Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Archipelag Gułag (Kołyma)
Autor: Jacek Pałkiewicz   
Zobacz w galerii:

Zobacz też:
W 1928 roku ściągnęła nad Kołymę geologiczna ekspedycja kierowana przez Jurija Bilibina, który wykorzystując prace polskiego badacza Syberii Jana Czerskiego potwierdził obecność prawdziwej żyły złota. "Z jednego metra sześciennego piasku uzyskaliśmy 200 gramów złota!" - pisał z entuzjazmem geolog do centrali.

W cztery lata później złotonośna prowincja doświadczyła istnego najazdu, związanego z początkiem wielkiego terroru epoki Stalina. Utworzony został "Dalstroj", monstrualny trust kierowany przez tajną policję totalitarnego reżimu, określany "państwem w państwie", gdzie sowiecka konstytucja nie miała swojego przełożenia. Tego doniosłego dzieła, powierzonego przez partie i rząd, dokonał 37-letni Eduard Pietrowicz Bierzin, który pomimo swojej hardości i arogancji, pięć lat później stracił zaufanie Kremla. Wezwany do Moskwy został oskarżony o stworzenie kontrrewolucyjnej szpiegowsko-dywersyjnej organizacji na rzecz Japonii i rozstrzelany jako "wróg ludu". Podobny los spotkał także jego następcę, pułkownika Stepana Garanina, który wsławił się zabójczymi czynami. Podobno jego pistolet był codziennie w użytku. Strzelał bez ostrzeżenia do więźniów przy każdej okazji naruszenia regulaminu, niedbałej pracy, itp., a będąc pijanym potrafił uśmiercić nawet kilkadziesiąt osób. W grudniu 1938 r., mając 40 lat, sam stanął przed plutonem egzekucyjnym. "Za czyny szpiegowskie na rzecz Japonii", głoszą dokumenty.

Do kolonizowania i przemysłowego zagospodarowania surowego regionu Kołymy, niezwykle bogatego w złoża złota, cyny, srebra, uranu, węgla i innych minerałów, zapewniono stały masowy dopływ bezpłatnej siły roboczej. Flotylla statków transportowała z Władywostoku do rybackiej osady Magadan nad Zatoką Nagajewa tysiące zesłańców skierowanych do szerokiego zakresu prac: budowy portu, miasta, przemysłu górniczego, mostów, wyrębu lasu, do otworzenia drogi do Jakucka, 2 tysiące kilometrów piekielnej budowy wykonywanej wyłącznie siłą rąk. To wszystko w niedużej odległości od Ojmiakonu, Bieguna zimna, gdzie swego czasu zanotowano -72 stopni, który nie posiada ani jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym.

228.jpg  229.jpg  230.jpg

Tak narodził się okryty złą sławą archipelag kilkuset łagrów, w których w niecałe 10 lat kosztem nieludzkiego wysiłku dobywano już jedną trzecią światowej produkcji złota. W ciągu dwóch dziesięcioleci przewinęło się tam kilka milionów politycznych "wrogów narodu", duchownych, "kułaków", przedstawicieli inteligencji reprezentujących wszystkie narody "Wielkiej Rodziny" Kraju Rad, więźniów z zajętych terenów Europy Wschodniej, rosyjskich jeńców wojennych oraz pospolitych kryminalistów, spośród których przynajmniej co piąty nie wrócił już do domu. Wyliczono, że każdy kilogram złota kosztował jedno życie ludzkie.

Żyjący w najokrutniejszych, nieludzkich warunkach więźniowie byli dziesiątkowani z powodu głodowych racji żywnościowych, strasznych mrozów, chorób, wycieńczenia katorżniczą pracą, a także z powodu bezprawia i samowoli strażników czy z poczucia najgłębszej krzywdy
i braku nadziei na odzyskanie wolności. Niektórzy zdesperowani, którzy stracili wolę przeżycia i doczekania wolności, w porywie szaleństwa decydowali się na niepoczytalny krok: ucieczkę. Nie mieli jednak żadnych szans na lodowatej pustyni, czy pośród letnich bagien. Na całkowicie odciętym od świata terytorium o powierzchni 2 milionów 600 tysięcy km2, czyli 10 procent obszaru ZSRR, mogli tylko zamarznąć na śmierć w głębokim śniegu, zginąć z głodu czy stać się ofiarami wygłodniałych wilków. Wielu wpadało w ręce koczujących autochtonów Dalekiej Północy zainteresowanych polowaniem na zbiegów. Za ten nikczemny czyn mogli liczyć przynajmniej na przydział cennej da nich "ognistej wody". Byli tez tacy, którzy w obliczu braku jakichkolwiek szans powodzenia, broniąc się przed samounicestwieniem, wracali z powrotem do łagru, gdzie otrzymywali kilka lat dodatkowego wyroku.

W 1947 roku próbowało umknąć zsyłce 3 tysiące więźniów płynących statkiem "Kim" do Magadanu. Próba buntu i przejęcia statku w ich ręce skończyła się nad wyraz tragicznie. Przy temperaturze powietrza -40 stopni strażnicy skierowali na nich hydranty z wodą.
W kilka dni później w porcie przybycia można było być świadkiem przejmującej grozą sceny wyładowania na brzeg setek trupów idealnie zakonserwowanych w lodowych trumnach sfabrykowanych
na miarę.

Tragiczny rozdział historii sowieckiego kraju zamknęła śmierć Wielkiego Stalina. W 1953 r. Dalstroj został rozwiązany, ale pamięć o systemie sowieckiego zniewolenia pozostanie na zawsze w historii, jako nad wyraz wstydliwa plama nie tylko systemu komunistycznego, ale także całej ludzkości. Żadna tragedia czasów przeszłych nie może dorównać się tej eksterminacji i żaden naród na świecie nie doznał tak straszliwych form represji ze strony swoich władców.

Niewiele pozostało już z przeklętego Archipelagu Gułag. Czas zaciera ślady zbrodni wśród syberyjskich pustkowi, tajga pochłania drewniane budowle i nieuczęszczane już drogi leśne, prowadzące niegdyś do obozów śmierci. Odwiedziłem to miejsce wraz z Giorgio Fornoni, który realizował dokumentalny film dla włoskiej telewizji RAI 3.

Po pół dnia jazdy z Magadanu terenowym autem, niedaleko od Miakity, całkowicie już porzuconej osady, zjeżdżamy z trasy i po 19 km głębokich jam pełnych wody, brodząc przez kamieniste rzeczki, z trudem dobieramy się do Dnieprowskiego łagru. Górzysty teren pokryty jest piętrzącymi się gigantycznymi stosami skruszonych skał i kamieni pochodzących ze złotodajnego terenu w scementowanej lodem wiecznej zmarzlinie. Baraki rozsypały się pod wpływem czasu i zimowych wichrów. Zachowała się częściowo maszyna parowa do wytwarzania energii, a także straszące swoim widokiem zasieki z drutu kolczastego i butwiejące wieżyczki strażnicze przypominające o tragicznej przeszłości. Pośród porzuconego na opustoszałym terenie sprzętu kuchennego, natykamy się na żelazny piecyk w bani strażników i prymitywne narzędzia pracy: taczka, łom, kilof, łopaty. Z dala od baraków tkwią murowane izolatki o powierzchni kilku metrów kwadratowych z okratowanymi okienkami. Przez niewielkie otwory w żelaznych drzwiach podawano więźniom głodowe racje żywnościowe. Przeklęte i zapomniane przez Boga miejsce.

Fotoreportaż z wyprawy.

Zdjęcia Jacka Pałkiewicza są dostępne w Agencji Fotograficznej EASTNEWS www.eastnews.com.pl

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;