogranicza się do lapidarnego stwierdzenia: „…Rzeka bierze początek wysoko w Andach, w odległości 100 mil od Oceanu Spokojnego”.
Temat ten od dawna absorbował moją uwagę. W 1994 r. podjąłem prace przygotowawcze do wyprawy w poszukiwaniu źródła będącego przedmiotem nie kończących się akademickich sporów. Wsparło niezasłużone dla rozwoju i popularyzacji nauk geograficznych Towarzystwo Geograficzne w Limie. Wkrótce do niego dołączyły inne placówki badawcze, wśród nich Pontyfikalny Uniwersytet Katolicki w Limie i Departament Hydrografii Marynarki Wojennej. Oddelegowały one swoich specjalistów: prof. Zaniela Nowoa Goicochea i admirała Guillermo Faurę Gaiga, cieszącego się autorytetem w dziedzinie hydrologii. Zaś rosyjska Akademia Nauk rekomendowała glacjologa Siergieja Usznurcewa.

Ustaleniu źródłowego odcinka rzeki nastręcza zwykle badaczom dużo trudności, bo rzadko spełniane są równocześnie wszystkie niezbędne ku temu kryteria. Chociaż nie ma jednoznacznych ustaleń, to hydrologowie muszą rozważyć czy rzeka główna jest dłuższa, niesie więcej wody, ma mniejszy spadek, większą powierzchnię dorzecza, a po połączeniu zostaje zachowany dotychczasowy kierunek jej płynięcia.
Kiedyś powszechnie uważano, że odnogą źródłową Amazonki jest Maranon. W 1934 r. Peruwiańczyk Gerardo Dianderas wysunął argument, że jest nią jednak Ukajali. Teza ta zyskała później aprobatę geografów, a co najważniejsze zaakceptowało ją Towarzystwo Geograficzne w Limie podkreślając, że „wprawdzie niesie ona mniej wody, ale przemawiają za nią tradycje utrwalone w historii i kulturze regionu”.
W latach późniejszych w Kordylierze Chila, w prowincji Cailloma na południu Peru, bywało wiele osób, które bez jakichkolwiek badań hydrologicznych formułowały różne kontrowersyjne hipotezy dotyczące źródła. Eksplorator francuski Michel Perrin twierdził w 1953 r, że znajduje się ono na górze Huagra, zaś angielski dziennikarz Nicholas Asheshov z komandosem Johnem Ridgwayem uważali, że chodzi o górę Minaspata, a jeszcze inni wskazywali na Jezioro Vilafro bądź strumień Huarajo.
W 1969 r. prof. Carlos Penaherrera del Aguila uznał, że dyskusyjne miejsce znajduje się na Nevado Mismi. W dwa lata później kartografowie „National Geographic Magazine” dopatrzyli się na mapach, że miejscem najbardziej oddalonym od ujścia Amazonki, to znaczy tam, gdzie się ona rodzi, jest Nevado Mismi, wspomniane przez Penaherrerę. Tam bierze początek strumień Carhuasanta. Dotarł do niego fotograf tego miesięcznika Loren Mc Intire i bez jakichkolwiek pomiarów cieków wodnych w źródlisku „przypieczętował” hipotezę swojej redakcji. Wkrótce rozpropagowała ona tę lokalizację, chociaż nigdy nie uzyskała ona aprobaty ze strony właściwych instytucji peruwiańskich.
W ciągu dwóch lat intensywnych studiów moi współtowarzysze spędzili wiele czasu na dogłębnej analizie i interpretacji zjawisk wodnych na obrazach radarowych i zdjęciach lotniczych z różnych okresów. Bardzo kosztowne, wykonane na zamówienie zdjęcia satelitarne o dużej rozdzielczości, dawały szerokie możliwości interpretacyjne zmian wilgotności terenu. Pozwoliło to zebrać podstawowy materiał wyjściowy do badań polowych.
Po co zatem organizować kosztowną wyprawę na peryferie świata w poszukiwaniu „białych plam”, skoro można to zrobić z kosmosu? Dzisiejsze satelity rzeczywiście są w stanie kontrolować każdy metr kwadratowy powierzchni Ziemi. Jednak zdjęcia o zdumiewającej rozdzielczości, często bogatsze w informacje od map topograficznych, mogą stanowić wyłącznie wartościowy materiał porównawczy bądź uzupełniający. Mogą inspirować do dalszych badań, ale same w sobie rzadko stanowią podstawę do odkrycia. Jak przed setkami lat, tak i dziś w eksploracji Ziemi liczy się wciąż człowiek, jego talent badawczy, pasja i cierpliwość, przedsiębiorczość i wytrwałość.
Latem 1966 r. przechodzimy do badań terenowych. 16 lipca wyprawa „Amazon Source ‘96” znajduje się w bazie głównej, niedaleko Caillomy, na wysokości 4.800 metrów n.p.m., o 200 kilometrów od Cuzco.

155.jpg  156.jpg 157.jpg

Jest bardzo zimno, termometr wskazuje kilka stopni poniżej zera, a na domiar złego silny, porywisty wiatr przeszywa do szpiku kości. Na rozległej dolinie, pokrytej skąpą roślinnością i otoczonej niebotycznymi szczytami Kordyliery andyjskiej, których majestat ustępuje tylko niebotycznym Himalajom, dominuje cisza i samotność. Krajobraz napawa niepokojem i jednocześnie uderza swoim upajającym urokiem. Zakątek na peryferiach świata, smagany wiatrami i dręczony deszczami czy gradobiciem, jest jednocześnie rozpalony przez słońce będące w stanie zamienić w pergamin każdą skórę. Istny zaginiony świat, który nie zmienił się od czasów stworzenia.
Głównym zakresem naszych dociekań badawczych są pomiary cieków w górnym biegu rzeki Lloqueta, będącej przedłużeniem Apurimacu. Pajęczyna delikatnych cieków wodnych przedstawia sobą wyjątkowo skomplikowaną sytuację hydrologiczną. Musimy zmierzyć ich długość i natężenie przepływu, czyli ilość wody przepływającej przez dowolny przekrój poprzeczny w jednostce czasu. Tylko w ten sposób, eliminując jeden potok po drugim i posuwając się pod prąd, będziemy mogli zlokalizować strumień będący początkiem Amazonki.
Na pierwszy ogień idzie rekonesans wąwozu Carhuasanty. Wkrótce okazuje się, że jej „konkurentka” Apacheta posiada dwukrotnie większy przepływ. Jest ważniejsza także od Sillanque i Ccaccansy. Admirał Faura podkreśla, że posiada ona mniejszy spadek, jej dolina jest większa i niżej położona, a także u zbiegu z innymi strumieniami zachowuje dotychczasowy kierunek.
Zachowując ostrożność dochodzimy do konkluzji, że Apacheta jest źródłowym odcinkiem Amazonki. Teraz trzeba dotrzeć do jej źródła. Wspinamy się bardzo wolno górską ścieżką, która już w czasach Inków stanowiła jedną z arterii komunikacyjnych przecinających Andy. Z trudem wdychamy rozrzedzone powietrze w którym jest prawie o połowę mniej tlenu w porównaniu z poziomem morza. Wielka dolina, biorąca swój początek u podnóża pasma górskiego, staje się coraz węższa. Odludna kraina jest jałowa, surowa, niegościnna i pozbawiona śladów jakiejkolwiek roślinności. Tylko kamieniste łożysko strumienia, zalewane podczas wysokich stanów wód, pokryte jest delikatnym dywanikiem zieleni. Apacheta staje się coraz płytsza i węższa. Jej szerokość nie przekracza już jednego metra.
Tuż przed przełęczą na Nevado Quehuisha widnieje zielona wysepka silnie kontrastująca z szarym jałowym otoczeniem. Jesteśmy u źródła. Z mokradła pokrytego kępkami trawy i drobnymi krzewinkami widać wypływającą na powierzchnię krystalicznie czystą, zimną wodę. GPS wskazuje współrzędne geograficzne: 15°31’05” szer. pd i 71°45’55” dł. zach, oraz wysokość 5170 m n.p.m. O dziwo, po lodowcu i wiecznych śniegach, które widoczne są na zdjęciach lotniczych sprzed dwudziestu lat, nie ma tu już żadnego śladu.
Matka wszystkich rzek rodzi się zupełnie niepozornie. Delikatna struga gubi się pośród rumowiska, i żwiru. Kilkadziesiąt metrów niżej pojawia się ponownie na powierzchni i już regularnie, niczym wąż, leniwie snuje się w dół doliny. Niżej przemieni się w dziką górską rzekę, a następnie w wielką arterię wodną, która rozleje się w dolinie szerokim korytem, aby po sześciu tygodniach dotrzeć do Oceanu Atlantyckiego.
Aby nie było wątpliwości, w raporcie dopisujemy, że Apacheta nie jest krótsza od jej „konkurentki” Carhuasanty i znajduje się na tej samej wysokości nad poziomem morza, na granicy głównego działu wodnego. Uwzględniliśmy ponadto przepływ względny, tj. natężenie przepływu na kilometr kwadratowy dorzecza, co poświadcza o jego aktywności hydrologicznej. I w tym wypadku Apacheta nie ma konkurentów. Jest rzeczą istotną, że pomiarów przepływu dokonaliśmy w okresie suchym, czyli przy najniższym w ciągu roku stanie wody. Towarzyszący nam Indianin Keczua potwierdza, że Apacheta prowadzi wodę permanentnie przez cały rok i jak mówią starsi ludzie, zawsze wypływała ona z tego miejsca.
19 listopada 1999 r. na konferencji prasowej Towarzystwa Geograficznego w Limie, jej prezes dr Eduardo Bedoya Lazarte stwierdził: „Wyprawa ‘Amazon Source ‘96’ ustaliła w sposób bezsporny, że Amazonka bierze początek z góry Quehuisha. Naszym celem jest teraz propagowanie tego odkrycia wśród wszystkich instytucji geograficzno-kartograficznych na świecie”. Żadne odmienne tezy innych poszukiwaczy nigdy nie były przez tę kompetentną instytucję zaakceptowane.
Co do długości, okazuje się, że Amazonka jest dłuższą od Nilu. Długości wielkich rzek podawane do tej pory w literaturze były ustalane na podstawie map o różnej dokładności. Nil rozważany na mapie w podziałce 1:250.000 ma długość 6.468 km, natomiast w 1:100.000 – 6.671 km. Amazonkę analizowano na mapie mało dokładnej (1:1.000.000), bo nie było innych, gdzie jej bieg jest silnie zgeneralizowany i mniejsze zakola nie są tam widoczne. Na niej długość wynosi 6.516 km. W odróżnieniu od prostolijnego biegu Nilu, rzeka południowoamerykańska zatacza mnóstwo zakoli przechodzących w meandry. Gdyby długość obu rzek ustalać w podziałce 1:100.000, nie byłoby wątpliwości, że Amazonka jest zdecydowanie dłuższa.
Nurt rzeki modeluje nieustannie coraz to nowe zakola. Wskutek przemieszczeń zakoli i przecięcia szyi meandrowych w okresie wezbrania, Amazonka zmienia bieg swojego koryta. Skrócenia idą zawsze w parze z wydłużeniem wynikającym z tworzenia się nowych pętli. Brazylijscy naukowcy twierdzą, że prymat Amazonki jest nie podważalny nawet w porze deszczowej, kiedy w czasie wezbrań rzeka płynie nieraz „na przełaj” skracając swój bieg.

158.jpg  159.jpg  160.jpg

Obliczenie jej dokładnej długości nastręczało zawsze problemy także z powodu lejkowatego ujścia w delcie o powierzchni równej 1/3 Polski, gdzie trudny jest do ustalenia jej koniec. Prof. Azis Ab’Saber, brazylijski autorytet geologiczny, uważa, że „Ze względu na złożoną hydrologię i geomorfologię, oba ujścia Amazonki, północne i południowe (różniące się o 302 km), należy traktować jako równorzędne. Skoro hydrologia zakłada, że źródłem jest miejsce najdalsze od ujścia, to zrozumiałe, że długość rzeki powinno się mierzyć z jej najdłuższym odgałęzieniem przy ujściu”. Już w 1984 r. słynny oceanograf Jacques Yves Cousteau ogłosił, że Amazonka liczy 7.025 km.
Rozstrzygający wkład w ustaleniu długości Amazonki wnieśli w 2005 r. naukowcy z Instituto Nacional de Pesquisas Espaciais, brazylijskiego Instytutu Badań Kosmicznych w Sao Jose dos Campos. Paulo Roberto Martini prowadząc badania teledetekcyjne pomiarów z satelity Landsat wyliczył, że jej długość wynosi 7.040 km, zaś Nilu 6.857.

Fotoreportaż z wyprawy.

Zdjęcia Jacka Pałkiewicza są dostępne w Agencji Fotograficznej EASTNEWS www.eastnews.com.pl

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;