Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Czar Teneryfy
Autor: Jan   
Wednesday, 29 June 2011
 Witam  tutaj publikuje suchy teks . Na relacje z fotkami zapraszam na moj blog
http://czarteneryfy.blog.onet.pl/
 tu nie jestem w stanie wstawic tak duzo fotek


Czesc  1 

 

 Tym razem  chcialbym opisac  nasza podroz  na
 zaczarowana Teneryfe.
 Relacje  bede uzupelnial  fotkami  , odnosnikami do filmow na youtube, i linkami stron opisywanych miejsc.
  W marcu po kilku tygodniach  szukania miejsca  na spedzenie letnich wakacji , wspolnie z zona zdecydowalismy ze beda to wyspy kanaryjskie , a dokladnie Teneryfa.
 Wybor na Teneryfe padl z prostego faktu , oboje z zona  nie nalezymy do "lezakowiczow". Organizujemy sobie raczej czynne wczasy   czyli duzo zwiedzania , opalania ,wloczenia sie po knajpkach , a malo spania
a teneryfa jako  jedna z niewielu daje nam mozliwosc bycia na wysokosci szczytow Alp ,jak i nurkowania podwodnym okretem :-) w ciagu jednego dnia

  Na wczasy  wybralismy sie z naszym synem w wieku 3,5 roku


             
 

   Po przejrzeniu ofert  wczasow , wybralismy   hotel Laguna Park I w san eugenio
fotka hotelu
 z powodu polozenia  na wyspie , choc przyznam sie ze nie byl to najszczesliwszy wybor ale o tym za  chwile.

Hotel jest polozony  w bardzo bliskiej odleglosci od  ludnej Playa de las Americas  porownywanej czesto  do Maimi a co za tym idzie koszmarnie drogiej ale na tyle daleko ,ze  tlok  i ceny sa na standardowym poziomie , czytaj europejskie odleglosc ta wynosi 2,7km samochodem
  
Jako ze doswiadczenie  nauczylo nas zeby nie wykupywac opcji all inklusive  , wybralismy wariant - HB, na 14 nocy
 niektorzy spytaja  dlaczego?
  Moja odpowiedz brzmi   tak : 
All inklusive to kotwica  na hotelu ,  czlowiek odmawia sobie przyjemnosci ze zwiedzania , jedzenia ,
 no bo.... tam juz zaplacilismy :-)
 Jako ze naleze do ludzi wszystkozernych  ta sprawa jest dla mnie bardzo wazna , poniewaz moge sobie  uzywac  kulinarnie na miejscowej kuchni,
A uwiezcie  ze jest na czym , langustynki ,krewetki osmiorniczki,  moje ulubione ryby w kazdej postaci  miejscowe trunki  i wiele innych  smakolykow ktorych  hotele niestety nie serwuja :-(

 Po oplaceniu   przelotu i wczasow   rozpoczalem poszukiwania  mozliwosci wynajmu samochodu
 po 20 minutach przegladania  ofert  wybralem firme
auto reisen
http://www.autoreisen.es/
jako ze  samochod mozna odebrac  juz na lotnisku i tam tez oddac po  skonczonych wakacjach
 koszt  wynajecia  za 14 dni  Citroena C3 z klima i fotelikiem dziciecym to 199EU , przy bookowaniu samochodu trzeba zaznaczyc
 ze  chcemy samochod z klimatyzacja ( bez niej  raczej sie nie da zwiedzac wyspy)
 mysle ze  to dobra cena  :-)
 na Teneryfie  mozna juz bez klopotu wynajac  samochod praktycznie wszedzie   cena okolo 80-90 EU  za trzy dni
 plus  depozyt  okolo 100EU
  Firma autoreisen nie pobiera depozytu ale trzeba  miec karte  kredytowa  , ale kto dzis jej nie ma :-)

 Paliwo jest na wyspie tanie   na dzien dzisiejszy czyli 18
czerwiec 2011 kosztuje 1 EU za litr
  Mysmy z zona zrobili przez 14 dni 1600km po tej niewielkie  ale bardzo malowniczej wyspie.

 

Czesc  2

 

Zbliza sie dzien  wylotu na wczasy
 Mamy ,na nasza trojke  
 
Grazynka ,Szymek i Ja Janek
 walizke i maly bagaz podreczny
  Jak by co to na teneryfie sie dokupi  co bedzie potrzebne , przeciez tam tez ludzie zyja
 Do podrecznego laduja  , aparat fotograficzny , kamera z kilkoma kasetami i duzym akumulatorem  starcza na okolo 4 godzin filmowania
 kanapki  slodycze ,kredki  malowanki  i butelka wody mineralnej
Pedzimy samochodem na lotnisko wylot mamy o 10.oo
 Wczesniej wykupilismy miejsce na dwa tygodnie na parkingu
 Lecimy liniami Ryianair Beningiem 737-800 chyba najbardziej popularnym samolotem pasazerskim swiata
  zwyczajowa odprawa   , pasek  drobne , wyrzucanie napoi
zajmujemy chwile pozniej miejsca jest ciasno ale da sie wytrzymac
 Szymek przy oknie  Ja posrodku Grazynka ne przejsciu
 Z Szymkiem ogladamy kolowanie i start   pozniej przechodzimy do malowania kredkami , tak nam mija czas w locie  stewardesy sie produkuja   by cos sprzedac ,  My bierzemy kawke i pozniej dalem sie namowic na karton malboro to byl blad bo na Teneryfie sa za polowe ceny :-)

 po 4,5godziny lotu i dosc ostre wytracanie  wysokosci  i ladowanie , zakonczone gromkimi brawami dla pilotow.
Wysiadajac w twarz nam bucha gorace powietrze jak z suszarki do wlosow
 HUUURRRA  jestesmy na Teneryfie
 Odbieramy bagaz i kierujemy sie do okienka wypozyczalni  samochodow ktore jest widoczne juz z daleka
 oddajemy  potwierdzenie bookowania i dostajemy kluczyk jeszcze tylko podpisuje zgode  na pobranie 199EU z konta i idziemy  do msamochodu
 cala procedura trwa 2-3 minuty :-)
 Stoi nasz C3
 
  i zonk
 to manual troche sie odzwyczailem od manualnej skrzyni  jak i od prwostronnego ruchu 
 wiec male wyzwanie przede mna
  ale spoko
po dwoch czy trzech zgasnieciach  silnika  zajarzylem o pracy sprzegla :-) jedziemy do Hotelu i suszymy z Grazyna  zeby w szerokich usmiechach , Gps wesolo prowadzi nas do celu
 Gps wzialem swojego i juz w domu ustawilem kilka adresow

 Po okolo 20 minutach  oddajemy paszporty i potwierdzenie rezerwacji nie milemu recepcjoniscie   w hotelu Laguna Park 1
 
 
 ktory nas melduje i daje karte klucz  do pokoju na 4 pietrze
Od razu sie sprzeciwiam  i chce  na parterze
 trudno nie bedziemy miec  widoku na ocean  z parteru ,ale bedzie bezpiecznie dla Szymka .
A za balkonem mamy za to cudna roslinnosc
palmy, agawy jakies kaktusy i kwiaty.

 Zostawiamy bagaze i idziemy do pobliskiej knajpki   .
Za posilek z trzech dan la dwoch osob  i danie dla Szymka z menu dzieciecego  plus soczek i dzban Sangrii placimy 35EU z napiwkiem
Jest dobrze ,tanio , smacznie  regionalnie:-)
 
 Kochani  umawiamy sie ze dajemy napiwki 10-15%rachunku
przy posilkach , gdy idziemy na winko placimy goly rachunek'

Idziemy przywitac sie z Atlantykiem  i czarnym wulkanicznym piaskiem
 
 
 tak spacerujemy po plazach do zachodu slonca
 
 
 Przekaszamy jeszcze cos drobnego  w jednej z setek nadmorskich knajpek
 gdzie przy kazdej  stoi ktos z obslugi i zaprasza nas do odpoczynku i zamowienia czegokolwiek
  Jest to mile i przyjemne gdy sie konczy tylko na  zaproszeniu ,
ale czasem bywa ze  mimo odmowy i podziekowaniu .: No, Thank You
 jestesmy  nadal nagabywani  a to juz staje sie meczace
  w szczegolnosci jak mijamy 70 knajpke  ;-)
 Wracamy powoli do hotelu odespac  , dzien ktory przyniosl tyle wrazen i emocji.
 Bola lekko nogi w glowie lekko szumi od Sangrii uderzamy w kimono .
Do jutra papa

 

 Czesc 3

 

 No i  wstalismy   
Jest godzina 7'30    , normalnie wariaci  z nas   wczasy i tak wczesnie wstawac :-) -  to chyba nasze przyzwyczajenie z Londynu
   Zbieramy sie na sniadanie  na stolowke hotelowa
 Sniadanie iscie angielskie w formie szwedzkiego stolu:
 kielbaski smazone w glebokim tluszczu
 becon smazony
 jajka  smazone
 jajka gotowane
 fasolka po angielsku
 dzemiki maselko
i takie tam angielskie specjaly
 no nic , mowie sobie  nie jest zle  
 
Po sniadaniu  pakujemy plecak  w foto i kamere i  cos na droge 
 jedziemy na pierwszy objazd  wyspy.
Pierwszy plan  to  zajechac do  wawozu z miejscowoscia  Masca
 ale przegladajac  z Grazyna mape decydujemy sie troche wydluzyc  nasza wycieczke i w czasie i w kilometrach .
Wyjezdzamy na droge  w kierunku polnocnym  kierunek Adeje i dalej
  drogi niezle , mozna  spokojnie zasuwac 120-130
 ale tylko  chwile , bo decydujemy o zjezdzie do miasteczka San Juan
 obejrzec miasteczko z perspektywy foteli  samochodowych
 i wpadamy na plaze   jest plaza piaskowa , czarna  jak wegiel i duzo wybrzeza skalistego gdzie  mozna sobie urzadzac   romantyczne spacery  szczegolnie wieczorem bo miejsca sa bardzo urokliwe .
 
 
Jadac dalej na polnoc  kierujemy sie na klify
 Ale jakie klify ....., prawie 900m  pionowych skal od lustra oceanu
 cos cudnego  , duzo rzeczy widzialem w zyciu , ale tym razem mnie zatkala potega tych klifow
 
   
gdzie statki  u podnoza  sa malenkie niczym paczki zapalek
 
 
 Kierujemy sie  w kierunku miejscowosci Masca  , ktora to jest opisywana w niemal kazdej relacji turystow.
 Po drodze spotykamy  maly gospodarski sklep  z zaparkowanym osiolkiem
 
 
 Kupujemy  winka ,  slynna bananowke i jedziemy dalej
Grazynka kosztuje  Bananowki , chyba jest dobra  ?, bo smakowanie przebiega dosc czesto
  
 
 Pniemy sie nasza  cytrynka   na pierwszym lub drugim biegu
 widoki przepiekne 
 
 
 droga  faktycznie jest stroma , kreta ,waska ,ale jest bardzo bezpieczna wiec  bez obaw mozna jezdzic .
Po drodze jest mnostwo punktow widokowych gdzie mozna sie zatrzymac , i poczestowac  oczy  pieknymi widokami 
 
    
 Sama miejscowosc Masca  lezy w bardzo truno dostepnych  terenach wyspy  jest malenka sklada sie z okolo 40-50 domostw, gdzie gospodarze w pocie i trudzie  wyrywaja  wyspie kolejne metry kwadratowe pod uprawe rolna
 
 
  Zatrzymujemy sie , robimy kilka fotek i lecimy dalej na polnoc
 w kierunku Benavista , zamierzamy  dojechac na zachodni cypel wyspy gdzie stoi latarnia morska
 drogi krete , predkosc srednio 30km :-) , ale  i tak bym nie chcial szybciej jechac bo krajobraz  fantastyczny .
W Buenaviscie odbijamy na zachod  i jedziemy na  Polwysep Teno
  
   I tu po kilku kilometrach mamy zonka !!!
Zakaz ruchu , mysle co jest grane przeciez jest tam miasteczko
Wprawne oko Grazyny wypatrzylo tablice w trzech jezykach:
 Zakaz ruchu , wjazd grozi smiercia, wjazd na wlasna odpowiedzialnosc

Nic  tam , wbijam jedynke i juz jedziemy , raz kozie smierc
 oczywiscie tym samym ryzykowalem utrate ubezpieczenia na samochod :-)
 Jedziemy , z lewej skaly  na dwiescie - trzysta metrow  pionowo w gore  z prawej tak samo tylko pionowo w dol
 na drodze asfalt  hehe...
 
    
 A na asfalcie mnostwo kamieni  nawet takich jak duza pomarancza
Teraz juz wiemy dlaczego byl zakaz ruchu 

 nie ma drogi odwrotu brniemy dalej
 tunele wykute w skale   bez jakiegokolwiek zabezpieczenia  betonem stala  czy drewnem
 
 
 Skaly coraz wyzsze widoki coraz piekniejsze
 
 
 dojezdzamy na miejsce
 
 
 Robie sam maly spacer bo Szymek spi w samochodzie
  woda krysztal  mlodziez  nurkuje z rurkami i okularami plywaja razem z rybkami ktore widac z powierzchni
 Jak w bajce
   Z tej strony widok  na Los Gigantes   czyli opisywane wczesniej klify
 
    
 Godzinka  mija  niewiadomo kiedy  , ruszamy  zobaczyc najstarsze drzweo swiata w miejscowosci  Icod De Los Vinos
 Po drodze mijamy miejscowosc  Garachico z basnami wulkanicznymi 
  Myslalem ze najstarsze drzewo bedzie  duze  i zrobi na mnie duze wrazenie , zawiodlem sie !
 nie powiem ze nie robi wrazenia , ale chyba tylko dlatego ,
ze jest NAJ -starszym drzewem swiata
 
    
 Podsumowujac  epizod z drzewem   , mysle ze warto jechac  zobaczyc
 Powrot na hotel  ,   wcinamy  w knajpie kolacje , popijamy Sangria
 i innymi trunkami :-)
 Wieczorem poznajemy sie z Gospodarzami sasiedniego pokoju
 okazuje sie ze sa to rowniez Polacy mieszkajacy w Londynie tak jak My
 Przemila para  w osobach Magda i Radek  z coreczka  Julcia
 
    
 Wypijamy  wspolnie jakies winko i udajemy sie w kimono
Papa do jutra :-)

  

Czesc  4

 

 Kolejny dzien  naszego czternasto dniowego raju
  wyspani , zmeczeni wieczornym biesiadowaniem idziemy na sniadanie
  Mysle ciekawe co dzis bedzie
 i sie okazalo ze to samo co wczoraj 
 typowe angielskie sniadanie , spoko damy rade  

 Po sniadaniu z Radkami  idziemy na hotelowy basen
 Jest przyjemnie cieplo , woda jakas taka chlodna w porownaniu do oceanu
 Opalamy sie, dzieci sie rozkosznie bawia  w baseniku dla milusinskich
 tak szybko mija czas ,ze nadeszla pora posilku.
Ja z Grazynka  wybieramy sie w "miasto" na obiadek  do knajpki
 Magda z Radkiem maja  ALL INK , wiec zostaja w hotelu .
  Szkoda , bo  nasza rodzinka wybiera sie w dalszy spacer nad ocean , i zabawe na plazy . w miedzy czasie kupujemy bilety typu Twin ticket na LORO PARK i SIAM PARK bilety w formie TWin TIcket   daje nam mozliwosc zwiedzenia tych dwoch atrakcji  za sporo nizsze pieniazki ,anizeli  kupno biletow do kazdego z nich osobno
 fotki
  Wieczorkiem po zachodzie slonca jestesmy juz w hotelu  by wypoczac
 idziemy grzecznie spac , gdyz rano   w dwie rodzinki  jedziemy do ponoc jednego z najwiekszych  zoo-parkow  LOROPARK
   
 
 Z samego rana   pakujemy  sie  i idziemy  na sniadanie  z mysla ze juz sie nie wracamy do hotelu tylko wychodzimy  do cytrynki
 Radki  tez juz sa gotowi i pokonujemy dystans 110km  przejezdzajc  przez Santa de la cruz  -stolice Teneryfy
   i jestesmy w LORO PARK
  
 
 mozna tutaj zobaczyc  cuda , cudenka z natury
witaja nas Karpie Koi  w swoim olbrzymim stawie
 
 , nastepnie  goryle
 
    
 Doczytujemy sie  ze  z kilka dziesiat minut bedzie pokaz  delfinow , wiec udajemy sie do sztucznej  Arktyki gdzie  sa   pingwinki

 ustawiamy sie  na ruchomym chodniku  i podziwiamy stada pingwinow
fotki
  stojacych  na sztucznym lodzie lub plywajacych w wodzie
  
    
Nadchodzi czas  pokazu delfinow
 pozyczam fil z youtube
http://www.youtube.com/watch?v=pSX6QEj7zWk
  cos fantastycznego     
 tu juz wiecej fotek nie mam  bo krecilem film
 
  Program LORO PARKU  przewiduje ze   po delfinach rozpoczyna sie pokaz orek
   Orki to takie duze rybki ;-) 
 
 Kolega RAdek jako najtwardszy z nas
 idzie pod sama "scene"  gdzie orki troche chlapaly 
pozyczony film z youtubehttp://www.youtube.com/watch?v=U3Tvocb5ArU&NR=1

   My  z dziecmi  siadamy   troche wyzej , co by uniknac  wesolego prysznica
  
 
 
 
 Po skonczonym pokazie zabieramy naszych milusinskich na plac zabaw  gdzie dzieci spedzaja troche czasu
   
          
 Spacerujac   po parku  udajemy sie na pokaz papug gdzie papugi daja niezly pokaz
Tam  rowniez nagrywalem film
troche  popozowalismy do zdjec 

               
 Dzieci marudza o jedzeniu wiec udajemy sie na pizze
 Kochani  !!!!
 gorszej pizzy w zyciu nie jadlem
 chyba dziala tu rytual , ze  noie wazne co sie podaje , bo klient i tak juz nie wroci  
 
 Radek byl madrzejszy  i wcinal spagetii
 Pokrecilismy sie po Parku i trfilismy na  film o przyrodzie
 a,ze bylo ciemno i czlowiek troche zmeczony , to zaczelo nas brac spanie, zeby  poprawic samopoczucie uciekamy z kina  na dalsze zwiedzanie,  Radek z Rodzinka pedza na Akwarium , my zas po kolei ogladamy  , zolwiki ,i zolwie wielkosci metra 
 

rozne inne zwierzaki przewijaja nam sie przed oczami   w szczegolnosci przecudne  Papugi
 
  , jest tu najwieksza woliera dla papug na swiecie
 chodzimy jeszcze chwile i trafiamy do akwarium gdzie mamy rekinki
i rozne inne rybki  
 
 Czas mija szybko i zbliza sie czas  umowionego spotkania z Radkami
   Wychodzimy  z Grazynka i Szymkiem   przed Park ,i spotykamy sie  w calym gronie .
Radek z Magda   zdazyli juz byc na plazy kolo LOROPARKU
opowiadajasa wielkie fale i ciepla woda , decyzja zapada  natychmiast :Idziemy
 Fale sa rzeczywiscie duze  i bardzo agresywne, ze tak powiem .
 Uderzamy z Radkiem i Magda do wody Grazynka zostaje z dziecmi.
 Fale sa ogromne  i z kazda chwila przybieraja na sile , Magda wychodzi  z wody , My z Radkiem walczymy z falami , raczej jestesmy na przegranej pozycji, Fale maja taka sile ze mnie  prawie 110kg faceta rzucaly jak chcialy  raz szorowalem glowa po piasku nogami sie nakrywajac  by  za chwile byc znow na nogach
 Pierwszy raz w zyciu  mialem okazje odczuc sile fal i oceanu
 Fotki moze bedzie miala Madzia   to w pozniejszym terminie dolacze
Jestesmy zmeczeni czas mija nieublagalnie  , czas wracac do hotelu
 wracamy przez gory   ,przejezdzamy przez chmury  i znow zjezdzamy w dol nad ocean   dojezdzamy  do hotelu
i udajemy sie na zasluzony odpoczynek , czyli winko ,likierek i sen
Papa .. do jutra....


Czesc  5

Kolejny dzien sielanki
 Wstajemy wczesnie  
   i udajemy sie na stolowke
 Moje oczy  wypatruja co dzis na zaserwowali
i juz moje serce  glosno krzyczy  NIEEEEEEEEEEEEEE!!!
 znow to samo , tradycyjne  angielskie sniadanie .
Powzialem decyzje ze od jutra  przynosze swoj prowiant  na stolowke
  i zjesc to co lubie , a nie co mi podadza , tym bardziej ze  angielskie sniadanie przyprawia mnie o  mdlosci

 Po sniadaniu  udajemy sie na pobliska plaze objuczeni jak teneryfskie osiolki w zabawki plazowe   , pontoniki i inne Szymkowe gadzety do zabawy. 
 
Grazynka  wystawia swe cialo 
  na promienie  sloneczne , ja z Szymkiem
Jako stary budowlaniec   zaczynamy budowac zamki.
Ale cale moje 20letnie doswiadczenie  w prowadzeniu budow .poszlo w leb 

 Co piata fala  zmywa nasze  budowle
 W koncu Szymek Postanawia ze nie bedziemy budowac zamkow tylko jeziorka , zabawa jest przednia ,  co chwile ktos z nas sie moczy w  slonej oceanicznej  wodzie i plasa po falach.
 Czas na posilek w przyplazowej knajpce i jak zawsze dzban Sangrii
   Czas mija szybko  a slonko i zabawa daje poznac po naszym milusinskim  , ze sil mu coraz mniej zostaje
Do hotelu donosimy spiacego malucha na rekach  ,dobrze ze jest blisko
 Wypijamy troche likieru   i  po dwoch godzinkach odpoczynku
udajemy sie na spacer po pobliskich plazach   by nacieszyc oczy  wspanialymi nadmorskimi  widokami  
 

Tak lazac bez celu  docieramy do Plazy w Las Americas  , uszlismy pare kilometrow . 
       
Zaczynaja nogi bolec 
  Szymek juz dawno zaparkowal na moim  karku ;-) a tu jeszcze taki kawal drogi do lozeczka 
 Wracajac mamy jeszcze piekny zachod slonca
 
 
 Mlody  sie bawi z Julcia ,Grazynka i ja sie raczymy likierem  , a nasi sasiedzi  Magda z Radkiem winkiem  jest przyjemnie  ,nastrojowo
Oby tak do konca zycia .
 Odplywam  wraz z procentami 
Papa ... do jutra

 

Czesc  6

Pobodka
 godzina 7'00
 wstajemy wczesnie   bo mamy w planie wycieczke na wulkan El Teide
  Pakujemy  plecak i  schodzimy na sniadanie
Jestesmy pierwsi  , wita nas glosny ,ale bardzo mily hiszpan .
 tak jak sobie obiecalem   na sniadanie zabralem dzien wczesniej prowiant zakupione szynki iberico  z tych swinek co zoledzie wcinaja  i nastepnie kilkanascie miesiecy wisza ,  pomidorki dojrzewajace w kanaryjskim sloncu i sery hiszpanskie
 Wychodzimy syci  jak nigdy i smacznie najedzeni.
Tankujemy samochod i wyruszamy na trzeciej wielkosci wulkan na swiecie
 Odleglosc nie jest zbyt wielka , ale trzeba pokonac  2km w pionie
  ,wiec droga jest kreta ,stroma  
  i wyjazd  na plaskowyz  czyli pierwotny krater wulkanu  zajmuje nam  dwie godziny    
 Po drodze przebijamy sie przez chmury , cudowne uczucie  piac sie samochodem  do gory  , wjezdzac  do nieba bram i jadac dalej  byc powyzej chmur
 
 
   Widoki mamy cudowne  w tle ocean  , gory skaliste  i kolderka  puchowa pod nami  takich miejsc widokowych po drodze mamy kilka  
 
Wjezdzajac na  na plaskowyz  oczom naszym  ukazuje sie  krajobraz ksiezycowy  
 a w dali potega kolosalnego  wulkanu El Teide
 wysokosc 3555m
Jadac plaskowyrzem mysle sobie co to musialo byc za wielkie dup,
 ze wyrwalo naszej planecie 14km otwor.
Wkolo skaly , a w zasadzie wszedzie wkolo to zastygla lawa  
 , nie sposob tego opisac , to trzeba zobaczyc , zadna fotka czy film nie oddadza  surowego widoku krateru.   
Nie dziwie sie juz dlaczego UNESCO objela patronatem rezerwat wokol wulkanu -Jest surowo ale pieknie 
 
 jedziemy w kierunku  kolosa 
  ,  po drodze kolejne fotki i filmy
 mijamy dwie ekipy filmowe  
  co wykorzystuja ten krajobraz do filmow ( tu rowniez krecono  Gwiezdny wojen i planete malp)
  dojezdzamy do stop wulkanu  na prawie 2500m
podobnie jak Polskie Rysy
 gdzie jest dolna stacja kolejki Teleferico
 
 
http://www.telefericoteide.com/
 kupujemy bilety   ,za dorosla osobe 25 EU  za Najmlodszego nie palcimy
 wsiadamy do gondoli , do ktorej sie miesci 38 osob  ,ale ilosc ustala obsluga gondoli
 
 
 i wspinamy sie ponad 1km w pionie do gory
 Widoki cudowne , 
    
 Na szczycie termometry pokazuja  6 stopni ale na takiej wysokosci  to nie dziwi  wcale slonce swieci mocno wiec temperatura odczuwalna jest sporo wyzsza , jest chlodno ale przyjemnie  
    
 powietrze jakies takie krystaliczne i pika w plucach
 wokol  nas  sporo lawy sprzed 100 lat
 ostatni wybuch wulkanu byl 1909roku . 
 
Zbudowane formy skalne z zastyglej lawy  wprawiaja w zachwyt 
  , przy obserwacji szczytu    mozna zabaczyc  jak lawa sobie plynela 
 na sam szczyt  nie wchodzimy , tam potrzebne zezwolenie  z Santa Cruz  ze wzgledu na Szymka nie zalatwialismy  tego papierka.
   bilet upowaznia to godzinnego pobytu na gorze , wiec czas szybko minal  robimy filmy i fotki
 
 
 i zjezdzamy w dol     nie wracamy ta sama droga , objezdzamy  plaskowyz  , tak co by nacieszyc oczy , moze ostatni raz w zyciu czyms tak wspanialym.
 przebijamy sie znow przez chmury  ale tym razem w dol :-)
jest juz dosc duzo godzin , wiec myslimy o posilku
  wjezdzamy do jakiejs knajpki ja na owoce morza Grazynka  zamawia Paele  hiszpanskie danie bardzo smaczne  i Sangrie 
  Nadchodzi wieczor , jeszcze krotki spacer po plazy i uciekamy do hotelu  oddac sie blogiemu wpoczynkowi  po dzisiejszych wrazeniach  
 
 Wiem  ze to co dzis widzielismy , zostanie  w naszych sercach na zawsze , ze jeszcze nic w zyciu mnie tak nie zafascynowalo jak  wulkan i jego otoczenie .
 Kto nie widzial wulkanu moze smialo sobie powiedziec ze  nie widzial  Teneryfy , bo niestety  knajpki i plaze sa wszedzie na swiecie
Popijam likier  i odchodze
Do jutra Papa!!!

 

Czesc   7

Wstalismy  dzis troszke pozniej 
bo sie wybieramy z naszymi  sasiadami Magda i Radkiem do aquaparku
 podobno jednego z najwiekszych w Europie
   Sniadanie mi dzis smakuje  jak wczoraj ,  bo znow wlasny prowiant jedlismy , moze hotel by sie wstydzil  takiego jedzenia jakie serwuje
 
 Do Siam Parku  idziemy na nogach bo to 10-15 minut spacerkiem
 i co tu duzo pisac . 
 
Zabawa jest przednia   sa tu  rozne atrakcje  od rzeki na ktorej plywa sie pontonami  
 do  wysokiej prawie 30m  pionowej zjezdzalni  dla desperatow   zjazd przypomina spadanie w rurze wody :-) i trwa 3-4 sekundy    
   jast duze akwaruim z rekinami 
  , rozne inne atrakcje
 My sie kierujemy  na plaze piaskowa gdzie jest male morze ze sztuczna fala  
 
 Po drodze wynajmujemy skrytke  5EU +5 EU depozyt
 .
 Na plazy poznajemy  Malzenstwo z Warszawy z synkiem w podobnym wieku co nasz Szymek
  Przemila para to  Ania ,Marcin i Olivier 
    
 My z Radkiem i Marcinem opuszczmy panie zanim  cos zdazyly powiedziec  
 chcemy  na czyms zjechac jak najszybciej .
 Korzystamy z dwoch  atrakcji i solidarnie  zmierzamy na wymiane ,z paniami w opiece nad dziecmi. 
 
 i tak juz do wieczora  , co kilka zjazdow wymiana , zabawa na sztucznej fali  i na plazy z dziecmi  
       
 dochodzi godzina 18   ,zamkniecie Parku . powoli zaczynamy sie zbierac na do wyjscia.Odbieramy jeszcze fotki ,
I ....
 umawiamy sie z Ania i Marcinem  na ponowny pobyt w Siam Parku za dwa dni.
wstawiam pozyczony film
http://www.youtube.com/watch?v=-4iSL14ipBQ
 Nasze dzieci Julcia ,Olivier i Szymon  dzis sie juz tak wychulaly ze Julcia zasypia na pajaczka w ramionach Radka  Olivier zaczyna marudzic , Szymek  marudzi i parkuje u mnie na karku :-)
 Kolacji dzis nie jemy wcale , jestesmy zmeczeni  zabawa i sloncem .
 Pijemy  troche likeru i wieczorkiem  siedzimy na tarasie naszego pokoju .
 Do jutra Papa

Czesc  8

Wstajemy  pozno  , dzis wypoczywamy , i zadnych  strasznych  ekstrawagancji :-P
 Jedziemy nasza cytrynka  z  Radkami  na plaze  chlube Teneryfy
  Plaze Teresitas,  jest polozona na przeciwleglym koncu wyspy .
 Rzad  Teneryfy importowal piasek az z sahary .
   
 
  By trafic na plaze  , trzeba przejechac Santa Cruz i trzymac sie caly czas wybrzeza  .po kilku minutach jestesmy na miejscu
fotka
 Plaza olbrzymia   biorac pod uwage ze to dzielo rak ludzkich
 ale infrastrukrura wokol plazy  jest na poziomie  Polskiej plazy w Dzwizynie  jakies trzydziesci lat temu .
 minusy  to :
 Brak toalet, brak  sklepikow gdzie mozna by kupic  cokolwiek  chcby  pontonik czy lopatke  nie wspominajac o piwku czy mineralnej, brak knajpek z jedzeniem kanapkowym ,jak i obiadowym
 naliczylem sie na ugosci ponad kilometra osiem barow  z alkoholem
 kto na zdrowy  rozum pije  alkohol na plazy gdy temperatura w cieniu przekracza 30 stopni , a w sloncu sie nie da wytrzymac dluzej niz kilka minut i ratowac sie trzeba cieniem palm  a juz najwiekszy minus  to to ze  50-100m od lini piasku sa zacumowane lodzie rybackie i inne, nie jest to jakis szczegolnie wymarzony widok dla plazowiczow 
Na plus tej plazy mozna zaliczyc ksztalt ,piasek i szerokosc
 Nasze dzieci sie bawia  
          , my troche sie taplamy  by schlodzic ciala .   
 Ogolnie za goraco i tak jakos  bezplciowo
 wiem ze drugi raz tam bym juz nie pojechal.
Zbieramy manatki  i podjezdzamy pod miasteczko by wciagnac jakies hotdogi  i sok z wyciskanej pomaranczy ,  Polecam wszystkim ten specjal ,Hiszpanskie  pomarancze  przeznaczone na sok sa rewelacyjne 
Jedziemy troche pozwiedzac , pniemy sie gorami i przeleczami   na Anage , dalej na Las Mercedes i La lagune
  trasa niby miala byc widokowa ,ale to chyba  tak na wyrost powiedziane
  w La lagunie stwierdzamy ze jedziemy na plaze gdize byly ogromne fale kolo LORO PARKU
 Fotki  wstawie jak Madzia  mi podesle na meila
 Tam  dzieci nasze sie bawia do utraty tchu , buduja  ,nosza wode , i biegaja , naszczescie jest lekka bryza wiec slonce tak nie dokucza
  Ocean nas raczy jeszcze wiekszymi falami niz ostatnio My z Radkiem  mamy frajde jak dziesiecioletni chlopcy   Dobiega wieczor czas wracac  a to jeszcze dwie godziny jazdy  przez gory
Magda i Grazyna , spiewaja z dziecmi rozne piosenki , by czas im szybciej minal  . Dojezdzamy do hotelu   Radkowie ida na kolacje  a my  na pizze  , nie chce nam sie jakos dzis  jesc


  Na jutro jestesmy umowieni z Ania i Marcinem w  SIAM PARK
  jako ze ostatnio bylo nam malo emocji .
 tego dnia nie bede opisywal bo o SIAM PARKU  juz pisalem
 dodam tylko , ze zabawa  dzieci byla przednia a nas doroslych jeszcze lepsza .
 Wieczorkiem po SIAM PARKU  wpadamy do knajpki pojesc , napic sie Sangrii i idziemy do pokoju polozyc naszego syna  a my podlaczamy sie do kolejnej butelki winka i likieru .polecam tamtejsze likiery bananowka , brzoskwiniowka i kokosowka
 o Sangri  napisze pozniej
Gdy juz w glowach troche szumi   uciekamy spac
Papa  do jutra !!!

 

Czesc  9

Dzis goraco  jak w piekle ,
 zjadamy sniadanko i wbijamy sie w klimatyzowane wnetrze naszej cytrynki , plan na dzis :-)
  Pojezdzimy sobie po wybrzezu Teneryfy  i pozwiedzamy plaze   i niedalekie miejscowosci
 
 i tak   sobie jezdzimy   od plazy do plazy 
       , jest upalnie , nic sie nie chce procz spozywania napojow , w sumie sie cieszymy z Grazyna ze  dzis taki dzien na poznawanie okolic       , ja szukam zawziecie  typowej teneryfskiej knajpy z tradycyjnymi potrawami , niestety nic takiego nie znajdujemy . Jak cos jest tubylcze to napewno bez jedzenia  a raczej cos w rodzaju pabu. Trudno  pijemy soki z lodem z pomaranczy :-)
 Jezdzimy tak do popoludnia  i wpadamy na nasza plaze by sie wykapac w slonej wodzie i jeszcze troche pospacerowac , ogolnie nic sie nie wydarzylo przez caly dzien   , ale najwiekszy upal  spadzilismy w chlodnym wnetrzu samochodu , zobaczylismy naprawde wiele  .
Zycie   rolnikow Teneryfskich jest naprawde bardzo ciezkie
   Jest tu wkolo setki plantacji bananow , czasem sie zastanawiam skad  rolnicy maja wode slodka do nawadniania , Jedyne rosliny tutaj  ktore zyja  dziko  to w wiekszosci sukulenty. 
 
 Na polnocnej czesci wyspy jest bardziej zielono i duzo trawy , sa nawet lasy sosnowe , tutaj na poludniowej stronie to taki przedsionek pustyni . 
 
  Wieczorkiem  po powrocie do domu rozkladamy sie na tarasie i spozywamy  wode soki i likierek .
Ja sie tak rosmakowalem w likierku ze zasypiam na balkonie , a Grazynka przykrywa mnie przescieradlem zebym nie zmarzl :-)
 ale jak tu zmarznac gdy w nocy utrzymuja sie temperatury 20-22stopnie
 Papa  do jutra !!!

Czesc  10

Wczoraj  Grazynka umowila sie
 z naszymi nowymi znajomymi z Warszawy Z Ania i Marcinem
  Umowilsmy sie na  wspolne plazowanie by  milo spedzic czas  a nasze pociechy mogly sie nabawic  do syta
 Plaza  pieknie polozona   ,zaraz kolo wyskich skal   
 
 spore fale  , juz mi sie podoba  
 
  Bawimy sie z dziecmi  w budowniczych , a dzieci jak to dzieci   bawia sie radosnie z czestymi klotniami i placzem  o lopatke ,wiaderko ,czy samochodzik
  
      
 ,sloneczko prazy przyjemnie , nasze ciala troche sie juz uodpornily na ostre slonce  i przyjemnie sie spedza czas  na sloncu 
        , choc ja przewaznie w koszuli  dla bezpieczenstwa

 Marcin z Ania werduja na pobliskie skaly  podziwac widoczki na Atlantyk i plaze 
 
 
  
 
 Mamy rzadka mozliwosc obejrzenia jak ocean wyrzuca  ogromna martwa rybe  na brzeg trwa to dosc dlugo ale ryba jest coraz blizej
  
 
 Ratownik juz wczesniej zamknal te czesc plazy, wiec kapiacych sie  nie ma  za to coraz wiecej gapiow
 Wszyscy czworo uznajemy sie ze czas na ewakuacje 
  , by nie narazac naszych milusinskich na taki smutny widok
Ryba jest w rozerwana  na pol 
 A nam niepotrzebne 1000 pytan  ,od brzdacow  co jej sie stalo , a dlaczego   tak jest , jak sami nie znamy przyczyny smierci ryby
  Powoli schodzimy z plazy i udajemy sie na baseny  do hotelu Ani i Marcina
 
 
 
 i zaczyna sie zabawa  od poczatku
 Dzieci  szaleja w brodziku   woda jest ciepla  jak w wannie
  Ja zanurzam swe kilogramy w duzym basenie robie rundke wkolo  ,ufff jak przyjemnie .
Ja z Marcinem wypijamy po piwku  
 a dziewczyny po drinku   , czas szybko leci  dzieci slabna  , wracamy do hotelu .
 Szymek  zasypia w samochodzie   .
  Jeszcze na basenie umowilismy sie na   spotkanie w Playa de Las Americas na pokaz podswietlanej  fontanny ktora  tanczy w rytm muzyki
 widowiskowe te show 
 
  Siadamy gdzies boczkiem w knajpce i zamawiamy dzban Sangrii
  dzieci sie bawia na placu zabaw   
    my  przy lampce wina    
  jest milo  ,ciemno i przyjemnie  
 ,ale pora wracac na nocny wypoczynek
 zegnamy sie  z Marcinami ,wracamy  i uderzamy w kimono
 Papa  do jutra !!!

 

Czesc 11

Jest godzina  8'00 idziemy  jak codzien na sniadanko ,  oczywiscie swoj prowiant :-)
Dzis mamy  zaplanowany  rejs  katamaranem.  Ten na fotce troche inny niz nasz ;-)
 
  Po sniadaniu pakujemy sie na rejs , jedziemy po naszych towarzyszy
Oliviera ,Anie i Marcina  i wyruszamy w kierunku portu w  San Euenio
  Katamaaran juz  czeka i zbiera pasazerow  , w sumie to jestesmy  jedni z pierwszych , przyjechalismy przed autobusami :-)
 Z uwagi ze slonce mocno grzeje i mamy pod opieka naszych  milusinskich wybieramy dolny poklad  . 
 
  Na gornym  tak jak przewidywalem  w trakcie rejsu husta dwa razy bardziej niz na dolnym , ale to  wynika z fizyki fundamentalnej
 wiadomo ze kazdy  przedmiot przy jakimkolwiek ruchu ma os obrotu
im dalej od niej tym  choroba morska szybciej nas wezmie 
 

  Jak sie juz zadomowilismy i katamaran  wyplynal obsluga statku podala pasazerom , nasza ulubiona Sangrie ,  piwo cole ,mineralna
  Najpiewr kierujemy sie w strone farm perel , gdzie zobaczylismy pierwsze  delfiny  zyjace na wolnosci  , fakt ze tylko pletwy :-) ale to juz cos .
   Plyniemy dalej i za jakies 30-40 minut  Kapitan zatrzymuje maszyny
i wchodzimy w lekki dryf  po kilku minutach widzimy wieloryby   , sa pojedyncze sztuki , pary , a nawet pary z mlodymi , super przyjemnie tak popatrzec na te zwierzeta w  ich swiecie naturalnym , nie w basenach .
 Wieloryby sobie  powoli plywaja  to sie wynurzaja to znow sa pod woda  .Pasazerowie powiesili sie na relingach w celu  checi fotografowania ,lacznie ze mna  .Ale to bez sensu  ,zanim aparatem   trafimy na wieloryba i nacisniemy spust migawki , ogromne rybki sa znow pod woda :-) 
 
 odkladam aparat , ale Marcin filmuje kamera  moze cos zlapal w obiektyw ?
 Kapitan rusza  nasz okret  ;-) i doplywamy po kilkunastu minutach do miejsca gdzie hasaja  delfiny , i jak poprzednio sa pary z mlodymi  :-)
 budujacy widok takich stworzen  plywajacych  jak  ludzka rodzina
 dorosli po bokach  a mlode w srodku  .
Delfiny przez chwile sie  przewijaja kolo nas  , by w koncu nas opuscic.  
   
 NAsz katamaran obiera kurs na  wyspe mkniemy dosc szybko ,przypuszczam ze wracamy do portu ,ale mial byc jeszcze  postoj
na nurkowanie i posilek .
 No na szczescie pomylilem sie  i rzucamy kotwice , obsluga
  szybko  otwiera bramki na rufie i nie wiem jak to sie stalo ,ale chyba skoczylem do wody jako pierwszy :-)  
 , troche siedzielismy na pokladzie obserwujac ssaki , wiec nasze ciala teraz wymagaly ochlody
  
    
 Ania  wchodzi jako druga  a Marcin  zakancza  nasza kapiel oceaniczna .
   Po krutkim plywaniu   wdrapujemy sie na poklad gdzie obsluga juz serwuje posilek
 Makaron swiderki z sosem a'la bolognes z pulpecikami i dziwna jarzynowa  salatka
hmmm , normalnie bym czegos takiego raczej nie ruszyl a tu wzialem nawet dokladke  - dziwne :-)

Rejs dobiega konca 
   jeszcze troche nasze panie sie wygrzewaja na  pokladzie        i ...
odbieramy fotki i zamawiamy film dvd  z naszego rejsu.
  Szkoda ze tak krotko to trwalo ..
Wspolnie idziemy na plaze by skorzystac jeszcze  z poludniowego slonca ,ale jest tak goraco ze piasek parzy w stopy  a skora wrecz boli od promieni slonecznych.
Marcin "niepoprawny"  turysta szybko  wyczail gdzie mozna kupic parasole przeciwsloneczne i browarki desprados
 Faktycznie w tym upale  pomyslalem sobie ze to odpowiednia nazwa
 Bawimy sie   z dziecmi  na plazy , gdy nagle Ania z Marcinem  stwierdzaja ze ida polatac na spadochronie za motorowka , niestety wracaja nieszczesliwi  , spadochrony sa na kolejnej plazy , ale to nic  jest pomysl motorowki   Ania  nie chce  tym plywac , wiec ide ja
  Plywamy sobie Marcinem godzinke  i wracamy do portu  Jeszcze chwila opalania i powrot do hotelu  , a po drodze zaliczamy  jakas plazowa knajpke  i dzban Sangrii
 Mlody zasypia  , My z Grazynka  rowniez odpadamy od swiata zywych . 
 
  Wieczor   mielismy jechac do Americas konczy sie  na naszej plazy i znow uderzamy w kimono
 czujemy juz ze czynne spedzanie wakacji  nas juz troche uszczuplilo z sil   ale to nic 
jutro tez jest dzien 

 Papa  do jutra

Czesc  12

  Wstajemy pozno  , nawet bardzo pozno , jestesmy na sniadaniu chyba ostatnimi osobami .  Zajadamy sie  swoimi zapasami  i popijamy bardzo dobra kawe ze stolowki .
 Pozyczam film z youtube
http://www.youtube.com/watch?v=eUF0doIGsM8
 Dzis jedziemy poplywac lodzia podwodna   ,ale czad :-)
 
 
 Port cumowniczy znajduje sie  w marinie  w miejscowosci San Miguel
 samochodem droge pokonujemy w 30 minut 
 Spacerujemy po kei  i docieramy do naszej Yellow Submarine  :-) 
    
  czujemy ekscytacje    wsiadajac do wnetrza lodzi
 
 
 nasz Kapitan Nemo i Nautilus  odbija od kei i plyniem na  spotkanie
 z podwodnym swiatem .
   za szklem widzimy  napedy  od strony rufy 
  , a od dzioba  i po bokach widok na ocean a raczej jego podwodny widok
 ogladamy lawice malych rybek pewnie jest ich kilka tysiecy  
 , oplywamy wrak statku ,  co jakis czas  przeplywaja kolo nas olbrzymie plaszczki i inne  ryby  male i duuuuuze    
  dno jest piaszczyste  pozniej skaliste     widac rozne  zycie na dnie oceanicznym  , nigdy nie poszerzalem  wiedzy na temat flory i fauny morskiej , teraz zaluje  .
   w pewnym momencie  z naszej lodzi ratunkowej co plynie   na powierzchni wody  schodzi pod wode pletwonurek   , plywa sobie na plaszczkach  pod plaszczkami ogolnie z plaszczkami ,  wrazenia ogromne  
 
  schodzimy lodzia na 30m glebokosci  , woda ma temperature 18 stopni       robimy fotki pletwonurkowi
 
 

  fotki dalej polozonych ryb nie wychodza  ale  tych blizej szkla sa akceptowalne
 
 
  wycieczka w swiecie  Kapitana Nemo i Nautiliusa  dobiega konca
  przed kazdym fotelikiem  mamy ekran z kamer
 teraz widzimy wynurzenie  na monitorze   , slychac  szum usuwanej wody z komor balastowych i ...
 w glosnikach slyszymy  utwor Beatlesow  yellow Submarine
  u ludzi widac usmiech na twarzy sluchajac tej piosenki
 rejs byl drogi ale dalbym i trzy razy tyle ,dla tej atrakcji  ktora oferuje Teneryfa
Po rejsie odbieramy i placimy za fotke pamiatkowa i certyfikat odbytej podrozy w swiecie plaszczek delfinow i krewetek
 powoli w skwarze  kanaryjskiego slonca  dreptamy w kierunku samochodu 
  , oj jak przyjemnie i chlodno bylo pod woda    

 Jedziemy sobie  poludniowym wybrzezem do El medano
 Kanaryjska plaze do zawodow miedzynarodowych w serfowaniu  
 
 Plaza dluga olbrzymia , ale nie dla plazowiczow , wieje okrutnie  , przypomnial mi sie Baltyk
  Fale tutaj przebijaja  te z plazy kolo LORO PARKU
 sa olbrzymie  tworza tunele wodne jak na filmach
Wstawiam pozyczony film z youtube
http://www.youtube.com/watch?v=imgqa3IdPOU
 windserferzy   to ci z deskami i zaglem plywaja na pelnym morzy smigaja  jak najszybsze motorowki  , kiteserferzy to ci z deskami i latawcami plywaja lataja skacza i robia salta  w powietrzu . serferow malo   pewnie  dla nich to jeszcze male fale
 Ale dla mnie ogrooooomne
 zglodnielismy   , wybieramy knajpke gdzie widzimy Hiszpanska obsluge   zamawiamy jakis obiad   i kawe i dzban Sangrii
 i pytamy czy Sangria jest slodka
 Przemila kelnerka odpowiada ze owszem  , ze jest bardzo dobra i slodka  , no ale kawa byla nieslodka Grazynka prosi kelnerke  o cukier
 Pani bardzo zmieszana ze nam nie smakuje Sangria  przynosi nam cukier i bardzo przeprasza , my sie smiejemy i informujemy ze cukier jest do kawy  , a Sangria jest przepyszna  ,Widac ze kelnerce spada kamien z serca
 wcinamy  zamowione jedzenie   kawka ,deser
 czas mija . Ja biegne wskoczyc w duza fale
 Troche fikam koziolki  rzucany  przez masy wody
 gdy wychodze na brzeg piasek w tym wietrze tnie  spazona skore  jak zeletki trzeba sie ewakuowac.
 Wracamy do naszego hotelu   troszke odpoczac   
 
 wieczorkiem chcemy  jeszcze sie przejsc promenada nadmorska  
 ,zobaczyc zachod slonca   nacieszyc sie widokiem   bawiacych sie ludzi                 
Szymon maluje na piasku swoje esy floresy ktore to nazywa   po swojemu :-)
  
  Grazynka   czaruje kwiaty     Najmlodszy  jak codzien parkuje  na moim karku      
 Idziemy spac bo  na jutrzejszy juz ostatni dzien zaplanowalismy dluuuga wycieczke 
Papa  do jutra !!!

Czesc  13 i ostatnia

to juz w zasadzie nasz ostatni  dzien wczasow
  wiec chcemy  jeszcze zobaczyc tylko ogrod botaniczny  w perto de La cruz  
    i pozegnbac sie z najpiekniejszym .
  Wyruszamy  po raz ostatni  na zwiedzanie wyspy
 Od recepcjonisty dowiedzielismy sie gdzie sa ogrody botaniczne  w Perto De La cruz
 i juz jestesmy w drodze , smigamy dosc szybko autostrada 
  sloneczko swieci przyjemnie
 po drodze mijamy sklep lidl ,zawracamy , chcemy porownac towar  tej sieci . okazuje sie ze Lidla ma w swojej ofercie towar w podobnych cenach  i w zasadzie ten sam na calym kontynencie jak i wyspach .
   
 Ogrod Botaniczny  
    pochodzi z 17wieu zalozony przez jakiego naukowca  mnicha
 , w polowie 19 wieku    w tej okolicy byl tylko ogrod i nic wiecej , jest nawet fotka z tego okresu :-)

 Ogrod jak to ogrod botaniczny duzo roslin  
  palm    , aloesow       ,kaktosow iii bardzoe duze ciekawe  drzewo dla tego drzwa zdecydowalismy  sie przyjechac tutaj
 
    
    Teraz przyszedl czas na pozegnanie z Teneryfa  
 
 dla mnie to oznacza oddanie ostatniego spojrzenia na wulkan El Teide
Jedziemy prze la Oratave  widoki piekne    wdrapujemy sie poraz drugi na plaskowyz , po drodze mijamy chmurki ,
i oto przed oczami ukazuje sie naszym oczom wspanialy widok w oddali  wulkan a na pierwszym planie wszedzie zastygla lawa  
 przejezdzamy obok stacji kolejki ,  i brniemy dalej  na poludniowy zachod Grazynka kreci film .

 zjezdzamy  z gor 
  nad ocean  . Spacerujemy ostatni raz na plazy
   w miedzyczasie posilek ,Sangria i wracamy pakowac manele
 po drodze kupujemy dwie troby   na zakupy poczynione na wyspie
  Pakujemy sie i idziemy spac   musimy wstac o 4 by zdazyc na samolot
 
 Oddajemy samochod na lotnisku .tzn   wrzucamy kluczyki w kopercie
 przez okienko do biura Autoreisen i po klopocie
 Czekamy na samolot
 W samolocie Szymon zasypia zaraz po wschodzie slonca , mlody byl tak ciekawy jak sloneczko wschodzi ze nie zmruzyl oczka jak go oslepialo :-)
  pozniej padl i spal az do Londynu
 
Byly to wakacje  marzen  najpiekniejsze miejsca jakie odwiedzilismy w zyciu , wspaniale jedzenie regionalne ,dobre alkohole , wspomne tu jeszcze raz Sangrie , to lekkie winko podawane z lodem ,bardzo zimne , do dzbanka  sa wkrojone owoce ktore oddaja dodatkowo swoj smak   Pycha !!!!

 Teneryfa  oferuje chyba najwiecej atrakcji turystycznych ze wszystkich wysp Kanaryjskich
  ceny przyzwoite   pogoda  wspaniaala  ,
 Do zakopow  polecam Mercadone  
Knajpki radze omijac te przyplazowe , jedzenie mniej smaczne i drozsze  ,polecam knajpy  dalej od plazy i hoteli  gdzie jest kameralniej ,smaczniej i taniej
 
Ceny na Teneryfie   sa podobne jak w calej europie ,lub tansze  ,  nie ma tu Vatu ,akcyzy i podatki sa nizsze niz w Hiszpani kontynentalnej.

Na plazy  jest duzo toples :-)
Warto sprobowac :
 likieru bananowego , Sangrii,owocow morza ktore tu sa b.tanie
Piwa San miguel, bananow kanaryjskich, pomidorow kanaryjskich
 sokow tloczonych z pomaranczy
 Warto zobaczyc
 Wulkan El Teide
LORO PARK
SIAM PARK
Los Gigantes
 Lodz podwodna
 Rejs katamaranem na delfiny
Plaza na El Medano  -fale
 miasteczko La laguna
droga  przez gory do Masca
 polwysep Teno - na wlasne ryzyko
Baseny w  Garachico
 Promenada w Playa de Las Americas -fontanny i plaza
 Najstrsze drzewo swiata  w Icod de los Vines
Plaza teresitaz z piaskiem sahary -dla ciekawosci 
Jak ktos lubi lazikowanie po miastach to  stolice i Perto de la cruz
 jesli macie jakies pytania to zapraszam do korespondencji 

moj  adres :


Janek

 

 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;