Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Roztocze jesień [2006]
Autor: Szymon Gajos   
Roztocze jesień [2006]

data:
6-8 października 2006
czas trwania: 3 dni
dystans: 285 km
koszt: pieniądze na jedzenie
uczestnicy: szymek, bartek

wstęp
Pomysł na wyjazd zrodził się, gdy doszły do mnie słuchy, że jest organizowany wyjazd rowerowy na roztocze na dwa dni [sobota-niedziela]. Wszystko działo się dość szybko, ponieważ informacje te uzyskałem 3 dni przed planowanym wyjazdem. Po kilku telefonach wiedziałem, co i jak.
Namówiłem kolegę, a raczej nie musiałem namawiać - od razu się zgodził, na dołączenie do wyjazdu, gdyż chiał wypróbować swój nowy sprzęt turystyczny i przeżyć ciekawą przygodę. Szybko doszliśmy do wniosku, że można by pojechać już w piątek, akurat oboje mieliśmy wolny dzień.
Mieliśmy do wyboru dojazd do bazy w Nieliszu w piątek wieczorem [byli już tam kajakarze] i następnie zrobienie jakieś pętli i niedzielny powrót do domu. Drugim rozwiązaniem było zabranie namiotu i jeden nocleg w bazie a drugi gdzieś w trenie. Wybraliśmy opcję drugą, która uległa dalszej modyfikacji już w trasie. Postanowiliśmy wykorzystać zapas czasowy i nie nocować w Nieliszu tyko dojechać do Zwierzyńca. Jak się okazało, po powrocie do domu, ominęła nas niezła imprez w interesującym gronie i miejscu.

dzień 1
Lublin – Ćmiłów – Chmiel – Majdan Policki – Bazar – Żółkiewka – Chłaniów – Sułów – Zwierzyniec

dystans: 133,56 km
czas jazdy: 7:09:46 h
AVG: 18,7 km/h

Wyruszaliśmy wcześnie by spokojnie przejechać zaplanowaną trasę. Dłuższy czas towarzyszyła nam gęsta mgła, ograniczająca widoczność do kilku metrów. Jednak to nie z powodu mgły a mojej nieuwagi nawigacyjnej przejechaliśmy już przed 10 kilka kilometrów więcej niż zamierzaliśmy. W pierwszych promieniach słonecznych, które przebiły się w końcu przez zamglone powietrze dojechaliśmy do Krzczonwskiego Parku Krajobrazowego. Od razu zwabiła nas tabliczka wskazująca na miejsce gdzie mieliśmy znaleźć pomnikowe drzewo. Prowadziła wprawdzie w przeciwnym kierunku niż ten, który wcześniej obraliśmy, ale tylko jeden kilometr. Drzewa nie znaleźliśmy za to Bratkowi przybyło kilka siniaków, które pozyskał na kociołbowej drodze. Nie zważając na te delikatne niedogodności, które nas spotkały ruszyliśmy dalej. Po kluczyliśmy trochę po Parku Krzczonowskim zahaczając o ‘Górę Szabałową’, ‘śmierdzące źródełko’ i źródełko w Walentynowie. Dalsza część tego dnia odbyła się całkowicie po mało ruchliwych drogach asfaltowych. Nie mogliśmy narzekać na brak stromych podjazdów, malowniczych widoków i ostrych zjazdów. Po południu dotarliśmy do Sulowa. Wczesny wyjazd dał nam szanse pokonania ponad 20 km więcej niż zaplanowaliśmy, którą wykorzystaliśmy, docierając do Zwierzyńca. Mieliśmy nocować nad zalewem w Rudce, jednak okolica okazała się trochę za bardzo zaludniona i ostatecznie po ekspresowym zwiedzeniu Zwierzynca i dokonania niezbędnych zakupów wylądowaliśmy nad Stawem Echo. Rozbiliśmy namiot na plaży i po orzeźwiającej kąpieli oraz dłuższym biesiadowaniu przy ognisku udaliśmy się na spoczynek [namiot i ognisko nie są godnymi do naśladowania rzeczami na terenie parku narodowego].

dzień 2
Zwierzyniec – Stare Górecko – Tereszpol – Lipowiec – Teodorówka – Hosznia Ordynacak –Gródki – Otrocz – Batorz

dystans: 85,65 km
czas jazdy: 4:57:38 h
AVG: 17,3 km/h

Oczywiście nie udało nam się wyruszyć z samego rana, zwijanie obozu i śniadanie się trochę przeciągnęły. Przed dalszą droga musieliśmy wrócić do Zwierzyńca w celu uzupełnienia płynów. Na początek czekało nas trochę terenu. Dojechaliśmy szlakiem rowerowym do Starego Górecka. Potem zeszło nam trochę czasu na pokonanie ścieżki przyrodniczej w malowniczym Rezerwacie Szum. Dalszy odcinek drogi to kręte mało uczęszczane szosy roztocza. Czekało nas na nich mnóstwo stromych i długich podjazdów, które prawie zawsze wynagradzał nam piękny widok. Na teren wróciliśmy po południu. Zboczyliśmy z szosy w Hoszni Ordynackiej i niebieskim pieszym szlakiem dojechaliśmy do Gródek. Ten krótki odcinek przyniósł wiele radości. Jazda po zaoranej polnej drodze, przez ciemny las, w którym na nas przeszkoda w postaci odmytej drogi a na koniec zerwany zbocze prowadzące na asfalt. Na teren wróciliśmy tego dnia jeszcze wieczorem. W Otroczu znów złapaliśmy niebieski szlak Leśnymi ścieżkami nieraz biegnącymi w małych wąwozikach dotarliśmy do dobrze mi znanego zadaszenia turystycznego. Mieści się w ono na polanie lesśnej zaraz przed Batorzem, do którego trzeba było jeszcze skoczyć po zakupy. Przy ognisku wspominając miniony dzień wydawało mi się, że cały czas jechaliśmy pod górę i dystans który przebyliśmy biorąc pod uwagę przewyższenia nie jest wcale taki mały.

dzień 3
Batorz – Szastarka – Osada Zakrzówek – Kiełczewice – Stzryżewice – Piotrowice – Prawiedniki – Lublin

dystans: 66,32 km
czas jazdy: 3:36:15 h
AVG: 19,7 km/h

Po trochę przeciągającym się pakowaniu, niezbyt chętne ruszyliśmy w drogę. Tego ranka przywitało nas chłodne powietrze i lekko zachmurzone niebo. Po dwóch bardzo słonecznych dniach było mi chłodno a momentami nawet zimno. Kontynuowaliśmy jazdę niebieskim szlakiem który kilka na kilka kilometrów zbaczał z szosy. Przed Szastarką, w której szlak się kończy, znajduje się oczko polodowcowe. Dotarcie do niego po niebieskich szlakach przez wysokie trawy łąki jest ciekawym przeżyciem. Od szastali do Lublina jechaliśmy już szosą wzdłuż Bystrzycy. Chociaż była możliwość, odskoczenia gdzieś w teren, z której nie skorzystaliśmy. We wczesnych godzinach popołudniowych dotarliśmy do granic miasta, co zapowiadało, że nasz trzy dniowy wypad już dobiega końca.

Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.on.bike.prv.pl/
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;