Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Atol Rangiroa (Francuska Polinezja)
Autor: Jacek Pałkiewicz   
Zobacz w galerii:

Fascynacja mórz południowych

Łódź z trudem dobija do docelowego "motu", wysepki będącej częścią atolu, rafy koralowej tworzącej przerywany pierścień okalający szmaragdowa lagunę. Brodząc po pas w wodzie wyładowujemy nasze skromne bagaże na skrawku ziemi nie dłuższym niż 200 metrów, pokrytym palmowym gajem. Ostre okruchy i odłamki koralowców utrudniają poruszanie się nawet w wojskowych butach, Oczy razi oślepiająco biały wapienny piasek koralowy...

Palmy kokosowe wnoszą do krajobrazu szczegolny urok. Ich korony i liscie kapia sie w promiemniach tropikalnego slonca, a korzenie pograzone sa w przesyconej sola glebie wapiennej. Absolutna cisze zakloca tylko delikatny plusk rozbijajacych sie na brzegu fal. Od tej pory nasz swiat ograniczy sie tylko do wody, powietrza i niewielkiej przestrzeni ladowej.

Zamierzamy powtorzyc to, czego trzy wielki temu doswiadczyl Aleksander Selkirk, bardziej znany jako Robinson Cruzoe. Szkocki marynarz po wasni z kapitanem zostal wysadzony z kufrem zawierajacym Biblie, siekiere, noz i make, na jedenj z bezludnych wysp archipelagu Juan Fernandez, oddalonego o 600 chilometrow od wybrzeza chilijskiego. Zdolal tam przezyc cztery lata i cztery miesiace, polujac na dzikie kozy, zywiac sie rybami i roslinnoscia. Jego istoria, opisana przez Daniela Defoe, stala sie modelem filozofii przygody dla calych pokolen mlodych ludzi.

My mamy ze sobą tylko noże i zapałki i według programu musimy przetrwać trzy dni na bezludnej wysepce w połowie drogi pomiędzy Kalifornią i Australią. Wprawdzie znalezliśmy się tutaj na prawach rozbitków zupełnie dobrowolnych i na krótki okres, to jednak każdy z nas przeżywa chwile emocji.

212.jpg  213.jpg  214.jpg

Moim zadaniem jest zapoznać kilkunastu oficerów jednostek antyterrorystycznych ze sztuka przetrwania. Jest to czesc ich treningu, przygotowujacego do walki ze smiertelnym wrogiem wszystkich zolnierzy sil specjalnych: przyroda. W ciagu pieciu lat dziesiatki najlepszych komandosow przechodzilo czesto bardzo twarde lekcje w skrajnie surowych srodowiskach, tak na Saharze, jak i w dzungli Ameryki Południowej, dzięki czemu są w stanie nie tylko utrzymać się przy życiu dzięki szczuplym zasobom srodkow, ale takze wypelniac zadania bojowe w kazdym miejscu na swiecie, unikajac licznych zagrozen.

Tym razem znajdujemy się na atolu Rangiroa, jednej ze 130 wysp francuskiej Polinezji, rozrzuconych na bezkresnych wodach na obszarze równym prawie Europie. Stad do Warszawy jest około 30 tysięcy kilometrów, a do Tahiti niespełna 300. Na razie nie dla nas sa atrakcje Mekki luksusowej turystyki, z laguna mieniaca sie roznymi kolorami teczy, uroczymi zatokami i zmyslowa muzyka w rytm ktorej Tahitanki "faluja" biodrami.

Czlowiek rzucony na laske losu i natury przede wszystkim musi chronic sie przed zimnem, deszczem, sloncem, owadami. Sen i wypoczynek maja ogromne znaczenie w walce o przetrwanie. Pierwsza wiec nasza rzecza jest troska o dach nad glowa. Przygotowujemy schronienie budujac dach z lisci palmowych, zwracajac uwage aby ciezki, kilkukilogramowy dojrzaly kokos nie upadl na glowe. Dojrzewaja one w roznych porach roku, nie sezonowo, wiec trudno ustalic okres ich spadania.

Kolejne miejsce w hierarchi czynnikow przetrwania zajmuje sygnalizacja. Nalezy spodziewac sie, ze rozbitkowie z zatopinoego statku czy ofiary katastrofy lotniczej beda poszukiwani po uplywie planowanego czasu powrotu. Musimy przygotowac sie do nadawania sygnalow. Przypominam, ze kazdy sposob wzywania pomocy jest dobry: ogien i dym, heliograf, sygnaly akustyczne i optyczne.

Nasza sytuacja jest groteskowa. Pomimo, ze jestesmy otoczeni zewszad woda, musimy pamietac, ze nie wolno jej spozywac. Na szczescie mozemy liczyc na kokosy, ktore zrywamy wdrapujac sie na palmy. Macheta nacinamy skorupe twarda jak stal i dostajemy sie do wnetrza, skad wypijamy ponad pol litra troche mdlawego, chociaz bardzo ozywczego plynu. Do skorupy kokosa przylega bialy miazsz, ktory obok ryb stanie sie naszym stalym pozywieniem.

Z miazszu krajowcy uzyskuja cenna kopre, wysuszone nielmo zawiera az 70 procent tluszczu, ktore wykorzystuje sie w przemysle spozywczym. Palmy kokosowe, nazywane przez krajowcow drzewem zycia, dostarczaja nie tylko tluszczu i budulca, ale i wlokna na maty, lisci do krycia dachow, czy tez mleka. Zapewniaja owoce przez caly rok, pierwsze rodza sie po 5-7 latach, dajc w okresie pelnego rozwoju pnia okolo 80-100 orzechow.

Ostatnie promienie zachodzacego slonca rozpalaja na czerwono swoim blaskiem horyzont. Wkrotce na tle czystego, przejrzystego nieba, pojawia sie okragla twarz ksiezyca, a zza kokosowych palm dobiega pomruk oceanu, podczas gdy wokol dominuje uczucie glebokiej samotnosci i przejmujaca cisza, ktore podkreslaja egzotyke i surowosc krajobrazu. Z nadejsciem nocy pojawiaja sie chmary muszek "nono", ktorych uklucie wywoluje pozniej niesamowite swedzenie. Przed udaniem sie do snu czeka lekcja orientacji: nalezy rozpoznac Krzyz Poludnia.

W pelni nocy budzi nas tropikalna ulewa, ktora w ciagu kilku minut zalewa poslania nie pozostawiajac suchej nitki na odziezy. Na szczescie zdazylismy przygotowac sie na zebranie deszczowki, ktora wraz z zebrana nocna rosa splywajaca z lisci palmowych wystarczy na odswiezenie ust.

Poranna lekcja, a raczej dyskusja czy wymiana pogladow, dotyczy sily woli, ktora jest podstawowym atutem nieszczesnika. To ona pozwala zapanowac nad emocjami, podjac walke z tak bezlitosnymi wrogami jakk samotnosc, bol, zimno, pragnienie czy stress.

O 10-ej upal staje sie nie do zniesienia i nie ma czym oddychac. W poblizu brzegu temperatura wody przekracza 30°C, dalej jest bardziej przyjemna. Z zaimprowizowanymi harpunami idziemy lowic ryby na obiad. W szmaragdowych wodach laguny drzemia zludne lawice polyskujace szeroka gama roznych odcieni blekitu, opalu i zieleni. Sa to podwodne rafy koralowe, wsrodd ktorych uwija sie roj rownie barwnych ryb, rozgwiazd, jezowcow i innych zwierzat morz poludniowych. Caly ten prawdziwy swiat przypomiana jakies bajkowe lasy lub legendarne rajskie ogrody.

Wracamy z calkiem bogatym lupem, ktory pozwala zaspokoic nasze apetyty. Po wyproszeniu ryb nad powierzchnia wody ukazuja sie dwie trojkatne pletwy grzbietowe. Obecnosc rekinow zaskakuje nas, bo woda siega tylko do kolan. Oznacza to, ze musimy byc bardzo, bardzo ostrozni.

Zapach resztek niedojedzonych ryb zciaga tysiace natretnych much i trzeba jak najszybciej wrzucic je do wody. Od dzis ryba bedzie stalym punktem naszego menu: oczyszczona i pokrojona w drobna kostke posluzy do zucia i wykorzystania cennego dla rozbitka plynu. Innym razem kostki ryby marynowane sa przez godzine w wodzie morskiej i nastepnie konsumowane na surowo. Szykarnym pozywieniem beda tez malze zebrane wsrod bialej piany przyboju lamiacego sie na koralowej rafie.

Rajski swiat wysp koralowych, necacy egzotyka, jest wyjatkowo groznym dla zeglugi nie tylko dlatego, ze sa to utwory nie widoczne z powierzchni, ale rowniez i dlatego, ze na skutek szybkiego wzrostu koralowce zmieniaja swe zarysy i ksztalty w krotkim stosunkowo czasie. W zwiazku z tym nie bardzo mozna polegac na mapach nawigacyjnych. Grozbe tej sytuacji odczuli wielcy zeglarze. James Cook omal nie przyplacil utrata swojego statku a Francuz La Perosse zakonczyl swoj glosny rejs odkrywczy w 1788 r. smiercia wlasna i calej zalogi.

Nasz pobyt na bezludnej wyspie dobiega konca. Przybywa lodz na ktorej ewakuujemy sie z zagubionego zakatka swiata. Ostatni rzut oka na oddalajacy sie skrawek ziemi. Za nami pozostaje rozdzial zycia, o ktorym sni dzisiaj wielu mieszkancow miejskich metropoli zmeczonych wspolczesna cywilizacja przemyslowa.

Jeszcze tego samego dnia przybywamy do podwodnego centrum "The Six Passengers" na atolu Rangiroa, gdzie pod kierownictwem Ugo Mazzavillani, kontynuowac bedziemy szkolenie zupelnie innego charakteru.

Sukces operacji ratukowej jest wynikiem odpowiedniego wyposazenia, celnego ognia, a przede wszystkim nieustannego treningu. Tym razem bedziemy doskonalic specjalistyczne umiejetnosci niezbedne do przeprowadzania misji pod woda.

Pierwsze zanurzenie wywiera niezwykle wrazenie na kazdym z nas. Zaden z zywiolow nie pobudza ludzkiej wyobrazni tak bardzo, jak woda, a my znajdujemy sie na jednym z najbardziej egzotycznych podwodnych miejsc na swiecie, okreslanym istnym cudem natury. Woda jest idealnie czysta a skaliste dno pokryte jest basniowym swiatem korali o fantastycznych ksztaltach i mieniacych sie przeroznymi barwami na tle ktorych podziwiamy piekno i roznorodnosc form zycia.

Na kolejnych zajeciach nie ma juz czasu na zachwycanie sie cudami natury, musimy skupic sie na konkretnych zadaniach, a jest ich wiele. Raz jest to udzielanie pomocyw sytuacjach awaryjnych oraz rannemu towarzyszowi w czasie akcji. Innym razem trzeba poruszac sie bez pomocy kompasu i skrycie podejsc do rejonu operacyjnego. Ostatni trening przewiduje wspoldzialania w roznych zespolach zadaniowych.

Z żalem opuszcamy Rongiroa chociaz przed nami jest jeszcze kilka dni, ktore poswiecimy na poznanie perel Morz Poludniowych, opiewanych przez Gauguina, Matisse'a, Stevensona, Melville'a, Somerseta, Cooka czy Heyerdahla jako raj na ziemi. Powszechnie uwazane za "oazy szczescia", wiecznie zielone i kwitnace wulkaniczne wyspy Tahiti, Huahine, Raiatea i Bora Bora, ze swoimi szmaragdowymi lagunami, bialymi plazami i pachnacymi ogrodami pelnymi gardenii, buganvillee i frangipani, sa w stanie zafascynowac nawet najbardziej wytrawnego podróżnika.

Fotoreportaż z wyprawy.

Zdjęcia Jacka Pałkiewicza są dostępne w Agencji Fotograficznej EASTNEWS www.eastnews.com.pl

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;