Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Z wizyta u Radegasta(Czechy)
Miał to być krótki przerywnik w drodze do Słowenii. Po przejechaniu 700 km przez całą Polskę, zameldowaliśmy się na Autokempinku we Frenstacie pod Radhostem. Wygląda jak nowy. Jest wszystko co trzeba – równy, trawiasty teren, kuchnie elektryczne, prysznice na żetony. Tylko lodówki brak(w domkach są). Byliśmy pierwszymi gośćmi z namiotem(bo w domkach goście już byli). Ładna i miła dziewczyna z recepcji dała nam kilkanaście folderów z ciekawostkami z okolicy - nawet jeden w języku polskim. Z przeglądu wynikało, że jest co zwiedzać i gdzie chodzić.

Na drugi dzień poszliśmy najpierw do centrum miasteczka(może 1 km) pobrać kasę z bankomatu, bo na kempingu płaci się gotówką. Centrum to: Namesti miru, ratusz, barokowe figury św. Nepomucena i Floriana, fontanna Neptuna, dwa kościoły i muzeum. Koło kempingu jest aquapark. Sympatyczne i spokojne miasteczko.

Jedną z atrakcji w pobliżu jest trawertynowa kaskada. Pojęcia nie mamy co to może być. Posługując się otrzymaną w recepcji mapką, znajdujemy żółty szlak i idziemy za znakami do Tichej. Ze szlaku idącego przez pola , łąki i pagórki jest szeroka panorama na dolinę Frenstatu i tutejsze Beskidy ze szczytami Radhosta i Velkiego Javornika. W Tichej pytamy jedną panią, gdzie tu jest trawertynowa kaskada. –Panie, ja nic nie wiem, ja tu tylko pracuję. Polegając tylko na niezbyt dokładnej mapie, skręcamy w lewo i po przejściu około 1 km znajdujemy tabliczkę: trawertynowa kaskada – pomnik przyrody.

Cieniutki strumyczek sączy się ze zbocza stromej górki po czymś w rodzaju wału. Woda, która się w nim nie mieści płynie niżej, obok wału. Trawertyn to rodzaj skały osadowej(węglan wapnia) wytrącającej się przy wypływie wód podziemnych na powierzchnię. Jest używany jako ozdobny materiał budowlany. Wał z tego wapienia ma miejscami wysokość ponad 1 m.

Następnego dnia idziemy szlakiem czerwonym, brzegiem potoku Łomna, równolegle do szosy. Koło mostu kolejowego potok się rozwidla i już zaczynają się Trojanowice – długa wieś ciągnąca się do Roztoki, gdzie jest wyciąg na Pustevny. Szlak coraz bardziej przypomina dzikie, górskie szlaki i w pobliżu Roztoki jest słabo widoczny. Mijamy Tarzanie – park dla aktywnych, gdzie można chodzić po rozpiętych linach, zjeżdżać na nich. Jeszcze 500m i jesteśmy przy dolnej stacji wyciągu. Kręci się, a martwiliśmy się, czy będzie czynny. Jest 1210, ale na kasie już wisi kartka, że następny kurs będzie dopiero o 13-tej. Nie pozostaje nic innego, jak czekać. Siadamy na ławce, wyciągamy kawę, ciasteczka i czas szybko mija.

Otwierają kasę, gdyż już uzbierała się grupka chętnych. Sporo osób będzie jechało w górę z rowerami. Bilet kosztuje 60 koron w jedną stronę i 90 – w obie. Rowery transportuje się na specjalnych wieszakach.

Pustevny(1095m) – to kilka pięknych, kolorowych domków, pieczołowicie odrestaurowanych. Są tu restauracje, miejsca hotelowe i stragany , głównie z pamiątkami. My kierujemy się pod górę na Radegast -około 1 km. Po drodze wieża widokowa z nazwami okolicznych szczytów. Kamienista ścieżka prowadzi na szczyt Radegasta, gdzie jest figura tego pogańskiego boga wojny, słońca i pomyślności. Jest tu kiosk z napojami i jedzeniem.

Po krótkim odpoczynku idziemy na Radhost (2,5 km). Szlak odkryty, widokowy, częściowo wśród kosodrzewiny. Na Radhostu jest wieża telewizyjna, hotel i kaplica Cyryla i Metodego. Zastąpili Radegasta, a teraz i o nich się zapomina.

Wracamy tym samym szlakiem. Przy wyciągu jesteśmy punkt 16-ta i zaczyna się kręcić. Na dole idziemy na przystanek autobusowy, gdzie czekamy z pół godziny. Bilet autobusowy – 13 koron od osoby.

29.V. Sobota.

Dziś w planie Wielki Jawornik. Choć ranek pochmurny i zapowiedzi deszczowe przed 10-tą wychodzimy na szlak. Na kempingu rozpoczyna się impreza – start do rajdu starych samochodów. Mijamy aquapark i za rzeczka Lubiną , ale przed rondem skręcamy w lewo, tunelkiem pod torami, na szlak rowerowy 6195 i pod górkę ścieżką przyrodniczą. Robi się ciepło i kurtki idą do plecaka.

Mijamy Walasską hospodę. Pytamy o drogę, bo ścieżka się rozwidla, a oznakowanie niepewne. W naszą stronę idzie dwójka Czechów z Frenstatu – też na Wielki Jawornik. Idziemy trochę razem, ale że robimy zdjęcia i zatrzymujemy się, to idziemy wolniej. Mijamy nieczynny stary hotel Vicina i dalej szlakiem zielonym, najpierw droga szutrową, a później leśną.

Gdy zaczyna się ścieżka przyrodnicza Wielkiego Jawornika, droga robi się coraz bardziej stroma. Zakosami trochę łatwiej. Koło 1230 jesteśmy przy schronisku na Velkim Jaworniku. Czesi byli trochę szybciej.

Gdy siedzimy na ławeczce przy schronisku, wychodzi znajomy Czech, zaniepokojony, że nas jeszcze nie ma. Ale jesteśmy. Jest sporo turystów, wielu na rowerach.

Po odpoczynku schodzimy w dół szlakiem czerwonym. Po 1,5 km spotykamy węzeł szlaków pod Małym Jawornikiem. Teraz wybieramy niebieski – prosto do Frenstatu. Droga jest łagodniejsza i dużo asfaltu.

Pierwsza dzielnica, do której dochodzimy, to Paprotna. Potem mijamy jeszcze skocznię narciarską, pokrytą igelitem i już zaczyna się miasto. Na skraju stoją 2 puste wieżowce, które kiedyś służyły jako hotele robotnicze(jeśli ktoś ma pomysł i pieniądze, to może je kupić).

W mieście zachodzimy do supersamu. Kupuję 2 “Dobre wody” i 4 rogaliki zapiekane z serem i zostają mi na pamiątkę tylko 2 korony. Na kempingu jesteśmy po 16-tej. Jeszcze trwa ten zlot starych samochodów. Jutro już będziemy w Słowenii, w Karawankach.


 

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;