Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Malta - wyspa słońca
Autor: Magdalena Raffelt   
Malta - wyspa słońca.
1.jpgOh, jak tu gorąco, takiemu wrażeniu nie można było się oprzeć wysiadając z samolotu na spokojne, sielskie lotnisko na Malcie. Po stresującej, bardzo wyczerpującej odprawie z Londynu wreszcie jesteśmy na naszych upragnionych, od dawna wytęsknionych wakacjach.Ciągle w głowie kłębilo się pełno pytań, jak tam będzie? Po wielomiesięcznych przygotowaniach, szczegółowych wczytywaniach się w strony poświęcone Malcie, wiele razy mieliśmy kontrowersyjne myśli, czy ta wyspa to dobry pomysł? Szczególnie dla spragnionej wrażeń rodzinki z dwójką urwisów w wieku przedszkolnym. Kamieniste plaże?! Stare autobusy? Zero roślinności? To wyczytane argumenty-przeciw. I tu już spróbuje w miarę moich możliwości rozwiać te wątpliwości z naszej perspektywy...

Podróż samolotem przebiegała spokojnie, jednak w miarę zbliżania się do końca naszej podróży z wyczekiwaniem spoglądaliśmy w dół... Po niekończącym się Morzu Śródziemnym pojawia się wysepka, otoczona granatową taflą ze wszystkich stron. Uroczy widok. Wszystko jak na obrazku, widzisz ją całą, jak na dłoni. Linia brzegowa, to nie linia naszego Bałtyku, nic z tego, zero nudy, postrzępiona, zatoczki, zatoki, stateczki, dech zapiera w piersi; to pierwsze wrażenie.

Po 0,5 godz. docieramy do naszego 3 gwiazdkowego hotelu w magicznej Qawrze o nazwie: "Venus". Hotel- klasa średnia, moim zdaniem; ale są 2 baseny i całkiem niezłe obiado-kolacje, poza angielskimi śniadaniami-osobiście nie polecam.
(dla niewtajemniczonych: codziennie - bekon, fasola, parówki i jajecznica-w żadnym wypadku nie przypominająca polskiej jajecznicy jajka z mlekiem!). Wreszcie rozpakowani, wyruszamy na pierwszy podbój miasta. Jest wieczór, mimo to temp. nie spada ponizej 30 stop. Budynki o jasnej barwie z płaskimi dachami rozłożone na różnych wysokościach nierównomiernie w okolicy. Gwiaździste niebo, mnóstwo turystów z różnych zakątków świata, zapachy świeżo przyrządzonych potraw, spokój, beztroska, granatowe morze, ze światłami w tle, dorożki z końmi.Wracam i trudno zasnąć, cięzkie, b. duszne powietrze.

Budzi nas niepowtarzalny, piękny widok z balkonu okna-błękitne morze, falujące na nim spokojnie statki, łodzie. Dziś zaplanowaliśmy "Marine park". Ciekawi wrażeń wyruszamy sprzed hotelu zamówionym na tę okazję autokarem, ok.20.min. Park zlokalizowany tuż przy morzu, ciekawie opisany i zorganizowany. Spotykamy tu węże, lokalne żółwie oraz 3 interesujące pokazy. Pierwszy pokaz : "Parrot show"- pokaz papug, uważam za całkiem interesujący, nawet dla malych dzieci: papugi jezdżą na wrotkach, prowadzą samochody, opalają się na leżaku popijając colę i oczywiście mowią. Lwy morskie - średnie, czasem ciekawe sceny, ale czasem leniwe nie sluchają prowadzących, rzekomo: "natural behavior". Najbardziej urzekły nas cudowne ssaki: delfiny. Widzieliśmy je w zasięgu ręki, naprawdę bardzo mądre, szybkie przyjazne zwierzaki, za odpowiednią sumkę (45 LM) można nawet z nimi popływać i dać im buziaka. Poza tym na terenie parku można pojeździć do woli w ramach biletu na karuzeli, poskakać na dmuchanym zamku, pojeździć samochodzikami.

Pełni wrażeń, odczuwamy znów przejmujące gorąco, nieopodal na szczęście znajduje się: "Splash park". To dopiero frajda dla dzieciaków. Duża powierzchnia z atrakcjami wodnymi - to jest to! Pełno zjeżdzalni, co najmniej 5 wielkich, pozakręcanych, wyglądających z dołu na co najmniej groźne. Z jednej zjechałam - brr, niesamowita prędkość to fakt, najgorsza niespodzianka, przy samym zjeździe, wpadasz rozpędzony do naprawdę glębokiego basenu, ze słoną wodą, do dziś czuję jej smak. Na każdym kroku wodny śmingus dla dzieci, a to ci wiadro z wodą przypadkiem spadnie na głowę, podczas czekania na swą kolejkę do dziecięcych, mniejszych zjeżdzalni, krany z wodą i korkami o różnym zasięgu i rozmiarach. Spokojna rzeka, naokoło basenu: Lazy river po której płynięcie w dużych żółtych dętkach. i duży basen, z rosnącymi na środku palmami na wysepce i wodospadem, przy wtórujących im co pół godz. sztucznymi ale olbrzymimi sztucznymi falami morskimi. Oprócz tego aerobic w wodzie, nauka tańca i bezpłatne leżaki, to atuty tego miejsca - polecam.

Kolejny cel, który sobie obraliśmy to maleńka wysepka o nazwie: Comino. Zamieszkała tylko przez 15 ludzi. Płyniemy statkiem Captaina Morgana z Valetty - stolicy Malty. Rejs ok. 2 godz, dość interesujący, oglądamy po drodze, większą wyspę Gozo, Popeye Village, skaliste wybrzeża. Jesteśmy u celu. Przed nami rozpościera się absolutnie boski widok: Blue Lagoon.
Woda krystaliczna, o odcieniu turkusowo błękitnym z białym mięciutkim piaseczkiem - przepięknie. Nie widziałam bardziej idealnego miejsca na Ziemi. Mnóstwo grot, które podmywa woda, tworzą niepowtarzalne rzeźbienia. Zażywamy kąpieli morskiej, opalamy się. Czas wracać, po lekkim lunchu i dowolnej ilości schłodzonego winka w przyjemnych nastrojach płyniemy z powrotem.

Czas na wakacjach mija spokojnie, błogo, beztrosko. Na każdym kroku można zauwazyć ślady angielskiej kolonii, od ruchu lewostronnego, przez kuchnię, krany z ciepłą i zimną wodą, gazety ang. w kioskach, gniazdka i samych turystów angielskich.

2.jpgPo prawie rocznym obcowaniu z angielską uprzejmością w Anglii, Maltanczyków uważam za niezbyt "grzecznych".
Choćby prawo "większy" pojazd zawsze na drodze ma pierwszenstwo!!! np. autobus zbliżający się z drogi podporządkowanej do ronda ma zawsze pierwszeństwo, sam fakt zbliżania się jego do ronda obwieszcza glośnym trąbieniem.

Poza tym fakt roślinność zupełnie odmienna od polskiej, mnóstwo sukulentów, palm, ale to urok ich klimatu, odmienności. Troszkę uciążliwy brak słodkiej wody pitnej, trudno umyć zęby w odflirtowanej słonawej wodzie hotelowej, choć to też ma swój urok.

Podsumowując, byliśmy- nie żalujemy, zachęcamy do wyjazdu na Maltę mimo odmienności jest piękna i niepowtarzalna, warto naprawdę ją zobaczyć, stanąć na niej , powąchać to gorące, ogniste powietrze, dotknąć liści i konaru palmy, posłuchać cykad.


Magdalena Raffelt
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;