Bilety lotnicze Relacje z podróży
Czytaj pocztę Noclegi Wycieczki
Forum Fotoreportaże
      BiuletynBiuletyn   RejestracjaRejestracja
WycieczkiNoclegiBilety lotniczeCzartery jachtówTargi turystycznePogoda
Podróże z dzieckiem - Jachtem z Iławy do Jastarni
Autor: Mini Traper   
Jesteśmy nomadami z pasji i trochę z konieczności – mieszkamy w Belgii. Uwielbiamy podróżować i robimy to nagminnie. Zawsze w pełnym gronie, czyli od trzech lat także z naszą córeczką Zosią (Mini Traperem). Odwiedzamy miejsca egzotyczne, kraje Europy i kochaną Polskę, przygotowując wyprawy całkowicie samodzielnie. Informacje czerpiemy z internetu oraz z relacji naszych podróżujących przyjaciół. Od roku prowadzimy bloga Mini Traper - podróże z dzieckiem, na który serdecznie zapraszamy.

Z Iławy do Jastarni - sierpień 2011


Trasa podróży © 2011 Mini Traper

Przejmująca, misterna cisza, nieposkromiona zieleń, dostojne czaple, leniwie skrzypiące pochylnie i infrastruktura… pamiętająca czasy wojen polsko-krzyżackich. Czyli piękny Kanał Elbląski i fascynująca podróż z dzieckiem na ośmiometrowym jachcie.

Wchodzimy na pokład „Mistrala”, kiedy przez chmury przedziera się zagubione słońce. Nareszcie! Po kilkunastu listopadowych dniach sierpień zaczyna znowu przypominać lato. Przepakowujemy bagaże, uzupełniamy paliwo, włączamy silnik i powoli oddalamy się od drewnianego pomostu. Przystań „Pod Omegą” faluje za rozbujaną rufą, jakby machała na pożegnanie. W końcu znika za Wielką Żuławą, dając do zrozumienia, że wyprawa "marzenie dziadka" właśnie się rozpoczęła.

Iława - Chmielówka

Jeziorak jak na tę porę roku jest wyjątkowo pusty. Kilka żaglówek leniwie halsujących po spokojnej tafli wody. Stawiamy foka, ale południowo-zachodni wiatr jest bardzo kapryśny i na wysokości Makowa ucina sobie dłuższą drzemkę. Pyrkamy zatem przy akompaniamencie silnika. Zosia jest podekscytowana. Raz po raz próbuje wdrapać się na dek, więc dla bezpieczeństwa zakładamy jej specjalną kamizelkę i „cumujemy” na rufie. Za lewą burtą zostawiamy Siemiany i przez zatokę Kraga dopływamy do naszego pierwszego portu, Chmielówki. Właśnie tutaj otwiera się brama na zielone kanały i dzikie jeziora Warmii.

Przystań w Chmielówce © 2011 Mini TraperChmielówka wita nas burzą, brodatym właścicielem pomostu i smacznym obiadem w przytulnej restauracji na wzgórzu. Zosia nie chcąc wyjść z żeglarskiej wprawy kontynuuje bujanie. Za łajbę tym razem służy jej ogrodowa huśtawka, a w rolę wiatru wciela się, zresztą z wielkim zaangażowaniem, babcia. Rozkapryszone wnuczki i zakochane w nich babcie mają to do siebie, że trudno im skończyć. No chyba, że nad głową wisi ciemna chmura, która najprawdopodobniej nikogo nie lubi. Kryjemy się w małej, ale jakże przytulnej kabinie „Mistrala”. Nasza córeczka z przytulanką „Mimi” odpływa „na dziobowej” do magicznej krainy snów, a my razem z kapitanem i panią kapitanową ucinamy sobie partyjkę brydża. Woda delikatnie obija się o burty i świat powoli naciąga na siebie gwiezdną pierzynę. Niestety, znowu nie udało nam się wygrać.

Chmielówka - Sambród

Żeglowanie to nie tylko adrenalina, spokój czy przyroda. To także styl bycia. Poranna toaleta w atmosferze mgły unoszącej się nad taflą wody oraz smaczne śniadanie przy akompaniamencie budzącego się lasu i życie naprawdę zaczyna fascynować, wciągać i zadziwiać. Szczególnie dzisiaj, kiedy wypływamy na kanały.

Mijamy pierwszy most, przecinamy leniwe jezioro Dauby i już wiemy, że naprawdę było warto! Krajobraz rodem z filmu „Aguirre, gniew boży” Wernera Herzoga. Zieleń, gęsta zieleń, bujna zieleń, dzika zieleń i cisza, tajemnicza, pełna magii cisza. Płyniemy precyzyjnie omijając bujne wodorosty i zatopione gałęzie. Raz po raz znikamy pod uroczymi mostami, kładkami oraz wiaduktami.

Kanał Iławski © 2011 Mini Traper

Krótki postój w Miłomłynie i znowu przemierzamy trzcinowe zarośla. Podczas poobiedniej kawy wpływamy na jezioro Ruda Woda. Zosia napełnia wodą kolorowe foremki, a my chłoniemy dzikość ukrytego między łąkami i lasami wijącego się akwenu.

Mini Traper © 2011 Mini TraperSłońce powoli rozgląda się za wygodnym legowiskiem, kiedy z prawej burty wyrasta stacja kolejowa w Małdytach. Zmęczeni całodniową żeglugą wyglądamy portu. Niestety poza betonowym murem wita nas tylko smutek i nostalgia oraz krajobraz żywcem wyciągnięty z socrealizmu lat osiemdziesiątych. Płyniemy więc dalej, wypatrując dogodnego miejsca na rzucenie kotwicy. Mini Traper umila nam czas recitalem, pt.: „Piosenki przedszkolaka”, a my w końcu cumujemy na dziko w jednej z zatoczek jeziora Sambród. A skoro jest Sambród i brak jakiejkolwiek infrastruktury, to oznacza, że dzisiaj mamy dzień dziecka połączony z wesołymi przygodami Misia i Tygryska z książki Janoscha.


Sambród - Elbląg

Pochylnie © 2011 Mini TraperOrzeźwiający chłód doprawiony promieniami sierpniowego słońca i kąpiel w jeziorze męskiej części załogi. Tak rozpoczyna się trzeci dzień wyprawy. Wypływamy wcześnie, żeby jak najszybciej pokonać unikalne, wśród światowych konstrukcji hydrotechnicznych, pochylnie.

Drewniana platforma przesuwana jest po szynach przez stalową linę rozpiętą na ogromnych kołach wyciągowych. Dzięki temu pięć wózków pozwala na długości dwudziestu kilometrów pokonać stumetrową różnicę poziomów. Georg Jakob Steenke nieźle to zaplanował i przecież mogłoby tak pozostać. Ale kiedy nie ma pieniędzy na modernizację, wówczas dokonuje się tzw. usprawnień. Odczuwamy to na własnej skórze lub precyzyjniej na kadłubie naszego dzielnego „Mistrala”. „Super delikatne” stalowe kątowniki na wózkach oraz „bardzo elastyczne” betonowe boje, made in PRL, nie dają prawej burcie najmniejszych szans i na trzeciej pochylni przesyłają łajbie zaczepnego buziaka. Na szczęście, dla dalszych losów wyprawy, niezbyt soczystego.

Dopada nas moment, który relacje z podróży nazywają czasem próby i szlifowania charakterów. Kapitan klnie, załoga szuka winnych, a Zosia jak to Zosia, przelewa wodę do swoich foremek. Płyniemy jednak w doświadczonej ekipie i już po kilku minutach zapominamy o kryzysie. Na nasze szczęście, właśnie rozpoczyna się jezioro Drużno – oaza dla ptaków i raj dla ornitologów. Przepływamy na pełnym gazie, żeby przed zmierzchem zameldować się w Elblągu, a i tak udaje nam się podejrzeć kilka skrzydlatych osobników.

Co takiego posiada, oprócz uprzejmej obsługi, elbląska przystań „Fala”, żeby poświęcić jej choćby jedno zdanie? Najlepszy w Polsce zakład szkutniczy? Nie. Międzynarodowy festiwal szant? Nie. A może elitarny klub żeglarski? Niestety, też nie. Przystań „Fala” jest szczęśliwym posiadaczem prysznica za 5 zł i dwóch toalet. To naprawdę unikatowa kolekcja na trasie Iława – Elbląg i bezcenna kiedy nie wszystko udaje się załatwić z pokładu „Mistrala”. Mini Traper w końcu ma trochę więcej przestrzeni, więc natychmiast z dziadkiem przystępuje do morderczej zabawy w ganianego. Oczywiście kapitan jest wiecznym berkiem i ze skrajnego wyczerpania ratuje go tylko kolacja.

Elbląg - Sobieszewo

Poniedziałek wita nas deszczem. Wypływamy z gościnnego Elbląga. Niestety, tak jak wcześniej, nie możemy liczyć na jakiekolwiek oznaczenia trasy. Korzystamy z zebranych wcześniej informacji oraz pomocy dwóch porannych wędkarzy. Zostawiamy zatem Zalew Wiślany z prawej burty, wchodzimy w Kanał Jagielloński, przecinamy kurs promu rzecznego na Nogacie i płyniemy śladem dumnych łabędzi po zarośniętej Szkarpawie.

Szkarpawa © 2011 Mini TraperTrasa długa, pogoda brzydka, więc „Mistral” nie zwalnia tempa. Połykamy śluzę „Gdańska głowa” i przez dłuższą chwilę cieszymy się wolnością największej polskiej rzeki. Wisła w tym miejscu jest już naprawdę szeroka i oczywiście kompletnie nieoznakowana. Opuszczamy ją na rzecz niewielkiego kanału zakończonego potężnymi wrotami. Przegalina. Śluza o monstrualnych rozmiarach, w której „Mistral” wydaje się być porzuconą łupiną od orzecha. Operacja śluzowania przebiega sprawnie, ponieważ stan wody podnosi się zaledwie o kilkadziesiąt centymetrów.

Wiemy, że zaplanowany na dzisiaj Gdańsk jest poza naszym zasięgiem, ale i tak kierujemy się na zachód chcąc zaokrętować przynajmniej w Sobieszewie. Przed nami Martwa Wisła i rozpędzony duży jacht motorowy. Płynie prosto na nas. W ostatniej chwili ustawiamy się dziobem do kilwatera, który wyrzuca nas półtora metra w górę. Gdyby nie przytomność i doświadczenie naszego kapitana, bezmyślna szarża właściciela motorówki mogłaby przerodzić się w naszą tragedię. Później dowiadujemy się, że takie sytuacje na tej szerokości geograficznej to codzienność. Uspokajamy wystraszoną Zosię i po godzinie cumujemy u Bartka na lewym brzegu kanału. W kościele parafialnym w Sobieszewie biją dzwony. Dzisiaj Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, ale my uśmiechamy się, że to chyba z racji na nasze ocalenie.

Sobieszewo

Wtorkowy poranek. Na ląd schodzi żeńska część załogi. Babcia, Ania i Zosia. Jadą przygotować kwatery w Jastarni oraz zorganizować dla „Mistrala” prawdziwie żeglarskie powitanie w tamtejszym porcie. Razem z kapitanem mamy cały dzień na postawienie masztu, naprawę kadłuba i przygotowanie jachtu na pierwszą morską przeprawę. Z pomocą Bartka, współwłaściciela pomostów, kończymy pracę przed zmierzchem i szybko zaszywamy się w kojach. Jutro czeka nas wielki dzień.

Biała czapla © 2011 Mini Traper

Sobieszewo - Jastarnia

Zgodnie z zapowiedziami synoptyków na bezchmurnym niebie wita nas piękne słońce. Podpływamy pod pontonowy most i po kilkudziesięciu minutach wychodzimy z Górek Zachodnich na wody Zatoki Gdańskiej. Słaby wiatr nie pozwala „Mistralowi” rozwinąć żagli, ale i tak czujemy na sobie oddech wielkiej wody. Wolność! Jeżeli miałbym ją zdefiniować, to tylko w taki sposób. Falujący pode mną bezkres. Nieograniczony i nieodkryty, a zarazem nieujarzmiony i nieobliczalny. Oczywiście Zatoka Gdańska posiada swoją linię na horyzoncie, ale i tak ogrom przestrzeni wywiera niepowtarzalne doznania.

Płyniemy 350 stopni na północ. Z lewej burty zbliża się potężny kontenerowiec. Zdajemy sobie sprawę, że nas nie widzi. Cała naprzód, lekkie odejście z kursu i bezpiecznie możemy podziwiać jego potęgę z tańczącej rufy „Mistrala”. Daleko na horyzoncie rysują się niewyraźne kształty. Najwyższy z nich to wieża kościoła w Jastarni. Podpływamy bliżej. Widać już kutry rybackie i prom pasażerski z Gdyni, który przed chwilą przybił do brzegu. Mijamy boje na wejściu do portu i już po chwili dostrzegamy machające na pomoście ręce. To nasze „kobiety” oczekujące powrotu swoich marynarzy. Nie ma to jak soczysty buziak na stałym lądzie.

Cel został osiągnięty! Jastarnia zdobyta, „Mistral” przetestowany, a kapitan uszczęśliwiony wspólnym osiągnięciem. Można by powiedzieć, że przygoda dobiegła końca, ale kto wie, może dopiero się rozpoczyna. Bo przecież raz zakosztowawszy wolności w tak wyśmienitym, wielopokoleniowym gronie, trudno nie szukać jej znowu.

Wejście do portu w Jastarni © 2011 Mini Traper

Iława-Jastarnia – porady i spostrzeżenia Mini Trapera

Dziecko na jachcie wymaga zagwarantowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Przede wszystkim zabieramy kamizelkę ratunkową oraz szelki asekuracyjne, które w przypadku pływania na pełnych żaglach, są bezwzględnie konieczne. Podczas spokojnej przeprawy kanałami na silniku, zakładanie szelek i kamizelki nie musi być już tak oczywiste. Jacht jest na tyle stabilny, że dziecko może się na nim poruszać w miarę bezpiecznie, oczywiście w miejscach do tego odpowiednich i zawsze pod opieką osoby dorosłej. Wzmożona ostrożność zalecana jest w przypadku mijania się z dużymi i szybkimi jednostkami, które mogą silnie zakołysać łodzią.

Z powodu słabo rozwiniętej infrastruktury, na całej długości trasy, przed zaokrętowaniem warto przygotować sobie kilkudniowy zapas pieluch, żywności oraz rzeczy niezbędnych do pielęgnacji dziecka.

Zabawki można ograniczyć do najpotrzebniejszych, gdyż największą radością podczas rejsu jest zabawa wodą. Wystarczy wiadro, kilka głębokich naczyń lub foremek i satysfakcja gwarantowana!

Spanie dla dziecka najlepiej urządzić na koi dziobowej. Mali podróżnicy uwielbiają takie tajemne schowki, tym bardziej, że wieczorami mogą je dzielić ze swoimi rodzicami. Jest to również świetne miejsce na krótkie drzemki w ciągu dnia.

Mini Traper czyli Ania, Zosia, Arek

Koniecznie zobacz filmy z opisanej podróży. Miłego odbioru!

Zapraszamy na nasze Podróże z dzieckiem, do naszej Galerii, Biblioteki oraz Krainy Cytatów. W razie pytań, wątpliwości i chęci nawiązania kontaktu czekamy pod e-mailem: Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć .



 
Biuletyn: Imię: Email:
              
      Nie masz konta?

BIULETYNKontaktO nasMapa stronyPolityka Prywatności i ZaufaniaRegulamin korzystania z serwisu
Copyright © 2006-2018 grupa eturystyka.org - Wszystkie prawa zastrzeżone;