Całkowicie zgadzam się z negatywnymi wypowiedziami dotyczącymi biura Gandalf. W październiku byliśmy w Czarnogórze. Standard? — Karaluch w łazience. Czajnik stwarzający zagrożenie porażeniem. Obsługa? — tragedia!!! Dotyczy rezydenta Sławka i Krzysia. Jeden pił na umór, drugi byl zainteresowany jedynie kontaktami seksualnymi z wczasowiczkami. Ostentacja pełna!!! A wycieczki fakultatywne? — przewodnik niedoinformowany, kierowca stwarzający zagrożenie w ruchu drogowym: serpentyny górskie po deszczu, sypiące się skały, zakręty 90 stopni, ograniczenie do 40 km na godzinę... kierowca jedzie 90!!! Rezydenci nie reagują... gorzej, są niewiarygodnie bezczelni!!! Przejazd autokarem? — zapomnijcie!!! To biuro nic niczego nie potrafi załatwić!!! Tragedia!!! Dołączam widok z balkonu na wprost... i łazienkę...