Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Egipt Sharm El Sheikh 2-16 sierpień 2006
Autor: Piotr Pecyna   
1.jpgWstęp Tu już nasz drugi wypad do Egiptu i mam nadzieję, że nie ostatni. Tym razem wybór padła na Sharm, gdyż Hurghadę już zaliczyliśmy i przyszedł czas na zobaczeniu innej części Egiptu. Decyzja o wyjeździe nastąpiła około dwa tygodnie przed terminem urlopu i mieliśmy stosunkowo małe pole manewru jeżeli chodzi o wybór touroperatora. Niestety w okresach lipiec, sierpień nie ma co liczyć na jakieś super last minute, gdyż pomimo tego, że w hotelach są wolne miejsca to nie ma miejsc wolnych w samolocie. Wybraliśmy ofertę z firmy Alfastar. Hotel trzygwiazdkowy (w niektórych katalogach trzy i pół) Al Diwan lub El Diwan- spotkałem się z pisownią zarówno jedną i drugą. Dlaczego ten hotel? Opieraliśmy się głównie na opiniach turystów znajdujących się na forach gazeta.pl oraz wakacje.pl. Większość była pozytywna, spodobała się nam zabudowa hotelu oraz zaakceptowaliśmy cenę (6890,00 za dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci do 14 lat bez wersji AI- wersja AI kosztowała dodatkowe 900,00). Z perspektywy czasu muszę przyznać, że zrobiliśmy dobrze nie wykupując opcji All inclusive, gdyż po pierwsze to nie wydaliśmy dodatkowo tych 900,00 (kupowaliśmy normalnie napoje i posiłki na plaży czy też w hotelowym sklepiku) a po drugie nie byliśmy uwiązaniu do hotelu i mogliśmy spokojnie planować dzień. Dodatkowo wszystkie napoje nawet do kolacji podawane były w plastikowych kubeczkach o pojemności około 150ml. Trudno mi sobie wyobrazić picie piwa z plastikowego kubka. Kupujący normalnie u kelnera otrzymywał napoje w szklance.

2.jpg
Egipt
Sharm El Sheikh sierpień 2006 Al DiwanEgipt Arab Republic of Egypt, powierzchnia 1 milion km kwadratowych, ustrój republika, prezydent Mohamed Husni Mubarak, ludność ponad 76 milionów (dane z 2004 roku), religia islam 94%, chrześcijanie i reszta 6%, język arabski, stolica Cairo 16 mln, strefa czasowa GMT/UTC +2, numer kierunkowy +2, napięcie elektryczne 220V 50 Hz, system miar metryczny.


Pieniądze Kurs dolara 1,00$ -3,15 PLN Kurs funta 1$ - 5,738LE co daje wartość 1LE jako 55 groszy. Pieniądze wymieniałem w dwóch bankach- jeden jest zaraz na początku przy wejściu do Naama Bay. Dolary można również wymienić w hotelowej recepcji, ale wtedy otrzymamy za jednego dolara 5,5LE. Pieniądze należy tylko i wyłącznie wymieniać w bankach, gdyż zdarzają się przypadki oszustw dokonywanych na turystach oraz fałszywe banknoty. Podczas wydawania reszty należy zwrócić uwagę na banknoty o nominale 25 i 50 piastrów, które można potraktować jako 25 lub 50 funtów. Na tej stronie można zapoznać się z banknotami, którymi płaci się w Egipcie. W większości sklepów czy też knajpek nie ma problemu z zapłatą dolarami. Funty brytyjskie czy też euro są trochę mniej popularne, ale również bez problemu można nimi operować.

Samolot
Airbus A320 linii lotniczych Air Cairo. Nie znam się za bardzo na samolotach, ale ta maszyna wyglądała na w miarę nową, na pewno samolocik był wysprzątany, obsługa sympatyczna. W drodze do Sharmu zanotowaliśmy około 30 minutowe opóźnienie, ale w zasadzie to jedyna rzecz do której można było się przyczepić. W drodze powrotnej mieliśmy międzylądowanie w Katowicach, gdzie na około 40 minut zostaliśmy wyproszeni z samolotu, gdyż w tym czasie trwało sprzątanie pokładu a my w tym czasie mogliśmy jeszcze zrobić zakupy w wolnocłówce- niestety ceny w Katowicach nie były zbyt niskie jeżeli chodzi o alkohole. W Katowicach zabraliśmy też turystów, którzy lecieli do Sharm (i mieli międzylądowanie w Poznaniu). Na trzy lądowania dwa pierwsze wyszły perfekcyjnie- nie można było wyczuć momentu zetknięcia się samolotu z podłożem- przy trzecim trochę rzuciło, ale wszystko w granicach normy. Na terenie samolotu działa sklepik wolnocłowy, gdzie głównie można kupić perfumy i papierosy. W czasie lotu serwowany jest obiad, na który składa się makaron, kawałek mięsa, groszek z marchewką, bułka, masło, serek i ciastko. Do tego zimny napój, a chwilę później kawa lub herbata. Najeść się tym nie można, ale zawsze to jest jakaś atrakcja w czasie lotu tym bardziej, że jedzenie jest egipskie.
Jeżeli chodzi o lotnisko w Poznaniu to tam również działa Duty Free, gdzie ludzie kupowali przede wszystkim alkohol i papierosy. Przykładowe ceny, które pamiętam: Johnny Walker lub Absolut 1l 45,00, Absolut 2x1l 80,00, Martini białe 1l 19,00 czyli w wypadku mocnych alkoholi nie jest to jakaś super rewelacja- taniej jest w strefie wolnocłowej w Egipcie gdzie można dokonać zakupów bodajże 24 godziny po przylocie sklep znajduje się w Naama Bay, a przy okazji wylotu zakupów można dokonać w sklepie na lotnisku. Jak we wszystkich tego typu sklepach dominują alkohole, papierosy, perfumy, kosmetyki, słodycze i pamiątki.

3.jpgHotel Al Diwan Posiada swoją stronę internetową na której można zobaczyć trochę zdjęć z hotelu, niestety nie odpowiadają na wiadomości email. Posiada 100 pokoi dwuosobowych, 37 pokoi typu studio gdzie istnieje możliwość zakwaterowania czterech osób oraz pokoje typu suite gdzie teoretycznie może zostać zakwaterowanych do sześć osób. Układ pomieszczeń oraz mebli dla pokoju doble zobaczysz tu, dla studio tu, a dla suite tu. Hotelik jest położony niedaleko lotniska, nie posiada własnej plaży przy hotelu. Jednak nie ma żadnego problemu z dojazdem na hotelową plażę, która znajduje się 1600 m od hotelu. Codziennie o godzinach 8.40 10.00 12.00 14.00 16.00 18.00 spod hotelu wyjeżdża darmowy busik, który jedzie na plażę około 5 minut i dalej zabiera gości z plaży do hotelu. Bywa ciasno, ale nie zdarzyło się, że ktoś musiał czekać. Pieszo żwawym krokiem jest około 20 minut marszu- niestety w pełnym słońcu. Położenie w okolicy lotniska może odstraszać potencjalnych turystów ze względu na hałas- jednak samoloty nie przelatują bezpośrednio nad hotelem tylko jakieś 500 m od niego i traktowane są jako dodatkowa atrakcja. Hotel nie jest położony bezpośrednio przy ulicy, tak więc nie ma problemu trąbiących busików czy też hałasu samochodów. Cisza i spokój. Zabudowa hotelu jest niska- parter i jedno piętro do góry. Są to budyneczki, które mają po kilka pokoi zbudowane w typowo arabskim stylu. Na terenie hotelu bujnie rośnie roślinność i trawa, gdyż codziennie w nocy jest ona podlewana prawdopodobnie "wodą" z kanalizacji, gdyż można było miejscami wyczuć delikatny odorek. Na Półwyspie Synaj jest problem z wodą- ta która leci z kranu to odsolona woda morska- jednak nie zdarzyło się nam aby kiedykolwiek jej brakowało. Hotel jak hotel standard dużo wyższy niż nad naszym Bałtykiem kwatery za 50,00, ale czasy swojej świetności ma już za sobą. Niedomykające się drzwi, podniszczone sprzęty, cieknący kran czy też inne drobiazgi, które w normalnym życiu nie przeszkadzają. Mieliśmy okazję mieszkać w pokoju rodzinnym składającym się z dwóch sypialni, salonu, aneksu kuchennego i łazienki- tak więc mieliśmy jeżeli chodzi o powierzchnię lepsze warunki niż w naszym M-3 w bloku. Widziałem też standardowy pokój dwuosobowy- również spokojnie można przeżyć dwa tygodnie. W naszym pokoju mieliśmy dwie oddzielnie sterowane klimatyzacje, trzeba przyznać, że bardzo sprawne i cichutkie, sprężarki od klimatyzatorów znajdują się na dachu budynku tak więc słychać tylko delikatny szum wentylatorów wywiewających chłodne powietrze, my mieliśmy włączoną klimę całą noc ustawioną na 25 stopni i najwolniejsze obroty wentylatora. Gniazdka elektryczne 220V (w Polsce od jakiegoś czasu 230V) uniwersalne- pasują wszystkie polskie urządzenia.
Na wyposażeniu pokoju jest lodówka, a w niej mini barek, który zawiera:
Coca Cola, Sprite, Fanta 1litr 5LE,
Sakara Gold Beer 12LE,
Sok pomarańczowy 10LE,
Woda mineralna 1,5litra 3LE,
batonik czekoladowy 3LE,
chipsy 4LE.

Mini barek jest codziennie uzupełniany przez obsługę hotelową, wypisuje się tylko rachunek i jedną jego część zatrzymuje dla siebie. Ceny niewiele wyższe niż w sklepiku hotelowym.
Uprzedzając pytania informuję, że w pokoju nie ma czajnika, szklanek ani żelazka. My przyzwyczajeni do polskiej popołudniowej kawy korzystaliśmy z grzałki i kubka, które przywieźliśmy z Polski. Pokój codziennie sprzątany dość dokładnie (ja zostawiałem co drugi dzień 1$ na łóżku) do tego na tapczanie zrobione z ręczników różnego rodzaju zwierzęta od łabędzia poprzez kobrę, a skończywszy na krokodylu. Chłopak, który sprzątał nasz pokój znał angielski, zarobek sprzątacza to 300LE miesięcznie tak więc te drobne pieniądze, które turyści zostawiają na łóżkach są dla niego sporym dodatkiem.
Nie korzystaliśmy z sejfu, ale istniała taka możliwość i to za darmo. Do koperty można włożyć pieniądze czy dokumenty i koperta zostaje przy tobie zamknięta i złożona w sejfie w recepcji. Oprócz powyższego można też kupić za 1$ dziennie sejf indywidualny. Generalnie prawie nic nam nie zginęło zarówno na plaży jak i w pokoju (nie licząc taniej maski do snorkowania, którą zostawiliśmy na balkonie- ale podejrzewam bardziej, że przykleiła się do jakiegoś turysty niż do obsługi).
Baseny. Są dwa stary i nowy. Obydwa dość małe i płytkie, woda słodka. Niestety w tym starszym wiele płytek popękanych i połamanych stwarzało poważne zagrożenie. W czasie naszego pobytu kilka osób miało szyte nogi (koszt około 100$) i na basenie pojawiła się tabliczka informująca o niesprawności basenu (patrz zdjęcie). Mimo tego, że basen był niesprawny woda w nim był filtrowana, a ludzie nadal z niego korzystali. Pływać można było do późnych godzin nocnych, około 24.00 wyłączane było podświetlanie basenów. Nowy basen bez zastrzeżeń- w najgłębszym miejscu miał około 140 cm i to chyba jego największa wada. Temperatura wody w basenie zmierzona przeze mnie to 31,3 C tak więc woda niewiele chłodziła rozgrzane ciała.

W hotelu jest teoretycznie kilka kawiarenek, ale tak naprawdę to działa tylko jedna tylko ta w głównym budynku.
Ceny w restauracji hotelowej:
chicken sandwich 18LE,
hot dog 15LE,
kawa 10LE,
herbata 8LE,
pepsi, mirinda, cola puszka 6LE
woda duża 6LE,
woda mała 4LE,
ice tea puszka 8LE,
piwo Sakkara 16LE,
butelka wina 85LE,
koktajle owocowe 20LE,
zupa dnia 8LE
pizza od 18LE
Powyższe ceny obowiązywały również podczas obiadokolacji (oczywiście płaciło się za napoje). Miejscową atrakcję stanowiła rodzinka z Rosji chyba z siedem lub osiem osób, która na kolację przychodziła ze swoimi dwoma butelkami wody bez kubków czy szklanek i ta woda krążyła od ust do ust. Niektórzy Polacy zachowywali się zdecydowanie poprawniej i nie kupowali do kolacji żadnych napojów. Niepisaną zasadą jest napiwek dla kelnera, który standardowo powinien wynosić około 10% rachunku.

Na terenie hotelu działa Super Market, w którym można kupić wszystko co niezbędne do funkcjonowania w hotelu, a nawet więcej. Przykładowe ceny:
pepsi 1,5L 7LE;
sok w kartonie 1L 8LE;
woda 1,5L 2,5LE;
lody 5LE;
buty do pływania 40LE;
Tshirt 25LE.

Tak więc ceny bardzo przyzwoite, w marketach w Naama Bay było tylko trochę taniej i wszystkie napoje kupowaliśmy w sklepie. Sklepik prowadzi bardzo sympatyczny sprzedawca, który chętnie rozmawia z wszystkimi turystami. Średnio wypijaliśmy codziennie 3 litry na plaży, 1,5 litra na basenie i 1,5 litra do kolacji tak więc około 6 litrów płynów na cztery osoby.
Na terenie hotelu działa salon masażu- i ma o dziwo sporo klientów. Jest również ekipa zajmująca się nurkowaniem Easy Diving. Pierwsza lekcja w basenie za darmo- też widziałem, że ludzie korzystali z ich usług.
Do hotelu można było w zasadzie wnosić wszystko włącznie z napojami. Przy szlabanie siedzi jeden pracownik ochrony hotelowej, a przy samym wejściu do hotelu jest bramka wykrywająca metal oraz dodatkowo jeden pan z policji turystycznej+ ochroniarz.

Jedzenie w hotelu oczywiście bardzo różniło się od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Śniadania wydawane było od godzinach 7.00 do 10.00. Pieczywo, masło, dżem, smażona parówka z cebulą, ser biały, żółty i jeden rodzaj wędliny, tosty, omlet i naleśniki smażone na miejscu. Do powyższego czasem dochodziły smażone ziemniaki lub jakieś inne potrawy. Do picia kawa, herbata i mocno rozwodnione soki- napoje do śniadania za darmo. Lunch dla opcji AI w godzinach 13.00- 15.00 praktycznie to samo co na kolację. Kolacje w godzinach 19.30 do bodajże 22.00. Sporo różnego rodzaju warzyw, makaronów, sosów. Z mięsa codziennie kurczak i ryba, czasami kotleciki lub jakiś gulasz czy pizza. Do tego wszystkiego spory wybór różnego rodzaju ciast. W sumie dużo wszystkiego i nikt głody nie wyjdzie z kolacji, ale moim zdaniem w potrawach brakowało czegoś, może jakiejś przyprawy? Kolacje wydawane były w zasadzie pod gołym niebem, napoje do stolików podawali kelnerzy. Ceny napojów takie same jak w kawiarence hotelowej.
W recepcji hotelowej można wymienić dolary na funty po kursie nieco gorszym jak w banku, ale dość przyzwoitym, za 1$ płacono 5,5LE
Moja ocena hotelu to mocne trzy gwiazdki a to głównie ze względu na bardzo sympatyczną obsługę- zarówno kelnerzy, chłopak od sprzątania czy też sklepikarz zachowywali się na luzie. Codziennie starałem się od nich nauczyć jakiegoś arabskiego zwrotu czy słowa czym zadziwiałem zaczepiających nas sprzedawców a Naama Bay i nie tylko. Większość mówi prostym językiem angielskim- spokojnie można się dogadać. Sam hotel wymaga niestety co najmniej odświeżenia jeżeli nie remontu. Wiele sprzętów jest po prostu zużytych lub mocno podniszczonych. Ale dzięki temu wypoczynek nie kosztuje tutaj jakichś zawrotnych sum.

Jeżeli chodzi o turystów to najwięcej było Polaków, którzy jak już wspomniałem wcześniej zachowywali się bardzo przyzwoicie. Było czasami słychać jakieś narzekania na drobne niedogodności (przepełniony busik na plażę, karaluch w pokoju czy coś podobnego) ale nie było libacji i chamstwa. W hotelu mieszkali również Słowacy, Holendrzy, Rosjanie, Egipcjanie, Anglicy.

4.jpgTransport Codziennie spod hotelu o godzinie 20.45 wyjeżdżał duży i mały busik, które jeździły do Naama Bay, powrót do hotelu o godzinie 23.30. Jak się zagadało z kierowcą to można było za parę funciaków podjechać do Old Sharm.
W Sharm możemy wyróżnić trzy rodzaje środków transportu: busiki, taxi białe i taxi Peugeot z dwoma rzędami miejsc do siedzenia za kierowcą- te ostatnie najbardziej popularne. Taksówki nie posiadają taksometrów- cenę negocjuje się przed rozpoczęciem kursu. My zapłaciliśmy z Old Sharm do hotelu 40LE, ale po fakcie okazało się że normalna cena to 30 do 35LE, z hotelu do Naama Bay przejazd kosztuje w granicach od 25-35LE. Białymi taksówkami nigdy nie jeździłem, a busiki teoretycznie kosztują od 1 do 3LE za osobę w zależności od długości trasy. Ja zapłaciłem za 4 osoby z hotelu do delfinarium w okolicach Old Sharm 20LE. Taksówek bardzo dużo tak więc jak gość krzyknie jakąś astronomiczną sumę to albo mówimy mu jakąś bardzo niską cenę i się targujemy albo dziękujemy i odchodzimy do następnej taksówki. Zarówno w Sharm jak i w lokalnej gazecie znalazłem zalecane ceny jeżeli chodzi o transport.

Naama Bay
To Mekka dla wszystkich turystów w Sharm. Dużo knajpek, dyskotek, sklepików. Tutaj koncentruje się życie nocne. Wszystko jasno oświetlone z naganiaczami stającymi przy knajpkach czy też przy sklepikach. Trąci kiczem i tandetą, ale znam osoby którym się podoba. Miejsce mało egipskie, ale można tu załatwić wszelki potrzebne sprawy. Są banki, apteki, biura z fakultetami, kafejki internetowe, markety spożywcze, MC Donalds, KFC, Pizza Hut. Wszędzie słychać dobiegającą z głośników muzykę oraz można wyczuć zapach sziszy. Mocno irytujące są zaczepki miejscowych sprzedawców- najlepiej nie wdawać się w dyskusję i nie odpowiadać na zaczepki oraz pytania, po zaproszeniu do sklepu z papirusami lub perfumami ciężko jest się wyrwać z sideł sklepikarza. Z jednej strony ich rozumiem, ale z drugiej jest to mocno upierdliwe zachowanie. Ceny tylko w marketach (tych większych) są w miarę stabilne i czasami widnieją na produktach. W każdym innym sklepie cena zależy od tego ile wytargujesz. Z targowaniem jest różnie, ale w zasadzie wszędzie można zbić cenę o kilkanaście lub kilkadziesiąt funtów, chociaż zdarzyło się nam dwa razy, że sprzedawcy pozostali nieugięci i nie chcieli negocjować, wybieraliśmy wtedy inny sklepik. Przykładowo aparat wielorazowego użytku z obudową szczelną do 6m i filmem 27 klatek to koszt 50LE w firmowym sklepie Kodaka, film do aparatu 36 klatek 400ISO 25LE, buty do pływania kupiliśmy za 30LE, maskę i rurkę do snoorkowania za 50LE (były też dużo droższe), Tshirt dobry gatunkowo od 20LE, ręcznik z wielbłądem 40L, buteleczka z piaskiem od 5LE. Napoje w marketach woda 1,5 litra od 1,5LE Cola, Fanta lub Sprite 1,5L 5LE puszka coli 0,33L 3LE, lody od 3LE, sok w kartoniku od 6LE, piwo Hainekeen 0,5L 8LE (W Old Sharm 5,5LE). W Old Sharm znajduje się Old Market czyli również centrum handlowe, ale bardziej w klimacie egipskim. Można tu kupić to samo co w Naama Bay, owoce, warzywa, przyprawy. Byliśmy tam tylko raz, ale mam wrażenie, że ceny są nieco niższe niż w Naama i warto tu zajrzeć, aby zobaczyć jak wygląda prawdziwa knajpka egipska, targ z rybami czy też jak po prostu pospacerować pomiędzy straganami.

5.jpgWycieczki
W Sharm nie ma tak wielkich różnic jak w Hurghadzie jeżeli chodzi o ceny wycieczek u rezydenta i w biurach na mieście. My jednak mieliśmy okazję być w okresie kiedy w biurze Aaba Sharm mieszczącym się obok dyskoteki CCCP była promocja cenowa i te różnice dość znacznie się pogłębiły. Podaję ceny wycieczek w Aaba Sharm, a w nawiasie ceny u rezydenta.
Kair 1 dzień- 35$ (50$)
Wielkie Safari (wielbłądy, Blue Hole)- 35$ (50$)
Mega Safari (kolorowy kanion)- 40$
Góra Mojżesza i klasztor Św. Katarzyny- 20$ (40$)
Delfinarium- 15$ (20$)
Tiran- 20$ (25$)
Jerozolima 95$ (130$)

Skorzystaliśmy z Wielkiego Safari. Wycieczka zaczyna się o godzinie 7.20, pod hotel podjeżdżają klimatyzowane jeepy Toyota LAND CRUISER i przejeżdżamy do do miejsca zbiórki wszystkich samochodów. Stamtąd wyjazd na pustynię, a po drodze krótka wizyta w osadzie beduińskiej, gdzie na siłę wciskane są bransoletki z koralików. Przejazd przez pustynię bez klimy i z otwartymi oknami przy prędkości dochodzącej do 100km/h robi wrażenie. Dodatkowo w czasie jazdy jedna z pań podróżujących naszym jeepem wyciągała sobie soczewki kontaktowe i próbowała je włożyć do pojemniczka co w końcu się jej udało. Jeżeli kierowca jedzie za wolno to wystarczy go tylko trochę podpuścić, że za wolno jedzie, albo że ma kiepski samochód... Po pustyni przejazd na drogę i uformowanie konwoju i już spokojna droga. Po dojechaniu do miejsca postoju wielbłądów zmiana środka lokomocji z jeepa na wielbłąda i około 40 minut drogi do Blue Hole. Po prawej stronie morze, po lewej góry pozostawiają niezapomniane wrażenie. Słońce mocno pali, ale wieje silny wiatr, który porwał niejedno nakrycie głowy. Ja prowadziłem osobiście swojego camela, a część osób szła ze swoimi przewodnikami. W tym czasie wszystkie rzeczy jadą w jeepach za karawaną. Po zejściu z wielbłąda obowiązkowy bakszysz (ja płaciłem 5LE od wielbłąda, ale chłopak, który prowadził wielbłądy nie był za bardzo zadowolony z tych pieniędzy). Po dotarciu do Blue Hole czyli miejsca gdzie znajduje się jedno z bardziej znanych na świecie miejsc do nurkowania jest czas, aby posnorkować czy też popływać. Następnie lunch w formie bufetu ze świeżą rybą. Po odpoczynku ruszamy dalej. Kolejny przystanek to laguna obok Magic Lake. Rewelacyjny kolor wody, brak rafy i uwaga na jeżowce- po 40 minutach ruszamy w dalszą drogę. Po dojechaniu do Dahab wizyta w sklepie z pamiątkami (ceny kosmiczne) i dalej czas wolny na zakupy na mieście. Dalej powrót około 90 minut do Sharm już w jeepie gdzie z reguły wszyscy śpią. My wróciliśmy do hotelu około 18.00. Na koniec bakszysz dla kierowcy po 1$ od głowy. Wypad dość męczący, ale na pewno warto z niego skorzystać chociażby ze względu na wielbłądy i podróż jeepem po pustyni.

Wycieczka na wyspę Tiran.
Zbiórka przed hotelem po śniadaniu i dojazd busikiem do przystani w Old Sharm skąd odpływa większość stateczków na Tiran. W cenie wliczone są soft drinki- na naszym stateczku była tylko cola i kawa. Brak urozmaicenia jeżeli chodzi o napoje rekompensował rewelacyjny gość, który świetnie prowadził całą wycieczką. W okolicach południowych smaczny lunch. Po drodze trzy przystanki na snorkowanie- jeden przy wraku statku, drugi już przy samej wyspie z możliwością dopłynięcia na wyspę i trzeci przy którejś z zatok w Sharm. Sprzęt do snorkowania najlepiej zabrać swój chociaż istnieje możliwość wypożyczenia. Rafy podczas snorkowania niespecjalne, rybek jak na lekarstwo tak więc jeżeli ktoś nastawia się na super widoki to chyba lepiej wybrać się na Ras Mohammed. W czasie naszego rejsu mieliśmy okazję trafić na kilkunastoosobową grupę Chińczyków, dla których byliśmy nie lada atrakcją (robili nam ukradkiem zdjęcia, a później już oficjalnie fotografowali się z naszymi dzieciakami). W czasie rejsu jeden z Chińczyków przejął koło sterowe i prowadził łajbę. Niestety była to chyba jego inicjacja, bo statkiem zaczęło mocno kołysać i wśród pasażerów wybuchła lekka panika- na szczęście kapitan łajby szybko opanował sytuację. Powrót w późnych godzinach popołudniowych do hotelu.

Delfinarium. Wy wybraliśmy opcję z własnym dojazdem czyli kupiliśmy same bilety bez określonego terminu. Za dojazd zapłaciliśmy 20LE busikiem, a w drugą stronę 40 LE taxi peugeot. Pokaz trwa około 30 do 40 minut i na mnie zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Zresztą wszystkim z kim rozmawiałem bardzo się podobało. Można robić zdjęcia i filmować.

Ogólnie biuro Aaba Sharm wywiązało się bardzo dobrze z organizacji wyprawy na Wielkiego Safari- wszystko było w porządku. W wypadku rejsu na wyspę Tiran i delfinarium byli tylko pośrednikami, ale również nie można nikomu nic złego zarzucić. Dodatkowo w czasie pierwszej naszej wizyty w biurze moja córka została "odmłodzona" o pół roku dzięki czemu dostał 50% rabat na Safari i delfinki. Polecam zdecydowanie wszystkim Aaba Sharm tym bardziej, że ceny są bardzo atrakcyjne, a nawet jak skończy się promocja to zawsze można się potargować i przy kupnie jakiegoś pakietu jeszcze parę dolarów uskubnąć z ceny. Rozmawiałem również z ludźmi, którzy kupili wycieczki w rezydenta i również nie było jakichś większych niespodzianek, ale skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?

6.jpgPlaża i morze Al Diwan ma kawałek swojej plaży w zatoce Shark Bay. Na plaży sporo darmowych leżaków z parasolami, do tego trzeba sobie samemu przynieść darmowy materac (max kilkanaście metrów) i zabrać z hotelu ręcznik plażowy. Nie widziałem, aby ktokolwiek miał problem z znalezieniem wolnego miejsca. Plaża jest żwirkowa i praktycznie od razu zaczyna się rafa tak więc do chodzenia konieczne są klapki lub buty. Temperatura żwiru dochodzi do 60 st. C. Do morza prowadzi też pomost pontonowy, z którego jest zejście od razu na głębszą wodę. Woda w morzu w zależności od fazy księżyca przypływa i odpływa. Przy dużym odpływie można praktycznie suchą stopą przejść na plażę do sąsiedniego hotelu. Rafa żywa, kolorowa, a rybki w zasadzie prawie wszystkie z zakupionego za 10LE 'fish index" włącznie z mureną, płaszczkami, parrot fish czy też gdzie jest Nemo? Chciałbym w tym miejscu pozdrowić Jarka i Iwonę- sympatyczną parę, która mieszkała z nami w hotelu. Jarek jest autorem zdjęć rybek (moje robione aparatem jednorazowym wyszły dużo gorzej). Już przy samym pomoście prawdopodobnie z powodu dokarmiających ludzi całkiem ciekawe okazy. Zmierzona temperatura wody przy brzegu w okolicach południa to 30,2 st. C a przy pomoście 29,1 st. C. Czasami gdy morze było niespokojne podczas snoorkowania można było odczuć zimniejsze prądy.

Na plaży nie działa AI, nie ma też problemu z wniesieniem swoich napoi. W okolicznych knajpkach ceny zbliżone: (my korzystaliśmy z Sharks Bay Oasis)
woda 1,5L 5LE
cola, fanta, sprite puszka 0,33L 5LE,
lody 5LE,
duże napoje kolorowe- brak :(
duża pizza 20LE + 10% tax, jeżeli na miejscu w restauracji to dodatkowo +12% za obsługę.
Duży wybór jedzenia, makarony, chesburgery, dania obiadowe, zupy.
Jak chyba na wszystkich plażach w Egipcie sporo różnego rodzaju "przedstawicieli handlowych" oferujących wycieczki, masaże, tatuaże, prasę (nie było polskiej) czy fryzurę rasta. Z biegiem czasu rozpoznają Ciebie i jeżeli nie byłeś zainteresowany już nie podchodzą. Zainteresowanie się wycieczką łódką ze szklanym dnem zaowocowało tym, że gdy tylko pojawialiśmy się na plaży padało pytanie kiedy dokonamy rezerwacji i tak było każdego dnia.

Temperatury Byliśmy w sierpniu tak więc apogeum termiczne, ale my jesteśmy ciepłolubni i tak naprawdę to upały nie przeszkadzały nam. Zabrałem ze sobą termometr z sondą temperaturową tak więc mogłem na bieżąco kontrolować temperaturę powietrza i wody. Najniższą temperaturę jaką odnotowałem było nieco ponad 29 st. C było to około godziny 6.00 rano. Maksymalna temperatura to 37 st. C (oczywiście w cieniu) a przeciętnie było około 34 do 35 stopni- tak więc nie ma wielkich wahań pomiędzy dniem i nocą. Słońce ma dużo większą niż w Polsce moc grzewczą, ale jeżeli jesteśmy w cieniu to dzięki dużo niższej niż w Polsce wilgotności nie odczuwa się tak mocno upału. I w każdej chwili można wskoczyć do morza czy też basenu gdzie mimo wszystko można się trochę ochłodzić. W ciągu dnia ja używałem kremu z filtrem 35, a pod koniec pobytu 15, do tego kąpałem się w koszulce. Jestem raczej blady i nie chciałem ryzykować poparzenia. Ważny jest zdrowy rozsądek i ocena sytuacji- bardzo łatwo można się nabawić poparzeń co nie należy do rzeczy przyjemnych.

Podsumowanie Egipt to na pewno kraj inny niż wszystkie, wiele osób jest zachwyconych kulturą, morzem czy też ludźmi tam mieszkającymi. Są też osoby, którym nie podoba się bałagan i brud panujący poza hotelami, natarczywość sprzedawców czy też inne utrudnienia. Jeżeli tam byłeś to masz już wyrobione zdanie, jeżeli się wybierasz to myślę, że warto odwiedzić krainę faraonów. Tubylcy są bardzo spontaniczni i przyjacielscy- zdarzyło mi się, że zaczepił mnie obcy człowiek- pracownik ochrony sąsiedniego hotelu, który chciał ze mną porozmawiać i zrobić sobie zdjęcie. Generalnie na każdym kroku można spotkać się z uśmiechem, swobodą i radością życia. W zasadzie z każdym można swobodnie porozmawiać, a często bywał też tak, że Egipcjanie pytali mnie o Polskę, pogodę u nas i inne rzeczy. Pełen luz i otwartość.


7.jpg Ciekawostki Egipt wygląda zupełnie inaczej niż kraje europejskie, ale mnie szczególnie zastanawia kilka faktów
Krawężniki- bardzo wysokie i wszystkie pomalowane na biało-żółto w Hurghadzie i na biało-czarno w Sharm. Jeden z większych jakie zmierzyłem miał 48 cm.
Drogi- pomimo wysokich temperatur nie ma śladu kolein czy też tak często spotykanych u nas dziur.
Powitania- dwóch mężczyzn wymienia pomiędzy sobą pocałunki na powitanie i jest to całkiem normalna sytuacja.
Światła w samochodzie- praktycznie nie są używane nawet w nocy, co najwyżej to światła postojowe- niestety nie potrafię tego w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć. Dużo ważniejszym elementem wyposażenia samochodu czy busa jest klakson, którym informuje się o zmianie pasa ruchu, ostrzega i zaczepia potencjalnych klientów. Tak więc bez świateł samochód egipski może śmiało jeździć natomiast bez klaksonu jest to niemożliwe.
Bakszysz- usłyszysz to słowo bardzo często, już na lotnisku za ściągnięcie bagażu z taśmy czy włożenie do luku bagażowego w autobusie należy dać jakiegoś drobnego pieniądza.

Film Przez dwa tygodnie nakręciłem około 4,5 godziny materiału, z którego powstały dwa filmy- jeden dla nas bardziej osobisty oraz drugi na którym pokazałem najciekawsze momenty naszych wakacji w Sharm. Film trwa około 90 minut i zawiera:
- szczegółowo pokazane warunki w hotelu w tym pokoje hotelowe (double i family room), baseny, budynki czyli cały kompleks hotelowy,
wycieczki Wielkie Safari, wyspa Tiran oraz delfinarium,
Naama Bay nocą,
droga na plażę oraz sama plaża hotelowa,
zdjęcia rybek, które można zobaczyć w Shark Bay,
i wiele, wiele więcej.

Film został nakręcony cyfrową kamerą JVC GRD-30 i zmontowany przy użyciu Pinnacle Studio 9+. W podkładzie muzyka egipska. To już jest mój drugi film z wakacji w Egipcie. Poprzedni nakręcony w 2004 roku w Hurghadzie (jego opis i pobyt w Hurghadzie dostępny jest na stronie www.laperla.prv.pl sprzedał się w około 60 egzemplarzach- głównie na Allegro) i wszystkie osoby były zadowolone z jego zakupu, a niektóre z nich wręcz entuzjastycznie się odnosiły do jego zawartości (patrz komentarze na Allegro)- mam nadzieję, że i tak będzie tym razem. Koszt zakupu filmu to 14,99+ koszt przesyłki zgodny z taryfą Poczty Polskiej. Film przesyłam zapakowany w podwójnej folii bąbelkowej. Na film składa się płyta DVD Platinium + (na wyraźne życzenie wypalam na minusie), pudełko plastic box slim i okładka wydrukowana na kolorowej drukarce laserowej. Można go zamówić wysyłając do mnie wiadomość email lub poprzez Allegro. Myślę, że materiał chociaż w części przybliży klimat jaki panuje w Egipcie i pokaże warunki panujące w typowym egipskim hotelu trzygwiazdkowym, a osobom, które odpoczywały w hotelu Al Diwan lub też Sharm przypomni chwile tam spędzone.


Zapraszam na stronę internetową www.aldiwan.prv.pl gdzie będę dokonywał aktualizacji oraz znajdziesz więcej zdjęć.
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;