Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Motocyklem Romet do Rumunii i Bułgarii www.mrzysty.pl
 Rometem Do Rumunii i Bułgarii ( www.mrzysty.pl )

Dzień 1 (07-09-2009)
Podróżowałem juz wielokrotnie po europie ale nigdy samotnie na takich odległościach i motocyklem który nadal był dla mnie wieka niewiadomą pomimo tego decyzja zapadła –ruszam !Start godz.10,00.
Pierwszy postój po 240 km zaczyna padać wiec zakładam mój super przeciwdeszczowy kombinezon z marketu budowlanego za niespełna 25pln.okazało się że  sprawdza wiec po śniadaniu smigam dalej w ciągłej ulewie .Dosyć ciężki początek podróży ale wierze ze będzie lepiej. Nocleg juz na Słowacji po przejechaniu niespełna 400 km .stan licznika 3715.Popełniłem jednak błąd szukając noclegu po ciemku ,miejscówka co prawda piękna ,ale podjazd po wąskiej i mokrej ścieżce przednie koło uciekło i gleba-n o to pięknie mówię sobie z trudem podnoszę zapakowanego rometa odpalam i rura .Już byłem na szczycie i tym razem ucieka ślizgające się juz kilka krotnie tylne koło, piękny drift niestety nie opanowany no i gleba druga juz dzisiaj czy to aby nie za wiele jak na pierwszy etap podróży?
Dzień 2 (08-09-2009)
8,00 ruszam dalej ,dzień zapowiada się piękny ,słonko świeci i jest coraz cieplej to dobry znak bo w nocy trochę mnie wytelepało .Pierwsza awaria (poza wczorajszą utrata klosza kierunkowskazu podczas sprawdzania twardości terenu)stan licznika 3788 km .Siedzę sobie z Romanem w rowie podjeżdżają dwie pary  na v-stromie i bmw z polski chętni udzielić pomocy(jadą na kaukaz)Awarii uległa fajka ,przestała przekazywać iskrę na świece ,nie miałem niestety zamiennika wiec za po mocą scyzoryka i izolacji w ciągu 5 minut dokonałem naprawy .patent spisał się znakomicie i kolejne deszcze na kolejnych etapach podróży w żaden sposób nie były w stanie mu zaszkodzić. Nie skorzystałem z propozycji abyśmy  jakiś czas jechali razem ,nie mogłem pozwolić sobie aby jakiś japończyk i Niemiec pod polskimi tyłkami mnie spowalniał.Nawijam kilometry na koła i tak wjeżdżam do Węgier a potem po ekspresowej kontroli paszportowej do Rumunii. Mając na uwadze wczorajsze przygody zaczynam szukac noclegu nieco wcześniej .Z noclegami w Rumunii nie ma żadnego problemu wszędzie dużo zagajniczków i dróg na pola i w lasy wiec poszukiwania nie trwały długo. Ciekawostką jest mój namiot kupiony w tesco za 24 pln zaliczył juz zlot Rometa w Zagórzu Śląskim ,spisał się nieźle nie przecieka jest jednak b.mały i musze spać w poprzek z podkulonymi nogami inaczej stopy wystawały by mi na zewnątrz.
Dzień 3 Środa (09-09-2009)
Piękna data 09-09-09 wiec i dzień piękny jest 8.00 i ponad 20st.C zapowiada się upał .Na śniadanie kukurydza z pola na którym spałem i w drogę bo plan dziś ambitny -Karpaty i Morze Czarne .Zaliczyłem miejscowości gdzie przebywał książę  Drakula min. Senisoara i Brasov ale do Morza mam jeszcze kawał drogi. Transylwańskie zamki są fantastyczne choć trochę zaniedbane widać jednak prace remontowe które za rok, dwa się zakończą i zamki będą jak nowe.
Dzień 4 (10-09-2009)
Spanie w pobliżu kopalni tłucznia ma ta zaletę ,ze nie da się długo spać .Widziałem piękny wschód słońca warto było wstać wcześnie  .Koparki zerwały mnie juz przed 7.00 dzięki czemu szybciej mogłem ruszyć w trasę .Romecik poza pierwszymi problemami spisuje się teraz znakomicie można na nim polegać. Śnili mi się dzisiaj cyganie którzy chcą mnie okraść na szczęście to tylko sen ,jawa była juz zupełnie inna bardzo mili ludzie i żadnych zagrożeń ,no może poza szalejącymi Daciami młodymi ludźmi.
Rumunia jest krajem dziwnym ,Karpaty po prostu fantastyczne, widoki nieziemskie, a drogi to raj dla motonitów i rajdowców .Zakręt przechodził jeden w drugi i tak na odcinku ok 70 km-po prostu fantazia .Reszta dróg jest także w bardzo przyzwoitym stanie co nie dotyczy większych miast-tu jest tragedia .Ostatni odcinek ok 120km do Constancy to jedna długa prosta bez ani jednego zakrętu ,monotonia ale za to do woli można najeść się winogron i arbuzów które rosną  wzdłuż drogi .Wybrzeże Rumuńskie-fajne długie ale niestety brudne plaże niestety wysokie fale uniemożliwiły kąpiel.
Dzień 5 (11-09-2009)
Na liczniku 5111 km czas zmienić olej w moim stalowym rumaku kupuje niespotykany u nas olej PRISTA pół syntetyk 10w40 za 12,65 leva .Z pierwotnego planu nici dojechałem do granicy z Grecją w miejscowości Komotini ,niestety przejścia granicznego juz tam nie było a najbliższe jakieś 400 km dalej .Byłem zły ,na dodatek zaczęło lać i zrobiło się ciemno postanowiłem jednak ze jade dalej. niestety latarnie to rzadkość ,elektrownia zetki nie jest za mocna ,a kałuże po ulewie miały wielkości boiska piłkarskiego. Poza tym dwa śmiertelne wypadki jedno w Bułgarii drugie właśnie tego wieczoru uświadomiło mi że nie warto ryzykować .Rozbiłem wiec obóz na najbliższym pastwisku.
Dzień 6 (12-09-2009)
Chmury wiszą nisko ale nie pada. Obudziły mnie osły i koguty z pobliskiego gospodarstwa. Na śniadanie zafundowałem sobie miejscowy chleb o smaku papieru i wieziony z kraju pasztet wielkopolski Profi.
Po odprawie paszportowej wjechałem do Serbii kraju który spodobał mi się najbardziej. Ludzie na południu w górach żyją w domach z drewna obłożonych czerwona gliną ,ludzie wyglądają jednak na szczęśliwych są uśmiechnięci bawią się na ulicach i pozdrawiają mnie samotnego jeźdźca. Musze jednak wspomnieć o miasteczku w górach w lesie gdzie niewiadomo  skąd stoi 20 identycznych 15-pietrowych bloków tętniących życiem .odpowiedź znalazłem 3 km dalej-krajobraz księżycowy .Kilka gór zrównanych z ziemią w celu wydobycia kruszcu i żwirownia wielkości może 50 boisk piłkarskich zalana błękitno-seledynową wodą. Po mojemu podchodziło to pod katastrofę ekologiczną.
Dzień 7 (13-09-2009)
Na liczniku 6695 km wychodzi na to że jadąc wczoraj przez góry od 7.00 do 3.00 (20 h)zrobiłem 1003 km. Ok 3 w nocy wjechałem do Węgier i jak najszybciej rozbiłem obóz. Wstałem dopiero ok 9.00 jest gorąco śmigam na Budapeszt zawsze gdy jestem na Węgrzech staram się jechać przez stolice i zaliczam starówkę uważam ze poza Czeską Pragą to najpiękniejsze Europejskie miasto.
Dzień 8 (14-09-2009)
Spanko wypadło w okolicy Rabki Zdrój miejscowości która zeszłej jesieni była wypadowa na tygodniowy obchód Gorców z plecakiem, oj pięknie tu, wielkie schronisko na Turbaczu i skrajnie inne ale jakże przyjazne schronisko na Luboniu Wielkim .Muszę jeszcze zakupić dziecku oscypki które tak uwielbia grillowane i wieczorem melduje się w domu gdzie czeka na mnie moja bardzo wyrozumiała narzeczona zawsze wspierającą mnie w moich wojażach..
W 8 dni zrobiłem ok 4357 km spaliłem ok 101 litrów paliwa średnia wyszła wiec troszkę ponad 2 litry ,tak wiec w przybliżeniu koszt paliwa 420pln.Spanie w namiocie na dziko ,jedzenie w większości to puszki z Polski .Fantastyczna przygoda ale czuje niedosyt Grecja ciągle nie zaliczona-kolejna próba na wiosnę.
Wiecej do poczytania na www.mrzysty.pl
 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;