Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Baza "Pod Wiśnią"
Relacja z pobytu w Kalwarii Pacławskiej w czasie długiego majowego weekendu. Agroturystyka “Pod Wiśnią” znajduje się w centrum wsi, 150 m od klasztoru. Wyposażenie standardowe - łazienka, aneks kuchenny i dodatkowo - sklep w posesji. Obiady można tez zamówić w pobliskim Domu Pielgrzyma. A co można zobaczyc?

1.V. Nasz pokój jest na pięterku z dużym tarasem, z którego jest piękny widok na dolinę Sopotnika, wieś Leszczyny i pasmo wzgórz, za którymi skrywa się Arłamów.
Zaczynamy od poznania sanktuarium i jego otoczenia. Początki jego sięgają XVII wieku, kiedy to Maksymilian Fredro wpadł na pomysł wzniesienia klasztoru i kościoła o charakterze fortyfikacji. Ukształtowanie terenu ma symbolizować krajobraz Jerozolimy z doliną Jozafata, Górą Oliwną i Golgotą przedzielonymi doliną rzeki Wiar, która tu jest Cedronem.
Koło klasztoru wzniesiono wieżę widokową, z której, ponad wierzchołkami drzew, można podziwiać okolicę. Wstęp płatny, ale dziś jest zamknięta na kłódkę. Zresztą bez wchodzenia na wieżę widać dolinę Wiaru i okoliczne wzgorza.
Stąd aleją lipową, potem dębową, a na końcu grabową kierujemy się ku kapliczce Marii Magdaleny na wzgorzu 392. Najpierw jest strome, i dziś śliskie, zejście w dolinkę, a potem trochę podejścia do kapliczki. Na górce stare drzewa, kapliczka i w niej obraz.
Schodzimy tą samą trasą, ale potem odbijamy w lewo nieoznakowaną ścieżką. Po jakimś czasie okazuje się,że jesteśmy na ścieżce przyrodniczej, która wychodzi w Pacławiu. Do wsi wchodzimy koło starej, drewnianej szkoły. Jest w opłakanym stanie. Należy do gminy, ale była użyczona kościołowi, który teraz nie chce jej oddać.


2.V. Po śniadaniu, przygotowani na całodzienną wycieczkę, idziemy prosto z kwatery w dół do potoku Sopotnik. Droga kończy się przy ujęciu wody dla Kalwarii. Skręcamy w prawo i po kilkudziesięciu metrach przechodzimy strumień wbród. Dalej kontunuujemy słabo widoczną drogą z biegiem strumyka aż do linii napięcia. Tu wychodzimy z lasu na wolną przestrzeń. Idąc pod górę wzdłuż linii dochodzimy do drogi biegnącej przez połoniny do Leszczyn. Piękny widok na Kalwarię, dolinę Sopotnika i na Suchy Obycz.
Przechodzimy koło dużego stada owiec, dalej obok tabunu kilkudziesięciu huculskich koni i przy starej cerkiewce dochodzimy do Leszczyn. Cerkiew jest ogrodzona, ale przez furtkę można wejść na jej teren. Do wnętrza jednak dostać sie nie można.
Sama wieś niezbyt ciekawa, ktoś się jeszcze buduje. Drogą dochodzimy do wsi Sopotnika(kilka domów) i dalej po bardzo błotnistej drodze, koło tabliczki “teren prywatny, wstęp wzbroniony” idziemy w kierunku Paportna. Teren raczej dziki, głębokie jary i malownicze strumyki. Tak dochodzimy do szlaku niebieskiego i dalej do starego cmentarza w Paportnie. Niewiele z niego zostało - kilka krzyży i nagrobków, ale jest drewniana brama i ogrodzenie.
Do Kalwarii wracamy niebieskim szlakiem przez bardzo widokowe wzgórze 505- panorama 360 stopni, Ukraina o rzut kamieniem. Szlak jest trawiasty, błoto daje się ominąć. Wchodzimy jeszcze na wzgórze 471 - też trawiaste i widokowe i jesteśmy już w Pacławiu.


3.V. Dziś Przemyśl. Najpierw jedziemy wziąć benzynę do Stacji paliw przy drodze na Krasiczyn, a potem parkujemy na Rybim Placu - jest święto, więc za darmo. Pierwsze kroki kierujemy na Rynek i plac Dominikański, następnie Zaułek Szwejka, pomnik Szwejka i zdjęcia. Potem schodkami na Plac Katedralny i dalej do Zamku. Trafiamy akurat na uroczystość rocznicy Kostytucji 3 maja - przemarsz pocztów sztandarowych z katedry do pamiątkowego kamienia przy Zamku. Gdy zaczynają sie przemówienia opuszczamy teren zamku i czerwonym szlakiem, przez piękny park zamkowy idziemy na Modraszkowe wzgórze (dawny tor saneczkowy, a teraz zjeżdżalnia) i dalej do fortu Zniesienie.
Z fortu niewiele zostało - własciwie tylko fosy. Wszystko przystosowano do rekreacji - chodniki z polbruku, kawiarnie, stacja wyciągu krzeselkowego, parkingi, place zabaw. Tak dochodzimy do Kopca Tatarskiego. Jest to wyśmienity punkt widokowy na Przemyśl i okolice. Kalwarii Pacławskiej nie widać, gdyż jest przesłonięta zalesionymi wzgórzami.
Schodzimy niebieskim szlakiem znów do centrum Starego Miasta. Koło archikatedry św Jana schodzimy na Plac Niepodległości. Przy deptaku zjadamy po kawałku smacznej pizzy za jedyne 5 zł sztuka i zbieramy się.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze we Fredropolu. To siedziba gminy, do której należy też Kalwaria. Tu też są obchody 3 maja, ale zupełnie inne niż w Przemyślu. To rodzaj pikniku. Dla dzieci jest pokaz sprzętu Straży Granicznej oraz rózne gry i zabawy. Wieś porządna, czysta, sporo nowych budynków i kwiatów w ogródkach.
4.V. Wyjeżdżamy do Birczy. Pierwszy przystanek to Posada Rybotycka. Zatrzymujemy się przy zabytkowej cerkwi obronnej z XVI wieku. Stoi na górce, nad potokiem, otoczona murkiem. Małe okienka na wysokości ponad 3 m, wejście zamknięte na klucz. Obchodzimy ją dookoła po wysokiej i mokrej trawie i jedziemy dalej.
Robi się coraz ładniej , więc zatrzymujemy się za Łodzinką Górną, przy drodze, która prowadzi na wzgórze 465 przez połoniny. Stąd widok na Birczę i okoliczne wzgórza. Wracamy tą samą trasą i przechodzimy na drugą stronę szosy, gdzie jest zaznaczony stary cmentarz. Po przejściu około kilometra natrafiamy na pas startowy. Jest to dawne lotnisko, które obsługiwało ośrodek rządowy w Arłamowie. Nie ma tu żadnych budynków, gdyż obsługa kwaterowała w Trójcy. Wszędzie są zakazy wjazdu, ale te pasy startowe wykorzystywane są nadal do dzikich wyscigów samochodowych.
Spotkany leśnik pokazuje nam drogę do tego starego cmentarza. “- Ale tam nic nie ma “- mówi. Na nogach mamy gumowe buty, więc śmiało idziemy przez chaszcze, najpierw w dół do strumyka, potem na górkę ze starymi lipami. To chyba tu. Faktycznie - wskazują na to wyrównane tarasy, ale gęsto zarośnięte trawą i krzakami. Przedzieramy się do drogi idącej na północ i po pół godzinie jesteśmy przy samochodzie.
Bircza taka jak 2 lata temu - spokojna, ale na rynku ciasno od samochodów. Robimy spacerek koło zespołu szkół, przez strumyczek i wracamy do samochodu na parking przy moście.


5.V. Dziś ambitna trasa - pieszo na Kopystańkę. Najpierw drogą w dół, niebieskim szlakiem do Huwnik. Na lewo ładna panorama Makowej. W jednym miejscu kotoś złośliwie zamalował znaki, ale po 300 metrach odnajdujemy szlak, dochodzimy do kładki na Wiarze i juz jesteśmy w Huwnikach. To spora wieś - jest szkoła, jest kościół i sklep.
Szlak prowadzi między ogródkami i wychodzi ze wsi krętą ścieżką pod górę. Początkowo dołączają do nas dwa (chyba bezpańskie) psy, ale po pewnym czasie się nudzą i gdzieś znikają. Idziemy dziką, choć oznakowaną, zarośniętą ścieżką i po przejściu przez las wychodzimy w Gruszkowie.
Zaczyna padać, więc wyciągamy peleryny. Wieje też coraz mocniej. Robimy odpoczynek, chowając się za kapliczką na pielgrzymkowym szlaku do Koniuszy. Przechodzący tędy ktoś miejscowy pyta, czemu nie schowamy się do środka - tam cieplej. Faktycznie, okazuje się drzwi do kapliczki nie są zamknięte na klucz, trzeba tylko mocniej popchnąć.
Koło Koniuszy schodzimy z drogi asfaltowej w las. Droga, która jest na mapie, jest tak rozjeżdżona przez ciężki, leśny sprzęt, że nie jestem pewny czy dobrze idziemy. Po pół godzinie okazuje się, że dobrze, bo wychodzimy na długą łąkę rozciagającą się w kierunku zachodnim. Łapiemy ślad rzadko używanej drogi, dalej koło ambony, na przełaj w kierunku południowo-zachdnim i do-chodzimy do czerwonych znaków. Idąc w lewo za czerwonymi znakami , mijamy kilka chałup Kopysna i idziemy na Kopystańkę, dobrze widoczną już od pewnego czasu.
Kopystańka(540m) to trawiaste wzgórze, z którego jest szeroka na wszystkie kierunki panorama. Tu robimy dłuższy postój - kawa, zdjęcia. Na szczycie oczywiście - krzyż, koło niego tablica pamiątkowa - ale nie JPII, ale działacza turystycznego Błażka w stulecie powstania sekcji turystycznej przy klubie San w Przemyślu.
Schodzimy tym samy szlakiem do Kopysna, robimy jeszcze zdjęcia przy niszczejacej cerkiewce i na skrzyżowaniu odchodzimy od szlaku czerwonego, skręcając w prawo, w drogę dojazdową (na mapie zapomnieli ją dorysować)do wsi Rybotycze. Po pewnym czasie do tej drogi dochodzi żółty szlak z Kopystańki. Gdybyśmy szli prosto, to przez wzgorze 405 doszlibyśmy do szosy w pobliżu Makowej. W Rybotyczach jesteśmy po godzinie, a stąd do Huwnik trzeba iść szosą. W Huwnikach , przed stara cerkiewką, skręcamy w prawo, dochodzimy do Wiaru, zdejmujemy buty, przechodzimy wpław rzekę i już jesteśmy na drugim brzegu, na drodze wprost do Kalwarii Pacławskiej.


6.V. Pogoda się zapowiada nieźle - jedziemy do arboretum w Bolestraszycach. Najpierw do Przemyśla, przejeżdżamy most na Sanie i zaraz potem w prawo w kierunku Bolestraszyc. Mijamy budujące się filary obwodnicy Przemyśla i po kilku kilometrach jesteśmy na miejscu.
Parking przy arboretum, bilety po 4 zł(emeryckie). Przy bramie jest plan całego arboretum co ułatwia zwiedzanie. Najpierw część z kwitnącymi roślinami, dalej rośliny wodne, rododendrony itp. Wybór dość duży. Zwiedzamy również dwie wystawy - ptaków i stawonogów. Po 2 godzinach zgłodniałem, ale nie ma tu żadnego baru. W kiosku na terenie arboretum bierzemy lody 4-smakowe i chipsy. Kawę mamy przecież swoją.
Potem idziemy jeszcze do fortu San Rideau, położonego jakieś 500 metrów od arboretum. Nie opłaca sie ruszać samochodu. Fort jest zrujnowany, częściowo wysadzony, ale są też nienaruszone fragmenty - do nich nie wchodzimy.


7.V. Na ostatni dzień zostawiliśmy spacer po Kalwarii, po świętych dróżkach z licznymi kapliczkami. Pogoda jednak fatalna - do 11-tej pada śnieg. Wychodzimy w butach gumowych i pelerynach. Najpierw kierujemy się do kapliczki Marii Magdaleny, licząc że da się od niej dojść do innych szlaków kapliczkowych. Niestety nie - schodzimy do strymyka, potem przez jakąś łąkę i znowu drogą wzdłuż sytrumyka aź do Nowosiółek Dydyńskich. Dochodzimy do końca wsi, potem wzdłuż Wiaru, do kładki, żeby przejść na drugą stronę. Pogoda nadal deszczowa i mglista. Mijamy słup graniczny Doliny Jozafata i wkraczamy do lasu, na ścieżkę prowadzącą na Golgotę( czyli na górę, do Kalwarii Pacławskiej). Żadnych pielgrzymów nie widzimy. Koło 13-tej jesteśmy już w naszej agroturystyce.
Dwa lata temu nasz pobyt na Pogórzu Przemyskim przerwał nagły atak zimy w połowie października. Zdążylismy wtedy odwiedzić Arłamów (dawniej zamknięty ośrodek rządowy, dziś hotel), Ulucz z piękną drewnianą cerkwią na wzgórzu i rezerwat Bobrowa Dolina.


Fotorelacje:
http://www.odyssei.com/pl/travel-article/18765.html
http://www.odyssei.com/pl/travel-article/18766.html

 


 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;