Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Złota jesień w Paprocicach.
Autor: Henryk Kupiec   
Monday, 24 November 2008
Do tej pory znaliśmy Góry Świętokrzyskie głównie z pierwszomajowych rajdów, a więc w szacie wiosennej. Tym razem za bazę wybraliśmy agroturystykę “Maja” w Paprocicach. W czasie tygodniowego pobytu w połowie października 2008 odbyliśmy szereg wycieczek pieszych i samochodowych odświeżając wspomnienia z dawnych czasów.

Ostatnie moje wspomnienie z Paprocic jest bardzo mgliste. Przechodziliśmy tędy trasą z Gołoszyc, przez pasmo Jeleniowskie z noclegiem w jakiejś stodole w Paprocicach. Wtedy, w roku 1980 była to wieś drewniana. Dziś to wieś murowana, letniskowa, a stodoły drewniane są rzadkością.

Agroturystyka “Maja” jest ładnie położona, niedaleko czerwonego szlaku na Święty Krzyż. Dla gości jest oddzielny budynek z kilkoma pokojami, kuchnią , jadalnią i pokojem klubowym. Widok z okna wprost na Jeleniowską Górę, łąki i wiatę, przy której można rozpalić ognisko i urządzić grilla. Schludne podwórko wyłożone polbrukiem i obsadzone licznymi, egzotycznymi kwiatami i krzewami. Cisza i spokój. A jedzonko, serwowane przez panią Edytę, jest tak pyszne, że tylko dla niego warto się tu zatrzymać.

Pierwszą wycieczkę odbyliśmy szlakiem czerwonym przez Jeleniowska Górę, do Szczytniaka. Piękna, słoneczna pogoda i jesienne kolory liści bukowych i brzozowych w pełnym nasyceniu. Pod nogami gruba warstwa opadłych liści. Szlak na ogół dobrze oznakowany, ale w pobliżu Szczytniaka jest trochę gorzej – trzeba uważać. Na Szczytniaku, od północy, za tabliczką rezerwatu, znajdujemy trochę odsłoniętego miejsca z widokiem na gołoborze i dalszą okolicę.

Następnego dnia wybieramy się do Łagowa, polnymi drogami posiłkując się świeżo kupioną mapą (1:75000). Niestety nie obeszło się bez pytania o drogę, gdyż sieć dróg polnych jest niedokładna. Ale doszliśmy przez pola wprost do jaskini Zbójeckiej i wąwozu Dule. Stąd też obszerne widoki na Pasmo Jeleniowskie. W Łagowie zabawiliśmy niedługo – tyle ile potrzeba na zakup pieczywa (piekarnia “Pod Telegrafem” – smaczne) i “Przeglądu”.

Wracamy zielonym szlakiem. Tuż za Łagowem znaki nikną i idziemy z mapą. Dopiero gdzieś za Płuckami zasięgamy języka i dochodzimy do świeżo zrobionej drogi, która idzie prosto na północ. Na drzewach pojawiają się znaki zielonego szlaku. Dalej już nie ma problemów ze szlakiem. Mijamy odgałęzienie szlaku niebieskiego do Kakonina i niedługo jesteśmy w Paprocicach.

Kolejna wycieczka szlakiem czerwonym na Święty Krzyż. Najpierw z górki, przez strumyk do Trzcianki, a potem już cały czas po górę. Nowością dla nas są bilety do Parku Narodowego 5 zł od osoby (ulgowe 2,50) uprawniające do wstępu na gołoborze i do muzeum przyrodniczego. Na gołoborze wchodzi się teraz po metalowych, przeciwpoślizgowych schodkach, aż prawie na środek. To zasługa Unii. I nie tylko to. Gdy schodzimy do Nowej Słupi, mijamy nowiuteńką drogę krzyżową, a w Słupi – dom Opata. Wszystko to zrobiono przy wykorzystaniu finansów laickiej Unii Europejskiej.

Na dalsze wycieczki wybieramy się samochodem. Przez Łagów dojeżdżamy do Rembowa zobaczyć ruiny zamku. Nie było to łatwe. Ruiny zamku znajdują się na końcu wsi, przez którą prowadzi niezmiernie wyboista droga. Zasięgnąwszy języka odnajdujemy ścieżkę prowadzącą na wzgórze pokryte gęstym, bukowym lasem. To są prawdziwe, rzadko odwiedzane ruiny, porośnięte czasem grubym mchem. Ale zarysy zamku można jeszcze odczytać.

Dłużej zatrzymujemy się w Szydłowie. Sporo się jeszcze zachowało w tym XIV-wiecznym miasteczku. Przede wszystkim mury obronne, zachowane na całej długości, z Bramą Krakowską w dobrym stanie. Z zamku niewiele pozostało – trochę ścian, układ placu z muzeum w dawnym skarbcu. Jest jeszcze drugie muzeum w synagodze. Pozostałe budynki wewnątrz murów są już nowe, w różnych stylach, zupełnie nie pasujące do historycznego otoczenia. Po drugiej stronie traktu krakowskiego jest jeszcze jaskinia zbója Szydły.

W Kurozwękach wszystko jest prywatne i płatne. Dużo frajdy mają dzieci z różnych wycieczek – jeżdżą na koniach, wielbłądach lub traktorem ze specjalna przyczepą, żeby pooglądać bizony. Pałac pięknie odrestaurowany, służy obecnie za miejsce organizowania różnych imprez, spotkań czy konferencji.

Kolejnego dnia wybraliśmy się nad nowy zalew Wióry. Po drodze mijamy nowe sanktuarium w Kałkowie (z tablicy informacyjnej dowiedzieliśmy się, że wzniesiono je w latach 1983-88). Wszystko tu pachnie świeżością – pięknie poprowadzona droga krzyżowa wśród różnych często egzotycznych drzew i krzewów. Jest również zwierzyniec z osłami, lamami, strusiami itp. Chyba z myślą o najmłodszych, chociaż nie tylko. Droga krzyżowa prowadzi na golgotę – czyli wieżę z mnóstwem kapliczek, z której jest piękny widok na Zalew Wióry i całą okolicę.

Zbiornik wodny Wióry powstał niedawno - w 2005 roku - przez przegrodzenie rzeczki Pokrzywaianki tamą o wysokości 21 m. W pobliżu tamy jest duży parking, skąd niedaleko do punktu widokowego na zaporę, zalew i okoliczne wzgórza. Województwo świętokrzyskie zyskało nowy atrakcyjny obiekt turystyczny.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Bodzentyn (chyba tu niewiele się zmieniło), Świętą Katarzynę (hotel PTTK jest po remoncie, łazienki w pokojach i drożej) i przez Ciekoty wróciliśmy do Paprocic.

W ostatnim dniu złota jesień się popsuła i do południa padało dość intensywnie z niewielkimi przerwami. Gdy zaczęło się przejaśniać, założyliśmy gumowe buty i poszliśmy na grzyby na Kobylą Górę. Uzbieraliśmy trochę podgrzybków, zajączków i prawdziwków i jak na koniec sezonu grzybowego było to całkiem nieźle.
Zdjęcia w fotoreportażu "Świętokrzyskie":  
http://eturystyka.org/galeria/Itemid,130/catid,943/

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;