Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Egipt 2009
Autor: MyWorld-MyTravel   

Pełna relacja dostępna pod adresem:
http://myworld-mytravel.blogspot.com/search/label/Egipt%202009

Terenową Toyotą po pustyni [Siwa, Bir Wahed]

Wstajemy o 9:30, jemy szybkie śniadanie i idziemy na "dworzec" kupić bilety do Aleksandrii. Postanawiamy jechać jutro o 10:00, żeby oszczędzić sobie nocy w autobusie (nocna alternatywa to autobus o 22:00). Niestety, znów każą nam przyjść później, tym razem wieczorem. Tymczasem korzystając z części wolnego dnia, idziemy zobaczyć Gebel al-Mawta (Wzgórze Umarłych) - wzgórze usiane niewielkimi grobowcami z XVI Dynastii, czasów ptolemejskich i rzymskich. Wzgórze oddalone jest około 1 km od centrum miasteczka i dystans ten pokonujemy na piechotę. Po drodze mijamy zaparkowane donkey taxi, zarośniętą restaurację i typowe dla okolicy pustynne widoki.

 Wstęp jest oczywiście płatny: 25 EGP (15 EGP student). Do trzech najlepiej zachowanych grobowców trzeba iść ze strażnikiem, ponieważ są zamknięte na kłódkę. Reszta to puste otwory w skale, która jest dosłownie przeorana i usiana otworami grobowymi. W czasie bombardowań oazy przez Włochów podczas II wojny światowej, mieszkańcy Siwy znaleźli w grobowcach schronienie. Odkryto wtedy właśnie całkiem sporo nowych grobów, ale te nigdy nie zostały odpowiednio zabezpieczone. Gdy patrzy się z samego szczytu wzgórza, wygląda to ciekawie, a widok na okolicę jest zniewalający. Dziś pogoda jest znacznie lepsza i możemy dokładniej przyjrzeć się oddalonym skałom wyłaniającym się zza jeziora.

Wracamy pospiesznym krokiem do miasteczka, żeby zobaczyć z bliska ruiny fortecy Shali. Forteca została wybudowana w XIII w. i było to skupisko cztero- i pięciopiętrowych budowli z glinianej cegły, które jeszcze na początku XX w. były zamieszkane. Niestety trzy dni ulewnych deszczy w 1926 roku rozmyło budynki i teraz są to już tylko opuszczone ruiny. Niemniej jednak, są wciąż piękne. Nie płaci się wstępu do obiektu i można dowoli spacerować po wzgórzu, na którym stoją rozsypujące się z każdym deszczem fragmenty ścian i murów. Znów podziwiamy rozciągającą się wokół nas panoramę oazy. Po dłuższej chwili buszowania po ruinach wracamy do hotelu na krótki odpoczynek po intensywnie rozpoczętym dniu.

Przed 14:00 idziemy do hotelu Palm Trees, skąd mamy wyruszyć samochodem terenowym na pustynię. Wyjazd się trochę opóźnia więc czekamy w cieniu palm na ogrodzie pośród przyjemnie wyglądających bungalowów. O 14:50 wsiadamy do niezłej Toyoty 4x4 i wraz z dwoma Włochami i kierowcą ruszamy w drogę. Zaraz za miastem zjeżdżamy z asfaltu i jedziemy na przełaj przez piaski. Po kilku kilometrach zaczynają się wydmy. Nasz kierowca, wyraźnie zadowolony z siebie i, przyznam, swoich nie małych umiejętności zaczyna zjeżdżać i podjeżdżać pod wydmy czasem nawet pod bardzo ostrym kątem. Po jednym zjeździe, gdy my ledwo dochodzimy do siebie z wrażenia, on oznajmia z usmiechem, że nikt więcej tędy nie przejeżdża, tylko on… Jazda jest co najmniej emocjonująca i jesteśmy naprawdę zadowoleni.

Pierwszym przystankiem jest jezioro w Bir Wahed - niewielkie jeziorko położone na piaskach pustyni. Włosi postanawiają popływać, a my siedzimy na brzegu napawając się widokami pustyni i jeziora oraz obserwując pewnego Czecha łowiącego tu ryby. Nawet udaje mu się coś złowić. Podjeżdżają jeszcze dwa kolejne samochody. Pijemy herbatę i siedzimy w niewielkiej grupie przez dłuższą chwilę. Następnie kolejna przeprawa przez piaski i docieramy do gorącego źródła. Tutaj widoki nie są już tak spektakularne; jeziorko wielkości dużego jacuzzi obudowane jest kamieniem. Do tego unosi się tu lekki odór siarki. Niektórzy kąpią się, podjeżdża spora grupa samochodów terenowych - wycieczka Włochów objeżdżających od czterech dni pustynię śladami II wojny światowej. Spacerujemy trochę po okolicy zbierając skamieniałe szczątki muszli - pozostałości z pradawnego morza.

Dalej jedziemy do miejsca słynącego z ton skamieniałych szczątków morskich zwierząt. Podłoże usiane jest tu muszlami i skorupami, niektóre duże, inne malutkie. Są skamieniałe szczątki ryb i innych wszelkiego rodzaju żyjątek. W oddali podziwiamy imponujące rozmiarem i kolorem wydmy. Zachodzące powoli słońce nadaje pustyni ciepłe barwy. Na koniec podziwiamy zachód słońca siedząc w samotności na grzebiecie wysokiej wydmy. Dookoła nie widać nikogo, jest tylko piasek i zachodzące pomarańczowe słońce. Wydma jest idealnie wyrzeźbiona przez wiatr w równiutki rogal, a jej grzbiet jest zaostrzony do ostatniego ziarnka piasku.

Na sam zachód słońca podjeżdża do nas jeszcze drugi samochód - para Czechów wieziona przez kolegę naszego kierowcy. Obaj rozpalają niewielkie ognisko i gotują wodę na herbatę. Jemy ciasteczka i pijemy słodka herbatę gdy powoli zapada zmrok.

Ostatnim punktem wycieczki jest wizyta w obozie, w którym Włosi mają nocować. Cieszymy się, że nie zdecydowaliśmy się na taki nocleg, ponieważ obóz okazuje się być nie na pustyni, ale u jej brzegów, przy polach otaczających miasteczko. Wcale nieciekawa perspektywa, zimno i dodatkowy koszt - wolimy ciepły hotel. W drodze powrotnej kierowca Ahmed opowiada nam o wycieczkach na pustynię, które prowadzi. Jeździ nieraz wiele dni po pustyni docierając do całkiem odległych zakątków. Niestety takie wyprawy są bardzo kosztowne i trzeba mieć na nie czas… Żegnamy się przed hotelem i idziemy zjeść kolację w Abdu's Restaurant: wyśmienity ryż z mięsem mielonym oraz warzywa gotowane w sosie (15,5 EGP). Po obfitej kolacji wracamy do hotelu i idziemy spać.

Autor: MyWorld-MyTravel
http://myworld-mytravel.blogspot.com/search/label/Egipt%202009


 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;