Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Egipt Hurghada 21.07- 04.08. 2004 hotel "La Perla"
Autor: Piotr Pecyna   
Thursday, 14 May 2009

Egipt Hurghada 21.07- 04.08. 2004 hotel "La Perla"

\n Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć hasło: standardowe -->

Przygotowując się do zakupu wakacji w Egipcie przeglądałem Internet w poszukiwaniu odpowiedzi- jaka miejscowość i jaki hotel? Co do miejscowości to miałem następującą alternatywę Hurghada albo Sharm El Sheik. Wybrałem Hurghadę, ponieważ nie bardzo zależało mi (wtedy) na rafie i rybkach, doczytałem też, że Hurghada jest bardziej orientalna no i dodatkowo można zwiedzić Luxor. Z hotelem już było dużo gorzej- mieliśmy ograniczone środki budżetowe i zdecydowaliśmy się na hotel *, przeznaczając zaoszczędzone w ten sposób pieniądze na uciechy na miejscu. Wyszliśmy z założenia , że hotel służy przede wszystkim do spania i niewiele czasu będziemy w nim spędzać poza nocą.

Przeglądając forum na temat Egiptu oraz forum poświęcone hotelom (pozdrowienia dla PC_maniaca, który dba o porządek na tym forum) mi i mojej żonie wpadł w oko hotel La Perla*- wszystkie opinie pozytywne, blisko plaży, basenik- czegoż chcieć więcej? Decyzja zapadła- jedziemy z Eximem- hotel La Perla Hurghada. Decyzję o wyjeździe podjęliśmy krótko przed wyjazdem i niestety nie było już miejsc w samolocie odlatującym z Poznania i musieliśmy przesunąć wyjazd o tydzień i lecieć z Wrocławia. Wylot z Wrocławia wiązał się z koniecznością dojazdu oraz znalezienia parkingu na miejscu. Otworzyłem jedyną słuszną wyszukiwarkę wpisałem lotnisko, parking i okazało się, że tuż obok lotniska jest strzeżony parking- napisałem maila i poinformowała mnie o możliwości 50% zniżki dla klientów lotów czarterowych. Tak więc dwa tygodnie na parkingu przy lotnisku we Wrocławiu kosztuje około 150,00.
Początek podróży i już niespodzianki, okazało się że samolot ma lekkie spóźnienie, ale to jeszcze nic! Podczas oczekiwania na przygotowanie samolotu jednej z pań została skradziona kamera. Pani ta zażądała, aby skontrolowano wszystkie bagaże podręczne (!!!) do czego pewnie by doszło, ponieważ pracownik lotniska już był skłonny wszystkich zrewidować gdy nagle okazało się, że jednak kamera nie zginęła tylko spokojnie leży sobie w samolocie z innym członkiem tej zakręconej rodzinki. Pani, która wzburzony jej zachowaniem tłum określiła mianem "poziom zero" nie było nawet stać na zwyczajowe staropolskie przepraszam.

Samolot i lotnisko- jak już wspomniałem wylatywaliśmy z Wrocławia egipskimi liniami AMC Airbusem, samolot czysty, jak na moje oko w miarę nowy, na pokładzie chyba jedyna możliwość podziwiania Egipcjanek bez firanek na twarzy (do Egiptu leciały dwie stewardesy, z powrotem jedna), w czasie lotu gorący posiłek, zimne napoje i kawa i herbata. Obsługa miła i sympatyczna, pilot w drodze powrotnej powiedział kilka słów po Polsku co zostało przyjęte burzą oklasków. Niestety do Egiptu wylatywaliśmy o godzinie 22.30 tak więc lecieliśmy w nocy- nie było nic widać poza rozświetlonym Kairem, a w drodze powrotnej po pierwsze siedzieliśmy na wysokości skrzydła, a po drugie to też nic nie było widać bo szybko zrobiło się ciemno. Jako ciekawostkę mogę podać informację, że przy wylocie z Wrocławia nie mieliśmy wyznaczonych miejsc na biletach i siadaliśmy zgodnie z tym gdzie usadziła nas obsługa samolotu. Szczególnie ostatnie grupy pasażerów miały problem, gdyż brak było miejsc koło siebie. W drodze powrotnej każdy miał już swoją miejscówkę.
We Wrocławiu po odprawie bagażowo- paszportowej można zaopatrzyć się w Baltonie w tanie alkohole, w drodze powrotnej w Hurghadzie ceny w strefie wolnocłowej są porównywalne z naszymi cenami w normalnych sklepach. Dodatkowo po przylocie do Hurghady przez 24 godziny można dokonywać zakupów w duty-free na terenie Hurghady, jest to też jedyny sklep gdzie można kupić piwo, w innych marketach brak jest jakichkolwiek alkoholi. W hotelach i restauracjach natomiast trunki serwowane są bez problemów.

Busiki- jest ich naprawdę bardzo dużo, czas oczekiwania z reguły poniżej minuty, chociaż zdarzyło się nam czekać jeden raz około pięć minut! Ktoś zadał mi pytanie jak je zatrzymywać? Niestety to one zatrzymują przechodniów w dosłownym tego słowa znaczeniu. Trąbią na każdego potencjalnego klienta w zasięgu wzroku, jakimś rozwiązaniem jest chodzenie po tej stronie chodnika, gdzie idzie się w kierunku przeciwnym do ruchu busików. Jest to najtańszy i najprostszy sposób komunikacji. Za przejazd z hotelu do Sekalli lub w drugą stronę np do hotelu Sultan Beach (około 4 km) płaciliśmy 1 LE od dorosłej osoby oraz 0,50 od dziecka. Dojazd do Downtown to koszt rzędu 2-3LE. Cenę zawsze negocjowałem przed wejściem do busika lub też dawałem odliczone trzy funty gdy po jednym z naszych pierwszych kursów kierowca zażądał od nas 20 LE, a po długich targach zapłaciłem bodajże 8 LE. Przy zapłacie trzeba mieć zawsze odliczone pieniądze, kierowcy jak i również ich pomocnicy nie wydają reszty! Z uśmiechem na twarzy informują, że nie mają drobnych :). Trzeba również uważać, aby nie wsiąść do taksówki, które wyglądają prawie identycznie jak busiki za 1LE z tym, że są nowsze i jest w nich czyściej, w taxi są inne ceny!

Pieniądze- bez problemu można wymienić w kilku bankach (kurs z lipca 2004 to 1$=6,15 do 6,19LE) lub w hotelu 1$=6LE. Tak więc 1LE to około 60 polskich groszy. Wymieniałem jednorazowo nie więcej niż 100$ i zawsze prosiłem kasjera o "small money for bus"- nigdy nie było z tym problemu.  Naprawdę warto zbierać jednofunciaki, gdyż przydają się na wspomniane wcześniej przejazdy busikami jak i na bakszysz. Szczególnie drobne nominały są z reguły w bardzo zły stanie, poprzedzierane, wytarte, popisane, a generalnie wykonane z kiepskiego papieru. Trzeba uważnie patrzeć na banknoty jakie są nam wydawane, ponieważ zarówno funty jak i piastry są papierowy i czasami zdarza się, że reszta wydawana jest w piastrach zamiast w funtach. Idąc w kierunku Sultan Beach po prawej stronie jest bank, który posiada na zewnątrz maszynę do wymiany $ na LE , większość banków robi sobie sjestę w okolicach południa. Bez problemu można wypłacić pieniądze w bankomatach, które akceptują najbardziej popularne karty płatnicze włącznie z bardzo popularną w Polsce kartą Visa Electron. W sklepach jest już gorzej jeżeli chodzi o karty, chociaż w perfumeriach i instytutach papirusu nie będzie z tym problemu.

Morze- zdecydowanie najpiękniejsze morze jakie widziałem, widoczność sięga 20 do 50 metrów, w morzu kwitnie życie jakie można podziwiać tylko na filmach przyrodniczych. Wystarczy tylko założyć maskę i pływając po powierzchni można podziwiać wspaniałą rafę oraz niezliczone gatunki ryb. Ja miałem wrażenie, że pływam po powierzchni gigantycznego akwarium, ryby o dziwo nie boją się ludzi. Jeżeli chodzi o mnie to flora i fauna Red Sea zrobiła na mnie większe wrażenie niż monumentalne piramidy w Gizie! Absolutnie polecam wszystkim spróbować w miarę szybko po przyjeździe snoorkowania. Ja pływałem w koszulce, ale zapomniałem o posmarowaniu kremem nóg, które sobie mocno poparzyłem. Uwaga na forum spotkałem się z opinią, że snoorkowanie uzależnia- w pełni się z tym zgadzam!

Pamiątki- wszystkie papirusy w Hurghadzie to oczywiście "oryginal papyrus" ceny są bardzo różne wahają się od 20LE za A4 do nawet 500$ za te największe. Oczywiście ceny w Instytutach Papirusu są wyższe od tych ze sklepów, ale kupując papirus w Instytucie człowiek ma nadzieję, że kupił oryginał- jak jest naprawdę tego nie wie nikt! Sklepy z perfumami są wszędzie- ceny oscylują w okolicy 1LE=1ml, ale w perfumeriach, które zapewne odwiedzicie podczas wycieczek do Kairu lub Luxoru są dwa razy wyższe. Perfumy bywają rozcieńczane. W tym miejscu chciałbym pozdrowić sprzedawcę ze sklepu Thomas & Douglas mieszczącego się przy Sheraton Road Hussena Khattapa z którym miło się nam gawędziło i który sprzedaje oryginalne i nie rozcieńczane produkty (oczywiście głowy za to nie daję :) )! 
W Hurghadzie jest bardzo dużo sklepów z pamiątkami, przy tak dużej konkurencji sprzedawcy uciekają się do przeróżnych sposobów, aby zaciągnąć potencjalnego klienta do swojego kramu, najczęściej stosowanym sposobem są natarczywe próby nawiązania rozmowy, podanie ręki lub prośba o napisanie polskiej reklamy. Jeżeli zgodzisz się napisać taką reklamę lub też przetłumaczyć list z Polski to już po tobie zostajesz zaciągnięty do sklepu, gdzie za pomocą mniejszej lub większej namowy sklepikarza coś kupisz, jeżeli nic nie chcesz kupić to sklepikarz zademonstruje na twojej żonie rewelacyjny balsam do twarzy i do rąk połączony z czymś co raczej masażem nie można nazwać. Przy wyjściu jeżeli nadal nie przejawiasz chęci zakupu żadnego przedmiotu domaga się 50 LE za masaż! Kolorytu dodają uliczni sprzedawcy dzieci, które są naprawdę mocno natarczywe i czasami tylko 1LE powoduje, że zostawią cię w spokoju. Chociaż zdarzało mi się kupować też w "normalnych" sklepach, gdzie można było porozmawiać ze sprzedawcą, pożartować to jednak w Hurghadzie zdecydowanie przeważają namolni i natrętni sklepikarze. Jak się przed tym bronić? Pozostaje albo nie odzywać się i z uśmiechem na twarzy iść dalej!
Targować należy się wszędzie łącznie z biurami organizującymi lokalne wycieczki. Czasami można zjechać z początkowej ceny nawet 60-70%- chociaż wszystko zależy od ceny początkowej i przedmiotu, który chcemy kupić. Ostateczną cenę sprzedawcy usłyszysz, kiedy będziesz chciał wyjść ze sklepu- jeżeli nie będzie ci ona odpowiadała masz w pobliżu dziesiątki innych sklepików. Zresztą proponuję robić zakupy po okresie aklimatyzacji, blade twarze łatwiej jest naciągnąć na zakup, jeżeli będziesz w Hurghadzie dwa tygodnie to wybierz się na zakupy w drugim tygodniu.
Jeżeli chodzi o knajpki to jest ich sporo w Hurghadzie, jest nawet MC Donalds, a dokładnie dwie takie restauracje. Ceny umiarkowane- porównywalne (lub niższe) do tych z naszego morza. Piwo można już kupić za 4LE, kanapkę z kurczakiem i serem  od 8LE, a pizza margerita to koszt rzędu 12LE. Być może w bocznych uliczkach jest jeszcze taniej, ale my raczej nie zapuszczaliśmy się tam.

Hotel La Perla- tylko trzy gwiazdki, a jednocześnie aż trzy gwiazdki. Ułożony w kształcie litery U w środku której znajduje się basen, niestety front hotelu oraz część pokoi skierowane są na ulicę,  na której panuje dosyć spory ruch, a przede wszystkim słychać trąbiące busiki, co bardziej wrażliwe osoby powinny zabrać ze sobą zatyczki do uszu, aby spokojnie się wyspać. Dodatkowo poza ulicą mamy widok na niedokończone monstrum, które w niedalekiej przyszłości może będzie hotelem. Pierwotnie to właśnie tam nas ulokowano- po wizycie w recepcji zmieniono nam pokój na dużo większy, a przede wszystkim bez ciągłego trąbienia! Całkowity koszt tej zamiany to 10$. Na terenie obiektu znajduje się tablica (mocno podniszczona) informująca o dziesięcioleciu działalności hotelu- tak więc moim zdaniem obiekt ma około 15 do 20 lat. Biorąc pod uwagę, że w Egipcie sezon trwa w zasadzie cały rok to niestety widać na wyposażeniu obiektu, że ma już ono swoje lata, podniszczone parasole i leżaki, popękane płytki. Basen nie jest zbyt duży, ale w zupełności wystarcza, aby się schłodzić- a dla  dzieciaków to największa atrakcja. W najgłębszym miejscu ma 180  cm- woda w miarę czysta i na bieżąco filtrowana nie śmierdzi chlorem. Obok basenu znajduje się ogród z palmami, na który mieliśmy widok z naszego balkonu.
Posiłki wydawane są jak w większości hoteli w Hurgadzie w godzinach 7-10 oraz 19-22. Nie ma problemu, że komuś czegoś nie starczy, na bieżąco jest wszystko donoszone poza arbuzem, który po wniesieniu znika w kilka minut, ale za chwilę zostaje wniesiona świeża porcja i tak dalej. Śniadania to jajka w kilku postaciach, żółte i białe sery, warzywa, dżem- na dłuższą metę bardzo jednostajne jedzenie- kolacje są nieco bardziej urozmaicone- ryż, ziemniaki, makarony, kurczak, kotleciki, sosy, zupy- spory zestaw surówek oraz rewelacyjne ciastka, będąc dwa tygodnie nie spróbowałem wszystkich. Generalnie jedzenie smaczne i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Do tego kolacje podawane są na świeżym powietrzu w okolicach basenu przy świecach- super atmosfera. Do kolacji napoje płatne- duża woda, cola, fanta, sprite 3PLN, sok pomarańczowy 4PLN, piwo Stella 6PLN, piwo Sakkala 9PLN + 1,20 za obsługę tak więc całkiem znośne, warto też zostawić kelnerowi 10% napiwku- to niewielkie pieniądze, a zawsze będziecie mieli oku u niego. Widziałem też Polaków, którzy na posiłki przychodzili z własnymi napojami- popelina jakich mało, było mi wstyd za nich- ale nikt ich nie wyganiał co najwyżej widać było delikatne uśmiech wśród obsługi i gości hotelowych. Dodatkowo dwa razy w tygodniu przychodzi tancerka i robi półgodzinny show zwany tańcem brzucha, można też spróbować fajki wodnej. Codziennie po kolacji można potańczyć przy muzyce.
Plaża znajduje się jakieś dwieście metrów przy hotelu Old Vic- my z Eximu płaciliśmy za nią 8LE od osoby, a następnie rezydent oddawał nam te pieniądze, u innych touroperatorów plaża była opłacona z góry (chociaż nie wiem czy u wszystkich). Idąc na plażę mijamy posterunek wojskowy, gdzie uzbrojeni w karabiny maszynowe żołnierze stoją na posterunku cały dzień. Na plaży parasole. leżaki, prysznic, bar. Plaża jest piaszczysta, ale niestety nie ma tam rafy. Jest to ponoć jedna z ładniejszych plaż w Hurghadzie (słowa rezydenta). Co jakiś czas przez plaże przemyka Rocky- przejażdżka na camelu po lekkim targowaniu to 10LE, chociaż ja dawałem zawsze kilka funciaków extra, bo chłopak który chodził z wielbłądem jest bardzo miły. Rocky bardzo lubi bułki!!! Na plaży również handluje się wycieczkami oraz proponowane są usługi wykonania tatuażu oraz wplecenia we włosy nitek bawełnianych- to chyba jakiś egipski przebój- bo sporo pań korzystało z tej usługi! Niedaleko plaży jest też centrum nurkowania oraz glass boat. Nurkowanie testowe jest za darmochę- każdy może spróbować- te właściwe kosztuje 25$ za dwa zejścia pod wodę po pół godziny, rejs łódką na snoorkowanie to 5$, z posiłkiem to koszt 10$. Na plaże nie wolno wnosić swoich napojów, ale barek jest blisko i ceny też nie są wysokie- puszka coli, woda 1,5l to 5LE, pizza 15-20LE, coctail 6LE.
Z hotelu jeżdżą codziennie około 10.30 darmowe busiki na jakąś inną plażę, ale niestety z braku czasu nie dotarliśmy tam.
Prawie dokładnie naprzeciwko hotelu Old Vic jest fajna knajpka z extra pizzą (chociaż ta na plaży też jest nie najgorsza). Ceny znośne.
W pokoju możemy spodziewać się lodówki, TV z kilkunastoma programami (w tym TVN), mniejszego lub większego balkonu oraz klimatyzatora (zwanego przez moje młodsze dziecko "szuszarką") oraz łazienki z natryskiem. Meble lekko podniszczone, ale w przyzwoitym stanie- nic się nie rozwala- widać normalne ślady używania, pokoje codziennie sprzątane- my każdorazowo zostawialiśmy na łóżku 2LE (1,20 PLN) i mieliśmy dodatkowo najprzeróżniejsze rzeczy wykonane z ręczników- łabędzie, statki, kwiaty i inne. Hotel ma chyba problem z ręcznikami, bo zabierane są w czasie sprzątania, a czyste przynoszone są popołudniem. Ręczniki na plaże czy też na basen należy mieć swoje- lub kupić na miejscu- jest spory wybór i atrakcyjne ceny- a pamiątka zostanie.
Bardzo blisko hotelu znajduje się sklepik z napojami i pamiątkami otwarty do późnych godzin nocnych, przykładowe ceny- woda półtoralitrowa 1,5LE, cola, fanta, sprite 1,5 litra 5LE, sok 1litr 5LE, arbuz 20LE, pocztówka 1LE, znaczek 2LE, pamiątki- ceny jak wszędzie ruchome. Napoje bez problemu można wnosić do hotelu (chociaż teoretycznie jest to zabronione) ale dobrze, gdy nie są one w przezroczystej reklamówce. Hotelu pilnuje cały czas trzech ochroniarzy (jeden w recepcji, jeden z jednego boku, drugi z drugiego). Jest spokojnie, nic nam nie zginęło i nie słyszeliśmy, żeby ktoś miał tego typu problemy. Tak jak w Egipcie oszustwo dokonane na turyście to rzecz prawie, że na porządku dziennym i normalna tak złodziei nie spotkaliśmy, a chodziliśmy się kąpać całą rodziną zostawiając na plaży kamerę, aparat i pieniądze. Dla bojaźliwych jest sejf przy recepcji za 5LE dziennie.
W hotelu przeważają Polacy, można też spotkać Czechów, Słowaków, Węgrów, Rosjan, Niemców i Anglików. Z basenowego radiowęzła często można usłyszeć "polskie hity". 
Reasumując- my byliśmy bardzo zadowoleni z tego hotelu, chociaż jak już wspomniałem miał on pewne drobne niedociągnięcia. Obsługa stara się jak może, aby goście byli zadowoleni, chociaż jak wiadomo wszystkim się nie dogodzi. Należy wyjść z założenia, że hotel to tylko sypialnia i jadłodajnia, a najważniejsze jest poza hotelem. Te dwie role La Perla spełnia idealnie. Jak już gdzieś wspomniałem ten hotel jest dla normalnych ludzi, a dla snobów są hotele *.

Wycieczki- te które proponował Exim były dwa razy droższe niż to co oferują lokalne biura. Ja wybrałem firmę Orbit Tours, której siedziba mieści się naprzeciwko hotelu Sultan Beach, dojazd busikiem z hotelu za 1LE ( po wyjściu przed hotel trzeba łapać busa jadącego w lewą stronę). Bardzo konkurencyjne ceny, dobra organizacja, miła obsługa (Pozdrowienia dla Rafała, od którego wyciągnęliśmy wiele cennych informacji) . Dodatkowo obok biura znajduje się sklepik, w którym klienci Orbit Tours mogą kupić na preferencyjnych warunkach pamiątki. Jako pierwszy kupiliśmy na próbę Jeep Safari, aby zobaczyć co oferuje biuro. Wyjazd jest w godzinach popołudniowych, przejazd przez pustynię, na której zatrzymaliśmy się dwa razy- raz, aby zobaczyć fatamorganę i raz, aby wspiąć się na niewielki szczyt będący doskonałym punktem widokowym. Po dojechaniu na miejsce poczęstunek ciepłą (!!! przy czterdziestopniowym upale jest to ponoć dobry sposób na ugaszenie pragnienia) herbatą i zwiedzanie wioski beduińskiej oraz wizyta w markecie beduińskim! Skwar niemiłosierny- koniecznie należy zabrać ze sobą nakrycia głowy i wodę do picia. Krótka rundka na wielbłądach. Na koniec kolacja i część grup zostaje i wspina się na górę aby zobaczyć przepiękny zachód słońca ze szczytu góry, a my pojechaliśmy aby podziwiać go na pustyni. Dodatkowo część grup może trafić na lokalne śpiewy i tańce, które odbywają się po zachodzie słońca. Imprezka fajna, przewodnik mówiący po angielsku, ale wyraźnie i zrozumiale (w przeciwieństwie do wielu Egipcjan, którzy przekręcają słowa lub mówią z takim akcentem, że trzeba się sporo napocić, aby ich zrozumieć), dodatkowo co bardziej odważni mogą wybrać się na pustynię nie przy pomocy jeepa tylko na małych czterokołowych pojazdach zwanych quadami! Film z takiej imprezy na DVD kosztuje 160LE, a na VHS 100LE- niestety jakość materiału pozostawia wiele do życzenia, chyba jednak lepiej samemu trochę pokręcić.
Skoro pierwsza wycieczka się udała ponownie wybraliśmy się do Orbit Tours i kupiliśmy Kair. Program wycieczki do Kairu (jednodniowej) jest taki sam dla wszystkich grup- może się różnić tylko kolejnością poszczególnych etapów. Wyjazd z hotelu o godzinie 3.20 następnie przejazd w konwoju do Kairu- trasa ma około 600 km, tak więc jest dość długa i męcząca. Na drogę warto zabrać polara, gdyż w autobusie jest zimno! Przewodnikiem okazuje się być młody Egipcjanin, który bardzo dobrze mówi po polsku, o Egipcie opowiada ciekawie, nie ogranicza się tylko do przekazania suchych encyklopedycznych danych. Po przyjeździe na miejsce Muzeum przez które przemknęliśmy w godzinkę. Zobaczyliśmy tam najważniejsze rzeczy czyli to co zostało znalezione w grobowcu Tutenhamona. Muzeum jest olbrzymie, ale niestety nie klimatyzowane (poza salką z maską Tutenchamona) i zwiedzanie wyczerpujące- do tego trzeba dołożyć dużą liczbę turystów oraz przekrzykujących się wzajemnie przewodników. Do muzeum nie wolno wnosić aparatów oraz kamer, wstęp do sali z mumiami jest dodatkowo płatny 40LE, następnie przejazd przez zatłoczony Kair w kierunku Gizy. W czasie przejazdu widać egzotykę tego wielkiego miasta- z jednej strony bardzo biedne dzielnice ze slumsami, a z drugiej super nowoczesne hotele, banki. Po ulicach oprócz samochodów (widziałem taxi z numerem bliskim 100.000) poruszają się konie, osiołki, wielbłądy. Gwar i ruch niemożliwy. Po dojechaniu pod piramidy i wyjściu z klimatyzowanego autobusu mamy ochotę natychmiast się cofnąć, jest bardzo gorąco. Bezwzględnie konieczne jest nakrycie głowy oraz woda do picia. Pod piramidami przestrzegano nas przed korzystaniem z lokalnych przejażdżek camelami (cena końcowa różni się z reguły od wynegocjowanej na początku), a bakszysz za zrobienie fotki przez miejscowego może wynosić nawet do 100$. Ogólnie piramidy robią chyba na każdym potężne wrażenie, wejście do środka wiąże się z dodatkową opłatą oraz trzeba mieć naprawdę dobrą kondycję, aby wytrzymać bardzo wysoką temperaturę, zaduch i smród- ja nie skorzystałem, a ci którzy byli w środki nie byli specjalnie zachwyceni. Następnie autobus wjeżdża na taras widokowy, gdzie można zrobić sobie parę fotek oraz kupić pamiątki- komplet 10 pocztówek 3LE, trzy metalowe piramidki 7LE, oraz wiele innych. Następny punkt programu to świątynia gdzie dokonywane były mumifikacje faraonów oraz sfinks. Cały czas żar leje się z nieba, temperatura ponad 40 st. C i zero wiatru- wszystko to powoduje, że zarówno my jak i dzieci z ulgą wchodzimy do klimatyzowanego autokaru. Po sfinksie pora na obiad w miejscowej restauracji oraz wizytę w sklepach z papirusami oraz perfumami. Następnie znowu długi i męczący powrót do Hurghady w czasie, którego popsuła się klimatyzacja w autobusie i cała tylna część autobusu dosłownie pływała w swoim pocie. Po wycieczce dowiedziałem się, że był to ostatni wyjazd tego autobusu z Orbit Tours. Wycieczka bardzo męcząca zarówno dla nas jak i dla naszych dzieciaków. Z tego też powodu zrezygnowaliśmy z Luxoru, gdzie panują jeszcze wyższe temperatury (ale jest znacznie bliżej). Z perspektywy czasu teraz wybrałbym opcję dwudniową głównie ze względu na uciążliwość dojazdu, wieczorkiem można sobie odpocząć i następnego dnia człowiek jest pełen sił. Z tego co się orientuję to Orbit Tours nie zapewnia w drugim dniu polskiego przewodnika- tak więc osoby, które z angielskim są na bakier niech pytają o to. Wiem też, że istnieje opcja (przy większej grupie osób) indywidualnego programu zwiedzania Kairu- wszystko do załatwienia na miejscu. 
Z Orbit Tours wybraliśmy się również do rezerwatu przyrody w Sharm El Naga (tutaj Orbit był tylko pośrednikiem). Jest to urocza plaża z wyznaczonym miejscem do snoorkowania. Zarówno ja jak i moje dzieciaki byliśmy zachwyceni rafą i rybami, mnóstwo kolorów, idealnie przezroczysta woda, tętniąca życiem rafa pozostawia niezapomniane wrażenia. W cenie wycieczki sprzęt do snoorkowania, miejsce na plaży pod parasolem oraz smaczny obiad. Zabrać jedzonko dla rybek i koniecznie aparat foto do zdjęć podwodnych- nawet jednorazówkę z MediaMarkt- są po 25PLN. Naprawdę polecam.
Biuro Orbit Tours to godne polecenia biuro, byliśmy jak najbardziej zadowoleni z imprez, które zorganizowali lub pośredniczyli w ich organizacji. Tutaj link
do ich strony, która obecnie jest w wersji mocno przedpremierowej! Wiadomo, że zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, bo ryż w restauracji był za słony, albo wielbłąd za wolno chodził- ot taka natura Polaków. Z drugiej strony w hotelu były osoby, które wybrały się na wycieczki organizowane przez Marię i Annę oczy też biuro Hany Alibaba i również wróciły zadowolone.

Upał- byliśmy w Hurghadzie w lipcu czyli w najcieplejszym obok sierpnia miesiącu. Przy basenie oraz nad morzem jest do wytrzymania nawet w godzinach południowych (szczególnie jeśli wieje wiaterek). To jest dziwne, ale nad morzem czy przy basenie nie pociliśmy się. Uwaga- nawet w cieniu można się opalić, promienie słoneczne odbijają się od przedmiotów i opalają, my do końca używaliśmy kremów z filtrem 30, gdyż nie bardzo zależało mi na opalaniu, a i tak wróciłem mocno brązowy. Widziałem też kilka osób dotkliwie poparzonych przez słońce, szczególnie muszą uważać osoby o jasnej karnacji i dzieci, chustka na głowie czy też koszulka w czasie kąpieli w niczym nie przeszkadza, a może uchronić przed udarem słonecznym czy też bolesnymi poparzeniami. Odradzam również spacery w okolicach południowych, są naprawdę męczące, a jeżeli już trzeba gdzieś wyjść to nie należy zapominać o nakryciu głowy i wodzie w plecaku. Zresztą można tak sobie wszystko poukładać, aby wypady do miasta robić po południu lub wieczorem. Woda- wypijaliśmy jej w ciągu dnia jakieś 3-4 litry plus litr soku i dużą colę. Reasumując- miesiące lipiec i sierpień nie są najlepszymi miesiącami na spędzanie wakacji w Egipcie, po pierwsze panują dokuczliwe upały, które trudno znosiliśmy, po drugie panuje spory ruch turystyczny ceny też lekko zwyżkują w tym okresie

Zemsta faraona- niestety szczególnie ja odczułem ją bardzo boleśnie. Nie pomogła codzienna dawka alkoholu- przez trzy dni leciało ze mnie jak z kranu- dodatkowo drugiego dnia bardzo nasiliły się bóle brzucha. Pomogły miejscowe tabletki oraz dieta, żona przecierpiała tylko jeden dzień, a dzieciaki odczuły zmianę flory bakteryjnej najmniej, chociaż je też trochę czyściło. W samolocie rozmawiałem z gościem, który cztery dni chorował, do tego miał wysoką gorączkę. Z reguły zemsta dopada (jeżeli już) po tygodniu- tak więc lepiej tak rozplanować sobie wycieczki, aby w szóstym, siódmym i ósmym dniu nie planować dalekich wyjazdów. Dorosłym skutecznie pomaga Antinal (w opakowaniu dwa listki 12 LE), a dzieci korzystały z syropu Antinal 4LE. W niektórych aptekach zawyżają ceny lub dają tylko jeden listek, polecam aptekę przy hotelu Waves lub aptekę w połowie drogi pomiędzy hotelem Old Vic, a Mariottem.

Internet- sporo kafejek, ceny różne od 4 do 20LE za godzinę surfowania. Zgranie zdjęć a aparatu cyfrowego to koszt 20 do 40LE wraz z czystym CD-R. Polecam kawiarenkę Hooligan, która mieści się w Sakkali trzeba idąc główną ulicą skręcić w lewo pomiędzy Sokariją a MCDonaldem (4LE surfowanie, 20LE wypalenie płyty)- niestety nie są to dane zweryfikowane, ponieważ przez zemstę faraona nie dotarłem do tej kafejki, ale namiary otrzymałem od Rafała z Orbit Tours.

Telefony- budki telefoniczne są wszędzie- również przy hotelu LaPerla, karta kosztująca 30LE starcza na 4minuty rozmowy do Polski (wybieramy numer w następujący sposób: 0048 i dalej numer kierunkowy do miasta bez zera i nr abonenta), jeżeli chodzi o GSM to zasięg jest wszędzie- na rynku są dwie firmy konkurujące ze sobą niestety nie cenami. Minuta do Polski w Erze (taryfa moja25) to koszt około 11,00, a SMS kosztował około 1,50. UWAGA! Płacimy również za połączenia przychodzące do nas- bodajże 7,00 za minutę. Nie płacimy za SMS-a przychodzącego. Płacimy za odsłuchanie poczty głosowej i UWAGA!!! za warunkowe przekierowanie poczty głosowej (zajęty, poza zasięgiem, nieodbiera itp), nie płacimy za bezwarunkowe przekierowanie poczty głosowej, ale wtedy wszystkie rozmowy są od razu kierowane na pocztę i nikt do nas się nie dodzwoni- tak więc sugeruję wyłączenie poczty głosowej przed wyjazdem!!! Można wtedy odbierać tylko te telefony, które chcemy i nikt nie obciąży nam rachunku. Myślę, że zarówno Plus jak i Idea mają zbliżone ceny

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Z wyjazdu powstały dwa filmy- jeden dla nas i drugi bardziej ogólny.
Film nakręcony kamerą cyfrową minidv JVC GR-D30, zmontowany w Pinnacle Studio 9 z menu, w podkładzie muzyka egipska.
Czas: 90 minut
Miejsce: Egipt, Hurghada, Kair lipiec 2004
Treść:
- hotel LaPerla*- pokój, basen, ogród, kawiarenka- dość szczegółowo pokazałem czego można się spodziewać po egipskim standardzie trzech gwiazdek,
- dojście na plażę przy hotelu OldVic oraz sama plaża,
- Jeep Safari czyli punkt obowiązkowy- popołudniowa wycieczka przez pustynię do wioski beduinów, tam przejażdżka na wielbłądach, zwiedzanie wioski, kolacja oraz zachód słońca.
- taniec brzucha w wykonaniu urodziwej tancerki,
- wycieczka do Kairu- przejazd, piramidy, Sfinks, miasto, fabryka papirusu czyli kolejny obowiązkowy punkt, który należy zobaczyć będąc w Egipcie,
- wycieczka do rezerwatu Sharm El Naga- koniecznie należy odwiedzić to miejsce- bajecznie kolorowa rafa, niezliczone gatunki ryb. 

W cenie:
- nośnik Platinium+ (na wyraźne życzenie wypalam na minusie),
- pudełko DVD z okładką- wydruk na kolorowej drukarce laserowej,
- pudełko do wysyłki zapakowane jest w podwójną warstwę folii ochronnej.
Każda płyta po nagraniu jest sprawdzana pod kątem jakości zapisu. Płytę wysyłam w ciągu jednego dnia po zaksięgowaniu pieniędzy.
Oświadczam, że jestem autorem filmu. Do płyty posiadam wszelkie prawa autorskie- nie zezwalam na kopiowanie w  części jak i całości oraz publikację w jakichkolwiek mediach. Do powyższej ceny należy doliczyć koszt przesyłki pocztowej: 3,90 list polecony lub 4,60 list polecony priorytetowy

Płytę można zakupić poprzez Allegro lub zamawiając za pośrednictwem Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć . Obecnie sprzedałem już ponad 60 płyt i nie było żadnej reklamacji- zainteresowanych odsyłam do moich komentarzy.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Życzę wszystkim wielu wrażeń podczas pobytu w Egipcie, czekam na ewentualne pytania oraz uwagi. Proponuję nastawić się pozytywnie do wyjazdu, nie przejmować się drobnymi przeciwnościami losu- przecież to Twoje wakacje i nie chcesz chyba spędzać ich w stresie i nerwach? Bierzmy przykład z wiecznie zadowolonych i uśmiechniętych Egipcjan. Uwierz mi, że wiele zależy od twojego nastawienia do wyjazdu. Będąc na miejscu pomóżmy bladym twarzom, którzy akurat przyjechali do hotelu- pokażmy gdzie jest sklep, zapytajmy się czy czegoś nie potrzebują? Przecież tak niewiele trzeba, aby to były jedne z najwspanialszych chwil twojego życia. Mnie i myślę, że również Ciebie Egipt oczarował (lub oczaruje) i wiem, że wrócę tam jeszcze nie jeden raz!

UPDATE 2006
W sierpniu 2006 roku wybraliśmy się na kolejne wakacje do Egiptu- tym razem do Sharm El Sheikh. Relację z tego pobytu możesz zobaczyć na stronie www.aldiwan.prv.pl
Zapraszam do lektury i obejrzenia zdjęć

KOala Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć '; document.write( '' ); document.write( addy_text30940 ); document.write( '<\/a>' ); //-->\n Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Wszystkim przyszłym klientom jak i tym którzy już skorzystali z oferty hotelu LaPerla zachęcam do umieszczenia swojego krótkiego komentarza na temat hotelu, być może coś się zmieniło od czasu mojego pobytu, doszły nowe atrakcje- podzielcie się tymi informacjami z innymi! 

Dodaj wpis                 Pokaż wszystkie komentarze

Kilka map Hurghady 1,5 MB

Zdjęcia docelowe mają po około 100kB

01.jpg (100432 bytes) 02.jpg (86952 bytes) 03.jpg (99480 bytes) 04.jpg (103245 bytes)
Hotelowy ogród. Nieciekawy niestety widok z pokoju znajdującego się od frontowej części. Widok z balkonu. Plaża hotelowa.
05.jpg (100683 bytes) 06.jpg (100643 bytes) 07.jpg (90781 bytes) 08.jpg (44488 bytes)
Plażowy wielbłąd- Rocky. Pozdrowienia dla Hussena Khattapa :) Widok z ogrodu na nasze okna. Efekt po zostawieniu dla obsługi 2LE.
09.jpg (88311 bytes) 10.jpg (73804 bytes) 11.jpg (71759 bytes) 12.jpg (59457 bytes)
Basenik hotelowy. Imprezka przy basenie. Plaża. Kolacja przy basenie.
13.jpg (41280 bytes) 14.jpg (59935 bytes) 15.jpg (76075 bytes) 16.jpg (95077 bytes)
La Perla nocą. Widok od strony ulicy. Posadzone drzewka w najwęższej częsci chodnika :) w drodze na plażę. Recepcja hotelowa.
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;