Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Egipt Nuweiba 2- 9 styczeń 2008
Autor: Piotr Pecyna   

Egipt Nuweiba 2- 9 styczeń 2008

\n Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć pass:standard -->

UWGA Wciśnięcie klawisza F11 wybitnie poprawia czytelność nie tylko tej strony- spróbuj!

Egipt Arab Republic of Egypt, powierzchnia 1 milion km kwadratowych, ustrój republika, prezydent Mohamed Husni Mubarak, ludność ponad 76 milionów (dane z 2004 roku), religia islam 94%, chrześcijanie i reszta 6%, język arabski, stolica Cairo 16 mln, strefa czasowa GMT/UTC +2, numer kierunkowy +2, napięcie elektryczne 220V 50 Hz, system miar metryczny.

Wstęp To już nasza trzecia wizyta w Egipcie, w zasadzie trochę przypadkowa, bo generalnie wyjazd miał być niespodzianką dla mojej żony na piętnastolecie pożycia :) i pierwotnie miał to być Sylwester i trzydniowe zwiedzanie Paryża. Szukając oferty paryskiej wpadła mi w oko ciekawa cenowo oferta Alfastar fortuna AI w Sharmie (dopiero później okazało się, że nie trafiliśmy jednak od SES) za 1100,00 od osoby na tydzień i długo nie zastanawiałem się co wybrać. W nasz rocznicowy wypad zabraliśmy też młodszą córkę. Tak więc za trzy osoby zapłaciliśmy 3190,00 ze wszystkimi opłatami. Do zapłacenie pozostała tylko wiza egipska w wysokości 15 dolarów, chyba że nie ruszamy się z półwyspu do Kairu czy też Luxoru. Cena naprawdę niska porównując ją nawet do wypadu nad nasze morze czy w góry. Termin to drugi do dziewiąty stycznia 2008.
Wybraliśmy opcję i All Inclusive, bo po cichu liczyliśmy, że trafimy do Al. Diwana- hotelu, w którym mieliśmy okazję być wcześniej i w którym bardzo się nam podobało. Wszystkie formalności po raz kolejny załatwiliśmy przez internetowy portal turystyczny easygo. Jak zwykle wszystko włącznie z przelaniem pieniędzy i wszystkimi formalnościami trwały bardzo szybko. Dodatkowo muszę podkreślić kompetencję i fachową obsługę pracowników tego portalu- znają się na swojej robocie i potrafią fachowo doradzić i poszukać ciekawą ofertę. Procedura zakupu jest banalnie prosta- po wybraniu wycieczki otrzymujemy mailem dokumenty do podpisania, które po podpisaniu należy odesłać faxem lub mailem  oraz dokonać wpłaty zaliczki lub całości pieniędzy w zależności ile dni zostało do rozpoczęcia imprezy. Płatności można dokonać na kilka sposobów od karty płatniczej, poprzez transfery bankowe skończywszy na przelewie na konto. Po weryfikacji otrzymanych dokumentów otrzymujemy potwierdzenie zakupu. Kilka dni przed wylotem otrzymujemy jeszcze telefonicznie informację o tym czy nie zmieniła się godzina wylotu. Zdecydowanie polecam.

Pieniądze Kurs dolara 1,00$ -2,46 PLN Kurs funta w banku 1$ - 5,48 LE co daje wartość 1LE jako niecałe 50 groszy. Pieniędzy tym razem nie wymieniałem, bo nie bardzo miałem możliwość ich wydawania, ale o tym dalej. Generalnie można to zrobić w recepcji hotelowej, ale nie wiem po jakim kursie. W najbliższym hotelu po lewej stronie (wychodząc z hotelu) znajduje się kantor gdzie można dokonać wymiany waluty.

Wylot Drugiego stycznia o godzinie 6:45 mieliśmy wyznaczoną godzinę wylotu, co bardzo nas ucieszyło, bo mieliśmy lecieć w dzień i wreszcie nadarzała się okazja zobaczyć trochę fajnych widoczków z powietrza. Początek wyjazdu i już kłopot. Jak wiadomo na lotnisku należy być około dwie godziny przed wylotem czyli wyjazd z domu (mieszkamy blisko lotniska) zaplanowaliśmy na 5:00. Żadne radio taxi nie chciało przyjąć zamówienia na taksówkę na tak wczesną porę. Wstyd się przyznać, ale taka sytuacja zdarzyła się w Poznaniu ponad półmilionowym mieście. Mieliśmy dzwonić rano i dopiero czwarte czy też piąte radio taxi uprzejme było przyjąć zlecenie. Na lotnisko dotarliśmy bez przeszkód- temperatura wynosiła u nas minus jeden stopień Celsjusza. Szybko odszukaliśmy stoiska Alfastar, gdzie bez kolejki otrzymaliśmy bilety lotnicze i vouchery, sprawna odprawa bagażowa (tym razem dwie walizki razem tylko 40 kg) i odprawa paszportowa również bez przeszkód. Przy przejściu przez bramki wykrywające metal trzeba było ściągnąć wszystko co zawiera elementy metalowe (nawet buty), jak wiadomo też maksymalne opakowanie napoju z jakim można przejść przez bramkę to 100ml. Żadnych kosmetyków, leków, scyzoryków i ostrych narzędzi. Lotnisko Ławica w Poznaniu przechodzi ostrą przebudowę (ponoć dlatego, że weszliśmy do Schengen) i dlatego od dłuższego już czasu nieczynny jest żaden sklep wolnocłowy. Sytuację skrupulatnie wykorzystuje skwapliwie jakiś biznesmen, który jest właścicielem jedynego punktu po przejściu przez odprawę paszportową. Piwo w puszce LECH 12,00 mała Cola 6,00 Ceny bija na głowę niejeden renomowany hotel w Poznaniu, ale Polska to dziwny kraj.
Wylot nr rejsowym MSC 4636. MSC oznacza linie AirCairo i to mnie ucieszyło, gdyż doczytałem, że przewoźnik zmodernizował ostatnio swoją flotę. Trafiliśmy na naprawdę prawie nowego Airbusa A320, miejsca tuż przed silnikami. Na pokładzie miało nie być cateringu, ale w pewnym momencie wjechał wózek z obiadkiem, co oczywiście wszystkich ucieszyło, bo może nie wszyscy byli głodni, ale zawsze to jest jakaś rozrywka w trwającym 4 godziny i 15 minut locie. Zestaw obiadowy standardowy czyli kiełbaska, ziemniaki puree, bułeczka, masełko, serek i ciasteczko, do tego cola, fanta, sprite lub jakiś sok. Po obiadku podano kawę lub herbatę. Szybko sprawnie i sympatycznie. Ciekawostką jest pierwsze miejsce po lewej stronie samolotu, które odgrodzone jest zasłonką. Podróżuje w niej ochroniarz, który praktycznie przez cały lot spał :). Lot bez turbulencji, a lądowanie ledwo wyczuwalne nagrodzone burzą oklasków. Niektórzy twierdzą, ze klaskanie po wylądowaniu to siara, ale ja zawsze klaszczę, bo mimo wszystko cieszę się, że już jesteśmy na ziemi.
Na miejscu wylądowaliśmy około godziny dwunastej czasu egipskiego (na miejscu przesuwamy wskazówki zegarków o godzinę do przodu). Wyjście z samolotu i pierwszy szok. W Poznaniu -1, a w Sharm coś koło dwudziestu stopni. Kolejny szok to nowy terminal, z tego co się doliczyłem to został zbudowany w mniej niż rok i jak na warunki nie tylko egipskie to prezentuje się naprawdę okazale. Ławica przy nim to lotnisko co najmniej kilka razy mniejsze. Wymienione zostały też autobusiki dowożące pasażerów z samolotu do terminala. Odprawa paszportowa również bez problemu, zamiast tradycyjnych dwóch znaczków kupujemy kolorową wizę- naklejkę za 15 dolarów od głowy, wypisujemy standardowy druczek i już jesteśmy po odprawie.
Po opuszczeniu lotniska kierujemy się do przedstawiciela Alfastar- trafiamy na naszego rezydenta z AlDiwana sprzed dwóch lat. Jako, że kupiliśmy fortunę, następuje chwila emocji w oczekiwaniu na odczytanie nazwy naszego hotelu. Uwaga, uwaga... jest- Regina Nuweiba- przelatuję w pamięci szybko hotele w Sharm i nie bardzo kojarzę taką nazwę- pytam się jak daleko jest ten hotel od Naama Bay. Gość z uśmiechem odpowiada, że około 160 km :) w miejscowości Nuweiba. Czar prysł- liczyliśmy na Sharm El Sheikh :(. Po fakcie okazało się, że na stronie Alfastar było dopisane: „nazwa i położenie hotelu będą podane przez rezydenta dopiero na miejscu w Egipcie. Wylot do Sharm El Sheikh: Taba, Dahab, Nuweiba, Sharm El Sheikh, El Tur, Ras Sudr". Nauczka na przyszłość- czytać dokładnie całą ofertę!
Dojazd do hotelu zabiera nieco ponad dwie godziny z przerwą na siusiu na jakiejś stacji benzynowej (WC płatne 2LE). Zmęczeni, ale i szczęśliwi, że w końcu dotarliśmy do hotelu otrzymujemy opaski na rękę i klucze do pokoju. Tym razem nie dałem recepcjoniście żadnej łapówki i dostaliśmy bardzo fajny pokoik.

Hotel Regina Nuweiba Podobnie jak większość hoteli w tym rejonie są to budyneczki z dwoma kondygnacjami w arabskim stylu. Obiekt zawiera pięć budynków, z czego zdecydowana większość ma widok na morze. My trafiliśmy na pięterko w części B. Mieliśmy widok na basenik i również na kawałek morza. Oficjalny standard hotelu to trzy gwiazdki. Niestety hotel bardzo podniszczony, wszystko wręcz prosi się o remont. Sprzęty w pokojach mocno zjedzone zębem czasu, łazienki również w opłakanym stanie- płytki popękane- tu i ówdzie rośnie sobie grzybek, uchwyt od kotary przy natrysku ledwo się trzyma kupy, woda z brodzika nie chce odpływać, suszarka do włosów zdekompletowana. Z plusów trzeba wymienić telewizor z polskim kanałem Polonia, lodówkę, balkonik z krzesełkami i wygodne łóżka. Pokoje codziennie sprzątane. Jakość sprzątania pozostawia wiele do życzenia, pomimo pozostawienia bakszyszu. Ręczniki wymieniane codziennie i również codziennie można spodziewać się jakiejś „budowli” z tychże ręczników.
Ręczniki, leżaki i materace zarówno na plaży jak i na basenie bezpłatne. W styczniu hotel był dosyć słabo obłożony, ale pewnie latem może być problem z miejscem przede wszystkim przy basenie, bo leżaków i parasoli nie jest zbyt dużo. Basenik dosyć duży i fajny- mocny punkt tego hotelu. Z basenu jest możliwość zamówienia napojów w barku basenowym i wypicia ich bez wychodzenia z wody :).
Posiłki Śniadania od godziny 7.00 do bodajże 9.00 lunch 13.00 do 15.00 i kolacja 19.00 do 21.00. Śniadania i kolacje serwowane są na terenie obiektu, natomiast obiad na plaży. Zestaw śniadaniowy zawsze jest taki sam czyli: jeden rodzaj niezbyt apetycznie wyglądającej wędliny, ser żółty, jajecznica smażona przy tobie, naleśniki, pomidory i jeszcze coś czego nie odważyłem się spróbować. Do picia herbata i kawa, które niewiele różniły się w smaku i wyglądzie. Rozpoznawałem je po tym, że herbaty zaparzane były z ekspresówek. Obiad to z reguły jakiś rodzaj mięsa smażony bezpośrednio na plaży, ryż, ziemniaki lub makaron oraz zestaw warzyw. Kolacja wyglądała podobnie z tym, że były dwa rodzaje mięsa. Zawsze był kurczak, dosyć często bywała wątróbka. Dodatkowo do kolacji i obiadu podawane były smaczne ciasteczka oraz owoce- mandarynki i pomarańcza. Napoje do obiadów i kolacji dodatkowo płatne, chyba, że ktoś miał opcję AI.
Wszystkie pieczywo ma posmak słodki, nie ma takich typowych bułek jak u nas w kraju.
Hotel cierpi na brak talerzy. Kelnerzy dosłownie polują na pozostawione bezpańsko talerze i czasami bez pytania zabierają je pomimo tego, że coś na nich jest. Na początku myślałem, że się tak starają żeby porządek był na stole, ale później okazało się, że powodem znikania zastawy bywały braki w czystych talerzach.
Jedzenie dosyć smaczne, ale niestety mało urozmaicone, po tygodniu zatęskniliśmy za schabowym i golonką oraz naszymi bułeczkami.
Opcja AI obowiązywała w pełnym zakresie zarówno w barze hotelowym jak i na plaży. Od 11.00 do 23.00 można było wypić colę, fantę, sprite. Z ciepłych napoi serwowano kawę z ekspresu ciśnieniowego i herbatę. Z alkoholi dostępne było wino białe i czerwone, piwo oraz cztery rodzaje wódeczki- whisky, biała czysta, ouzo i gin (alkohole lokalnej produkcji). Do tego woda mineralna butelkowana. Dla tych co nie mieli opcji AI podaję ceny butelki piwa 0,5L 20LE, a woda mineralna 1,5L kosztowała 6LE.
Hotel ze względu na swe położenie stanowi obiekt przystankowy dla turystów z Triady, którzy wybierają się na objazdówkę po Izraelu i Jordanii oraz dla grup pielgrzymkowych wybierających się do Ziemi Świętej. Z tego co się zorientowałem to trafiają tam też wszyscy z opcji fortuna*. Fortuna*lokowana jest w hotelu Nuweiba Village, a fortuna trafia do Taby. Plusem Nuweiba Village jest położenie- znajduje się on w centrum małego centrum, natomiast z Reginy do centrum trzeba dojechać taksówką jakieś pięć do sześciu kilometrów. Koszt dojazdu w dwie strony dla nas trzech to było 6 dolarów, ale i tak myślę, że sporo przepłaciliśmy. Z hotelu jeździ pickup za 10 dolarów w obie strony bez limitu osób- ile wyjdzie tyle pojedzie, a wejść na pickupa może dużo :)
W hotelu byli sami Polacy i Rosjanie. Myślę, że żadna inna nacja nie jest w stanie znieść spartańskich warunków i wszelkich usterek. Polacy o dziwo zachowywali się gorzej niż Rosjanie, ale trzeba przyznać, że buraki są wszędzie i na szczęście nie było ich zbyt dużo. Z utęsknieniem czekali na godzinę jedenastą, aby dopaść do barku i już od rana delektować się „whiskey-cola”. A co, zapłacili „ekskluziw” to muszą wypić swoje, bo przecież jest za darmo- cały dzień chodzili na humorku mniejszym lub większym, wieczorem chóralne śpiewy- w końcu to Polacy się bawią- to nic, ze ktoś obok chce w spokoju wypić piwo czy drinka i nie każdy ma ochotę słuchać żenujących buraczanych kawałów.
Plaża To naprawdę mocna strona tego hotelu- duża i szeroka i do tego piaszczysta. Parasoli i leżaków dosyć sporo, chociaż przy maksymalnym obłożeniu hotelu może być kłopot z miejscem. Materace i ręczniki wydawane na miejscu za darmo, chociaż chłopak, który je roznosi widać, ze liczy na jakieś drobne. Niestety przy parasolach nie było parawanów chroniących przed wiatrem, a spotkać je można było na plażach innych hoteli. Przy samej plaży działa barek ze wszystkimi napojami włącznie z alkoholami. Prysznice są również i chyba działają, WC zdemolowane, ale do hotelu jest naprawdę blisko myślę, że około sto metrów i nie stanowi to żadnego problemu. Linia brzegowa również piaszczysta i można sobie pospacerować przechodząc przez plaże innych hoteli- w oddali za morzem (wg niektórych 8 km) widać góry, które znajdują się w Arabii Saudyjskiej. Plażą od czasu do czasu nawiedzają wielbłądy lub konie ze swoimi właścicielami oferując przejażdżkę lub zdjęcie. Na granicy hotelu swoje kramy w postaci chustek z różnymi świecidełkami i paciorkami otwierają dzieci beduińskie.
Od czasu do czasu możemy trafić na odpływ morza, może wtedy cofa się dosyć mocno odkrywając wysepki- można wtedy szybciej i łatwiej dojść do rafy. Nie miałem okazji niestety zbyt dużo posnorkować (ze względu na zimną wodę) i być może nie trafiłem na fajne miejsce, ale inne osoby mówiły, że rafa jest naprawdę ładna- ryb niezbyt dużo, ale też są. Niestety w styczniu fala była dosyć duża, szczególnie w miejscu gdzie kończyła się mielizna i trzeba było uważać, aby nie zostać wyrzucony na rafę.

Temperatury. Niestety zapomniałem zabrać ze sobą mojego przenośnego termometru, tak więc opieram się na pomiarach z autobusu i tego czego dowiedziałem się od jednego z turystów. Temperatura wody w morzu waha się w okolicach 20 do 21 stopni, co ciekawe przy samym brzegu na mieliźnie jest wyraźnie chłodniejsza (mniejsza bezwładność termiczna płytkiej wody). Dla wielu osób szczególnie posiadających naturalną warstwę termoizolacyjną w postaci tłuszczu na brzuszku nie stanowiło to żadnego problemu. Jak dla mnie to mimo wszystko trochę mało, bo jeszcze mi na brzuszku nic nie urosło- no może troszeczkę :). Widziałem też, że część osób używało pianek. Temperatura wody w basenie to całe 15 stopni, ale morsy się w nim również kąpały chociaż niezbyt długo.
Temperatura w ciągu dnia przekraczała w cieniu 20 stopni, pod wieczór kiedy słoneczko zachodziło spadała poniżej 20 stopni w okolice 17-19. Głównym problemem w styczniu w Egipcie jest wiaterek- jeżeli wieje to niestety jest dosyć chłodnawo czy to w ciągu dnia czy po zachodzie słońca, jeżeli go nie ma to trudno jest wyleżeć w ciągu dnia na leżaku. Dosyć mocno wiało przez trzy dni, natomiast pozostałe trzy było w miarę spokojnie. Ja przez cały dzień chodziłem w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawkiem. Wieczorkiem trzeba było założyć kurtkę, albo polara szczególnie jak wiało. Generalnie można powiedzieć, że ta pogoda przypomina trochę to co spotkamy nad Bałtykiem w ciepłe polskie lato zarówno jeżeli chodzi o wodą jak i powietrze- z tą różnicą że w Egipcie nie padało i chmurek było bardzo mało. Nad Bałtykiem też często mocno zawiewa.

Położenie Hotelik położony jest na całkowitym zadupiu. Wychodząc z hotelu po prawej stronie w odległości 5 do 6 km znajduje się centrum Nuweiba czyli parę sklepików i knajpek, meczet, szkoła, posterunek policji. Z lewej strony w porównywalnej odległości jest port, w którym jest jeszcze mniej wszystkiego. I w jedną i w drugą stronę można spokojnie dojechać taxi, albo czymś innym co z wyglądu przypomina samochód. My jechaliśmy do Nuweiba centrum terenowym autkiem z 1965 roku- totalnie zdezelowanym, powiązanym sznurkami, układ kierowniczy prawie całkiem nie reagował na ruchy kierownicą :) Jak zobaczyłem ten pojazd to zapytałem się kierowcy, czy ma chociaż sprawne hamulce, na co on zademonstrował ich skuteczność. Samochód o dziwo zatrzymał się po jakimś czasie- byłem trochę spokojniejszy. Niedaleko od hotelu po lewej stronie znajduje się miejscowość o wdzięcznej nazwie HUJJAJA VILLAGE (zrobiłem sobie nawet fotkę przy tablicy :) a niedaleko niej stacjonują siły ONZ- wojska amerykańskie- baza zajmuje też kawałek wybrzeża

Fakultet Jerozolima Pierwotnie chcieliśmy wybrać się po raz drugi do Sfinksa, ale wypad do Kairu kosztował około 70$ od osoby, a Jerozolima po lekkim targowaniu została kupiona za 310$ dla naszej trójki, tak więc w zasadzie niewiele więcej. Trafiliśmy akurat w wigilię Bożego Narodzenia obchodzonego przez prawosławnych i z tego powodu prawdopodobnie (korki na granicy i na wstępy do zwiedzanych obiektów) wyjechaliśmy bardzo szybko spod hotelu, bo już o 23.30. Do granicy z Izraelem jest około 70 km tak więc przejechaliśmy całą trasę bez przystanków. Straszono nas, że na granicy możemy zostać przetrzymani, dlatego też wyjazd był tak wcześnie. Odprawa po stronie Egipskiej odbyła się bardzo szybko, jak zwykle należy wypisać ten sam co zwykle formularz, kiedy przekracza się egipską granicę i dalej przechodzi się jakieś 200 do 300 metrów do punktu odprawy granicznej po stronie izraelskiej. Tutaj każdy z podróżujących  razem podchodzi na indywidualną rozmowę, w której pada pięć pytań: czy umiesz mówić po angielsku, jaki jest cel wizyty w Izraelu, czy posiadasz przy sobie pistolet lub jakąś inną broń, czy bagaż pakowałeś samodzielnie i czy nie otrzymałeś jakiegoś prezentu od obcej osoby. Dalej szczegółowa kontrola na bramce wykrywającej metal, a bagaże zostają dokładnie prześwietlane. Uwagę izraelskiej celniczki zwróciła poduszka mojej córki w kształcie głowy konia- została ona dosyć szczegółowo wymacana w poszukiwaniu sam nie wiem czego. Odprawa odbyła się w rekordowo szybkim tempie i po około godzince już siedzieliśmy w autokarze, który został podstawiony po stronie izraelskiej. Autokar nowy, ale niestety nie można było pochylić krzesełek do tyłu i był kłopot ze spaniem, a przed nami 310 km do Jerozolimy w nocy. Pomimo tego większość spała, po drodze dwie przerwy w tym jedna dłuższa podczas której można było zjeść suchy prowiant jaki otrzymaliśmy z hotelu na drogę. Prowiant składał się z kilku bułek, dżemu, ogórka i soczku. Po stronie izraelskiej już inny świat, toalety czyściutkie i bezpłatne, za to ceny wszystkich produktów już znacznie odbiegały od egipskich, Izrael jest dużo droższy niż Egipt. Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce i to grubo przed zaplanowanym czasem i wschodem słońca. Z niepokojem spoglądałem na termometr, który wskazywał 8 stopni. Krótko przed wschodem słońca czyli około 6.30 szanowna wycieczka wysypała się na Górę Oliwną.
Góra Oliwna Z tego miejsca można podziwiać wspaniałą panoramę miasta, u podnóża góry znajduje się cmentarz żydowski, grobów jest naprawdę dużo, a miejsca spoczynku słono kosztują, widok naprawdę niesamowity. W tym miejscu nasz przewodnik Mirek dosyć długo wprowadzał nas w historię Jerozolimy, która rzeczywiście jest bardzo pokręcona. Na górze było bardzo chłodno, wiele osób nie wytrzymało około półgodzinnego referatu Mirka i wróciło do autobusu bynajmniej nie z powodu nudnego wykładu co naprawdę dokuczliwego zimna i wiatru.
Ściana płaczu zwana również Ścianą Zachodnią, byliśmy naprawdę wcześnie rano, a już było widać sporo modlących się osób, w tym wielu ortodoksów kiwających się pod ścianą. Uwaga, pod ścianę przejście jest możliwe tylko i wyłącznie przez bramki wykrywające metal. Mężczyźni wchodzący na teren obiektu muszą posiadać nakrycie głowy, jeżeli go nie ma to przy wejściu są papierowe jarmułki, które zakłada się na czas pobytu pod ścianą. Warto też w spokoju w czasie jazdy autobusem wypisać sobie życzenia, które mają się spełnić. Ja swoje pisałem w pośpiechu na jakiejś wizytówce, ale mam nadzieję, że się spełnią bo nie są jakieś super wygórowane…. życzenia wciskamy w szczelinkę w murze.
Tutaj też można skorzystać z toalety i poczuć naprawdę niesamowity klimat. Czasu mieliśmy naprawdę sporo i można było spokojnie wszystko zobaczyć i porobić fotki. Kolejnym punktem programu było wejście na teren złotego meczetu. Jak się okazuje to wejście nie jest zawsze otwarte dla zwiedzających i mieliśmy po raz kolejny trochę szczęścia, że nam się udało. Wejście na teren oczywiście przez bramki wykrywające metal.
Złoty meczet- świątynia naprawdę okazała, kopuła wieńcząca go pokryta jest 80 kg złota tak więc widać ją z daleka. Obeszliśmy obiekt w koło słuchając Mirka, który opowiadał jego historię. Do środka meczetu wejść nie można, ale bezpośrednio w jego sąsiedztwie handlarze sprzedają zestaw pocztówek za 1$, gdzie można zobaczyć jego wnętrze oraz jak prezentuje się na zewnątrz. Wyjście z meczetu do autokaru przez teren ściany płaczu i pora kolejny przechodzimy przez bramki. Wsiadamy do autokaru i jedziemy do Kościoła Narodów.
Kościół Narodów Bezpośrednio w jego sąsiedztwie znajduje się mały ogród, gdzie rosną drzewa oliwne, których wiek szacuje się na dwa tysiące lat czyli pamiętają czasy Jezusa Chrystusa. Sam kościół został zbudowany w miejscu gdzie Jezus zapłakał i przepowiedział upadek Jerozolimy i to miejsce a raczej kamień znajdują się w centralnym punkcie kościoła. W jednej z naw bocznych znajduje się mozaika bądź obraz ufundowany przez żołnierzy polskich w czasie drugiej wojny światowej Schodzimy też do groty zdrady i pojmania, gdzie Judasz zdradził Jezusa pocałunkiem za 30 srebrników.
Dalej przechodzimy do wieczernika, gdzie Jezus spożywał ostatnią wieczerzę wraz ze swoimi uczniami. Spodziewałem się tam długiego stołu znanego z obrazu ostatnia wieczerza, a tutaj niestety pusto. Okazuje się, że w tych czasach jadano na siedząco na ziemi. Kolejnym punktem programu jest grób Dawida, który znajduje w bezpośrednim sąsiedztwie. Grób króla Dawida jest szczególnie czczony przez Żydów. Wejście do grobu podobnie jak przy ścianie płaczu osobno dla pań i osobno dla panów. Dalej odwiedziliśmy Kościół Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, w którego podziemiach znajduje się rzeźba Maryi wykonana z drzewa wiśniowego, a twarz i ręce z kości słoniowej.
Dalej przechodzimy do odgrzebanej przez archeologów jednej z głównych ulic starożytnej  Jerozolimy, gdzie po obu stronach tak jak w czasach starożytnych znajdują się kramy i sklepiki.
Golgota Dalej przechodzimy częścią drogi krzyżowej na Golgotę, miejsce gdzie umarł Jezus Chrystus. Czekamy w kolejce, aby dotknąć ręką kawałka skały, na której stał krzyż. Przechodzimy dalej do grobu pańskiego. Tym razem kolejka jest kosmiczna. Przypominam, że nasze zwiedzanie przypadło w prawosławną wigilię Świąt Bożego Narodzenia. Dużo turystów szczególnie z Rosji, każdy chce chociaż na chwilkę wejść do malutkiego pomieszczenia. Grobem opiekują się duchowni prawosławni, wszędzie pełno świeczek i czuć specyficzny zapach kadzidła. Udaje się nam wejść dosłownie na krótką modlitwę, nie miałem czasu ani głowy na zdjęcie, ruchem kieruje i czas ogranicza pop, który po krótkiej chwili każde nam opuścić grób. W świątyni znajduje się również skała na której złożono zwłoki Chrystusa.
Betlejem Betlejem leży w granicach Jerozolimy i jest częścią autonomii palestyńskiej. Od reszty miasta odgradza ją wysoki na 8 metrów mur z drutami kolczastymi oraz halogenami na zwieńczeniu oraz wieżyczkami obserwacyjno strzelniczymi. Przejazd przez granicę palestyńsko- izraelską jeżeli można to tak nazwać (Palestyna nie jest państwem) odbywa się sprawnie i szybko. W samym Izraelu widać dużo wojska, w tym kraju zarówno mężczyźni jak i kobiety odbywają zasadniczą służbę wojskową, ale w autonomii wojska jest zdecydowanie więcej. Co chwilę widać żołnierzy z AK47 w rękach. W automatach są po dwa magazynki sklejone razem taśmą- widać, że są załadowane ostrą amunicją. Niby Święta, ale atmosfera nic nie ma wspólnego ze Świętami. Podjeżdżamy na parking dla autobusów i przedzieramy się przez tłumy ludzi w kierunku restauracji gdzie jemy smaczny obiadek. Cena posiłku 12$, napoje dodatkowo po 2$ (cola, kawa, herbata). Następnie udajemy się do Bazyliki Narodzenia Pańskiego, która to jest również w rękach duchownych prawosławnych. Akurat trwa nabożeństwo, pełno ludzi, a kolejka do miejsca narodzenia małego Jezusa jest tak duża, że niestety z bólem serca musimy zrezygnować z odwiedzenia tego miejsca. Przechodzimy do sąsiadującego z bazyliką  kościoła św. Katarzyny, gdzie w podziemiach zakupione wcześniej różańce zostają poświęcone przez polskiego zakonnika. Wszyscy wspólnie śpiewamy kolędę, podniosły i bardzo wzruszający nastrój. Wyjeżdżamy z Betlejem w asyście żołnierzy, których chyba coraz więcej jest na ulicach.
Morze Martwe Przyjeżdżamy nad Morze Martwe, które leży w 400 m depresji już po zmroku. W Jerozolimie było bardzo zimno, pomimo, że termometr w autokarze pokazywał około 12 do 14 stopni tutaj natomiast jest 19 stopni i zero wiaterku, jest cieplutko. Co bardziej odważni decydują się na kąpiel w najbardziej zasolonym zbiorniku morskim na świecie. Ja przemarznięty w Jerozolimie i zmęczony próbuję językiem trochę wody- jest rzeczywiście niesamowicie słono- gorzka. Dalej udajemy się na zakupy kosmetyków zrobionych z naturalnych soli morza. Czasu sporo, bo to ostatni etap naszej wycieczki. Sklepy izraelskie honorują płatności kartą VISA Elektron.
Wracamy z powrotem do Eliatu- miasta po stronie izraelskiej gdzie jest przejście graniczne. Tym razem wypuszczają nas stosunkowo szybko i bez większych ceregieli. W sklepie bezcłowym można kupić w dobrych cenach firmowe kosmetyki (znowu działa VISA Elektron). Po stronie egipskiej bramka z detektorem metalu, wypełnienie formularza i sklep bezcłowy z tanim alkoholem (wódki rosyjskie Gorbaczow, Rasputin i inne 1litr 7$, Absolut i Johnny Walker 1 litr 12$). Ciekawa jest procedura zakupu. Płaci się pieniądze w sklepie, następnie odprawa paszportowa i podbitym paszportem wracamy do sklepu, aby otrzymać zakupiony towar i wychodzimy już z boku nie kontrolowanie przez nikogo :).
Podsumowanie
Generalnie wszędzie można było robić zdjęcia czy filmować, nie było żadnych problemów. Wiadomo, że trzeba wszystko robić z taktem i smakiem. Robienie nachalne fotek innym osobom czy fotografowanie się na tle ołtarza czy też innych sakralnych obiektów jest po prostu oznaką braku dobrego smaku i wyczucia sytuacji. Należy też mieć odpowiedni strój czyli zakryte kolana i ramiona
Przewodnik Mirek, którego pozdrawiam serdecznie w sposób ciekawy potrafił przekazać naprawdę sporo informacji, widać że lubi robić to co robi i robi to z pasją. Co prawda zaciągnął nas do sklepiku w Betlejem z którym pewnie ma jakiś układ, ale cóż gdzieś te pamiątki trzeba kupić i w zasadzie tak jest zawsze, że przewodnik coś tam sobie dorobi na boku przy okazji grupy. Generalnie mogę ten fakultet polecić każdemu, niezależnie od tego czy jest wierzący czy też nie. Można naprawdę sporo zobaczyć, a świadomość tego, że odwiedza się miejsca gdzie był Jezus Chrystus tworzy dodatkową aurę i skłania do refleksji.

Wypad w styczniu do Egiptu uważam za bardzo udany- w tym czasie kiedy byliśmy w Polsce temperatura dochodziła do minus dziesięciu. Za naprawdę małe pieniądze można fajnie odpocząć, zrelaksować się i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Wracaliśmy do kraju przygnębienia, że tak szybko minął ten tydzień. Latem wybieramy się ponownie gdzieś samolotem i pewnie będzie to Egipt po raz czwarty, bo gdzie znajdziemy piękniejsze morze z niesamowitą florą i fauną, gdzie można naprawdę wypocząć, gdzie zawsze świeci słońce i gdzie jest niesamowity klimat?

Kilkadziesiąt fotek z wypadu po kliknięciu na poniższy obrazek

 

Film W najbliższym czasie zmontuję do końca filmik z tego ostatniego pobytu, a tymczasem zapraszam do przeczytania relacji z dwóch poprzednich wypadów do Egiptu. Pobyt w Hurghadzie jest opisany na stronie www.laperla.prv.pl a w Sharm El Sheikh na stronie www.aldiwan.prv.pl
Z poprzednich dwóch wypraw dostępne są również filmy DVD dokumentujące nasze spojrzenie na Egipt. Filmy można zakupić zarówno przez zamówienie mailowe jak i Allegro. Jak do tej pory wszystkie osoby były zadowolone z ich zakupu, a niektóre z nich wręcz entuzjastycznie się odnosiły do ich zawartości (patrz komentarze na Allegro)- mam nadzieję, że i tak będzie tym razem. Koszt zakupu filmu to 14,99+ koszt przesyłki zgodny z taryfą Poczty Polskiej. Film przesyłam zapakowany w podwójnej folii bąbelkowej. Na film składa się płyta DVD Platinium + (na wyraźne życzenie wypalam na minusie), pudełko plastic box slim i okładka wydrukowana na kolorowej drukarce laserowej. Można go zamówić wysyłając do mnie wiadomość Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć lub poprzez Allegro. Myślę, że materiał chociaż w części przybliży klimat jaki panuje w Egipcie i pokaże warunki panujące w typowym egipskim hotelu trzygwiazdkowym, a osobom, które odpoczywały w Egipcie, przypomni wycieczki fakultatywne, odświeży pamięć.

Przydatne linki
forum miłośników Egiptu na stronach Gazety,
forum na stronach portalu wakacje.pl
banknoty egipskie,
mapy i położenie hoteli w Sharm i Hurghadzie,
bardzo dobrej jakości mapy Sharm El Sheikh- strona polska POLECAM
trochę fotek z Egiptu- autor Paweł,
rewelacyjne foty z głębin Morza Czerwonego,
muzyka arabska do ściągnięcia za free z serwisu Mazika,
drugi serwis AMR DIAB z muzyką,
opinie o hotelu AlDiwan w portalu wakacje.pl,
rewelacyjny foto album Miriam_1973- zdjęcia nie tylko z Egiptu,
biuro Aaba Sharm,
galeria Zdziśka,
 

Jeżeli masz jakieś uwagi, byłeś w hotelu Regina i masz do przekazania jakieś spostrzeżenia to zapraszam do dodania poniżej swojego komentarza.

Dodaj komentarz

Pokaż komentarze

Autor: Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ostatnia aktualizacja 17.01.2008 strona przygotowana dla rozdzielczości 1024x768, testowana na MSIE 6.0 oraz Firefox 2.0

<img alt="statystyki" src="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=koalabis02&r=ns" width="1" height="1">

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;