Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Egipt Marsa El Alam 10- 18 styczeń 2009
Autor: Piotr Pecyna   

Egipt Marsa El Alam 10- 18 styczeń 2009

UWAGA Wciśnięcie klawisza F11 wybitnie poprawia czytelność nie tylko tej strony- spróbuj!

Egipt (arab. مصر Misr; dialekt egipski: Masr; łac. Aegyptus, gr. Αίγυπτος Aígyptos), nazwa oficjalna Arabska Republika Egiptu (arab. جمهوريّة مصر العربيّة Dżumhurijjat Misr Al-Arabijja) – państwo położone częściowo w północno-wschodniej Afryce i częściowo w Azji Arab Republic of Egypt, powierzchnia 1 milion km kwadratowych, ustrój republika, prezydent Mohamed Husni Mubarak, ludność ponad 81.7 milionów, religia islam 94%, chrześcijanie i reszta 6%, język arabski, stolica Cairo 16 mln, strefa czasowa GMT/UTC +2, numer kierunkowy +2, napięcie elektryczne 220V 50 Hz, system miar metryczny.

Wstęp To już nasza piąta wizyta w Egipcie, wyjazd całkowicie nieplanowany i spontaniczny- można powiedzieć, że z dnia na dzień. Czekaliśmy na okazję cenową oraz jakiś ciekawy hotelik i się udało. Pierwotnie miał to byś Sol Y Mar Abu Dabbab, ale niestety w tym hotelu skończyły się miejsca :( Mieliśmy wybór pomiędzy kilkoma obiektami, ale po dość szybkim przeglądzie wybraliśmy Three Corners Fayrouz Plaza Beach Resort. Wybraliśmy region Marsa El Alam lub też Marsa Alam, ponieważ jeszcze nigdy tam nie byliśmy oraz doczytaliśmy, że zimą temperatury tam są najwyższe oraz ze względu na dziewiczą i nie zdeptaną jeszcze rafę. Zakupu dokonaliśmy przez biuro www.ostatniemiejsca.pl, który to był pośrednikiem, a touroperatorem była firma Itaka. Zakup przebiegł szybciutko i bezproblemowo- dodatkowo dostaliśmy od firmy ostatniemiejsca.pl drobne gadżety oraz zniżkę na następny zakup. Ewa wykazała się dobrym refleksem i we właściwym momencie podsunęła naprawdę niezła ofertę (1270,00 od osoby za tydzień AI- cena kompletna) za co należy się podziękowanie. Firma Itaka również nie zawiodła i wszystko odbyło się bez większych zgrzytów.

Waluta Kurs dolara z 8 stycznia 2009 to 3,04 PLN w sprzedaży w kantorze, jeden dolar to 5,51 LE czyli jeden funt egipski to 0,55 złotego.

Lotnisko i samolot Niestety w okresie zimowym nie ma możliwości wylotu z Poznania do Marsa Alam. Zdecydowaliśmy się na podróż samochodem, ponieważ PKP oferuje może i trochę lepszy komfort podróży, ale nie dowozi bezpośrednio na lotnisko oraz niestety jest to dość drogi przewoźnik. Podróż z Poznania do Warszawy odbyła się bez korków i problemów, a samochód zostawiliśmy na płatnym i strzeżonym parkingu blisko lotniska- koszt parkowania wyniósł 10,00 za dobę czyli za dziewięć dni 90,00- w tej cenie parking oferuje bezpłatny transfer pomiędzy parkingiem i lotniskiem. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie i mogę śmiało polecić ten parking. Odlot samolotu miał być o 21.30, ale pani z Itaki poinformowała nas przez telefon, że mamy być 3(!) godziny przed wylotem. Koniec końcem byliśmy jednym z pierwszych, gdyż jechaliśmy do Warszawy z pewnym zapasem czasowym, a dokumenty i tak dostaliśmy dopiero dwie godziny przed wylotem. Ciekawostką na lotnisku Okęcie są specjalne rękawy, przez które wchodzi się do samolotu. Okęcie robi wrażenie- to nowoczesne lotnisko, czyste i duże- niestety wszędzie daleko. Po odprawie możemy zaopatrzyć się w napoje w sklepiku spożywczym- ceny z kosmosu (piwo Żywiec 10,00), sklep wolnocłowy oferuje alkohole poza unię tylko niewiele tańsze niż u nas w sklepach- czyli kompletna porażka. Kupiliśmy w promocji soplicę 1L za 15,00, którą i tak przywieźliśmy do domu.
Lecieliśmy liniami Eurocypria- to czarterowe linie z Cypru. Samolocik w obie strony to Beoning 737- 800. Do Egiptu maszyna starszego typu, z powrotem wracaliśmy już dużo nowszym samolotem. Wylot z Poznania z półgodzinnym opóźnieniem. Bagaż główny na osobę ma limit 17 kg (można łączyć bagaże dla kilku osób- my mieliśmy dwie walizki na trzy osoby, które razem ważyły 49 kg),  abagaż podręczny max 3 kg osobę- nie był ważony, a jedynie pani chciała obejrzeć jak wygląda. Na pokładzie brak jest cateringu- można kupić zarówno ciepłe jak i zimne napoje (kawa czy herbata kosztowała 3 euro), były też dostępne kanapki oraz sklepik wolnocłowy z papierosami, alkoholem i kosmetykami.
Po wyjściu z samolotu szok termiczny- o drugiej w nocy jest +18 stopni, a jeszcze niedawno w Poznaniu było 16 stopni poniżej zera :). Ludzi dosyć śmiesznie wyglądają opatuleni w czapki, szaliki.
Lotnisko w Marsa Alam widać, że całkiem niedawno zostało wybudowane- wszędzie czyściutko i wysprzątane zupełnie inaczej niż w Hurghadzie czy na starym lotnisku w Sharm. Odprawa przebiega bardzo sprawnie, potem obligatoryjny zakup wizy za 15$ i udajemy się w kierunku autokarów. Po drodze mijamy sklepik wolnocłowy, brak cen na towarach oraz zmęczenie dają znać o sobie- odpuszczamy sobie zakupy i szybka pakujemy się do naszego autokaru. Hotel znajduje się kilkanaście minut drogi od lotniska. Po dojechaniu do hotelu naszymi bagażami zajmują się boye hotelowi, a pokoje już są przydzielone- wypełniamy deklaracje hotelową, odbieramy klucze do pokoju oraz karty na ręczniki plażowe i zostaje nam kilka godzinek snu, który bardzo się nam przyda, gdyż podróż była dosyć męcząca.

Hotel i pokój. To był nas pierwszy pięciogwiazdkowiec (niektóre biura podróży klasyfikowały go jako cztery gwiazdki) do tej pory max to było trzy i pół. Obiekt jest w bardzo dobrym stanie, widać, że nie jest długo eksploatowany. W większości składa się z parterowych bungalowów rozsianych na sporej przestrzeni. Niestety na terenie hotelu roślinność dopiero zaczyna wyrastać, palmy są małe, inne roślinki też niewielkie. Część chodników pomiędzy domkami nie jest jeszcze zagospodarowana, chociaż codziennie widać było ekipę od pielęgnacji zieleni, która coś robiła- trzeba niestety poczekać jeszcze kilka lat, aż coś z tego urośnie.
Wraz z kluczami do pokoju otrzymaliśmy dokładną rozpiskę co jest, a czego nie ma w hotelu i za ile. Pokój standardowy jak na warunki egipskie. Zaraz po wejściu w korytarzyku znajduje się szafa, po drugiej stronie łazieneczka z natryskiem. Dalej przechodzimy do całkiem sporego pokoju z dwoma łóżkami oraz trzecim wymurowanym na stałe. Dalej znajduje się taras z dwoma krzesełkami i stolikiem. W pokoju możemy spodziewać się klimatyzacji indywidualnie sterowanej, telewizora z jednym polskim kanałem, chłodziarki pełniącej rolę mini baru (cola w puszce 11LE, piwo małe w puszce 20LE), stolik, krzesełek i toaletki. W szafie znajduje się całkiem spory darmowy sejf z zamkiem szyfrowym (laptop do środka nie wchodzi, ale kto do Egiptu zabiera laptopa???). Hotel oferuje odpłatne pranie rzeczy. W łazience znajduje się duży natrysk :), umywalka z dużym lustrem, suszarka do włosów i jeszcze jeden niezbędny element wyposażenie każdej toalety- chyba każdy wie jaki :). Gniazda w pokoju oraz łazience uniwersalne- bez problemu pasują wszystkie nasze urządzenia. Jak to w Egipcie pokoje sprzątane codziennie, ale tym razem bardzo dokładnie i skrupulatnie, ręczniki również zawsze czyste. ja zostawiałem dolara na łóżeczku dla sprzątacza. Jeżeli w pokoju były ręczniki to można było się spodziewać jakichś ciekawych ręcznikowych budowli. Wszystko naprawdę w bardzo dobrym stanie, brak popękanych płytek czy zniszczonych sprzętów czy też grzybka w łazience. Jedynym mankamentem był częsty brak ciepłej wody w pokoju obok, który zajmowała moja córka, raz była, innym razem jej nie było.
Na terenie obiektu znajduje się restauracja główna, nad nią recepcja oraz lobby bar i restauracja belgijska. W lobby barze serwowane są późne śniadania dla śpiochów i pyszne drinki. W barze pracuje jedyna kobieta w hotelu (nie licząc animatorek, które nie były egipcjankami) która z urody pasowała mi na egipcjankę. Reszta obsługi hotelu to mężczyźni. W lobby barze można odpłatnie pograć w bilard.
Na terenie hotelu znajdziemy basen o nieregularnych kształtach (z wysepką na środku do której można dostać się przez mostek), z którego woda przelewała się do brodzika oraz jacuzzi oraz niewielki podgrzewany basen dla dzieci. W styczniu woda w basenie dużym miała 23 stopnie, w jacuzzi od 37 do ponad 40, a w basenie dla dzieci 33 stopnie. Szczególnie w jacuzzi przy ponad 40 stopniach ciężko było wysiedzieć, gdyż woda po prostu parzyła. Do dużego baseny przylega barek, w którym można wypić drinka czy piwo. Napoje serwowane są w jednorazowych plastikowych kubeczkach.

Napoje w formule All Inclusive są dostępne w godzinach 10 do 24.00- kawa, herbata, cola, fanta, sprite, soki, piwo, lokalne alkohole (wódka, whisky, ouzo, rum) oraz różnego rodzaju drinki robione z tych alkoholi (Valencia- ulubiony cocktail mojej żony).
Posiłki
Śniadania w godzinach 7-10 spory wybór wszystkiego, wędlina, sery, jajka pod różnymi postaciami, na ciepło jakieś inne potrawy, których nawet nie spróbowałem. Do tego dwa rodzaje kawy (american cafe i nescafe) i kilka różnych rodzajów herbaty. kilkanaście rodzajów różnego rodzaju białego i ciemnego pieczywa. Sok ze świeżych pomarańczy dodatkowo płatny 20LE
Późne śniadanie dostępne w lobby barze dla śpiochów (nie miałem okazji sprawdzić jak to wygląda, bo nie jestem śpiochem)
Lunch serwowany zarówno w głównej restauracji jak i w barze przy plaży. Na plaży dużo skromniejszy wybór, w restauracji głównej dodatkowo kilka różnych potraw więcej.
Po południu przekąski i lody w barze na plaży, lody w trzech smakach- waniliowe, czekoladowe i truskawkowe.
Kolacja- od 18 do 21. Naprawdę spory wybór potraw, w tym dużo europejskich. Zawsze frytki, dwa rodzaje ryżu, ziemnaki w różnej formie. Kilka rodzajów mięsa, ryba, kurczak, dwa rodzaje zupy i wiele innych potraw. Do tego duży barek z surówkami, kilkanaście rodzajów marynowanych warzyw i olejów Na deser kilka rodzajów owoców, (niektórych nie potrafiłbym nawet nazwać) oraz przepyszne ciastka, torty i słodycze. Jedzenie smaczne i świeże, a przede wszystkim wszystko podane w bardzo ładny sposób i wszędzie czysto. Do obiadu i kolacji napoje podają kelnerzy, na których nie trzeba długo czekać. Są bardzo sprawni, ze stołu szybko usuwają brudne talerze. Nie wołają o bakszysz. Na kolacji, a w restauracji głównej również na obiedzie obowiązuje przyzwoity ubiór.
Tak więc te osoby, które lubią jeść nie zawiodą się i nawet wybredne zazwyczaj dzieci znajdą coś dla siebie.

Obsługa hotelowa to chyba duży plus tego hotelu- pełen luz, widać że chłopaki się nie stresują, uśmiechnięci i zadowoleni z życia- zawsze pomocni. Co prawda widać było trochę większy dystans do turysty niż w trzech gwiazdkach, ale oni po prostu mają w sobie jakąś taką spontaniczność i radość życia, że mimo wszystko odczuwa się pełen komfort.
Na terenie hotelu znajduje się kila sklepów. W sklepach ceny kosmiczne, które spowodowane są brakiem konkurencji, ruch jest w nich niewielki, ale z braku innej możliwości turyści kupują tam pamiątki. Dostępny jest też bankomat, który akceptuje karty Visa oraz MasterCard. W tym mini centrum handlowym znajdziemy też fryzjera i aptekę. Przez 24 godziny na dobę w hotelu jest lekarz, który pomimo wykupienia ubezpieczenia nie jest bezpłatny. Każda wizyta u niego kosztuje 25 euro+ resztę pokrywa ubezpieczyciel. Na spotkaniu informacyjnym przedstawicielka itaki dokładnie informuje jakie dokumenty są potrzebne podczas wizyty u lekarza. Internet również jest dostępny- koszta za godzinę surfowania to jedyne 10 euro.
Przy basenie działa salonik masażu, ale niestety z tego co widziałem nie miał zbyt wielu klientów

Hotel Fayrouz położony jest na pustyni, ale stosunkowo niedaleko jest nowo rozwijające się miasteczko Port Ghalib do którego można dostać się na dwa sposoby. Pierwszy łatwiejszy to zapłacić 15LE od głowy i jechać hotelowym busem, a drugi nieco trudniejszy to dojść na piechotę. Na mapce dokładnie widać jak trzeba obejść zatokę, aby dojść do portu. My niestety dwa razy wybraliśmy się pieszo i za każdym razem utknęliśmy na jakiejś wysepce i niestety z powodu późnej pory musieliśmy wracać do domu. Pieszo można iść tam przez pustynię nad morzem i dalej zgodnie z mapką poprzez wysepki połączone mostkami. Mapa na google nie jest niestety bardzo aktualna (nie ma na niej np pomostu hotelowego), ale dzięki niej można obejść zatoczkę. Tak na moje oko droga to około 1,5 do 2 km.

Telefony. Działa dwóch operatorów Mobinil i Voodafone. Ceny u obu zbliżone. Posiadam telefon w Erze i koszt minuty do Polski wynosił 10,64, a sms 1,33 PLN. Minuta z Polski kosztowała 2,43 PLN, a za odebrane smsy się nie płaci. Pamiętać należy o wyłączeniu poczty głosowej przed wyjazdem do Egiptu- każdorazowe nagranie się kogoś na skrzynkę powoduje obciążenie naszego konta jak za rozmowę odebraną.

Temperatury Byliśmy w pierwszej połowie stycznia czyli teoretycznie w najchłodniejszym okresie. Wożę ze sobą zawsze taki przenośny termometr i mogę bardzo dokładnie określić temperaturę zarówno powietrza jak i wody. W ciągu dnia kiedy świeciło słońce temperatura powietrza wahała się w okolicach 23 do 25 stopni, natomiast kiedy słońce zachodziło spadała do 18 stopni. W słońcu termometr wskazywał zawsze grubo ponad 40 stopni- spokojnie można się opalać pod warunkiem używania kremów z odpowiednio dobranymi do cery filtrami. W ciągu dnia z reguły wiał słabszy lub silniejszy wiaterek, tak więc temperatury nie były tak bardzo odczuwalne. W ciągu dnia ludzie chodzili w t-shirtach, wieczorem w sweterkach i bluzach. Tubylcy na plaży w słoneczku często w szalikach i czapkach i obowiązkowo długie spodnie :). Temperatura wody w morzu wynosiła ponad 24 stopnie. Ja po około 30 minutach pływania wychodziłem z wody, aby się ogrzać. Przez dwa dni była duża fala oraz silne prąd- snorkowanie było bardzo utrudnione. Za to ostatni dzień naszego pobytu to prawie idealnie płaskie morze i brak wiatru- było naprawdę grąco. W ciągu siedmiu dni tylko jeden był zachmurzony- słoneczko bardzo rzadko przebijało się przez chmury, przez resztę dni świeciło prawie bez przerwy

Plaże hotelowe. Piękna piaszczysta plaża, szeroka i długa. Sporo parasoli i leżaków- nigdy tak nie było, że wszystkie były zajęte. Są też dwie urokliwe zatoczki (w kierunku Portu Ghalib), gdzie można w zupełnej intymności oddawać się kąpielom słonecznym. Piaseczek nad samym morzem nie jest tak miałki jak u nas nad Bałtykiem- to czasami nawet grubszy żwirek. Przy każdym parasolu znajdują się darmowe leżaki z materacami oraz parawany chroniące przed wiatrem. Wszystko zawsze wysprzątane, plaża wygrabiona. Na plaży działa barek, gdzie można w ramach AI można korzystać z wszystkich napoi (w tym alkoholowych). W godzinach 12.30 do 15.00 w barku serwowany jest lunch, a następnie kawa i lody. Na plaży znajduje się bardzo długi pomost- około 150 do 200 metrów. Pomost zaimpregnowany jest jakimś środkiem, który brudzi nogi- warto mieć buty do pływania lub klapki. Na końcu pomostu znajdują się dwa zejścia na rafę. W prawo dużo ładniejsza rafa- po przepłynięciu około 200 metrów można spotkać żółwie. Rybki i rafa niesamowite, widać, że jeszcze niewielu turystów odwiedziło to miejsce. Spotkaliśmy tu między innymi zaprzyjaźnioną płaszczkę, która często chowa się pod pomostem czy też murenę szarą, Ci którzy popłynęli trochę dalej w prawo od pomostu mogli nacieszyć się widokiem żółwi.
Plaża jest tak szeroka, że znajdują się tam również boiska do piłki nożnej i siatkowej oraz miejsce na grę w bule. Co jakis czas odbywają się zgodnie z z harmonogramem mecze czy też gimnastyka na plaży. Na miejscu również centrum nurkowe, kilka wielbłądów i koni oraz wypożyczalnia quadów- cen niestety nie znam, gdyż nie korzystaliśmy z tych uciech.

Fakultety. Wybór dosyć skromny i tylko niestety u rezydenta. Ceny stosunkowo wysokie porównując do tego co jest w Hurghadzie czy też Sharmie, ale wszystko to spowodowane jest brakiem konkurencji. Można polecić z tej oferty wizytę w Luksorze oraz w Aswanie. Niestety przynajmniej Itaka nie organizuje wypadów z Marsa Alam do Kairu. Tutaj ulotka z ofertą Itaki
My skusiliśmy się na wieczór egipski za 25$ od osoby.  W cenie stroje na wieczór, kolacja, napoje oraz szisza. Po kolacji występy artystyczne czyli taniec brzucha, wirujący derwisz i inne. Czy warto? Jeżeli ktoś jest pierwszy raz w Egipcie to na pewno tak, dla nas nie stanowiło to już takiej atrakcji.

Podsumowanie Nasz kolejny pobyt w Egipcie zakończył się bardzo szybko- tydzień to niestety bardzo mało, aby dobrze wypocząć i jeszcze skorzystać z jakichś fakultetów. Hotel jak dla mnie bardzo elegancki z zapasem spełnił moje oczekiwania. Cisza i spokój i wspaniała rafa to jego główne atuty. Jeżeli ktoś nastawia się na zwiedzanie to raczej nie jest to dobry wybór. Również amatorzy nocnego życia towarzyskiego będą nieco zawiedzeni.
Obecnie jestem w trakcie montowania filmiku, który pokaże Marsa Alam moimi oczami, wszelkie pytania kierować poprzez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć Filmiki z poprzednich pobytów dostępne są na Allegro , fotki są dostępne na tej stronie, a zdjęcia rybekk tutaj. Krótki przeglądowy filmik do obejrzenia na youtube pojawi się w sieci już wkrótce
 

Żegnaj Egipcie do czerwca 2009.

 - function s4upl() { return "&r=er";} //-->

rzydatne linki:
Mapa hotelu
Opinie o hotelu w portalu wakacje.pl

 

Autor: Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ostatnia aktualizacja 28.01.2009 strona przygotowana dla rozdzielczości 1024x768, testowana na MSIE 7.0 oraz Firefox 3.0

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;