Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Etiopia - tam, gdzie historia miesza się z legendą
Autor: Tamara Dubiel   
Wednesday, 29 July 2009

001.jpg





















Etiopia to kraj fascynujący
i różnorodny. „Alpejskie” szczyty gór Semien i pustynna depresja Danakil, mistyczne, odkute w skale kościoły Lalibeli i starożytne klasztory na wyspach jeziora Tana, mnogość endemicznych gatunków fauny i flory oraz jeziora Wielkiego Rowu Afrykańskiego, średniowieczne zamki Gondar i etniczna różnorodność Doliny Omo. Krajobrazy zapierają dech w piersiach; wielogodzinne podróże samochodem nie są tutaj nużącą koniecznością – staja się fascynującym doznaniem przestrzeni i piękna.
Podróżowanie po Etiopii jest nie lada atrakcją; prawie cała jej powierzchnia wyniesiona jest na wysokość 2000 – 3000 m n.p.m. Wyżyna Abisyńska pocięta głębokimi dolinami rzek, wysokie i kanciaste góry Choke, cudownie malownicze góry Siemen, przepastna gardziel Nilu Błękitnego, to wszystko sprawia, że piękno tego kraju jest urzekające.
A podróżuje się dużo, bo kraj to ogromny – ponad 1.127 tys. km 2. Odległość ze stolicy - Addis Abeby do Bahir Dar nad jeziorem Tana zabiera cały dzień. Dniami odmierzaliśmy też odległości między Gonder i Aksum, a następnie drogę do Lalibeli. Mijaliśmy wioski otoczone kamiennymi murkami lub drewnianą palisadą. Okrągłe, kryte strzechą domy z eukaliptusa „otynkowane” były gliną wymieszaną ze słomą z teffu; ( endemiczny rodzaj zboża, powszechnie używanego min.do przygotowania injery - kwaskowego chleba w postaci dużych, szarych naleśników).
Ze wszystkich dni i godzin w drodze, ze wszystkich przydrożnych spotkań i twarzy pozostał we mnie jeden obraz - zachód słońca, czas, kiedy ludzie załatwiwszy swoje dzienne sprawy wracali do domów. Od wodopoju po lewej stronie niosło się beczenie kóz, porykiwania krów i pokrzykiwania dzieci. Mężczyźni w białych gabi przerzuconych przez ramię na kształt togi, kije oparte na ramionach, kobiety otulone w śnieżne szamma, wszyscy śpieszyli do wioski. W powietrzu unosił się zapach dymu
i injery. Pomarańczowo – błękitne powietrze otulało ziemię w kolorze ochry, zielone drzewa, białe sylwetki ludzi i stada zwierząt. Obrazek z katechizmu na chwilę ożył i nabrał kolorów, ale jego dotkliwie piękno zgasło z ostatnimi promieniami słońca.

060.jpgJezioro Tana ma powierzchnię prawie 2600 kilometrów kwadratowych. Powstało ok. 30 milionów lat temu, gdy wypływ lawy wulkanicznej zablokował południowy kraniec płytkiej niecki stanowiącej jego dno. Wody jeziora Tana obmywają brzegi 37 wysp. Niektóre z nich były w dawnych czasach miejscami świętymi dla tubylczych religii animistycznych. W XIII i XIV wieku przybywali tutaj mnisi poszukujący samotności potrzebnej do modlitwy, postów i medytacji. Na wielu wyspach powstały wtedy niewielkie klasztory i oryginalne kościoły zbudowane na planie koła. Najstarszy z nich pochodzi z połowy XIII wieku.
W Etiopii, historia miesza się z legendą dodając faktom poezji, która je przenika i ponad nie wyrasta.
Trzeba więc wiedzieć, że na wyspie Tana Cherkos spoczywała przez 600 lat Arka Przymierza, którą Menelik, syn Salomona i królowej Saby przywiózł z Jerozolimy.
Koło kościoła zaś stoi głaz, na którym przysiadła Matka Boża, aby odpocząć podczas ucieczki z Palestyny do Egiptu. Z jeziora Tana zaczyna swój bieg Nil Błękitny, a dobry duch rzeki – Abbaj musi dzielić się swą władzą ze złymi dżinami.

nil_wodospady.jpgWodospady Nilu Błękitnego, Tis Ysat były niegdyś półkilometrowej długości ścianą wody, spadającej z wysokości 45 metrów. Odkąd część wód Nilu wprawia w ruch turbiny wybudowanej nieopodal elektrowni wodospady wyglądają dużo skromniej. Mieliśmy szczęście – turbiny odpoczywały, a my długą chwilę podziwialiśmy niezwykły widok. Nad białą pianą pojawiła się tęcza – pasek Matki Boskiej. Zostawiła go tu w podziękowaniu, jako dar dla ludu etiopskiego, który ochronił ją i dzieciątko podczas jej pobytu nad jeziorem Tana.
Wróciliśmy do wioski Tis Abbaj , „ Dymy Nilu”. Na najniższej gałęzi ogromnego figowca siedział chłopiec i grał na drewnianym flecie. Wzdłuż drogi dzieci rozłożyły towary dla turystów: kolorowe kosze, szammy, wielobarwne szaliki. Dalej trakt wiódł stromo w dół, do kamiennego mostu, jednego z tych, jakie Portugalczycy wznieśli w XVII wieku. Rzeka płynie pod nim wąskim, czarnym jarem, a po bazaltowych odłamach skaczą niewielkie, zwinne małpki.

Aksum – śladami starożytnego królestwa

Zabytki Aksum, to spacer przez starożytną historię śladami znamienitego królestwa, którego udokumentowane trwanie datuje się na pierwsze XII wieków naszej ery. Dotychczasowe znaleziska archeologiczne potwierdzają jednak rozwój królestwa już od IV lub III w. p.n.e. Źródła pisane wskazują na największy rozkwit królestwa w III w AD. Aksum kontroluje wtedy handel na Morzu Czerwonym, a jego władcy znają grekę i mają własny pieniądz. Tylko Rzym, Persja i cesarstwo Kushan w Indiach biły w owych czasach monety.
Panujący w początkach IV w AD król Ezana pozostawia po sobie ważne świadectwo – pięć inskrypcji dających świadectwo przyjęcia przez niego wiary chrześcijańskiej. Trójjęzyczne inskrypcje są również pierwszym źródłem, w którym pojawia się nazwa „ Ethiopia” na określenie ziem znajdujących się pod panowaniem Aksum.
Oddajmy teraz głos legendzie :otóż Menelik I, syn mądrej i pięknej królowej Saby, którego poczęła z królem Salomonem, zapragnął jako młody człowiek odwiedzić swojego ojca. Salomon rozpoznał w nim syna, zanim ten został mu przedstawiony. Wracając do Etiopii Menelik zabrał ze sobą Arkę Przymierza. Czy stało się to przez pomyłkę, czy też było zaplanowane – legendy mają wiele wersji. Podług nich Salomon odkrywszy oszustwo udał się w pościg, ale orszak Menelika pokonywał każdego dnia dystans ogromny, niemożliwy do przebycia przez ludzi. Salomon uznał ten niezwykły fakt jako przejaw woli bożej i zaprzestał pościgu.
Dzisiaj Arka Przymierza znajduje się w kaplicy obok katedry St. Mary of Zion. Nikt, nawet królowie nie mają wstępu do sanktuarium, którego strzeże jeden mnich. Na łożu śmierci wyznacza on swojego następcę. Jeśli ktokolwiek ośmieli się naruszyć świętość sanktuarium, Arka stanie się niewidzialna i utraci swą moc.
W Aksum znajdują się również pozostałości pałacu królowej Saby. Trwają tam wciąż prace wykopaliskowe. Wobec braku świadectw pisanych, z których najwcześniejsze sięga I wieku naszej ery, wiedza o królestwie Aksum, pierwszym potężnym królestwie Etiopii bierze się z tego, co kryje ziemia.
W Aksum i okolicach odnaleziono ponad 300 kamiennych płyt, steli i obelisków. Z siedmiu największych tylko jedna stela góruje nad otoczeniem; ma ponad 21 metrów. Największa z nich leży na ziemi; prawdopodobnie nigdy nie stanęła złamawszy się jeszcze przed jej podniesieniem. Mierzy 33 metry i waży około 600 ton. Stele budzą pytania podobne do tych, jakie zadajemy sobie przy egipskich piramidach: w jaki sposób transportowano te ogromne kawały granitu z oddalonych o 15 km gór, jak je podnoszono i stawiano?
Niedawno „powróciła” z Włoch jedna z wielkich steli zabrana do Rzymu za czasów Mussoliniego. Wróciły z nią i inne świadectwa historii i starożytnej kultury królestwa Aksum.


024.jpgGondar - otoczone lasami, zasobne w wodę, na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych, przez ponad 200 lat było sercem Etiopii.
Szczególną architekturę cesarskiego Gondar zapoczątkował zamek-pałac Fasilidasa. Zamek zbudował na ogromnej przestrzeni, zamkniętej 12 bramami. Taki był początek imperialnego miasta-enklawy - w środku miasta już istniejącego. Po śmierci cesarza w 1667 roku kolejni władcy „dostawiali” tam swoje pałace, budowali biblioteki, kościoły, sale koncertowe i stajnie. Zbudował swój pałac Johannes I, syn Fasilidesa, i Yasu I, następca Yohannesa. Zbudował zamek Bekaffa W ich architekturze wyraźne są wpływy portugalskie, ale oprócz nich kompleks pałacowy jest istną Wieżą Babel wszelkich wpływów i stylów -z rzymskim i aksumickim kształtem okien, berberyjskimi łukami i wschodnimi wieżyczkami. To tak, jakby każdy pracujący tam rzemieślnik dodał coś ze swej kultury i swych umiejętności tworząc w ten sposób całość jedyną w swoim rodzaju. W owych czasach kamienne przestrzenie komnat udekorowane były obiciami i dywanami, zlotem i kością słoniową. Ze złota i dywanów nic nie pozostało, a budowle cierpiały z powodu trzęsienia ziemi, najazdó, a ostatnio od brytyjskich bomb (w mieście stacjonowali Włosi podczas II wojny światowej).

Najdoskonalszym przykładem sztuki Gondar jest prawdopodobnie kościół Debre Birhan Sellassie, postawiony w miejscu dawnego okrągłego kościoła przez króla Yasu I. Wnętrze kwadratowej, otoczonej kolumnami budowli pokryte jest malowidłami przedstawiającymi życie Jezusa. Z sufitu spoglądają na nas ogromne, bizantyjskie oczy setek aniołów.

031.jpgLalibela – skała, której dano życie
W drugiej połowie XII wieku w panującej wówczas dynastii Zagwe przyszedł na świat chłopiec. Pewnego dnia jego matka spostrzegła, ze kołyskę chłopca pokryły pszczoły, cały rój. Odczytała ten znak jako wróżbę przyszłej wielkości. Wykrzyknęła wtedy „Lalibela”, co oznaczało „ pszczoły rozpoznały swego władcę”. Dzisiaj imię króla słynnego dzięki budowie wspaniałych kościołów tłumaczone jest prościej: „ Jedzący miód”.
Lalibela jako młody chłopiec otruty został przez będącego wówczas u władzy przyrodniego brata, Harbe, zazdrosnego o wspaniałą przyszłość, jaka została chłopcu przepowiedziana. Kiedy Lalibela walczył o życie, anioły uniosły go wysoko do nieba, gdzie Bóg obiecał mu zarazem życie i władzę królewską. Za to Lalibela miał wybudować dziesięć kościołów wspanialszych od wszystkiego, co wcześniej zbudowane zostało ku bożej chwale.
Lalibela poświęcił swą młodość klasztornym rygorom. Odbył pielgrzymkę do Jerozolimy w towarzystwie aniołów, które uniosły go do Świętego Miasta. Po powrocie ustanowił w górach Lasta swoje królestwo ze stolicą Roha i rozpoczął wielkie dzieło budowy dziesięciu kościołów. Jak chce legenda, to, co zostało zrobione w dzień, w nocy podwajały swoją pracą anioły. Po śmierci władcy w 1220 roku, aby uwiecznić imię niezwykłego króla, nazwa miasta została zmieniona na Lalibela,.

028.jpgAby opisać te kościoły, w większości monolity pracowicie wykute w skale, trzeba opisać czerwony półcień, wypłowiałe twarze świętych spoglądające ze ścian, pajęczynę wąskich przejść, stromych schodów, korytarzy i tuneli oraz skupione twarze księży i ich niewyczerpaną życzliwość i niezgłębione pokłady tolerancji wobec wszystkich, którzy przychodzą tu ze swoim pośpiechem, niestosownością zegarków, wścibstwem aparatów i niedyskrecją lamp rozdzierających półmrok. Trzeba opisać ciszę i nieodparte wrażenie nieprzemijania. I kobiety w bieli, rozmodlone, z czołem opartym o ścianę. I mnichów ze spojrzeniem odwróconym od tego świata.
Te kościoły, to nie tylko kamienie opowiadające o chrześcijańskiej historii tego skrawka ziemi, to również ludzie stąd, pełni tak żarliwej wiary, jakiej nie znalazłam dotąd nigdzie indziej. Dzięki nim Lalibela jest zarazem historią i legendą, przeszłością i teraźniejszością.










 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;